Spis treści książki
Ze względu na strukturę książki nie zamieszczono spisu treści.
6.0/6 Opinie: 2
ePub
Mobi
Emily Applewood ma dwadzieścia dwa lata i całe życie przed sobą. Tylko ona wie, dlaczego tego dnia przemierza odludzia kalifornijskiej pustyni i staje przed budynkiem studia nagrań. Kiedy omyłkowo zostaje wzięta za kandydatkę do pracy, postanawia spróbować. Dlaczego nie? Może przecież być asystentką podczas trasy koncertowej jednej z najsławniejszych kapel rockowych Ameryki. Przypadkowo napotkany nieznajomy sprawia, że dostaje tę pracę.
Tristan Daltrey ma trzydzieści osiem lat i jest legendą. Surowy, męski wygląd, tatuaże i zachrypnięty głos - tym zdobywa kobiece serca. Jednak spośród wszystkich kobiet, które zna, to Emily wydaje mu się szczególną osobą. Delikatną. Silną. Śliczną. Każdego dnia czteromiesięcznej trasy uczucie między nimi się umacnia, choć oboje próbują temu zaprzeczyć. W końcu Emily mówi za dużo. I wtedy wszystko się zmienia.
Dziewczyna skrywa pewien sekret. I ten sekret sprawia, że któregoś dnia Emily znika.
Tristan nie może być jej przyszłością...
Powiedz mi, co najgorszego w życiu zrobiłaś, a ja ci uwierzę...
Penelope Ward to autorka jedenastu powieści zajmujących wysokie miejsca na listach bestsellerów czasopism New York Times, USA Today i Wall Street Journal. Jej książki sprzedały się w liczbie ponad miliona egzemplarzy. Jej czwarta powieść, Przyrodni brat, zajęła pierwsze miejsce na liście serwisu Amazon za rok 2014 w kategorii niezależnie publikowanych książek w wersji elektronicznej. Penelope jest dumną mamą pięknej dwunastoletniej córki, u której zdiagnozowano autyzm (i która stanowiła inspirację dla postaci Callie w powieści Gemini), oraz dziesięcioletniego syna. Mieszka w stanie Rhode Island razem z mężem i dziećmi.
Zamów w sensus.pl
46.33 zł
94.80 zł
Oszczędzasz:
48.47 zł 〈51%〉
Weryfikacja opinii następuję na podstawie historii zamówień na koncie Użytkownika umieszczającego opinię.
6.0
Jak zwykle nie zawiodłam się na powieści Penelope Ward Z ogromną przyjemnością wysłuchałam audiobooka , czytanego przez Magdę Emilianowicz. Szczerze polecam EME
Recenzja Muza rockmana Autor: Penelope Ward Wydawnictwo: Editio Red "Czułam się upojona żarliwością, z jaką na mnie patrzył. Wiedziałam, że tej nocy znowu jestem w tarapatach. Uzależniłam się już od niego na każdy możliwy sposob. Przyciągał mnie nie tylko fizycznie, ale i uwagą, jaką zawsze mi poświęcał. Granica między tym, co słuszne, a tym, co nie, niebezpiecznie się rozmyła." Są książki, ktore bierzesz do ręki z myślą, że będą tylko chwilową odskocznią, lekką historią na jeden wieczor, może odrobiną romantycznej rozrywki. A potem kończysz czytać i czujesz coś zupełnie innego. Ciszę. Ciężar emocji. I to niepokojące wrażenie, że ta historia gdzieś w Tobie została. Muza rockmana to właśnie jedna z takich książek. Na pierwszy rzut oka wszystko wydaje się znajome: młoda dziewczyna, starszy, charyzmatyczny muzyk, trasa koncertowa i uczucie, ktore nie powinno się wydarzyć. Ten schemat jest tu obecny, autorka nie probuje go ukrywać. Ale to tylko punkt wyjścia. Bo im dalej zagłębiamy się w tę opowieść, tym bardziej okazuje się, że pod powierzchnią kryje się coś znacznie bardziej złożonego. To historia o spotkaniu dwoch światow, ktore nigdy nie miały się przeciąć. Emily, krucha, skrywająca tajemnice, a jednocześnie silniejsza, niż sama chce przyznać. I Tristan, rockman, ktorego życie to chaos, muzyka i nieustanny ruch, ale też samotność, ktorej nie widać na scenie. Ich relacja nie zaczyna się od fajerwerkow. Ona rodzi się powoli, w spojrzeniach, w rozmowach, w chwilach ciszy, ktore znaczą więcej niż słowa. Autorka doskonale balansuje między namiętnością a wrażliwością. Sceny bliskości są intensywne, ale to emocje grają tu pierwsze skrzypce, tęsknota, strach, nadzieja i pragnienie bycia kochanym mimo wszystko. To historia o tym, że miłość nie zawsze przychodzi w odpowiednim czasie ale jeśli jest prawdziwa, potrafi przetrwać nawet najtrudniejsze proby. I właśnie ta subtelność jest jednym z największych atutow tej książki. To nie jest powierzchowne zauroczenie. To przyciąganie, ktore narasta, mimo prob powstrzymania, mimo świadomości, że to wszystko może skończyć się źle. Relacja typu grumpy x sunshine została tu pokazana bez przesady, za to z ogromną autentycznością i wyczuciem emocji. Narracja prowadzona z dwoch perspektyw to ogromny atut tej książki. Dzięki temu nie tylko obserwujemy rozwoj relacji, ale naprawdę wchodzimy w głowy bohaterow, czujemy ich niepewność, wewnętrzne rozdarcie i rodzące się uczucia, ktore nie powinny mieć prawa istnieć. Ogromną rolę odgrywa tutaj klimat. Trasa koncertowa nie jest tylko tłem, ona żyje. Ciągłe przemieszczanie się, brak stabilności, intensywność codzienności, życie w biegu, wszystko to wpływa na bohaterow i ich decyzje. W takim świecie emocje nie mają czasu się uspokoić. One narastają, ścierają się ze sobą i prowadzą do wyborow, ktore nie zawsze są rozsądne ale zawsze są ludzkie. A potem przychodzi moment, ktory zmienia wszystko. Sekret Emily nie jest jedynie dodatkiem do fabuły to punkt zwrotny, ktory nadaje całej historii zupełnie inny ciężar. To chwila, w ktorej romans przestaje być tylko opowieścią o uczuciu, a staje się historią o konsekwencjach, strachu i trudnych decyzjach. Emocje wybuchają z pełną siłą, a to, co wcześniej wydawało się bezpieczne, rozpada się na kawałki. Bohaterowie są jedną z najmocniejszych stron tej książki, właśnie dlatego, że nie są idealni. Emily potrafi wzruszyć, ale też frustrować. Tristan przyciąga charyzmą, ale nie jest wolny od błędow. Ich decyzje bywają impulsywne, czasem bolesne, ale zawsze prawdziwe. To postacie, ktore żyją i przez to tak łatwo się w nie angażujemy. Na uwagę zasługują rownież bohaterowie drugoplanowi, szczegolnie relacje w zespole. Jest w nich lekkość, humor i autentyczna więź, ktora rownoważy bardziej emocjonalne momenty historii. Dzięki temu świat przedstawiony wydaje się pełniejszy i bardziej wiarygodny. Styl Penelope Ward jest lekki, przystępny i niezwykle wciągający. To jedna z tych książek, ktore czyta się za szybko, nie dlatego, że są powierzchowne, ale dlatego, że historia wciąga bez reszty. Muza rockmana to nie jest idealny romans. Ale może właśnie dlatego działa tak dobrze. Bo zamiast perfekcji oferuje coś znacznie cenniejszego, autentyczne emocje. To opowieść o miłości, ktora pojawia się w najmniej odpowiednim momencie. O relacji, ktora nie powinna się wydarzyć a jednak się wydarza. O ludziach, ktorzy probują odnaleźć siebie nawzajem w świecie pełnym chaosu. To książka, ktora potrafi zaskoczyć, wzruszyć i zostawić po sobie ślad. Jeśli szukasz historii, ktora wciągnie Cię nie tylko fabułą, ale też tym, co dzieje się między wierszami, zdecydowanie warto po nią sięgnąć.
Recenzja: madzia.w.ksiazkowymraju, Steputat Magdalena
„Muza Rockmana” Penelope Ward to jeden z tych romansów, które na początku wydają się lekką historią o gwieździe rocka i zwyczajnej dziewczynie, ale z każdą kolejną stroną pokazują znacznie więcej emocjonalnej głębi. Emily przez przypadek trafia do świata pełnego muzyki, sławy i koncertów, gdy zostaje asystentką podczas trasy jednego z najpopularniejszych zespołów rockowych. To właśnie tam poznaje Tristana Daltreya; charyzmatycznego rockmana, który na pierwszy rzut oka wydaje się typowym twardzielem. Szybko okazuje się jednak, że kryje się za tym o wiele więcej. Ciekawe było to, że Tristan nie został przedstawiony jako typowy arogancki gwiazdor. Mimo sławy pozostał człowiekiem z własnymi problemami, doświadczeniami i słabościami. Na pochwałę zasługuje również wykreowana przez autorkę relacja między bohaterami. Ich uczucie rozwija się stopniowo, dzięki czemu wszystko wydaje się bardziej naturalne i autentyczne. Chemia między Emily i Tristanem jest wyczuwalna od samego początku, a ich wspólne sceny wywołują zarówno uśmiech, jak i wzruszenie. Ich uczucie budowane jest na rozmowach, wspólnych doświadczeniach i wzajemnym wsparciu, co nadaje pozycji autentyczności. Styl Penelope Ward jest lekki i bardzo przyjemny. Po raz kolejny udowadnia, że potrafi pisać romanse, które nie opierają się wyłącznie na przyciąganiu fizycznym. Kiedy już zaczęłam czytać, ciężko było mi odłożyć książkę na bok, ale to już normalne u mojej Comfort autorki 😊 „Muza Rockmana” to wzruszająca, romantyczna i pełna emocji historia o miłości, stracie i drugich szansach. Idealna dla fanów romansów z muzycznym klimatem i bohaterami, których po prostu nie da się nie polubić. Jeśli lubicie romanse z motywem gwiazdy rocka, trasy koncertowej i uczucia, które nie powinno się wydarzyć, to zdecydowanie coś dla Was.
Recenzja: Coolturka, Sochacka Anna
Emily trochę przez przypadek dostaje posadę asystentki zespołu rockowego podczas trasy koncertowej. Do jej obowiązków należy między innymi zaopatrywanie muzyków w hurtowe ilości prezerwatyw. Szybko zaprzyjaźnia się z frontmanem grupy, którego traktuje jak zwyczajnego człowieka. To okazuje się wyjątkowo odświeżające dla mężczyzny, którego większość ludzi postrzega niczym bożyszcze. Ona, mimo młodego wieku, zdążyła już wiele przejść. Właśnie ukończyła studia i wciąż szuka swojego miejsca w życiu. On jest trzydziestoośmioletnim mężczyzną, który dobrze poznał zarówno blaski, jak i cienie sławy. Narracja prowadzona jest naprzemiennie z perspektywy obojga bohaterów. To mój ulubiony sposób opowiadania historii - najbardziej intymny, pozwalający lepiej zrozumieć emocje, myśli i motywacje postaci. Rytm i dynamikę powieści buduje duża liczba dialogów. Bohaterowie prowadzą nie tylko lekkie, pełne humoru rozmowy, ale także poruszają poważniejsze tematy związane z wiarą, życiem, traumami i poszukiwaniem szczęścia. "Muza rockmana" Penelope Ward to ciepły, dojrzały romans, który poza historią miłosną porusza również temat samotności, straty i poszukiwania własnej drogi.
Recenzja: Mirosława Dudko Oaza Recenzji, Dudko Mirosława
„Nigdy nie opieraj całego poczucia wartości na czymś ulotnym.” Do tej pory wszystkie książki pani Penelopy Ward zawsze miały u mnie wysokie noty, zarówno te, które były pisane w duecie z Vi Keland, jak i samodzielnie. Nic zatem dziwnego, że sięgnęłam po jej kolejną powieść, mimo niezbyt zachęcającej okładki. A ponieważ - tak jak mówi przysłowie - nie ocenia się książki po okładce i w tym przypadku to się sprawdziło, bo dzięki temu poznałam kolejną fascynującą historię zawartą w książce „Muza rockmana” Emily Applewood ma dwadzieścia dwa lata i całe życie przed sobą, ale też, mimo tak młodego wieku, wiele trudnych, wręcz traumatycznych doświadczeń za sobą. To doprowadziło ją do tego, że pewnego dnia przyjeżdża na kalifornijską pustynię z osobistych powodów, o których nawet ona nie wie, dlaczego tutaj się znalazła. Widocznie przywiodło ją tu przeznaczenie, bo właśnie w tym miejscu znajduje się studio popularnego zespołu rockowego, który poszukuje asystentki trasy koncertowej. Niczego nieświadoma Emily zostaje omyłkowo uznana za kandydatkę do tej pracy i ku swemu zaskoczeniu, otrzymuje ją. Jest to dla niej o tyle niesamowite, gdyż nie zna żadnego przeboju zespołu „Delirious Jones”, ani żadnego przedstawiciela grupy. Los sprawił, że jeszcze tego samego dnia poznaje Tristana Daltreya — trzydziestoośmioletniego wokalistę zespołu i prawdziwą legendę rocka. Oczywiście ona nie ma na początku pojęcia, kim jest mężczyzna o chrapliwym głosie i z tatuażami na ciele. Tristan jest przyzwyczajony do powierzchownych relacji i życia w blasku reflektorów, Emily szybko zwraca jego uwagę swoją naturalnością, wrażliwością i siłą charakteru. W trakcie czteromiesięcznej trasy koncertowej ich relacja stopniowo się pogłębia. Wspólne podróże, koncerty i długie rozmowy sprawiają, że między bohaterami rodzi się silne uczucie, któremu oboje próbują się opierać. Emily skrywa jednak sekret mogący zniszczyć wszystko, co zaczęło ich łączyć. Kiedy prawda zaczyna wychodzić na jaw, sytuacja wymyka się spod kontroli, a dziewczyna nagle znika z życia Tristana. „Muza rockmana” to romans muzyczny z motywem trasy koncertowej, dużą różnicą wieku i tajemnicą z przeszłości. Fabuła skupia się na relacji między młodą Emily Applewood a rockmanem Tristanem Daltreyem. Oboje mają swoje sekrety, o których nie chcą nikomu mówić, jednak ich coraz bliższa znajomość sprawia, że stopniowo ujawniają sobie to, co skrywa ich przeszłość. Autorka wrzuca nas w akcję od pierwszych stron, bez zbędnych opisów i tłumaczeń. Dopiero stopniowo, dzięki naprzemiennej narracji pierwszoosobowej, poznajemy motywacje Emily i jej przeszłość. Po tytule spodziewać można by się było, że powieść będzie tętniła muzyką, ale tak nie jest. Akcja dzieje się wokół trasy koncertowej, zaglądamy za kulisy przygotowań, poznajemy problemy zespołu, sposób spędzania przez nich czasu i oczywiście obserwujemy rozwój relacji między głównymi bohaterami. Nie ma jednak tego, co sprawia, że muzykę czujemy, że wypełnia tło fabuły. „Muza rockmana” to powieść obfitująca w wiele sytuacji, które wywołują emocjonalną paletę, sprawiając, że wniknęłam w fabułę całkowicie. Historia Emily i Tristana pełna jest wzruszających momentów, sekretów i stopniowo budowanego napięcia oraz nieoczekiwanych zwrotów akcji, które sprawiają, że trudno oderwać się od lektury. Pani Penelope Ward po raz kolejny stworzyła bohaterów z krwi i kości, prawdziwych, z wadami i zaletami, z bagażem trudnych doświadczeń, traumami, dzięki czemu całość porusza nasze zmysły i serca. Polubiłam zarówno Emily, jak i Tristana, ale też pozostałych ludzi z ekipy zespołu. Epilog wskazuje, że będzie kontynuacja, ale z innymi głównymi bohaterami. Niektóre zalążki przyszłych tematów pojawiają się w trakcie czytania, bo w tle rozgrywają się różne sprawy związane z innymi osobami z zespołu. Liczę więc, że wydawnictwo szybko wyda kolejne części serii, która odsłoni więcej sekretów chłopaków z zespołu „Delirious Jones”.
Recenzja: marika.bookish, Marika Marika
Na pierwszy rzut oka to książka pełna przewidywalności. Bo czego można spodziewać się po relacji młodej dziewczyny i znanego rockmana? Wydaje mi się, że tylko jednego. I faktycznie początkowo tak to wygląda. Ona zaczyna pracę podczas trasy koncertowej jego zespołu. Widać, że ciągnie ich do siebie, jednak im dalej w las, tym bardziej odkrywamy, że pod powierzchnią tego muzyka i tej powierzchownej relacji kryje się coś głębszego. To dwa światy, które miały nigdy się nie spotkać, a jednak. Sekret, który Emily skrywa przed Tristanem jest punktem zwrotnym w tej historii. To coś, a raczej ktoś połączył te dwa światy. Jest to opowieść o relacji, która tak naprawdę nigdy nie powinna się wydarzyć, a jednak się wydarzyła. O miłości, która pojawia w najmniej spodziewanym i oczekiwanym momencie, w dodatku między takimi osobami. Z pewnością jest to książka, która czytelnika wciągnie, zatrzyma na chwilę, skłoni do przemyśleń. Bardzo podobała mi się ta historia.
Recenzja: majestatycznaa, Hybsz Amelia
𝐑𝐄𝐂𝐄𝐍𝐙𝐉𝐀 𝐌𝐮𝐳𝐚 𝐑𝐨𝐜𝐤𝐦𝐚𝐧𝐚 - 𝐏𝐞𝐧𝐞𝐥𝐨𝐩𝐞 𝐖𝐚𝐫𝐝 🎸🤘🏻 𝐊𝐚𝐭𝐞𝐠𝐨𝐫𝐢𝐚 𝐰𝐢𝐞𝐤𝐨𝐰𝐚: 𝟏𝟖+ Emily pojawiając się w słonecznej Kalifornii nie spodziewała się tego, co ją tam spotka. A już na pewno nie przypuszczała, że losowego dnia swojego życia wyląduje w studiu muzycznym, gdzie zostanie potraktowana jako chętna do pracy na asystentkę. Co więcej, ona dostaje tą posadę. Drzwi do muzycznego świata stoją przed nią otworem, trasa koncertowa, mnóstwo fanów i ciężkiej pracy. Razem z Tristanem Daltreyem na czole. To akurat należy do plusów.. Dużych plusów. Nasz muzyk, którego opinia przysłonięta jest stereotypami, okazuje się być dość charakterystyczny. Można mu zarzucić wiele rzeczy, ale na pewno nie to, że nie zna się na tym co robi. Muzyka to jego życie, coś co kocha całym sobą. Było to naprawdę urzekające. Ich relacja bardzo szybko nabrała tempa. Od spotkania w studiu, przez kilka rozmów, spojrzeń, a oni już dla siebie przepadli. W książce pojawia się również wątek różnicy wieku, szesnastu lat. I pomimo tego, jak wiele mogłoby się to wydawać, podczas czytania czytelnik nie odczuwa tego w znaczny sposób. Ta dwójka potrafi nadawać na tych samych falach. Przeważnie. Myślałam, że to będzie zwykły romans z gorącym muzykiem w roli głównej i szczęśliwym zakończeniem. Jednak jakie było moje zaskoczenie, kiedy w książce pojawił się zwrot akcji, który ogromnie mnie zdezorientował i zdziwił. Przypadki okazują się zamiarami, które kryją za sobą historię. A te potrafią niszczyć. Żeby dowiedzieć się co wydarzyło się między tą dwójką, wejść w muzyczny świat Tristana i jego kapeli lub rozgościć się w słonecznej Kalifornii, zachęcam was do przeczytania. To było moje pierwsze spotkanie z autorką. I mimo, że nie wiem czy będę kontynuować czytanie jej książek, to ta naprawdę była przyjemna. Dobrze spędziłam przy niej swój czas. Bohaterowie nie okazali się płascy, mieli swoje historie, przesłanki. A w dodatku sama ich droga okazała się niezmiernie emocjonalna. Idealna pozycja do przeczytania na jeden raz, aby się odmóżdżyć z grającym w tle rockiem. ocena: 3,75/5 ✨
Recenzja: 1991gosiaczyta, Chabowska Małgorzata
Lubicie wątek muzyczny? Bo ta historia jest wręcz wciągająca.🤭 🎸Recenzja 12/2026 Emily Applewood wybiera się na kalifornijską pustynię i tak przypadkiem zostaje wzięta za kandydatkę do pracy. Wtedy jeszcze nie widziała że zostanie osobistą asystentką podczas trasy koncertowej najsłynniejszej kapeli rockowej w całej Ameryce. Przypadkowe spotkanie z nieznajomym sprawia, że jednak dostaje tą pracę. Wyruszając w czteromiesięczna podróż poznaje wszystkich członków ekipy, lecz tylko jeden mężczyzna wzbudził jej zainteresowanie to Tristan Daltrey trzydziesto ośmioletni surowy i zdystansowany wokalista zespołu okrążony wiernymi fankami, ale jego uwaga skierowana jest tylko na pewną siebie i śliczną Emily. Dziewczyna ukrywa pewien sekret a Tristan uparcie stara się dowiedzieć czegoś o niej i tak pewnego razu mówi mu ona za dużo i to sprawiło, że wszystko między nimi staje się inne. Czytałam już książki autorki, lecz ta zdecydowanie najmocniej chwyciła mnie za serce. Relacja głównych bohaterów rozwija się stopniowo od niechęci, przez ciekawość po uczucie przed którym się bronią. Lecz to nie jest kolejny prosty romans, tutaj dostajemy emocjonalną historię dwójki ludzi na życiowym zakręcie. Ich relacja była pełna namiętności, lecz już na starcie skazana na niepowodzenie. Dziewczyna skrywa pewien sekret, który poniekąd rzutuje na to co czuli. I tak w pewnym momencie postanawia się ona usunąć z życia muzyka. Tym sposobem Emily próbuje zapomnieć o mężczyźnie, który z każdym kolejnym kilometrem trasy stał się jej kimś bliskim, lecz nie mogła cofnąć tego kim była nie tylko dla niego. Sekrety, tajemnice im dalej, tym fabuła robiła się coraz bardziej wciągająca i na sam koniec autorka budowała napięcie tylko po to, by w odpowiednim momencie zrzucić na czytelnika prawdziwą bombę. Styl Penelope jest lekki i przyjemny, tak kompletnie nie spodziewałam się takiego zakończenia, które oczywiście było dla mnie szokujące. Ta książka poprostu jest genialna, pokazuje że nic nie dzieje się przypadkiem i jest w jakiś sposób pokręcone, tak szczerze mogę wam ją polecić. 5/5⭐📚
Recenzja: Lasbookowy, Buchwald Aleksandra
Twórczość autorki jest mi już dobrze znana i wiem, że sięgając po jej książki, mogę liczyć na lekki, angażujący romans. Dlatego miałam wobec tej historii naprawdę wysokie oczekiwania. Emily ma dwadzieścia dwa lata i całe życie przed sobą. Tylko ona wie, dlaczego pewnego dnia przemierza kalifornijską pustynię i staje przed budynkiem studia nagrań. Kiedy przez pomyłkę zostaje wzięta za kandydatkę do pracy, postanawia wykorzystać tę okazję. Tristan ma trzydzieści osiem lat i jest prawdziwą legendą rocka. Surowy wygląd, tatuaże i zachrypnięty głos sprawiają, że kobiety dosłownie za nim szaleją. Jednak spośród wszystkich kobiet to właśnie Emily wydaje mu się wyjątkowa. Podczas czteromiesięcznej trasy koncertowej uczucie między nimi zaczyna się zacieśniać, choć oboje próbują temu zaprzeczyć. Wszystko zmienia się w chwili, gdy Emily zdradza o sobie zbyt wiele. Ta książka tylko z pozoru wydawała się standardowym romansem z różnicą wieku. Im dalej w fabułę, tym bardziej autorka zaczyna zaskakiwać czytelnika. Emily jest młodą kobietą zmagającą się z własnymi demonami. Nie ma konkretnego celu ani pomysłu na siebie, dlatego bez wahania przyjmuje posadę asystentki zespołu. Początkowo wykonuje zwyczajne polecenia, jednak z czasem coraz częściej pomaga Tristanowi, który ewidentnie szuka pretekstów do spędzania z nią czasu. Ich relacja rozwija się bardzo powoli i naturalnie, ale Tristan nie jest przygotowany na prawdę, którą skrywa Emily. Właśnie ten zwrot akcji kompletnie mnie zszokował. Absolutnie się go nie spodziewałam. Autorka świetnie zaplanowała fabułę i umiejętnie budowała napięcie, by uderzyć w najmniej oczekiwanym momencie. Ten plot twist dosłownie rozwalił mi głowę i przez chwilę nie wiedziałam, co myśleć. Ogromnym atutem tej książki jest również kreacja bohaterów. Są bardzo realistyczni, dalecy od ideału i obciążeni własnymi problemami oraz ranami, które wciąż się nie zagoiły. Dzięki temu łatwo było mi uwierzyć w ich historię i emocje. Styl autorki jest lekki, ale jednocześnie niezwykle angażujący. Śledziłam tę historię z ogromnym zainteresowaniem i kompletnie nie mogłam się od niej oderwać. Zakończenie było genialne i szczerze mówiąc, nie mogłabym wymarzyć sobie lepszego finału. To była naprawdę świetna książka, która pokazuje, że nic nie dzieje się bez przyczyny, a przeznaczenie czasem potrafi mocno namieszać w życiu. Bawiłam się wyśmienicie i z niecierpliwością czekam na kolejne książki autorki. Gorąco polecam!
Recenzja: bookaholic.in.me, Leszczak Joanna
Penelope Ward, czego nigdy nie ukrywałam, znajduje się w mojej topce ukochanych Autorek od lat. Obawiam się, że nawet gdyby spod jej ręki wyszło coś katastrofalnego (czego bym się po niej nie spodziewała!), trudno byłoby mi zachować obiektywizm… Ale cóż, chyba każdy tak ma w stosunku do swoich ulubieńców? „Muza Rockmana” nie zdetronizuje mojego najkochańszego „Gdy skończy się sierpień” i chyba już przywykłam do tego, że to się nie wydarzy. Są książki, które zatapiają się w sercu nie wiedzieć czemu i nic nie jest w stanie tego zmienić. Ale! Ta powieść wcale nie była zła, choć trochę inna od tych, do których przyzwyczaiła Ward - jednak postrzegam to jako atut, uważając, że Autor powinien przecierać nowe szlaki, a nie skupiać się na utartych schematach. To, co mnie zdziwiło to spora, jak na Pen, ilość erotyki, z drugiej strony jednak patrząc jest to zupełnie naturalne, jeśli wzięła na warsztat historię rockmana i bożyszcza kobiet. Nie próbuje na siłę ugrzeczniać Tristana, świetnie sobie radzi z prezentacją jego perspektywy, która daleka jest czasem od poprawnej, a jednak idealnie rezonuje z jego wizerunkiem. Odkrywa też przed nami jego drugą stronę, niedostępną dla wielu, co sprawia, że trudno nie pokochać tego mężczyzny… choć momentami potrafi zirytować! Mamy tu do czynienia ze sporym age gapem, jednak tę różnicę szybko niweluje fakt sporej dojrzałości Emily (co ma swoje odzwierciedlenie w jej życiowych doświadczeniach) i daleki od normalności styl życia jej obiektu westchnień, który znowu nie wymagał od niego zbytniej dojrzałości. Pomimo ewidentnej chemii między postaciami, Autorka nie zapomina o tym, co tak naprawdę buduje relację - rozmowach, które mogłyby się nie kończyć, poczuciu zaufania, potrzebie obecności drugiej osoby. Zaskakująca jest także tajemnica Emily, której na próżno się domyślać, a która finalnie w kilku scenach prowokuje spływającą po policzku łzę… a nawet kilka. Pomimo wszystko to jednak pełna ciepła opowieść osadzona w muzycznym świecie, który ma mocne zderzenie z rzeczywistością zwyczajnych ludzi. Opowiada jednak nie tylko o uczuciu, które nie powinno mieć miejsca, ale też o sile wybaczenia, pogodzeniu się z przeszłością, przekuciu traum i niespełnionych szans na coś dobrego oraz zawiera drobne niuanse, tak typowe dla Ward, które roztapiają serce najtwardszego czytelnika. I choćby dlatego niezmiennie polecam jej twórczość!
Recenzja: my_love_book7, Markowska Katarzyna
☆ Co robi nie wie nawet ona sama, 22-letnia Emily stając na progu studia nagrań słynnej kapeli rockowej, której nawet nie zna. Jednak płynie z prądem, odbywa rozmowę kwalifikacyjną i dostaje pracę pomagierki na trasie koncertowej. Legendą zespołu i jej frontmanem jest Tristan, dla którego jej osoba szybko staje się wyjątkowa. Ona jedna dostrzega go naprawdę. Jednak skrywa też pewien sekret, który ich relację nie tyle przekreśla, ile konfrontuje z przeszłością, a to uderza dotkliwie. ☆ Muzyczne historie ubóstwiam od czasów serii "Sinners on Tour" Olivii Cunning. I takich perełek z wątkiem trasy koncertowej, rockowego zespołu, silnych emocji i gorących scen łaknę! I... tu dostałam tego naprawdę świetną dawkę. Pióro zagranicznej autorki jeszcze nigdy mnie nie rozczarowało, co więcej zawsze moje czytelnicze serce wnosi. ☆ Tu akcją zaczyna się dość nietypowo i poziom ten trzyma do pewnego przełomu, a jest to takie bum, które system rozwala, burzy zamiast budować i serce które podjęło walkę z rozumem odpycha. Poruszony zostaje tu temat straty, ale w taki sposób, z jakim jeszcze nigdy się nie spotkałam. Dzieją się rzeczy, na które bohaterowie nie mają wpływu, jednak te wzbudzają silną psychiczną niemoc, która wyzwala potrzebę przewartościowania dotychczasowego życia. Są to chwile, które przejmują smutkiem i niesprawiedliwością losu, jednak są pokorną lekcją. ☆ Tych dwoje połączyło coś wyjątkowego. Jakby wskoczyło w koncu na swoje miejsce, to co tylko stało, wegetowało, nazywane życiem. Choć Tristana jest od lat bardzo intensywne, to czegoś w nim brakowało. Jej zaś to wielki znak zapytania. Ona dopiero swej drogi szuka. Dzieli ich aż 16 lat wieku, co szczególnie ciekawie splata się w okolicznościach wielkiego przełomu. Przed nim ich chemia, mimo wszystko spycha ich do coraz śmiejszych kroków, później tylko przeszkadza i wyzwala wyrzuty sumienia. Ich relacja choć czysta i piękna, rani. Są sobie tak bliscy i zarazem tak dalecy. Czas, powrót do przeszłości, rozmowy - tego potrzebują. Później jest serce. ☆ Historia ta pokazuje okrutną przewrotność losu. Ulotność, która pozwala w tym pędzie zatrzymać się i dostrzec to, co jest naprawdę ważne. Zdrowie, kariera, rodzina są wyznacznikami wartości ważnych, jednak aby zaspokoić głód serca potrzebują rozmów, zrozumienia i swojej drugiej połówki obok. ☆ Tristan czaruje wrażliwością, kryjącą się za szorstką i wydziaraną aparycja, wraz ze swoim wiernym kompanem pluszakiem Duffym oraz kompanami muzycznymi, którzy brawurowo go wspierają. Emily traumą z jaką się mierzy niezwykle dzielnie. ☆ Emocji jest tu masa, zaskoczenie, mogą pojawić sie też łzy. Wszystko jednak w muzycznym porywa, a dialogi wymiatają. I uwaga, zaskoczy was nawet ostatnie zdanie! ☆ Coś świetnego. Złapcie ten rytm!
Recenzja: zaczarowana_ksiegarnia, Jankowska Zuzanna
🎸Książka jest w miarę krótka i miła w czytaniu. Ślicznie malowania nad rozdziałami. Zaskoczył mnie brak skrzydełek, ale ku mojemu zdziwieniu (oczywiście zakładałam, że to katastrofa, bo takich książek prawie nie mam na półce) w ogóle nie zwracałam dalej na to uwagi. Oczywiście okładka mistrzowsko wykonana przez moją cudowną @fortunateemm 🙏🏼🙏🏼( od razu poznałam, że to jej robota🤭🙊🙈). 🎸Tekst sam w sobie nie jest jakiś bardzo wciągający, natomiast akcja zaczyna się od razu. Możemy poczuć się lekko zdezorientowani na początku, jednak spokojnie, wszystko się wyjaśnia w dalszej części książki. Sytuacje drastycznie zmienia plottwist, którego w życiu bym się nie spodziewała! Serio nigdy przez myśl mi nie przeszło, że tak może odwrócić się historia! 🎸Jest to mój pierwszy kontakt z piórem tej autorki. Napewno książka nie zniechęciła mnie do przeczytania jej innych dzieł. 🎸Jestem też niezmiernie zadowolona z zakończenia i czuje, że bohaterowie bardzo na takie zasłużyli. Ten tytuł pokazuje różne, naprawdę ciężkie przeżycia Emily i Tristana oraz to, jak oddziałują na nich w przyszłości. 🎸Uważam, że fajniej by było, gdyby może trochę bardziej rozwinąć wątek Jacoba. Myślę, że ciekawe dla czytelnika byłoby poznanie bliżej tej postaci, która jest jednak ogromnie ważnym aspektem tej pozycji. Jak dla mnie został on pokazany trochę zbyt ogólnikowo jak na to, jak istotny jest w akcji tekstu. 🎸Mimo wszystko poleciłabym wam tą książkę. Jest to naprawdę fajna historia z dobrym pomysłem na nią, jednak w całej realizacji idei możemy zauważyć kilka niedociągnięć. Myślę, że jest to typ tekstu o którym opinię musicie sami sobie wyrobić. Nie była to z pewnością zła pozycja, ale nie była też na tyle dobra, żebym nazwała ją jedną z moich ulubionych, jak to zazwyczaj robię z większością książek. 🎸Trochę ciężko jest mi wyjaśnić, dlaczego ta pozycja nie przypadła mi do gustu, ale chyba po prostu nie poczułam ✨️tego magicznego czegoś✨️, któro czuję do dużej części tytułów, które czytam. 🎸Ocena🎸 ⭐️⭐️⭐️⭐️/5
Recenzja: vera_czyta , Biegas Weronika
Nowa książka Penelope w Polsce, więc od razu dodaję, ją do tbr. W dodatku ten tytuł ma motywy, które w książce uwielbiam: muzyk, trasa koncertowa i romans w pracy! Od samego początku fabuła mnie zaintrygowała. W jakiś sposób Emily znalazła się na tym pustkowiu, co prawda dopiero potem odkrywamy prawdę. Sama fabuła była niesamowicie przyjemna i czytało mi się z przyjemnością. Chciałam wiedzieć, co będzie dalej z relacja głównych bohaterów. Zwłaszcza, że Emily była taką panią na zachcianki zespołu. Musiała latać, gdy czegoś im zabrakło. Jednak moje zafascynowanie minęło gdzieś pod koniec książki, gdy dowiadujemy się istotnej rzeczy, wtedy lekko zbrzydła mi ich relacja. Nie dziwię się, że skończyli razem, bo akurat książki Penelope są lekko przewidywalne. Mimo to polecam samemu przeczytać i wyrobić sobie opinię. Mi się podobało mimo tego jednego wątku i z przyjemnością wam ją polecam! Do następnego, V! ❤️🩹
Recenzja: Zpasjadoksiazek , Adamiec Agnieszka
Witajcie kochani ❤️ Emily to 22 - letnia dziewczyna,która niesie za sobą ogromny bagaż doświadczeń.Trauma z młodości odciska piętno na jej życiu. Tristan jest 38 -letnim facetem dla którego muzyka jest wszystkim. Z pozoru ta dwójka nigdy by się nie spotkała,a jednak los pcha ich ku przeznaczeniu. W książce pokazane jest nie tylko pożądanie między bohaterami,ale przede wszystkim powolne zblizanie się do siebie i zakochiwanie. Rozmowy nocą, zaufanie i "prawie" wspólna przeszłość. Oboje boją się tej miłości. Z jednej strony chcą ze sobą być,a z drugiej za dużo myślą. Książka jest bardzo przyjemna i szybko się ją czyta. Jeśli tak jak ja uwielbiasz wątek różnicy wieku to konieczne musisz ją przeczytać. Polecam z całego serca.
Recenzja: moniakczyta, Skuza Monika
Jeśli tak jak ja uwielbiacie historię, które Was zaskoczą to myślę, że “Muza rockmana” spodoba się wam. Jeden przypadek sprawia, że Emily zostaje osobistą asystentką zespołu rockowego i wyjeżdża z nimi w trasę. Dziewczyna niesie w sobie wiele zagadek, ale ma coś co urzeka wokalistę zespołu - Tristana. Między dwójką pojawia się więź, której żadne z nich od dawna nie czuło, ale czy wyznane tajemnice nie przeszkodzą w szczęściu? Powiem szczerze, że ta książka zupełnie mnie zaskoczyła, bo była wszystkim tym czego na pewno po tym tytule oraz autorce się nie spodziewałam. Jest to romans, ale z nutką tajemnicy w tle. Nasza główna dwójka rozwija swoją relację dość szybko a ich więź rozpoczyna się głównie od tego, że nie jest ona kolejną fanką zespołu. Mamy tutaj wiele scen w której nasi bohaterowie szczerze rozmawiają i się poznają. To zdecydowanie zgarnęło u mnie dużego plusa, bo czasem autorka mocno skupia się na fizyczności, a nie na bliskości. Jedyne co mnie dość zdziwiło to fakt, że Emily uznaje praktycznie od razu, że to idealna okazja, żeby wyznać swojemu jakby nie patrzeć szefowi (może nie on ją zatrudnia, ale to jemu dziewczyna usługuje) największe grzechy i rzeczy, które zrobiła. Na miejscu muzyka nie wiem jakbym się zachowała. Największym motywem w całej tej powieści zdecydowanie jest druga szansa. Na szczęście, na nowe życie, na odnalezienie miłości. Ja UWIELBIAM ten motyw, więc pewnie dlatego tą książkę wciągnęłam praktycznie na raz. W połowie książki dowiadujemy się dużej tajemnicy, którą ukrywała Emily i która zmienia lekko bieg całej ich znajomości. Zostawiam Wam ją dalej do odkrycia, ale rzucę klasykiem - spodziewajcie się niespodziewanego. Jeśli chodzi o samych bohaterów to bardzo polubiłam Emily za jej otwartość i szczerość. Natomiast Tristan mimo dużej różnicy wieku napisany był bardzo prosto i w sumie nie wyróżniał się niczym szczególnym. Poza dziwnym tempem rozwoju znajomości tej dwójki muszę przyznać, że historia poruszyła moje serce. Na końcówce czeka Was niesamowicie wzruszająca scena, która bardzo wryła mi się w pamięci. Wyjątkowo jak na autorkę nie ma tutaj zbyt dużo spicy scen, więc książka jest lżejsza w odbiorze. Polecam ją wszystkim, którzy szukają historii o miłości nie tylko romantycznej, o drugiej szansie od losu i znakach, które daje nam wszechświat.
Recenzja: _moon_books_sun_, Baczewska Kamila
Emily przypadkowo dostaje pracę asystentki przy trasie koncertowej rockowego zespołu. I równie przypadkowo zaczyna znajomość z jego liderem - Tristianem. Zbliżają się do siebie pomimo dzielącej ich różnicy wieku. Szybko jednak ich uczucia wymykają się spod kontroli, a tajemnica sprzed lat ciąży dziewczynie niczym kula u nogi. Czy rzeczywiście zdobędzie się na odwagę, by wyznać muzykowi druzgocącą prawdę? Bardzo lubię książki Ward, bo zawsze między bohaterami jest intensywnie. I tym razem również tego nie zabrakło. "Muza Rockmana" to historia o stracie, trudnej przeszłości i problemach codziennego życia. Pokazuje, że gwiazdy też są zwykłymi ludźmi i mają inne zobowiązania. Książkę czytało mi się naprawdę szybko. W połowie pojawił się plot twist, którego trochę się spodziewałam po przeczytaniu "Nie randkuj z młodszym facetem". Ten wątek niezbyt mi siadł, ale całość wypada całkiem nieźle. Było kilka scen 18+, jednak nieprzesadnie. Relacja między bohaterami rozwija się naturalnie, czuć, że dialogi nie są wymuszone. Tristian zachowuje się jak zwykły człowiek, a nie światowej sławy muzyk, co jest ogromnym plusem. Z niecierpliwością czekam na kolejną książkę autorki. Ocena: 4/5
Recenzja: Zaczytana1001_, Grudzinska Paulina
To jedna z tych historii, które zaczynają się jak lekki romans, a kończą jako emocjonalny rollercoaster, zostawiający czytelnika z głową pełną refleksji. Fabuła opiera się na spotkaniu dwóch zupełnie różnych światów. Młodej, zagubionej Emily i charyzmatycznego, doświadczonego rockmana Tristana. Motyw trasy koncertowej dodaje dynamiki i sprawia, że historia nie stoi w miejscu ani przez chwilę. Największą siłą tej książki są emocje. Autorka bardzo sprawnie buduje napięcie od subtelnego zauroczenia, przez narastającą fascynację, aż po trudne, momentami bolesne decyzje. Relacja bohaterów nie jest idealna, co czyni ją bardziej autentyczną. Czuć tu zarówno chemię, jak i ciężar sekretów, które stopniowo wychodzą na powierzchnię. Podczas czytania łatwo zaangażować się w historię pojawia się ekscytacja, wzruszenie, a momentami nawet frustracja wobec wyborów bohaterów. To właśnie te sprzeczne emocje sprawiają, że książka zostaje w głowie na dłużej. Finał natomiast zmusza do zatrzymania się i przemyślenia tego, czym tak naprawdę jest miłość i czy zawsze wystarcza. „Muza Rockmana” to nie tylko romans to opowieść o dojrzewaniu, konsekwencjach przeszłości i poszukiwaniu własnego miejsca w świecie. Idealna dla osób, które lubią historie pełne pasji, ale też głębi emocjonalnej.
Recenzja: basik_czyta , Koleczko Barbara
„Muza Rockmana” autorstwa Penelope Ward to historia utrzymana w klimacie romansu z nutą tajemnicy i dramatem emocjonalnym, osadzona w świecie muzyki rockowej. To książka skierowana raczej do dorosłych czytelników - nie tylko ze względu na sceny romantyczne, ale też na cięższe tematy, które stopniowo wychodzą na jaw. Emily Applewood, pojawia się na kalifornijskiej pustyni z jasno określonym, choć ukrywanym celem. Przypadek (a może przeznaczenie) sprawia, że trafia do studia nagrań i zostaje wzięta za kandydatkę do pracy. Zamiast prostować nieporozumienie, podejmuje ryzyko - i w ten sposób rozpoczyna pracę jako asystentka podczas trasy koncertowej słynnego zespołu rockowego. Na trasie poznaje Tristana Daltreya - charyzmatycznego, doświadczonego muzyka, który ma za sobą burzliwą przeszłość i reputację typowego rockmana. Ich relacja rozwija się stopniowo: od ciekawości, przez napięcie, aż po silne, choć niechciane uczucie. Jednak historia nie jest prostym romansem. Emily skrywa tajemnicę, która wpływa na wszystko - jej decyzje, zachowanie i ostatecznie jej zniknięcie. Moment, w którym „mówi za dużo”, staje się punktem zwrotnym, po którym nic nie jest już takie samo. Tristan zostaje zmuszony zmierzyć się nie tylko z uczuciami, ale też z prawdą, której nie rozumie. „Muza Rockmana” to emocjonalna historia o miłości, tajemnicach i konsekwencjach przeszłości. Łączy w sobie elementy romansu, dramatu i lekkiej sensacji psychologicznej. Jeśli lubisz historie osadzone w muzycznym świecie, z wyraźnym napięciem między bohaterami i nutą tajemnicy - ta książka powinna cię wciągnąć.To nie jest lekka, beztroska opowieść - raczej coś, co zostawia po sobie pewien ciężar i skłania do refleksji nad wyborami oraz ich skutkami.
Recenzja: adriannapotrzasaj, Piskorz Adrianna
„Muza Rockmana” autorstwa Penelope Ward to moja pierwsza styczność z twórczością tej autorki i zdecydowanie nie ostatnia. To książka, która zaskakuje emocjami i wciąga od pierwszych stron. Historia skupia się na dwójce bohaterów, Emily i Tristana, których losy przeplatają się dzięki narracji prowadzonej z dwóch perspektyw. Bardzo lubię ten zabieg, bo pozwala lepiej zrozumieć motywacje i uczucia postaci, a tutaj został wykorzystany naprawdę dobrze. Emily, 22-letnia dziewczyna skrywająca tajemnicę, od początku budzi ciekawość. Jej historia zaczyna się nietypowo - na pustyni, gdzie przez przypadek trafia na rozmowę o pracę, która staje się początkiem czegoś znacznie większego. Z kolei Tristan, 38-letni wokalista rockowego zespołu, to bohater z bagażem doświadczeń. Przygotowuje się do wydania płyty i trasy koncertowej, otoczony przyjaciółmi z zespołu. Jego perspektywa dodaje historii dojrzałości i głębi. Na początku wydaje się, że to klasyczny romans z nutą erotyki, jednak fabuła szybko skręca w zupełnie nieoczekiwanym kierunku. Zwrot akcji naprawdę robi wrażenie - jest zaskakujący i zmienia odbiór całej historii. To nie jest przewidywalna książka, co zdecydowanie działa na jej korzyść. „Muza Rockmana” to emocjonalna, wciągająca opowieść, która trzyma w napięciu i nie pozwala się nudzić. Tajemnica Emily, rozwijająca się relacja między bohaterami i nieoczywisty rozwój wydarzeń sprawiają, że trudno się od niej oderwać. Polecam tym, którzy lubią emocjonalne książki z nutą erotyki, od których szybciej bije serce.
Recenzja: marzeniaste, Urbaniak Marzena
„Muza rockmana” autorstwa Penelope Ward to lekka i przyjemna powieść, idealna na chwilę oddechu od codzienności. Świetnie sprawdzi się podczas urlopu, długiego weekendu czy leniwego popołudnia, bo czyta się ją szybko i bez wysiłku. Historia skupia się na młodej kobiecie, która niespodziewanie trafia do świata charyzmatycznego rockmana, gwiazdy sceny muzycznej prowadzącego intensywne życie pełne pokus. Ich relacja zaczyna się od fascynacji, ale z czasem przeradza się w coś głębszego. Na ich drodze pojawiają się jednak wyzwania związane ze sławą, presją otoczenia i trudnościami w budowaniu prawdziwych relacji. Historia wciąga bez wysiłku, oferując dokładnie to, czego oczekuje się od dobrej literatury rozrywkowej: odrobinę emocji, romantyzmu i nutę muzycznego klimatu. To książka, która świetnie sprawdzi się podczas urlopu, długiego weekendu czy leniwego popołudnia. Czyta się ją szybko i z przyjemnością, a fabuła pozwala na chwilę oderwać się od rzeczywistości, nie wymagając przy tym dużego zaangażowania. Idealna propozycja dla tych, którzy szukają niezobowiązującej, relaksującej lektury
Recenzja: Zafikcjonowana , Baluta Kaja
❗Książka zawiera treści nieodpowiednie dla osób poniżej 18 roku życia Od samego początku ta książka mnie zaintrygowała przez swoje motywy. Miałam duże oczekiwania co do niej, która zostały spełnione w każdym stopniu. „Muza Rockmana” to historia, która wciąga od pierwszych stron aż po sam koniec. Uczucia głównych bohaterów pokazane są w sposób realistyczny dlatego też ja sama czułam ich emocje. Czymś co podobało mi się najbardziej w książce to bohaterowie. Ich relacja rozwija się bardzo naturalnie co bardzo mi się podobało bo nie było to szybkie jak się zdarza czasami. Przez to że ich relacja była super napisana sama wczułam się w emocje, które im towarzyszyły. Autorka w świetny sposób napisała książkę. Już od dłuższego czasu nie czytałam tak dobrej książki. Tej książki się nie czyta, a po prostu się płynnie. Wciąg ona szybko i skutecznie. Nie chce również tutaj głośno mówić ale książka mocno mnie pochłonęła przez motyw Age Gap, który jest jednym z moich ulubionych motywów. Pióra autorki jest bardzo ciekawe, zrozumiale oraz dobrze wykreowane. Dzięki temu książkę czyta się przyjemnie i naprawdę bardzo dobrze. Co do fabuły w niektórych momentach było można się pośmiać, a w niektórych szeroko uśmiechnąć i powiedzieć nawet „ooooo” Jeśli uwielbiacie motyw Age Gap (tak samo jak ja) to mogę z czystym sercem polecić wam tą książkę ❤
Recenzja: Literatura_moja_pasja, Zarębska Agnieszka
Długi weekend to idealny czas na książkowe lenistwo. Wczoraj skończyłam idealny, majowy romans. Emily zupełnie przez przypadek zostaje zatrudniona jako pomoc w obsłudze tracy koncertowej znanego zespołu rockowego. Nie zna kapeli, ani artystów, ale postanawia zaryzykować. Nie zdaje sobie jednak sprawy, jak ta decyzja wpłynie na jej życie. Zwłaszcza, że wpadła w oko, wokaliście. Jednak, czy ten romans ma szansę na przetrwanie, gdy dziewczyna skrywa ogromną tajemnicę? #penelopeward jak zawsze nie zawodzi. Pisarka oddaje w ręce czytelnika #hot romans, w którym wszystko jest, co powinno być w tym gatunku - namiętność, tajemnica, walka o uczucie - jednym słowem świetny #romans- idelany na ten czas :)
Recenzja: Milka, Marcinek Mirela
"Czułam się upojona żarliwością, z jaką na mnie patrzył. Wiedziałam, że tej nocy znowu jestem w tarapatach. Uzależniłam się już od niego na każdy możliwy sposób. Przyciągał mnie nie tylko fizycznie, ale i uwagą, jaką zawsze mi poświęcał. Granica między tym, co słuszne, a tym, co nie, niebezpiecznie się rozmyła." Są książki, które bierzesz do ręki z myślą, że będą tylko chwilową odskocznią, lekką historią na jeden wieczór, może odrobiną romantycznej rozrywki. A potem kończysz czytać i czujesz coś zupełnie innego. Ciszę. Ciężar emocji. I to niepokojące wrażenie, że ta historia gdzieś w Tobie została. „Muza rockmana” to właśnie jedna z takich książek. Na pierwszy rzut oka wszystko wydaje się znajome: młoda dziewczyna, starszy, charyzmatyczny muzyk, trasa koncertowa i uczucie, które nie powinno się wydarzyć. Ten schemat jest tu obecny, autorka nie próbuje go ukrywać. Ale to tylko punkt wyjścia. Bo im dalej zagłębiamy się w tę opowieść, tym bardziej okazuje się, że pod powierzchnią kryje się coś znacznie bardziej złożonego. To historia o spotkaniu dwóch światów, które nigdy nie miały się przeciąć. Emily, krucha, skrywająca tajemnice, a jednocześnie silniejsza, niż sama chce przyznać. I Tristan, rockman, którego życie to chaos, muzyka i nieustanny ruch, ale też samotność, której nie widać na scenie. Ich relacja nie zaczyna się od fajerwerków. Ona rodzi się powoli, w spojrzeniach, w rozmowach, w chwilach ciszy, które znaczą więcej niż słowa. Autorka doskonale balansuje między namiętnością a wrażliwością. Sceny bliskości są intensywne, ale to emocje grają tu pierwsze skrzypce, tęsknota, strach, nadzieja i pragnienie bycia kochanym mimo wszystko. To historia o tym, że miłość nie zawsze przychodzi w odpowiednim czasie… ale jeśli jest prawdziwa, potrafi przetrwać nawet najtrudniejsze próby. I właśnie ta subtelność jest jednym z największych atutów tej książki. To nie jest powierzchowne zauroczenie. To przyciąganie, które narasta, mimo prób powstrzymania, mimo świadomości, że to wszystko może skończyć się źle. Relacja typu grumpy x sunshine została tu pokazana bez przesady, za to z ogromną autentycznością i wyczuciem emocji. Narracja prowadzona z dwóch perspektyw to ogromny atut tej książki. Dzięki temu nie tylko obserwujemy rozwój relacji, ale naprawdę wchodzimy w głowy bohaterów, czujemy ich niepewność, wewnętrzne rozdarcie i rodzące się uczucia, które nie powinny mieć prawa istnieć. Ogromną rolę odgrywa tutaj klimat. Trasa koncertowa nie jest tylko tłem, ona żyje. Ciągłe przemieszczanie się, brak stabilności, intensywność codzienności, życie „w biegu”, wszystko to wpływa na bohaterów i ich decyzje. W takim świecie emocje nie mają czasu się uspokoić. One narastają, ścierają się ze sobą i prowadzą do wyborów, które nie zawsze są rozsądne… ale zawsze są ludzkie. A potem przychodzi moment, który zmienia wszystko. Sekret Emily nie jest jedynie dodatkiem do fabuły — to punkt zwrotny, który nadaje całej historii zupełnie inny ciężar. To chwila, w której romans przestaje być tylko opowieścią o uczuciu, a staje się historią o konsekwencjach, strachu i trudnych decyzjach. Emocje wybuchają z pełną siłą, a to, co wcześniej wydawało się „bezpieczne”, rozpada się na kawałki. Bohaterowie są jedną z najmocniejszych stron tej książki, właśnie dlatego, że nie są idealni. Emily potrafi wzruszyć, ale też frustrować. Tristan przyciąga charyzmą, ale nie jest wolny od błędów. Ich decyzje bywają impulsywne, czasem bolesne, ale zawsze prawdziwe. To postacie, które żyją i przez to tak łatwo się w nie angażujemy. Na uwagę zasługują również bohaterowie drugoplanowi, szczególnie relacje w zespole. Jest w nich lekkość, humor i autentyczna więź, która równoważy bardziej emocjonalne momenty historii. Dzięki temu świat przedstawiony wydaje się pełniejszy i bardziej wiarygodny. Styl Penelope Ward jest lekki, przystępny i niezwykle wciągający. To jedna z tych książek, które czyta się „za szybko”, nie dlatego, że są powierzchowne, ale dlatego, że historia wciąga bez reszty. „Muza rockmana” to nie jest idealny romans. Ale może właśnie dlatego działa tak dobrze. Bo zamiast perfekcji oferuje coś znacznie cenniejszego, autentyczne emocje. To opowieść o miłości, która pojawia się w najmniej odpowiednim momencie. O relacji, która nie powinna się wydarzyć… a jednak się wydarza. O ludziach, którzy próbują odnaleźć siebie nawzajem w świecie pełnym chaosu. To książka, która potrafi zaskoczyć, wzruszyć i zostawić po sobie ślad. Jeśli szukasz historii, która wciągnie Cię nie tylko fabułą, ale też tym, co dzieje się między wierszami, zdecydowanie warto po nią sięgnąć.
Recenzja: Pudrowe_strony, Luboń Dominika
Emily całkowicie przypadkiem dostaje pracy jako asystentka znanego zespołu, którego wokalistą jest Tristan. Podczas czteromiesięcznej trasy koncertowej między bohaterami rozwija się relacja. Jest to moje pierwsze spotkanie z twórczością autorki i muszę przyznać, że książka bardzo mi się spodobała. Mamy tutaj motyw age gap, a między bohaterami jest 16 lat różnicy. Mamy również motyw tajemnicy, którą skrywa Emily. To zdecydowanie moje ulubione motywy w książkach. Nie jest to historia, która zaskakuje czytelnika, ale mimo wszystko przyjemnie mi się ją czytało. Polubiłam bohaterów, choć Tristan momentami zdawał się być mentalnie dużo młodszy od Emily. Było wiele emocji, a to w książka jest dla mnie bardzo ważne. Nie czytałam jeszcze nigdy historii z rockmanem w roli głównej, więc jestem totalnie kupiona tym wątkiem. Jeśli lubicie książki, które można pochłonąć w jeden wieczór to koniecznie przeczytajcie te książkę.
Recenzja: donkabook , Cisoń Dorota
Byłam ciekawa tej historii, odkąd tylko dowiedziałam się, że zostanie wydana w Polsce. Może trochę za bardzo nastawiłam się na coś ekstra, przez co miałam wysokie oczekiwania Emily pewnego dnia znajduje się na totalnym odludziu, gdzie pewien zespół ma nagrywki, ale nie jest tam przypadkiem. Kiedy ktoś przez pomyłkę wziął ją za kandydatkę do pracy, nie wyprowadza z błędu, tylko się zgadza i zaczyna swoją trasę z zespołem. Na początku strasznie nie mogłam się wkręcić w fabułę, ale później jakoś przebrnęłam i było naprawdę w porządku. Ciekawiło mnie to, dlaczego główna bohaterka była w tym miejscu, gdzie akurat były nagrywki Tristana. To było najlepszą częścią tej historii i szczerze zaskoczyło mnie, gdy już się dowiedziałam. Co do relacji Tristana i Emily, mam wiele do powiedzenia. Miałam wrażenie, że czasem działo się to za szybko. Po pierwsze, bohaterka wyznaje mu coś bardzo istotnego praktycznie, gdy go nie zna. Sama nawet wspomniała, że nikomu o tym nigdy nie mówi, jednak mu praktycznie na starcie, bo „on jest inny”. Tak mnie to zdenerwowało. Po drugie, niektóre teksty Tristana były na maksa żenujące, że czasem musiałam to rozchodzić. Bohaterowie nie byli jacyś warci zapamiętania. Zastanawiałam się czasem, czy Tristan naprawdę ma te 38 lat, bo były sytuacje, w których trochę zwątpiłam. Dialogi bohaterów na początku brzmiały sztucznie, ale później się poprawiły. Niektóre zdania miały błędy składniowe. Np. „… powinniśmy odwołać jutrzejszy koncert, żebym mógł odpocząć głos”. Zakończenie historii nie było dla mnie wielkim zaskoczeniem, ale przyjemnie się czytało. Wiem, że ta historia ma swoich zwolenników, i jeśli jesteście ciekawi, czy wam się spodoba, to sami się przekonajcie.
Recenzja: Książkowir, Gałęziowska Dominika
Lubię książki Penelope Ward - myślę sobie, że są idealne na odstresowanie, bo chociaż zwykle nie wbijają w fotel i nie zapadają jakoś głęboko w pamięć, to warto podkreślić, że zwykle są fenomenalnie napisane i zwykle jest jakiś plot twist, wokół którego buduje się całość fabuły. Tak było i tym razem. "Muza rockmana" opowiada o Emily, która poszukuje pewnego sensu i drogi w swoim życiu, przez co trafia na rozmowę o pracę do bycia pomocą w trasie dosyć znanego rockowego zespołu - o którym ona nie wie praktycznie nic, nawet nie jest w stanie przypomnieć sobie, jak wyglądają muzycy. I pech chce, że od razu wpada na jednego z nich... w toalecie, tuż po tym, jak ma wrażenie, że zawaliła rozmowę. Osobą, na którą wtedy wpada jest Tristan - starszy od niej o jakieś piętnaście lat - który jest głównym wokalistą i który czuje przyjemne orzeźwienie, że ktoś nie traktuje go jak wielkiej gwiazdy, a raczej jak normalnego człowieka, więc decyduje on - w sumie za rekrutera - że to właśnie Emily będzie im towarzyszyć w podróży po Ameryce. To nie tak, że od razu dochodzi do jakiegoś romansu - raczej do powolnego poznawania się. I - co pragnę z dumą podkreślić - Penelope Ward nie poszła w taki stereotyp, żeby tytułową "muzą rockmana" była właśnie Emily - ale myślę sobie, że warto ten wątek zgłębić samemu, bo jest on na tyle ciekawy i fajnie opisany, że właściwie akcja najbardziej nabiera tempa, gdy są już położone wszystkie karty na stół. Myślę sobie, że ta autorka ma fajne książki - ale uwierzcie mi, że zaczynam uważać, że motyw różnicy wieku to w przypadku "Muza rockmana" najmniejszy pikuś, jeśli chodzi o potencjalne powody, dla których Emily i Tristan nie powinni być razem: mimo chemii która ich łączy i tego, że naprawdę nie ma tu żadnej przemocy czy toksyczności (bo to mogłoby się wydawać najbardziej oczywistym red flagiem). Oj, jak odkryjecie całą prawdę, którą tu autorka przemyciła, to będziecie pod wrażeniem! Niemniej jednak dodam, że do połowy ta powieść mi się po prostu i najzwyczajniej w świecie dłużyła. Dopiero później, gdy sprawy zaczęły przybierać nietypowy obrót - bo nie przypominam sobie, żebym kiedykolwiek czytała takie połączenie wątków - to dynamika zrobiła się na tyle szalona, że czytałam z wypiekami na twarzy, by dowiedzieć się, jak sytuacja się dalej rozwinie i jak tam się to wszystko ułoży. Trochę narzekam na mały druk i minimalne marginesy - bo jednak nie jest to najbardziej komfortowy układ do czytania w papierze - a już definitywnie w późniejszych porach, gdy oczy są już zmęczone. Niemniej jednak sama historia przedstawiona w "Muza rockmana" wynagradza na tyle, że jeśli tylko macie ochotę na zapoznanie się z tym nietypowym romansem, to powinniście bez wątpienia dać szansę tej pozycji. Jestem ciekawa czym jeszcze zaskoczy nas ta pisarka, bo bez wątpienia będę chciała dalej sięgać po książki jej autorstwa. Mimo że znam pisarzy, których książki czyta mi się lepiej, to Penelope Ward zawsze będzie mi się kojarzyła z takim guilty pleasure i z automatyczną poprawą humoru. Podsumowując: jestem na "tak", chociaż nie jest to najlepsza książka, jaką przeczytałam w kwietniu!
Recenzja: W biblioteczce Renaty, Kozłowska Renata
Dziś przychodzę do Was z opinią książki Penelope Ward, czyli autorki, której książki znam i lubię. Pisze ona gorące romanse i na ogół, podobają mi się jej książki. "Muza rockmana" jednak jakoś do mnie nie przemówiła. Nie wiem dlaczego, ale uważam ją za jedną z najsłabszych z dotychczas przeczytanych. I nie chodzi mi tu o motyw różnicy wieku, jaki tu znalazłam, bo on mi akurat nie przeszkadzał. Emily to dwudziestodwuletnia, która splotem różnego rodzaju okoliczności, zostaje zatrudniona, jako asystentka jednej z bardziej znanych kapel rockowych. On to Tristan, trzydziestoośmioletni wokalista grupy. Ich relacja rozwija się powoli, podczas czteromiesięcznej trasy koncertowej zespołu. Tylko czy mogą sobie na nią pozwolić? Czy są wobec całkiem szczerzy? No cóż... Mnie jakoś nie porwała ta opowieść. Momentami się nudziłam. Chyba trochę zabrakło mi tu emocji. Jakoś nie czułam tego rozwijającego się związku, nie był dla mnie prawdziwy. Jest to opowieść o trudnych przeżyciach, stracie i przeszłości, która jest bolesna i pełna ran. Ale też o chorobie i strachu przed przeszłością. Nie ma w niej zbyt wiele erotyki, co dla mnie akurat jest jej zaletą. Nie jest to zła książka, o czym świadczy pozytywne opinie, ale jak dla mnie, nie była aż taka ciekawa, jak inne książki autorki. A czy czytać czy nie, sami zdecydujcie.
Recenzja: julia_ksiazkowe_love, Mikołajczyk Weronika
Była to moja pierwsza styczność z romansami Penelope Ward i na pewno w przyszłości sięgnę po inne. Jest to dokładnie taka książka, jakiej w tym czasie potrzebowałam, czyli niewymagająca i zapewniająca dobrą rozrywkę. "Muza rockmana" to romans, który opowiada o Emily Applewood, dziewczynie skrywającej jakiś sekret. Od początku wiemy, że coś się kryje za jej działaniami, jednak zbyt szybko nie dowiemy się co. Zostaje ona, całkowicie przypadkowo, zatrudniona jako asystentka na trasie muzycznej rockowego zespołu, którego ona nawet nie zna. Zaczyna powoli rozwijać się jej relacja z wokalistą tego zespołu, jednak nie jest to takie proste, jest on od niej wiele lat starszy, a dodatkowo nie wyjawiła mu swojego sekretu. Im dalej w to brną, tym bardziej się wszystko komplikuje. Fabuła książki nie jest jakaś zawiła, typowy romans, choć wątek tego sekretu mnie intrygował. Uważam, że jego rozwiązanie było trochę dziwne, na pewno nie tego się spodziewałam. Niektóre motywacje bohaterów nie miały dla mnie sensu, jednak nie gryzło to jakoś bardzo. Ogólnie autorka ma niezwykle przyjemny styl, a książkę czytało się bardzo szybko. Jest to świetna opcja gdy chce się sięgnąć po coś lekkiego.
Recenzja: Papierowy Bluszcz, Rakowska Adrianna
Nie każda historia miłosna zaczyna się od fajerwerków. Czasem zaczyna się od ciszy, samotności i ludzi, którzy najmniej wierzą w szczęśliwe zakończenia. Właśnie taką opowieścią jest „Muza Rockmana” Penelope Ward. Emily ma całe życie przed sobą. Pewnego dnia z tylko dla niej znanych powodów jedzie na kalifornijską pustynię i staje na odludziu przed studiem nagrań. Przez przypadek zostaje wzięta za kogoś innego i postanawia z tego skorzystać. Zostaje asystentką słynnego zespołu rockowego. Znany rockowy muzyk, zdobywca kobiecych serc, żyje w cieniu przeszłości, która odebrała mu radość życia i pasję do tworzenia. Sława przestaje mieć znaczenie, kiedy człowiek mierzy się z własnym bólem. Spotkanie z kobietą, która nie traktuje go jak gwiazdy, lecz jak zwykłego człowieka, staje się początkiem powolnych zmian. Jednak pewnego dnia Emily mówi więcej, niż zamierzała i wszystko się zmienia. Sięgając po „Muzę Rockmana” Penelope Ward, spodziewałam się lekkiego romansu z muzycznym klimatem. Otrzymałam jednak historię znacznie bardziej emocjonalną i refleksyjną, niż początkowo zakładałam. Autorka w swojej najnowszej książce pokazuje, że miłość nie zawsze polega na ratowaniu drugiej osoby. Czasem wystarczy obecność, rozmowa i ktoś, kto potrafi wysłuchać bez oceniania. Relacja bohaterów rozwija się spokojnie, bez przesadnego dramatyzmu, dzięki czemu wydaje się autentyczna. Penelopa Ward bardzo dobrze pokazuje proces leczenia ran emocjonalnych. Nie ma tu magicznych rozwiązań ani nagłych przemian. Tristan pozostaje trudny, momentami zamknięty i zagubiony, co sprawia, że jego postać wydaje się autentyczna. Z kolei główna bohaterka wnosi do historii spokój, empatię i normalność, której tak bardzo brakowało w jego życiu. „Muza Rockmana” to opowieść o drugiej szansie na miłość, na szczęście i przede wszystkim na samego siebie. To romans spokojniejszy, bardziej emocjonalny niż dramatyczny, który skupia się na wewnętrznych przemianach bohaterów. Momentami fabuła była przewidywalna, a niektóre wątki mogłyby zostać bardziej rozwinięte, ale pomimo tego bardzo dobrze się ja czytało. Reasumując: „Muza Rockmana” to ciepła, wzruszająca i bardzo klimatyczna historia o miłości rodzącej się z przyjaźni i wzajemnego zrozumienia. Dzięki lekkiemu stylowi pisania książkę czyta szybko i przyjemnie. Polecam z całego serca.
Recenzja: @nasturcja_czyta, Adryan Anastasiya
Gdybyscie mieli możliwość pojechać w trasę koncertową z zespołem rockowym jako asystent/ka, przyjęlibyście taką propozycję pracy? Emily, młoda dziewczyna, która nie do końca wie, co zrobić ze swoim życiem, trafia na rozmowę w sprawie pracy przy trasie koncertowej popularnego zespołu i, co najlepsze, otrzymuję tę posadę. Decyduje o tym przypadek i... jedna rozmowa w łazience z liderem zespołu. Jak ja się myliłam, zakładając, że ta historia będzie sztampowa i przewidywalna. Wiem doskonale, że Penelope Ward umie w emocje. Właśnie z nimi kojarzę jej książki. Historie jej autorstwa nie raz wywołały u mnie wzruszenie. Odkryłam też, że umie w napięcie i takie zwroty akcji, których zupełnie się nie spodziewałam. Autorka zaczęła tę historię tajemniczo, a ilość pytań bez odpowiedzi rosła z rozdziału na rozdział. Kiedy miałam już okazję poznać tę wszystkie odpowiedzi, zbierałam szczękę z podłogi. Penelope Ward wspaniale połączyła zwariowany klimat backstage'u, życia w trasie z tak poważnymi tematami jak dorastanie, trudne dzieciństwo, błędy młodości, przemoc czy strata. Do tego motyw różnicy wieku, który po prostu uwielbiam, był doskonale poprowadzony. Namiętność i rodzące się uczucie kontra odpowiedzialność i szczerość. To było coś! Muza rockmana to nie tylko historia o miłości, która nie miała prawa się wydarzyć, to przejmująca opowieść o stracie i odzyskaniu spokoju, o wybaczaniu, o poszukiwaniu własnego miejsca na ziemi. I motyw domu, który możemy odnaleźć w innej osobie - po prostu petarda. Zastanawiałam się, czy na odbiór tej powieści nie wpłynęło w dużej mierze to, że kocham powieści z motywem muzycznym miłością bezgraniczną? Czy, gdyby Tristan nie był muzykiem, polubułabym go tak samo? Moim zdaniem, tak. Widziałam w nim mężczyznę, który cierpi, który oddałby karierę i sławę, by móc cofnąć czas... Dlaczego? Odpowiedź znajdziecie w książce. Polecam!
Recenzja: Zaczytana Archiwistka Bookstagram, Paulina Kamieniecka
Są historie, które brzmią jak spokojna melodia… i takie, które uderzają jak mocny riff gitary elektrycznej. Muza rockmana zdecydowanie należy do tej drugiej kategorii. To opowieść, która zaczyna się niewinnie — przypadkiem, jednym błędem, jedną decyzją podjętą „a co mi tam”. Emily wchodzi do świata, który nie jest jej światem. Świata świateł reflektorów, tras koncertowych i ludzi żyjących na pełnych obrotach. I wtedy pojawia się on. Tristan Daltrey — rockman z krwi i kości. Charyzmatyczny, niebezpieczny, trochę złamany. Taki, którego się nie zapomina. Między nimi od początku coś iskrzy. To nie jest delikatne zauroczenie — to napięcie, które czuć w każdej rozmowie, każdym spojrzeniu, każdym niewypowiedzianym słowie. Ich relacja rozwija się powoli, ale intensywnie — jak piosenka, która zaczyna się cicho, by w końcu eksplodować emocjami. Ale to nie jest tylko romans. To historia o tajemnicach. O tym, że każdy niesie w sobie coś, czego boi się ujawnić. I że czasem uczucie — nawet to najsilniejsze — może nie wystarczyć, by wszystko naprawić. Bo kiedy Emily znika… zostaje cisza. A cisza po muzyce bywa najgłośniejsza. „Muza rockmana” ma w sobie dokładnie ten klimat, którego oczekujesz od historii osadzonej w świecie rocka: emocje na granicy, intensywność, pasję i bohaterów, którzy są dalecy od ideału, ale przez to… prawdziwi. To książka o miłości, która pojawia się w najmniej odpowiednim momencie. O wyborach, które bolą. I o tym, że nie każda historia ma łatwe zakończenie.
Recenzja: Instagram.com/zaczytana_opisana, Aleksandra Urbanik
Penelope Ward to jedna z tych autorek po której książki zawsze sięgam z wielką przyjemnością. Uwielbiam pióro i historie tworzone przez autorkę. Gdy zobaczyłam zapowiedź najnowszej powieści wiedziałam, że nie mogę przejść obok niej obojętnie. Tym bardziej, że opis książki niezwykle mnie zainteresował. Gdy otrzymałam swój egzemplarz od razu zabrałam się za czytanie i… przepadłam na kilka godzin. Lektura od początku ciekawi i intryguje, a czym dalej się w nią zagłębiamy tym więcej emocji dostarcza czytelnikowi. Lubię motyw różnicy wieku, a tutaj został naprawdę świetnie przedstawiony. Do tego motyw muzyki, który był ciągle poruszany, a nie był tylko tłem dla całej historii. Uwielbiam w książkach autorki to, że zawsze poruszają ważne tematy i skłaniają do refleksji. Ta powieść to walka z poczuciem winy, sekrety, trudne wybory i walka o własne szczęście. Główni bohaterowie to dwie poranione postaci, które początkowo wydawałoby się nie wiele łączy. Jednak czas spędzony wspólnie udowadnia jak wiele ta druga osoba dla nich znaczy i ile potrafi zdziałać samą obecnością. Do tego dochodzi pożądanie, które z każdym kolejnym dniem tylko narasta. Czy ta dwójka postaci pochodząca z dwóch różnych światów będzie w stanie zaznać wspólnego szczęścia? „Muza rockmana” to emocjonująca, pochłaniająca opowieść, która dostarczyła mi wielu emocji. Historia o rodzinie, przyjaźni, miłości, pasji, marzeniach, wyborach. Książka, która pokazuje jak wielki wpływ na nasze funkcjonowanie mają wydarzenia z przeszłości. Jak trudno dokonać odpowiedniego wyboru kiedy każda z opcji niesie za sobą pewne konsekwencje. Jak ciężka jest walka między sercem, a rozumem. Powieść, która zaskakuje, wzrusza, porusza i wywołuje uśmiech. Cudownie spędziłam czas z tą książką i jej bohaterami. Gorąco polecam!
Recenzja: Medytacja_drzew, Topór -Bartkowiak Karolina
Romans ze znanym i uwielbianym przez wszystkich rockmanem. Tak czy nie? ❤️🎸 Dzień dobry ❤️ słonko grzeje, czekam na prawdziwe ciepło. Takie żeby ziemia już się nagrzała o otulała. Cudownego dnia 🌞 K. ✨ _________ Muza Rockmana 🎸 🎸O CZYM JEST TA KSIĄŻKA Emily ma dwadzieścia dwa lata. Całe życie przed sobą. Pewnego dnia znajduje się na kalifornijskiej pustyni przed drzwiami studia nagrań. Omyłkowo zostaje wzięta za kandydatkę do pracy. Czy to zabieg okoliczności? I dlaczego Emily była na pustyni? Tristan ma trzydzieści osiem lat i jest legendą rocka. Może mieć każdą kobietę. Dlaczego więc, gdy na jego drodze pojawia się Emily traci dla niej głowę? Pewnego dnia Emily znika z jego życia. Dlaczego? 🎸DLA KOGO ❤️ Dla każdej fanki romansów ❤️ Jeśli chcesz przeżyć przygodę ❤️ Gdy masz ochotę na książkę, której się nie odkłada ❤️ Gdy lubisz motyw age gap ❤️ Jeśli lubisz się rumienić podczas czytania 🎸DLACZEGO WARTO 🏵️ Rollercoaster emocji 🏵️Klasyczny age- gap 🏵️Niemal filmowe sceny 🏵️Pikanteria 🎸MOJA OPINIA Jestem tutaj mało obiektywna bo bardzo lubię książki autorki i zawsze wyczekuję na kolejną. Emocjonalny rollercoaster i oderwanie się od rzeczywistości - gwarantowane! Fajna historia. Pogmatwana jak lubię. Motyw różnicy wieku jest dla mnie intrygujący i zawsze wnosi nutkę pikanterii. Sceny erotyczne ok. Choć przy jednej zastanawiałam się 'serio?'. Czasem mniej znaczy więcej. Książka na jeden miły wieczór. Ale nie da się od niej oderwać. Trudna przeszłość. Nierozwiązane sprawy. Problemy, które wydają się nie do przeskoczenia Ale czy nie chciałabyś przeżyć miłości swojego życia z surowym prawdziwym facetem? Z rockmanem, którego wielbią wszystkie kobiety? Książka taka jak lubię. Już czekam na kolejną część 🎸🎸🎸 _________ "Ale może celem życia nie musi być osiągnięcie czegoś wielkiego, tylko wpłynięcie na innych. Zestawienie po sobie jakiegoś śladu na tym świecie. Niektórzy zmieniają nas samych tym, że ich znaliśmy." "Przyszłość wiąże się ze strachem, a przeszłość z żalem. Jedyny spokój, na który możemy liczyć, to tu i teraz."
Recenzja: glinka_54_czyta , Graszka Paulina
Motywy: - nietypowy rockman - muzyka - spontaniczna decyzja - trasa koncertowa - trudne sekrety Emily miała swój plan, ale szybko go zmodyfikowała i totalnie przez przypadek dostała pracę jako asystentka w trasie koncertowej znanego zespołu. Ciężka praca sprawiła, że mogła zapomnieć o tym co wydarzyło się w jej życiu. Poznała Tristana i od razu poczuła z nim nić porozumienia. Długie rozmowy o życiu i śmierci oraz poruszenie trudnych tematów sprawiała, że emocjonalnie poczuli się związani. I to ona jako jedna z pierwszych zauważyła, że coś się dzieje złego z głosem Tristana. Bardzo podobało mi się poprowadzenie relacji Emily i Tristana. To co ich połączyło to nie pociąg fizyczny, pożądanie czy namiętność, to długie rozmowy i chęć zobaczenie siebie każdego dnia. Tristan czule narzuca jej dziwne zakupy, tylko po to aby spędzić chwilkę czasu. Widać, że bardzo lubią ze sobą rozmawiać. I co, totalnie mnie ujęło, to brak dystansu i zrozumienia każdej sytuacji. Nie oceniali się, tylko byli dumni z tego, że się otworzyli przed sobą. Piękny przykład relacji o którą warto walczyć. Oczywiście po drodze nie jest już tak kolorowo, bo na światło dzienne wyjdzie wiele spraw, które zaważą na wszystkim. Autorka jak zwykle powaliła mnie na kolana, zarówno przez świetnie poprowdzoną relację między bohaterami jak i totalnie nowy i świeży pomysł na fabułę i tajemnice jak kryją się w czeluściach ludzkiego zachowania. To co wyjdzie na jaw zburzy wszystko co zostało zbudowane. Bohaterowie muszą zmierzyć się konsekwencjami decyzji innych osób i to z zamierzchłych czasów. Autorka pokazała, że wybaczenie jest jednym z kluczowych rzeczy w życiu. Bez niego nie ruszymy dalej, tylko zakręcimy się wokół bólu, cierpienia i ciągłych myśli. Trzeba umieć poradzić sobie z nowymi wyznaniami i spróbować zrozumieć. Takie pogodzenie się z losem może potrwać bardzo długi czas, ale ważne jest przepracowanie. Książka w piękny sposób oddaje delikatną relację, która rodzi się spod wypływu zwykłych rozmów, a przeradza się w coś intensywnego i z perspektywą na przyszłość. Szkoda, że przeszłość tak mocno zamiesza w życiu tych dwojga. A konsekwencje tajemnic będą musieli ponieść niewinni ludzie. Ale o szczegółach dowiecie się gdy przeczytacie. Miłość. Empatia. Zrozumienie. Sekrety. Muzyka. To tylko część tego co tam przeżyjecie razem z bohaterami. A będzie tego naprawdę wiele. Poczujecie również muzykę jak prawdziwą siłę, która łączy ludzie. No musicie ją poznać i zakochać się w niej tak jak ja. 10/10
Recenzja: hidrancebookland, Jarczewska Małgorzata
„Nikt nie powinien cierpieć w ciszy” Emily - empatyczna asystentka kapeli oraz Tristan - skryty główny wokalista zespołu. Emily przypadkowo zostaje wzięta za kandydatkę do pracy, którą ostatecznie dostaje. Teraz przemierza Amerykę Północną wraz z zespołem Delirious Jones, a jej i Tristana uczucia rodzą się wśród dźwięków muzyki. Emily potrzebuje zmiany, a po skończeniu studiów nie wie jeszcze, co chciałaby robić. Dodatkowo skrywa ona sekret, przez który jej relacja z Tristanem staje się zakazana. Tristan uważa, że poszczęściło mu się w życiu i nie jest tak utalentowany, za jakiego inni go mają. Kreuje się na nieokiełznanego, a tak naprawdę ostatnio jest trochę zagubiony. Emily pewnej nocy zbliża się do Tristana i wyjawia mu swoją tajemnicę. Zdziwiło mnie, z jaką nonszalancją mu o tym opowiedziała, ale podobała mi się jego rekacja. Jednak okazuje się, że to nie był koniec. Obydwoje mieli cichą nadzieję na więcej zacisznych chwil spędzonych razem podczas tego chaosu trasy. Ich filozoficzne rozmowy były ujmujące i głębokie, a oni zwierzali się sobie z rzeczy, z jakich nie przyznaliby się innym osobom. Doceniałam, jak Emily chciała poprawiać nastrój Tristanowi, gdy ten zwierzył jej się ze swoich obaw, a ona zauważała drobne zmiany w jego występach. Emily musiała nauczyć się sobie wybaczać, a Tristan kochać siebie. Jednak to, ile doświadczyła bólu sprawiało, że oczy mi się szkliły. Przez długi czas była sama, a poczucie winy sprawiało, że sabotowała własne szczęście. Cieszę się, że gdy Emily znikęła, Tristan ją odnalazł, ale kiedy prawda wyszła na jaw, nawet mnie ona zabolała. Tyle lat pewne fakty zostały ukrywane, więc nie dziwie się, że jego serce zostało złamane. Najgorsze, że nie możemy cofnąć czasu i niczego przywrócić. Autorka zapewniła nam kolejną emocjonalną historię. Cieszę się, że obydwoje dostali własne domknięcie. Choć ich sytuacja była trudna, odważyli się na szczerość i zawiązało się między nimi coś magicznego. Emily i Tristan dali sobie wytchnienie, kryjówkę przed innymi i zrozumienie, którego tak dawno pragneli od świata. Emily i Tristan byli swoim spokojem.
Recenzja: czytam_dla_relaksu, Salwa Gabriela
Powiedz mi, co najgorszego w życiu zrobiłaś, a ja Ci uwierzę... Emily to młoda kobieta, która dopiero co skończyła studia, całe życie przed mnie. Pewnego dnia znajduje się na pustyni w poszukiwaniu czegoś lub kogoś o czym tylko sama wie. Studnio nagrań bo właśnie tego szukała. Przez przypadek wychodzi z niego mężczyzna, który bierze ją za kandydatkę na stanowisko asystentki. Emily nie wyprowadza go z błędu i tak oto wkracza w świat zespołu rockowego. Dzięki nieznajomemu na którego wpada w toalecie dostaje tą pracę. Tristan jest legendą i świetnym wokalistą. Swoim wyglądem przyciąga do siebie kobiety. Kradnie im serca swoim głosem. Mężczyzna jednak nie dopuszcza żadnej kobietę bliżej siebie. I właśnie gdy poznaje Emily, ona wydaje mu się inna niż wszystkie dotąd poznane kobiety. Od samego początku dobrze im się rozmawia. Jednak Emily skrywa pewien sekret, który nie może wyjść na jaw i wdety dziewczyna znika. Tristan nie może być jej przyszłością.... Jakie sekret skrywa Emily ? Jak potoczą się losy bohaterów? Tego dowiecie się sięgając po książkę, którą ja bardzo polecam. Autorki raczej nie trzeba przedstawiać, pewnie większość z was miała choć raz z nią do czynienia. A jeśli nie to gorąco polecam zapoznać się z jej twórczością. A może zaczniecie właśnie od Muzy Rockmena. Wracając do książki, którą przed chwilą przeczytałam. Historia dość oryginalna, ponieważ mamy do czynienia z gwiazda rocka. Dodatkowo starszym mężczyzną ponieważ Tristan ma już 38 lat, czyli między bohaterami jest spora różnica wieku. Lecz ona mi Noe przeszkadzała. Emily mino młodego wieku jest dojrzała emocjonalnie.Nie miała łatwego życia, więc szybko dorosła. Wracając to tajemnic i sekretów, jest ich kilka, które stopniowo odkrywałam i chciałam więcej i więcej. To był przyjemny czas móc je poznawać. Książkę szybko się czyta, bo jest naprawdę ciekawie napisana. Wciąga od pierwszej strony. Już dawno nie czytałam nic od Penelope, której książki uwielbiam to tym bardziej byłam ciekawa jak zakończą się losy bohaterówJeśli lubicie lekkie historię, w którym są wysublimowane sceny zbliżeń i Lubicie odkrywać tajemnice to ta książka jest idealna dla was. Bohaterów od samego początku do siebie ciągnęło choć nie chcieli tego pokazywać. Z czystym sumieniem mogę wam ją polecić ❤️
Recenzja: monamii_xo, Mikołajewicz Monika
„Powiedz mi, co najgorszego w życiu zrobiłaś, a ja Ci uwierzę…” „Muza Rockmana” od Penelope Ward to istny rollercoaster emocjonalny! Od samego początku wprowadza czytelnika w szok i chęć poznania tajemnicy Emily Applewood. 21-letnia kobieta, mając jasno określony cel, nieoczekiwanie zostaje asystentką zespołu rockowego Delirious Jones. W zawstydzający sposób poznaje 38-letniego wokalistę zespołu Tristana Daltrey’a, który od samego początku darzy dziewczynę ogromną sympatią. Ich więź staje się silniejsza, oboje zwierzają się ze swoich tajemnic i przeszłości. Pozostaje jeden sekret, który na dobre może odmienić ich życie. Co takiego skrywa z pozoru niewinna Emily? Jak wpłynie to na Tristana oraz uczucia względem dziewczyny? Książka „Muza Rockmana” zyskała moją ogromną sympatię, jest to historia, którą czytałam wstrzymując oddech. Już od pierwszych stron wzbudza ona w czytelniku ciekawość i chęć poznania tajemnicy Emily. Rozpoczynając przygodę z dziełem Penelope Ward miałam wysokie oczekiwania, jednak mimo to ona je zdecydowanie przerosła. Nie spodziewałam się tego jak poważny sekret skrywa Emily i jak mocny wpływ ma on na życie Tristana. Do samego końca czytałam tę książkę z ogromną ekscytacją chcąc poznać dalsze jej losy. Wydarzenia w niej są świetnie opisane, jak również emocje bohaterów. Nie są one przerysowane, abstrakcyjne. Podsumowując, historia jest świetnie napisana, przeznaczona dla czytelników 18+, którzy uwielbiają motyw age gap, zakazanej miłości, silnych emocji, tajemnic i sekretów całkowicie zmieniających życie bohaterów. Fabuła skupiona na losach głównych bohaterów zapiera dech w piersiach i z każdym rozdziałem zachęca do dalszego czytania. Byłam w ogromnym szoku, jak dobrze można napisać tak poruszającą historię, nieraz musiałam sięgnąć po chusteczki ze wzruszenia. W skali od 0 do 5 gwiazdek przyznaję jej solidne 5.
Recenzja: agnban, Banasiak Agnieszka
📚📚📚 "Poczucie spokoju nie wiąże się z żadnym konkretnym miejscem. To stan ducha. Musisz żyć w chwili obecnej. Wszyscy musimy. Trzymanie się przeszłości jest równie daremne co martwienie się o przyszłość." 📚📚📚 Lubię książki Penelope Ward, więc nic dziwnego, że dałam się skusić i tej. "Muza rockmena" to historia pełna muzyki, wyrzutów sumienia oraz sekretów. On - wokalista zespołu będący u szczytu kariery. Ona - nie wie co chce robić w życiu, płynie z prądem i przez przypadek zostaje asystentka zespołu w czasie trasy koncertowej. Połączył ich przypadek, a może przeznaczenie. Emily i Tristan Dwójka ludzi, którzy w swoim towarzystwie odnajdują spokój i ukojenie. Czy będzie to coś więcej??? Emily skrywa sekret, który może zmienić wiele, nie tylko w jej życiu. Dla Triatana, Emily, to taki powiew świeżości. Ona jako jedyna traktuje go jako normalnego człowieka, nie gwiazdę. Zawsze mówi mu prawdę, nawet jeżeli oznacza to ból. Czy każde przeciwności da się przezwyciężyć??? Emily wyruszyła w podróż mając cel, który poznajemy dalej, dopiero w Tristanem. Ta dziewczyna jest takim promieniem słońca, wnosi radość, ale głęboko w sobie skrywa wiele cierpienia. W tak młodym wieku wiele już przeżyła, nie dość że obroniła matkę i w obronie zabiła jej partnera, ale też straciła najlepszego przyjaciela. Głęboko w sobie walczy z ciągłymi wyrzutami sumienia. To dzięki Tristanowi ruszy dalej i nauczy się żyć tu, i teraz. Ta historia toczy się powoli, swoim tempem i bardzo to tutaj pasuje. Mamy tutaj motyw sporej różnicy wieku, ona dwudziestodwulatka, on prawie trzydziestoośmioletni mężczyzna, ale nie tylko to stoi im na przeszkodzie. Tylko przeszłość, której nie da się zmienić, ani naprawić, trzeba tylko iść do przodu. Byłam miło zaskoczona w jakim kierunku podążała ta historia. Nie spodziewałam się takiego zwrotu akcji. Ta historia nie jest długa, ale niesie ze sobą duży ładunek emocjonalny. Podobało mi się jak autorka budowała między nimi napięcie, jak rozwijały się ich uczucia i ich dojrzałe decyzje. To nie tylko prosta historia miłosna, bo tutaj nic nie jest proste. To historia ciągłej walki ze sobą. To historia pogodzenia się z bolesną przeszłością. Historia naprawdę warta poznania. Polecam❤️.
Recenzja: tosia_czyta, Kobus Małgorzata
„Muza rockmana” to książka, która od pierwszych stron wciąga w świat muzyki, emocji i skomplikowanych relacji. To nie jest zwykły romans - to historia o uczuciu, które pojawia się w nieoczywistym momencie i między ludźmi, którzy na pierwszy rzut oka w ogóle do siebie nie pasują. Główna bohaterka, Emily, jest postacią, z którą łatwo się utożsamić. Nie jest idealna, ma swoje problemy i tajemnice, ale właśnie dzięki temu wydaje się prawdziwa. Jej życie nagle się zmienia, kiedy trafia do świata koncertów i poznaje Tristana - znanego muzyka, który ma w sobie coś magnetycznego, ale też skrywa własne emocje i doświadczenia. Ich relacja rozwija się stopniowo, ale od początku czuć między nimi napięcie i chemię. Dużym atutem książki jest jej klimat. Autorka bardzo dobrze oddaje życie w trasie koncertowej - ciągłe przemieszczanie się, zmęczenie, chaos, ale też ekscytację i adrenalinę. Dzięki temu czytelnik może poczuć się, jakby był częścią tego świata. To dodaje historii autentyczności i sprawia, że nie jest ona nudna ani przewidywalna. Relacja między bohaterami nie jest łatwa. Różnica wieku, przeszłość i sekrety sprawiają, że ich uczucie napotyka wiele przeszkód. To właśnie te trudności sprawiają, że książka wzbudza emocje - momentami jest wzruszająca, momentami frustrująca, ale na pewno nie obojętna. Styl pisania jest prosty i przyjemny, dzięki czemu książkę czyta się szybko. Dialogi są naturalne, a opisy nie są przesadzone - wszystko jest dobrze wyważone. To sprawia, że historia płynie i trudno się od niej oderwać. „Muza rockmana” to idealna propozycja dla osób, które lubią romanse z nutą dramatu, silnymi emocjami i ciekawym tłem. To książka, która potrafi poruszyć i zostaje w głowie na dłużej. Jeśli masz ochotę na historię o miłości, która nie jest łatwa, ale za to prawdziwa i intensywna - zdecydowanie warto po nią sięgnąć.
Recenzja: Czytajmyrazeem, Bernat Weronika
Zaczęło się niewinnie, a skończyło na emocjach, których się nie spodziewałam🤍 Emily to młoda dziewczyna, która wciąż szuka siebie i swojego miejsca w życiu. Przypadek sprawia, że trafia do pracy przy trasie bardzo popularnego zespołu. Pewnej nocy wyznaje swój sekret Tristanowi, wokaliście zespołu. Od tego momentu ich relacja zaczyna się zmieniać. Coraz więcej rozmawiają, otwierają się przed sobą i stopniowo się do siebie zbliżają. Między nimi pojawia się napięcie, którego nie da się zignorować. To uczucie nie pojawia się nagle, tylko rozwija się powoli, co sprawia, że wydaje się bardziej prawdziwe. Zniknięcie Emily było dla mnie ogromnym zaskoczeniem. Od tego punktu emocje były jeszcze silniejsze. Emily mimo młodego wieku przeszła naprawdę wiele. Trauma i strata bliskiej sprawiły, że cały czas próbuje sobie z tym poradzić i odnaleźć własną drogę. To bohaterka, z którą łatwo się utożsamić i której los nie pozostaje obojętny. Tristan jako wokalista ma rzesze fanów i z pozoru wszystko, czego można chcieć. Jednocześnie jego postać nie jest idealna. Zdarza się, że zachowuje się niedojrzale, momentami wręcz jak nastolatek, co chwilami utrudniało mi uwierzenie w różnicę wieku między bohaterami. Mimo to jego relacja z Emily jest pełna emocji i ma w sobie coś przyciągającego 🤍 To historia o skrywanych tajemnicach, trudnych doświadczeniach i relacji, która rozwija się w nieoczywisty sposób. Jeśli lubicie motyw age gap i książki, które potrafią wciągnąć od pierwszych stron i zostawić z emocjami na dłużej, zdecydowanie warto po nią sięgnąć ✨
Recenzja: Czytajmyrazeem, Bernat Weronika
Zaczęło się niewinnie, a skończyło na emocjach, których się nie spodziewałam🤍 Emily to młoda dziewczyna, która wciąż szuka siebie i swojego miejsca w życiu. Przypadek sprawia, że trafia do pracy przy trasie bardzo popularnego zespołu. Pewnej nocy wyznaje swój sekret Tristanowi, wokaliście zespołu. Od tego momentu ich relacja zaczyna się zmieniać. Coraz więcej rozmawiają, otwierają się przed sobą i stopniowo się do siebie zbliżają. Między nimi pojawia się napięcie, którego nie da się zignorować. To uczucie nie pojawia się nagle, tylko rozwija się powoli, co sprawia, że wydaje się bardziej prawdziwe. Zniknięcie Emily było dla mnie ogromnym zaskoczeniem. Od tego punktu emocje były jeszcze silniejsze. Emily mimo młodego wieku przeszła naprawdę wiele. Trauma i strata bliskiej sprawiły, że cały czas próbuje sobie z tym poradzić i odnaleźć własną drogę. To bohaterka, z którą łatwo się utożsamić i której los nie pozostaje obojętny. Tristan jako wokalista ma rzesze fanów i z pozoru wszystko, czego można chcieć. Jednocześnie jego postać nie jest idealna. Zdarza się, że zachowuje się niedojrzale, momentami wręcz jak nastolatek, co chwilami utrudniało mi uwierzenie w różnicę wieku między bohaterami. Mimo to jego relacja z Emily jest pełna emocji i ma w sobie coś przyciągającego 🤍 To historia o skrywanych tajemnicach, trudnych doświadczeniach i relacji, która rozwija się w nieoczywisty sposób. Jeśli lubicie motyw age gap i książki, które potrafią wciągnąć od pierwszych stron i zostawić z emocjami na dłużej, zdecydowanie warto po nią sięgnąć ✨
Recenzja: B00ksbymartina , Kaczanowska Martyna
Dziś przychodzę do was z recenzją książki „Muza rockmana” Penelope Ward. To bestseller „New York Times” i szczerze? W ogóle mnie to nie dziwi. Bawiłam się przy niej naprawdę świetnie i bardzo pozytywnie mnie zaskoczyła. Książka opowiada o Emily, która przypadkiem trafia na rozmowę o pracę na stanowisko asystentki podczas trasy koncertowej jednej z najsławniejszych amerykańskich kapel rockowych. Po rozmowie przez przypadek spotyka wokalistę zespołu, jednak dziewczyna nie zdaje sobie sprawy, kim on jest. Rozmawiają przez chwilę, a Tristan czuje… coś w rodzaju odświeżenia i spokoju. To, że Emily nie zachowuje się jak typowa fanka i traktuje go jak zwykłego człowieka, sprawia, że uznaje ją za idealną kandydatkę do tej pracy. Gdy Emily zaczyna pracę przy trasie koncertowej, Tristan wykorzystuje każdą okazję, żeby spędzić z nią trochę czasu. Uczucia między nimi stopniowo rosną… ale wraz z nimi pojawiają się też problemy, które zmuszają ich do rozłąki. Co się stanie dalej? Czy bohaterowie będą w stanie wszystko sobie wyjaśnić? Od pierwszych rozdziałów widać, że bohaterowie niesamowicie dobrze się rozumieją i że między nimi istnieje jakaś siła, która ich do siebie przyciąga. Mimo różnicy wieku prowadzą wiele poważnych, głębokich, wręcz terapeutycznych rozmów. Emily czuje z jego strony zrozumienie, wsparcie i to, że nie jest oceniana przez pryzmat trudnych wydarzeń. Tristan nigdy nie daje jej odczuć, że jest za cokolwiek winna. Z kolei ona wnosi do jego życia coś, czego mu brakowało: kawałek normalności w jego pokręconym, pełnym sławy świecie. Bardzo spodobało mi się to, jak autorka stworzyła bohaterów, nie tylko tych głównych. Widać, że każdy z nich ma swój własny, wyraźny charakter i nie zlewają się w jedną, bezosobową całość. Zarówno Tristan, jak i Emily zostali pokazani z bardziej wrażliwej strony, dzięki czemu naprawdę łatwo można zrozumieć ich zachowania oraz motywacje. Zaczynając książkę, od razu się wciągnęłam. Wszystko było napisane naprawdę przyjemnie i lekko, jednak w pewnym momencie poczułam, że to, co wcześniej czytałam, w porównaniu z tym, co się wydarzyło, jest „niczym”. Dostajemy taki zwrot akcji, że przysięgam nigdy bym na to nie wpadła. Kolejne strony czytałam już w ogromnym napięciu, bo byłam tak ciekawa, co wydarzy się dalej. Muszę koniecznie zaznaczyć, że wątek trasy koncertowej jest tutaj pierwszoplanowy. Częstym problemem u autorów jest to, że ciekawe i ważne elementy fabuły schodzą na dalszy plan, a tutaj nic takiego się nie wydarzyło. Dzięki temu czytanie było jeszcze bardziej spójne i przyjemne. Nie ma co ukrywać, że cały czas kibicowałam głównym bohaterom. Między nimi jest 16-letnia różnica wieku, co może zaskoczyć, a czasem nawet zostać odebrane jako niesmaczne. Tutaj jednak oboje są przedstawieni jako niezwykle dojrzali, dzięki czemu ta różnica wieku w ogóle nie jest wyczuwalna i nie stanowi dla nich problemu. Na ich drodze pojawia się wiele przeszkód, czasem popełniają błędy, podejmują złe decyzje albo reagują zbyt impulsywnie, ale mimo tego nie uciekają od konsekwencji. Starają się wszystko między sobą wyjaśniać, nawet jeśli jest trudno i emocje biorą górę. Nie zamiatają problemów pod dywan, tylko naprawdę próbują zrozumieć siebie nawzajem i dojść do porozumienia. Naprawdę, świetnie się czytało o rozwoju tej relacji. Dodatkowo poznajemy Atticusa i Ronana, członków zespołu Delirious Jones oraz przyjaciół Tristana. Uwielbiam ich relacje! Kojarzą mi się raczej z rodzeństwem, trochę sobie dokuczają, żartują z siebie nawzajem, ale kiedy przychodzi na to moment, zawsze się wspierają. Wiedzą, że mogą na siebie liczyć i że w trudnych sytuacjach zawsze mają do kogo zwrócić się po pomoc. Mam nadzieję, że dostaniemy również książki o pozostałych członkach zespołu, bo czuję, że oni też będą niesamowici. Jeśli chodzi o styl pisania autorki, jest on lekki, przyjemny i łatwy w odbiorze. Wszystko jest dobrze opisane, więc nie miałam problemu z wyobrażeniem sobie akcji czy bohaterów. Dialogi również są świetne i naturalne. Jednak pojawia się pewien problem z tempem… akcja czasami płynie zbyt szybko. I choć nie przeszkadza to w rozwoju fabuły, bo w ich fikcyjnym świecie wszystko dzieje się stopniowo i powoli, to podczas czytania sceny zmieniają się jednak zbyt gwałtownie. Wolałabym, żeby tempo było trochę wolniejsze, żebym mogła bardziej „wejść” w głowy bohaterów, poznać ich myśli i emocje oraz dostać więcej ich wewnętrznych przeżyć. Podsumowując, jest to naprawdę przyjemna i trzymająca w napięciu lektura o stracie, trudnych wyborach i ciężkiej przeszłości, ale też o przeznaczeniu (co było niesamowicie piękne). Bardzo dobrze mi się ją czytało i szczerze polecam! Sama prawdopodobnie sięgnę po inne książki tej autorki. Dodatkowo totalnie nie spodziewałam się znaczenia tytułu i powiem wam, że niesamowicie się wzruszyłam, gdy zrozumiałam, o co w nim chodzi… Wydawał się oczywisty, a jednak taki nie był.
Recenzja: Instagram, Frelas Sylwia
Sława, choroba, tajemnice, śmierć, tęsknota oraz miłość, dla której różnica wieku nie ma znaczenia. Właśnie to znajdziecie w książce „Muza rockmana” oraz mnóstwo emocji, zabawne momenty i wzruszające chwile. Emily Applewood — młoda kobieta poszukująca swojej ścieżki zawodowej. Przypadkowo udaje jej się dostać pracę asystentki podczas trasy koncertowej jednego ze znanych zespołów. Jednak jej obecność na pustyni wcale nie była przypadkowa. Dziewczyna mimo młodego wieku doświadczyła ogromnej straty, jak i traumy, co wpłynęło na jej psychikę i postrzeganie siebie. Emily wiele razy była dla siebie zbyt surowa i nie pozwalał sobie w pełni cieszyć się życiem, na szczęście na swojej drodze spotkała mężczyznę, który pomógł jej uporać się ze stratą przyjaciela. Tristan Daltrey — wokalista zespołu Delirious Jones, przystojny, wytatuowany z charakterystycznym zachrypniętym głosem. Jako muzyk ma rzeszę fanek, które nie tylko kochają jego muzykę, ale również jego samego. On również kocha to, co robi, ale ciągłe koncerty i interakcje z fanami bywają męczące. Mężczyzna tęskni za normalnym życiem, w którym mógłby na chwilę odpocząć od tego wszystkiego i poczuć się jak zwykły człowiek, a nie popularna gwiazda rocka. Od początku polubiłam Tristana za to, że był sobą, nie udawał, nie robił niczego tylko dla pieniędzy. Widać było, jak cierpi przez swoje problemy zdrowotne, może nie tak fizycznie, jak psychicznie. Podobały mi się wycieczki Emily do apteki i zabawne pomysły Tristana związane z tymi wyprawami. Ich wspólne chwile były przepełnione rozmowami i poznawaniem siebie. Chociaż dzieliła ich spora różnica wieku, to od początku czuć było między nimi chemię. Bardzo ciekawa, a zarazem wzruszająca były ta część książki, w której Tristan próbowała lepiej poznać Jacoba. Jego spotkanie z rodzicami chłopaka, a także odwiedzanie miejsc, które lubił, to sprawiło, że jeszcze bardziej polubiłam głównego bohatera. „Muza rockmana” idealnie trafiła w mój gust, dawno nie czytałam książek z wątkiem muzycznym, a bardzo je lubię. Czytając, przypomniałam sobie o mojej ulubionej serii „Bezmyślna” od S.C. Stephens, którą czytałam już dwa razy i chętnie przeczytałabym ją trzeci. Spośród książek Penelope Ward ta plasuje się u mnie na drugim miejscu wśród moich ulubionych. Pierwsze miejsce należy do „Zadanie: nie zakochać się!”. „Muza rockmana” to naprawdę świetna książka, do której na pewno jeszcze kiedyś wrócę, a Wam polecam się z nią zapoznać.
Recenzja: wrolowana.wksiazki, Iwanowska Weronika
Tristan to chodząca legenda, ale kiedy poznaje się go bliżej jest bardziej ludzki niż może się wydawać - ma też sprawy, które przemilczał i zmaga się z nimi sam. Nie jest to typowy rockman, który ma wybujałe ego, a kobiety zmienia jak rękawiczki. Na jego prośbę zatrudniono Emily, która przy pierwszym dość nietypowym spotkaniu zaskarbiła sobie jego uwagę zaintrygowała go. Ale mężczyzna nie wie, że ona nie przypadkiem się tam pojawiła. Będąc w trasie mieli okazję żeby się lepiej poznać. Czuć było, że tych dwoje ciągnie do siebie. Jako że Emily miała być na posyłki zespołu, Tristan zmyślnie to wykorzystywał żeby móc ją zobaczyć i z nią przebywać. Bardzo polubiłam ich oboje - oboje mierzyli się z problemami, ale nie byli przy tym sztucznym tylko właśnie autentyczni. Potrafili się od wysłuchać i rozmawiać. Przy prawie każdym ich spotkaniu uśmiech nie schodził mi z twarzy Czułam też ten klimat trasy koncertowej, choć wydaje mi się, że był dość spokojny. Nie spodziewałam się natomiast takiego plot twistu jaki tutaj jest. Fajnie też był poprowadzony motyw age gapu - subtelnie, ale można go wyczuć. Miałam momenty gdzie się uśmiałam, ale też takie które chwytały mnie za serce. Bardzo przyjemna historia - spokojna, ale z twistem. Chyba jednak jeszcze zajrzę do jakiejś książki autorki.
Recenzja: peaches..smile, Siecińska Roksana
To bardzo przyjemna, emocjonalna historia, która wciąga swoją autentycznością. Relacje między bohaterami są naturalne i wiarygodne, bez przesady czy sztuczności, co sprawia, że łatwo się w to wszystko zaangażować. Książka ma spokojny, lekko romantyczny klimat z nutą refleksji i muzycznej atmosfery. Czyta się ją lekko, ale zostawia po sobie coś więcej - takie ciepłe, trochę nostalgiczne wrażenie. Idealna, jeśli ktoś szuka czegoś o emocjach i relacjach, bez zbędnego dramatu.
Recenzja: Wrolowana.wksiazki , Iwanowska Weronika
Tristan to chodząca legenda, ale kiedy poznaje się go bliżej jest bardziej ludzki niż może się wydawać - ma też sprawy, które przemilczał i zmaga się z nimi sam. Nie jest to typowy rockman, który ma wybujałe ego, a kobiety zmienia jak rękawiczki. Na jego prośbę zatrudniono Emily, która przy pierwszym dość nietypowym spotkaniu zaskarbiła sobie jego uwagę zaintrygowała go. Ale mężczyzna nie wie, że ona nie przypadkiem się tam pojawiła. Będąc w trasie mieli okazję żeby się lepiej poznać. Czuć było, że tych dwoje ciągnie do siebie. Jako że Emily miała być na posyłki zespołu, Tristan zmyślnie to wykorzystywał żeby móc ją zobaczyć i z nią przebywać. Bardzo polubiłam ich oboje - oboje mierzyli się z problemami, ale nie byli przy tym sztucznym tylko właśnie autentyczni. Potrafili się od wysłuchać i rozmawiać. Przy prawie każdym ich spotkaniu uśmiech nie schodził mi z twarzy Czułam też ten klimat trasy koncertowej, choć wydaje mi się, że był dość spokojny. Nie spodziewałam się natomiast takiego plot twistu jaki tutaj jest. Fajnie też był poprowadzony motyw age gapu - subtelnie, ale można go wyczuć. Miałam momenty gdzie się uśmiałam, ale też takie które chwytały mnie za serce. Bardzo przyjemna historia - spokojna, ale z twistem. Chyba jednak jeszcze zajrzę do jakiejś książki autorki.
Recenzja: Brunetkaodksiazekisztuki, Bryła Martyna
Nie spodziewałam się, że tak mi się spodoba ta książka. Kiedy zabierałam się za tą książkę nie miałam żadnych oczekiwań - może też dlatego, że kiedyś czytałam jedną książkę tej autorki i mi się średnio podobała, ale chciałam dać jeszcze jedną szansę autorce i tu taka niespodzianka. Emily nie przepuściła okazji jaką dostała i choć omyłkowo została wzięta za kandydatkę do pracy, przyjmuje ją. Dziewczyna trochę w życiu przeszła a mimo to pozostaje sobą - otwarta, szczera, wierna sobie i papla co jej ślina na język przyniesie, czym też zaskarbiła sobie uwagę żywej legendy Tristana Daltreya. Tristan to chodząca legenda, ale kiedy poznaje się go bliżej jest bardziej ludzki niż może się wydawać - ma też sprawy, które przemilczał i zmaga się z nimi sam. Nie jest to typowy rockman, który ma wybujałe ego, a kobiety zmienia jak rękawiczki. Na jego prośbę zatrudniono Emily, która przy pierwszym dość nietypowym spotkaniu zaskarbiła sobie jego uwagę - zaintrygowała go. Ale mężczyzna nie wie, że ona nie przypadkiem się tam pojawiła. Będąc w trasie mieli okazję żeby się lepiej poznać. Czuć było, że tych dwoje ciągnie do siebie. Jako że Emily miała być na posyłki zespołu, Tristan zmyślnie to wykorzystywał żeby móc ją zobaczyć i z nią przebywać. Bardzo polubiłam ich oboje - oboje mierzyli się z problemami, ale nie byli przy tym sztucznym tylko właśnie autentyczni. Potrafili się od wysłuchać i rozmawiać. Przy prawie każdym ich spotkaniu uśmiech nie schodził mi z twarzy Czułam też ten klimat trasy koncertowej, choć wydaje mi się, że był dość spokojny. Nie spodziewałam się natomiast takiego plot twistu jaki tutaj jest. Fajnie też był poprowadzony motyw age gapu - subtelnie, ale można go wyczuć. Miałam momenty gdzie się uśmiałam, ale też takie które chwytały mnie za serce. Bardzo przyjemna historia - spokojna, ale z twistem. Chyba jednak jeszcze zajrzę do jakiejś książki autorki.
Recenzja: kolorowe_opowiesci , Sobczak-Wojciechowska Dagmara
Lubię książki autorki za tą lekkość, a wy znacie coś z tworczosci autorki? Poznajemy Emily Applewood, 22-letniq dziewczyne, która przypadkiem dostaje pracę jako asystentka podczas trasy koncertowej słynnego zespołu rockowego. Poznaje ona Tristana Daltreya - charyzmatycznego, starszego muzyka, z którym szybko zaczyna ją łączyć silne uczucie. Choć oboje próbują je ukryć, relacja się pogłębia w trakcie wspólnej trasy. Sytuacja jednak komplikuje się, gdy Emily zdradza zbyt wiele ze swojej przeszłości. Okazuje się, że skrywa mroczny sekret, który zmienia wszystko i sprawia, że nagle znika z życia Tristana. Ich historia staje pod znakiem zapytania, a przeszłość Emily nie pozwala im być razem. Co tak naprawdę skrywa Emily i w jaki sposób wciągnięty jest w to Tristan? Muszę przyznać, że długo zastanawiałam się, jaka właściwie była prawdziwa misja Emily. Już od początku, dzięki jej myślom, wiemy, że nie planowała zakochać się w Tristanie. Miała zupełnie inny cel. Jednak, jak to bywa, uczucia nie pytają o zgodę… Autorka stworzyła bardzo ludzką postać artysty. Tristan jest naturalny i autentyczny. Nie sprawia wrażenia kogoś, komu „woda sodowa uderzyła do głowy”. A jeśli nawet kiedyś tak było, to wydaje się, że ma to już za sobą i poznajemy go na zupełnie innym etapie życia. Styl autorki jest lekki i przyjemny, dzięki czemu książkę czyta się bardzo szybko. Napięcie między bohaterami skutecznie podsyca emocje i sprawia, że czytelnik czeka, aż w końcu wydarzy się coś więcej. Mimo dość dużej różnicy wieku między postaciami, nie odczułam jej jako szczególnie. Na plus zasługuje również ciekawe przedstawienie życie gwiazd podczas trasy koncertowej. I te zachcianki... które tu akurat odgrywał calkowicie inną rolę...;-)
Recenzja: monika_czyta, Smagała Monika
„Szczęście nie jest czymś co się ludziom ot tak przytrafia. To wybór. Efekt tego, jak postanowimy reagować na to, co podrzuca nam los. Każdy ponosi odpowiedzialność za własne szczęście.” Emily ma 22 lata i powody, by uciekać choć nie zdradza ich nikomu. To one prowadzą ją aż na skraj kalifornijskiej pustyni, gdzie przez przypadek trafia do świata, który zupełnie do niej nie pasuje. 🎤 Jedna pomyłka wystarcza, by dostała szansę, o jakiej inni mogą tylko marzyć miejsce u boku zespołu, który dla wielu jest legendą. 🎸 I wtedy pojawia się Tristan. Charyzmatyczny, zdystansowany, przyzwyczajony do tego, że ludzie są tylko przystankami w jego życiu. A jednak Emily burzy jego porządek bardziej, niż ktokolwiek wcześniej. Cztery miesiące w trasie zmieniają wszystko. Granice zaczynają się zacierać, a uczucia choć niechciane przestają dawać się ignorować. ❤ Do czasu. Bo jedna chwila, jedno wyznanie i jedna tajemnica sprawiają, że historia, która dopiero się zaczynała… nagle się urywa. 💔 Emily znika. A Tristan zostaje z czymś, czego nie potrafi zagłuszyć nawet najgłośniejsza muzyka. Za mną kolejna książka Penelope Ward i chyba już się nie zdziwię, że znowu przepadłam 💔📚 Autorka po raz kolejny udowadnia, że potrafi stworzyć historię, która wciąga od pierwszych stron i nie chce wypuścić aż do samego końca. To nie jest zwykły romans. To opowieść pełna emocji, napięcia i momentów, które naprawdę zostają w głowie na dłużej. Jest coś w tej historii, co sprawia, że trudno przejść obok niej obojętnie. Jeśli lubicie książki, które wciągają bez reszty i zostawiają po sobie ślad zdecydowanie warto sięgnąć ❤🔥
Recenzja: rewi.books, Wiśniewska Renata
Lubicie motyw różnicy wieku w romansach? A jeśli do tego dochodzi jeszcze klimat rockowej trasy koncertowej to mamy naprawdę ciekawe połączenie. Główną bohaterkę poznajemy w dość nietypowych okolicznościach , przez przypadek trafia na rozmowę o pracę jako pomoc podczas trasy koncertowej. Zrządzenie losu sprawia, że mimo wszystko dostaje tę posadę i w ten sposób trafia do świata muzyki, który szybko zaczyna ją wciągać. Na miejscu poznaje Travisa — muzyka, z którym od pierwszych chwil łapie świetny kontakt. Ich rozmowy są naturalne, niewymuszone, a między nimi zaczyna pojawiać się coś więcej niż zwykła sympatia. Relacja rozwija się powoli, krok po kroku, co jest dużym plusem tej historii — nie ma tu nic na siłę, wszystko ma swój czas i tempo. Sytuacja komplikuje się jednak w momencie, gdy wychodzi na jaw, że Emily nie znalazła się tam całkiem przypadkowo. Skrywa pewien sekret i ma własny cel, który może zburzyć wszystko, co zaczęło się między nią a Travisem budować. Wyjawienie prawdy niesie za sobą poważne konsekwencje i stawia ich relację pod dużym znakiem zapytania. Książka bardzo mi się podobała. Polubiłam głównych bohaterów — szczególnie Travisa, który został przedstawiony jako ciepły, wrażliwy i dojrzały mężczyzna. Emily również jest ciekawą postacią — doświadczoną przez życie, z bagażem trudnych przeżyć, które wpływają na jej decyzje. Dużym atutem powieści jest sposób, w jaki autorka buduje relację między bohaterami. Jest tu dużo rozmów, emocji i wewnętrznych rozterek. Travis zmaga się głównie z dużą różnicą wieku między nim a Emily, natomiast ona mierzy się z zupełnie innym problemem, którego nie chcę zdradzać, żeby nie psuć przyjemności z lektury. Niektóre wątki momentami wydawały mi się nieco zaskakujące, a nawet odrobinę dziwne, jednak autorka ostatecznie dobrze je poprowadziła. Finał historii był satysfakcjonujący i spójny z całością. To emocjonalna, spokojnie rozwijająca się historia o uczuciach, zaufaniu i trudnych wyborach zdecydowanie warta uwagi.
Recenzja: ank_1985_czyta, Kopczyk Anna
Lubicie książki o muzykach? Trochę takich czytałam i przyznaję, że różnie to bywa z tym zdobywaniem mojego serca. W jednych ta muzyka jest gdzieś tam w tle tylko, w innych wręcz realia życia na szczycie, kulisy tego sukcesu, gdzieś przyćmiewają inne wątki. W przypadku tej książki byłam dziwnie spokojna, że to będzie petarda! Okładka boska, książki tej autorki kocham od lat i miałam rację, że tą książkę pokocham. Jest boska!! Emily dostaje pracę przy rockowym zespole, w trakcie ich trasy koncertowej. Nie spodziewała się, że tą pracę dostanie, ale informacja, że nie zna w sumie zespołu, nie umie wymienić żadnej ich piosenki właśnie zadziałała na jej korzyść. W końcu psychofanka za blisko zespołu nie byłaby gwarancją odpowiedzialnego podejścia do obowiązków w pracy. Emily poznaje gwiazdę zespołu, sporo od niej starszego wokalistę Tristana. Od początku nawiązuje się między nimi więź, ale oboje wiedzą, że między nimi nic nie może się wydarzyć. On ma swoje problemy, ona ma wyjątkowo trudną przeszłość. Tak naprawdę dzieli ich wszystko... Ta książka jest tak bogata w różne wątki, że naprawdę zadowoli Was czytelników na wielu płaszczyznach. To nie jest tylko fajna historia o losach zespołu rockowego, nie tylko niegrzeczny też romans z dużą różnica wieku. Tutaj tych wątków pobocznych, trudnej przeszłości, tematów bardzo bolesnych i delikatnych jest więcej i powiem szczerze, że ja jestem ogromnie zadowolona z lektury. Ciężko się od niej oderwać! Autorka jest znana z takich niegrzecznych romansów, ale bardzo uroczych, oraz z tego, że potrafi do tego romansu dobrać tak idealne, bardzo głębokie tło, że gardło nieraz będzie czytelnik miał ściśnięte. Wspaniała! Oczywiście zakochana jestem po uszy! Uroczy, gorący romans, z ciekawym tłem. Polecam gorąco. Będę za nimi tęsknić, a po cichu mam nadzieję, że jeszcze się z tymi bohaterami spotkamy.
Recenzja: Oczarowane.literacko, Skrochocka Karolina
Emily pojawia się przed budynkiem studia nagrań i zostaje omyłkowo wzięta za kandydatkę do pracy. Postanawia wykorzystać okazję i spróbować swoich sił jako asystentka podczas trasy koncertowej jednej z najsłynniejszych rockowych kapel w Ameryce. Przypadkowo napotkany nieznajomy sprawia, że dostaje tę pracę. Podczas czteromiesięcznej trasy zbliża się do Tristana Dalterya - starszego od niej mężczyzny, głównego muzyka i prawdziwej legendy. Późne rozmowy, zwierzenia z marzeń i problemów, a także rosnące między nimi przyciąganie sprawiają, że uczucia zaczynają wymykać się spod kontroli. Próbują z nimi walczyć, jednak ostatecznie ulegają chemii, która ich łączy. Emily skrywa jednak pewien sekret, który może zniszczyć ich wspólną przyszłość. Od początku widać, jak dobrze się rozumieją i jak swobodnie czują się w swoim towarzystwie. Tristan odnajduje przy niej spokój i namiastkę normalności w świecie pełnym sławy, a Emily - zrozumienie i wsparcie po trudnych doświadczeniach z przeszłości. Ich rozmowy są dojrzałe i pełne ciekawych tematów. Do połowy książki byłam naprawdę zaintrygowana i zastanawiałam się, jak potoczą się losy bohaterów. Nie spodziewałam się jednak takiego zwrotu akcji. To jedno wydarzenie całkowicie zmieniło bieg historii i od tego momentu coś przestało mi w niej pasować. To opowieść o stracie, dokonywaniu trudnych wyborów i przeznaczeniu. O mierzeniu się z przeszłością, potrzebie wsparcia oraz odnajdywaniu ukojenia w muzyce. Przez historię się płynie, a bohaterowie zabierają nas zarówno do świata koncertów, jak i do bardziej refleksyjnych, emocjonalnych momentów.
Recenzja: @do_zaczytania, Winczewska Anna
"Przyszłość wiąże się ze strachem, a przeszłość z żalem. Jedyny spokój, na który możemy liczyć, to tu i teraz." Ostatnie lata były dla Emily bardzo trudne. Czas i los nie był dla niej łaskawy. Pewnego dnia dziewczyna, z zupełnie nieznanych przyczyn pojawia się na progu studia nagrań. Co więcej owe studio znajduje się na odludziu kalifornijskiej pustyni. Dziewczyna nie przypuszczała, iż jej pojawienie się zostanie odebrane jako kandydatura na asystentkę podczas trasy koncertowej, jednego z najbardziej roznawalnego zespołu rockowego Ameryki. Tristan Daltrey jest głównym wokalistą w zespole Delirious Jones. Jego charyzma, wygląd i głos sprawiają, iż wprost nie może opędzić się od fanek. Jednakże to właśnie przy Emily, mężczyzna ma wrażenie, iż może o wszystkim jej powiedzieć. Każdy dzień ich do siebie przyciąga. Niestety wszystko się komplikuje kiedy Emily również zaczyna otwierać się przed Tristanem, zdradzając mu pewien sekret.... "Powiedz mi, co najgorszego w życiu zrobiłaś, a ja ci uwierzę..." Czy po wypowiedzeniu tych słów i usłyszeniu odpowiedzi, relacje Emily i Tristana ulegną zmianie? Każda, powtarzam każda książka autorki sprawia, iż za każdym razem po jej skończeniu czuję pewien niedosyt. I nie dlatego, że coś jest nie tak z historią, tylko dlatego, że ona się zbyt szybko kończy. Nieszablonowi bohaterowie, których nie sposób nie polubić. Tristan jest gwiazdą rocka ale swoim zachowaniem i podejściem do życia, totalnie różni się od innych muzyków. Natomiast Emily to dziewczyna z mnóstwem doświadczeń i sekretów, których nikomu nie zdradza. A jednak to właśnie Tristan staje się pierwszą osobą przed którą się otwiera. Bohaterów jedyne co dzieli to wiek, a jak wiadomo to tylko liczba. Między tą dwójką czuć chemię, a czytając ich relacje, czytelnik się rozpływa. Gorąco polecam ❤️
Recenzja: zaczytana.livia.bookstagram, Kandulska Oliwia
Są książki, które bierzesz do ręki z myślą, że dostaniesz lekką historię o romansie w świecie muzyki… a kończysz z głową pełną emocji, które wcale nie są takie lekkie, i z tym specyficznym uczuciem, że ta historia w jakiś sposób w Tobie została. Tak właśnie miałam z „Muza rockmana” Penelope Ward. Na początku wszystko wskazuje na to, że będzie to dość schematyczna historia - młoda dziewczyna i starszy, charyzmatyczny rockman, trasa koncertowa, napięcie, zakazana relacja. I tak, ten schemat tutaj jest widoczny. Ale im dalej w tę historię, tym bardziej widać, że to nie jest tylko opowieść o romansie. To historia o emocjach, które pojawiają się w najmniej odpowiednim momencie. O decyzjach, które podejmujemy pod wpływem strachu. I o tym, jak trudno jest odpuścić kogoś, kto w bardzo krótkim czasie staje się dla nas wszystkim. Jeśli chodzi o fabułę, to naprawdę mnie wciągnęła - głównie przez klimat. Motyw trasy koncertowej został tutaj pokazany w sposób, który bardzo działa na wyobraźnię. Ciągłe przemieszczanie się, życie w biegu, brak stabilności, intensywność codzienności - to wszystko tworzy idealne tło dla relacji, która sama w sobie jest niestabilna i pełna napięcia. Bardzo podobało mi się to, że historia nie opiera się tylko na jednej osi „poznali się i się zakochali”. Tutaj jest coś więcej - są próby powstrzymywania się, są momenty dystansu, są decyzje, które nie zawsze są logiczne, ale są bardzo ludzkie. I to właśnie sprawia, że ta fabuła wciąga. Jednocześnie mam wrażenie, że niektóre wątki mogłyby zostać zdecydowanie bardziej rozwinięte. Szczególnie sekret Emily - to element, który miał ogromny potencjał emocjonalny i fabularny, ale momentami był potraktowany zbyt powierzchownie. Brakowało mi głębszego wejścia w jej przeżycia, w to, co naprawdę czuje i dlaczego podejmuje takie, a nie inne decyzje. Czasami miałam też wrażenie, że niektóre momenty dzieją się zbyt szybko. Zdarzenia, które powinny mieć większy ciężar emocjonalny, pojawiają się i znikają, zanim zdążą naprawdę wybrzmieć. Przez to niektóre sceny, które mogłyby być bardzo mocne, były po prostu „dobre”, zamiast zapadających w pamięć.. Ogromnym atutem tej książki są dla mnie bohaterowie - chociaż i tutaj mam mieszane odczucia, co akurat uważam za plus. Emily to bohaterka, która jest bardzo ludzka. Nie jest idealna, nie zawsze podejmuje dobre decyzje, czasami działa impulsywnie i pod wpływem emocji. I właśnie to sprawia, że jest autentyczna. Były momenty, kiedy naprawdę ją rozumiałam i jej kibicowałam, ale były też takie, kiedy jej zachowanie mnie frustrowało. I to jest coś, co bardzo cenię - bo oznacza, że ta postać coś we mnie wywoływała. Tristan to z kolei bohater, który ma w sobie wszystko to, czego można oczekiwać od rockmana - charyzmę, pewność siebie, magnetyzm. Ale jednocześnie nie jest jednowymiarowy. Widać w nim emocje, widać jego zaangażowanie i to, że ta relacja nie jest dla niego tylko przelotną przygodą. Bardzo podobało mi się to, że autorka pokazała go nie tylko jako „gwiazdę”, ale też jako człowieka, który ma swoje uczucia i który musi mierzyć się z konsekwencjami swoich decyzji. Relacja między nimi to zdecydowanie najmocniejszy punkt tej książki. Jest intensywna, momentami trudna, pełna napięcia i niedopowiedzeń. To nie jest historia, w której wszystko układa się idealnie - wręcz przeciwnie. I właśnie dzięki temu wydaje się bardziej prawdziwa. To, co szczególnie mi się podobało, to sposób, w jaki autorka buduje ich relację. Ona nie pojawia się nagle - rozwija się stopniowo, mimo prób jej powstrzymania. I to „mimo wszystko” jest tutaj bardzo dobrze wyczuwalne. Jeśli chodzi o styl Penelope Ward, to jest on bardzo przystępny i wciągający. To jedna z tych książek, które czyta się naprawdę szybko - język jest lekki, dialogi naturalne, a historia płynie bardzo płynnie. Z jednej strony to ogromny plus, bo książka wciąga i czyta się ją bez wysiłku. Z drugiej - momentami brakowało mi większej głębi, szczególnie w bardziej emocjonalnych fragmentach. Niektóre sceny aż prosiły się o to, żeby zostały bardziej rozbudowane, żeby można było je mocniej poczuć. Miałam też wrażenie, że tempo bywa nierówne - niektóre momenty są bardzo rozwinięte, a inne dzieją się zbyt szybko. Przez to odbiór emocji bywał trochę zaburzony. Mimo tych minusów uważam, że książka naprawdę dobrze spełnia swoją rolę jako emocjonalna historia o relacji, która nie powinna się wydarzyć, a jednak się wydarza. To nie jest książka idealna, ale ma w sobie coś, co sprawia, że chce się czytać dalej. Coś, co przyciąga i sprawia, że angażujesz się w tę historię, nawet jeśli widzisz jej niedoskonałości. Dlaczego polecam tę książkę? Bo to historia, która potrafi wciągnąć i wywołać emocje. Bo relacja między bohaterami jest intensywna i dobrze poprowadzona. Bo klimat świata muzyki dodaje jej charakteru i wyróżnia ją na tle innych romansów. Jeśli lubicie książki o zakazanych relacjach, o emocjach, które wymykają się spod kontroli i o bohaterach, którzy nie zawsze podejmują właściwe decyzje - „Muza rockmana” zdecydowanie jest czymś, po co warto sięgnąć. Dla mnie to była historia, która nie była perfekcyjna, ale była wystarczająco emocjonalna i angażująca, żeby zostać ze mną na dłużej. I właśnie za to cenię ją najbardziej. 🎸🖤
Recenzja: Gypsygirlrecenzuje.blogspot.com/, Ewelina Pańczyk
To jedna z tych historii, które wciągają Cię niepostrzeżenie - zaczynasz „na chwilę”, a kończysz z poczuciem lekkiego emocjonalnego rozedrgania… i myślą, że coś tu jednak mogło wybrzmieć mocniej. Emily to bohaterka, którą naprawdę łatwo polubić. Jest naturalna, trochę zagubiona, ale nie bezbarwna - ma w sobie coś cichego, delikatnego, a jednocześnie zaskakująco silnego. Jej decyzja o wejściu w zupełnie obcy świat muzyki i ruszeniu w trasę to taki moment „co mi szkodzi?”, który pociąga za sobą lawinę emocji. I właśnie to było dla mnie piękne - obserwowanie, jak dziewczyna z bagażem tajemnic próbuje odnaleźć siebie wśród hałasu koncertów, autobusów, hoteli i ludzi, którzy żyją zupełnie innym rytmem. Klimat trasy koncertowej? Naprawdę dobrze oddany. Czuć ten kurz, zmęczenie, adrenalinę i napięcie. Ten świat nie jest tylko błyszczący - ma w sobie też coś surowego i samotnego. I to świetnie kontrastuje z rozwijającą się relacją Emily i Tristana. A Tristan… no cóż. To dokładnie ten typ bohatera, który powinien działać - i działa. Starszy, doświadczony, z przeszłością, która go ukształtowała. Ma w sobie magnetyzm, ale też pewną melancholię, która sprawia, że nie jest tylko „rockowym bad boyem”. Jego relacja z Emily rozwija się powoli, z wyczuwalnym napięciem, spojrzeniami, niedopowiedzeniami. I to jest naprawdę dobre - to budowanie emocji, które nie są od razu wyłożone na stół. Ich historia ma w sobie coś kruchego. Coś, co od początku daje Ci sygnał: „to nie będzie proste”. Ale… Im dalej w fabułę, tym bardziej zaczęłam czuć, że pewne elementy są potraktowane zbyt bezpiecznie. Sekret Emily, który miał być osią całej historii, nie uderzył mnie tak, jak się spodziewałam. Był ważny, owszem - ale zabrakło mi tego mocnego „wow”, tego momentu, który wbija w fotel i zostaje na dłużej. Do tego dochodzą decyzje bohaterów, które momentami wydają się trochę zbyt impulsywne albo… po prostu wygodne dla fabuły. Szczególnie końcówka - emocjonalna, ale jednak lekko przewidywalna. I to jest chyba największy minus tej książki: potencjał był ogromny, a finalnie dostałam historię bardzo dobrą, ale nie wybitną. Mimo to - naprawdę dobrze się to czyta. To historia o uczuciu, które pojawia się nie w odpowiednim czasie, nie w odpowiednich okolicznościach i między ludźmi, którzy wiedzą, że to może się nie udać. O tajemnicach, które potrafią zniszczyć coś pięknego. I o tym, że czasem trzeba odejść, nawet jeśli serce krzyczy, żeby zostać. To taka książka, która daje emocje tu i teraz - może nie roztrzaska Cię na kawałki, ale na pewno sprawi, że na chwilę się zatrzymasz i poczujesz ten specyficzny, lekko gorzki smak historii, która mogła być jeszcze bardziej intensywna.
Recenzja: paulaczyta, Ciulak Paula
Emily przez pomyłkę zostaje uznana za kandydatkę do pracy i nagle zostaje asystentka podczas trasy koncertowej znanej kapeli. Jest tam Tristan. Starszy od niej o ponad dziesięć lat, a jednak coś ich do siebie przyciąga. Próbują z tym walczyć, a jednak... Tylko, że ona ma sekret i znika. Bardzo lubię książki autorki i tym razem także się nie zawiodłam. Lekki styl pisania sprawia, że czytanie to sama przyjemność. Do tego dużo uczuć, emocji i muzyka. Świetne połączenie.
Ze względu na strukturę książki nie zamieszczono spisu treści.