Spis treści książki
Ze względu na strukturę książki nie zamieszczono spisu treści.
6.0/6 Opinie: 1
ePub
Mobi
Przedsprzedaż
Realizacja zamówień od 2026-03-10
Witaj w Silver Springs, Hugh
Jeśli Sutton Clarke ma w życiu czegoś w nadmiarze, to z pewnością obowiązków. Niegdyś skupiała się tylko na narciarstwie, teraz poświęca się Susie – swojej siostrzenicy, której jest prawną opiekunką – i robi wszystko, by utrzymać na powierzchni siebie i powierzoną jej dziewczynkę. Od sprzedawczyni w sklepie sportowym rodziców, przez bibliotekarkę, kelnerkę, baristkę, aż po recepcjonistkę w hotelu należącym do najlepszej przyjaciółki – nieco szalona panna Clarke nie waha się przed podjęciem żadnej pracy. Nie obawia się także wystąpić podczas sylwestrowej imprezy w stroju dinozaura – ku uciesze lokalnych dzieciaków, na przekór sobie i mimo wściekłości pewnego ciemnowłosego przystojniaka.
Hugh Holloway przyjeżdża do uroczego Silver Springs, by pomóc w przygotowaniach do ślubu swojemu wspólnikowi i najlepszemu przyjacielowi, Saintowi Ashfordowi. Hugh jest uporządkowany i nieco wycofany, więcej radości sprawia mu snucie szczegółowych planów w Excelu niż brylowanie w towarzystwie dzieciaków na ich chaotycznych przyjęciach. Zwłaszcza takich, podczas których istnieje groźba przypadkowego nadepnięcia na ogon dinozaura i oberwania w zamian… szarlotką.
Znajomość Sutton i Hugh nie rozpoczyna się najlepiej, ale tych dwoje jakoś będzie musiało dojść do porozumienia, skoro w walentynki mają stanąć obok Marigold i Sainta jako świadkowie na ich ślubie…

Ludka Skrzydlewska ukończyła anglistykę na Uniwersytecie Śląskim. Z zawodu jest kierowniczką w międzynarodowej korporacji, z zamiłowania autorką romantycznych książek z wątkami kryminalnymi i sensacyjnymi. Pisze praktycznie od dziecka - zamiłowanie do tworzenia wciągających historii drzemało w niej od bardzo dawna. Od kilku lat dzieli się swoimi tekstami w sieci.
Jej debiutem była powieść Sentymentalna Bzdura, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Editio Red. Od tego momentu Ludka Skrzydlewska wydała wiele romansów w formie książek i ebooków, doskonale przyjętych na rynku ksiażki przez Czytelniczki i Czytelników. W wolnym czasie autorka sama dużo czyta, a jej ulubioną pisarką pozostaje Joanna Chmielewska. Prywatnie Ludka jest pasjonatką podróży, uwielbia grać w planszówki ze znajomymi i kocha swojego psa, labradora Milo. Uwielbia także słuchać podcastów kryminalnych!
Ludka Skrzydlewska pierwszą swoją powieść, Sentymentalną Bzdurę, opublikowała na platformie Wattpad. Historia zyskała dużą popularność i w 2020 roku ukazała się w formie książki drukowanej. Dalszą karierę autorka kontynuowała, wydając takie tytuły jak Opiekunka, Król Grzechu czy Przeczucie. Autorka w swoich powieściach lubi umieszczać wątek kryminalny...oraz gburowatych drani, za których pokochały ją fanki - dużym zainteresowaniem cieszy się utrzymany w letnich klimatach Gbur w Raju.
Ludka Skrzydlewska jest również współautorką antologii romansowych takich jak Lista Niegrzecznych Prezentów czy Niebezpieczni mężczyźni .
Spod jej pióra wyszły także książki zaliczane do kategorii Romantasy - połączenia fantastyki i romansu. Utrzymana w tym klimacie została seria Czarownice z Inverness - pierwszy tom tej serii to Do zakochania jeden urok.
Książki, ebooki i audiobooki Ludki Skrzydlewskiej znajdziesz w księgarni Ebookpoint.pl - spodobać mogą się wszystkim, którzy od romansów oczekują czegoś więcej, niż jedynie słodkiej historii i scen erotycznych.
Weryfikacja opinii następuję na podstawie historii zamówień na koncie Użytkownika umieszczającego opinię.
6.0
Kojarzycie to uczucie, kiedy sięgacie po książkę z lekkim przymrużeniem oka, a ona zaskakuje Was czymś więcej niż tylko wciągającą historią? Tak właśnie było ze mną i Do wesela się zagoi. Okładka i tytuł sugerują przyjemną, odskoczniową historię i taką też dostałam ale w bardzo dobrym, świeżym wydaniu. Już od pierwszych stron czułam ten charakterystyczny klimat Ludki lekki, emocjonalny, z humorem, ale też z nutą refleksji. To jedna z tych książek, ktore czyta się z uśmiechem, ale gdzieś pod spodem zostaje coś bardziej osobistego i prawdziwego. Fabuła kręci się wokoł relacji, życiowych zakrętow i decyzji, ktore potrafią wszystko skomplikować. Jest tu sporo ciepła, ale i momentow, ktore naprawdę trafiają w emocje bez taniego dramatyzmu. Bohaterowie są bardzo ludzcy z wadami, wątpliwościami i sercem na dłoni. Łatwo się z nimi utożsamić i złapać się na tym, że kibicuje się im całym sercem (nawet jeśli czasem mają ochotę potrząsnąć czytelnikiem ). Ta historia wywołuje miks emocji: od uśmiechu po lekkie ściśnięcie serca. Tempo akcji jest przyjemne, płynne, bez dłużyzn. Styl autorki jest lekki, dialogi naturalne, a całość bardzo czytalska idealna na wieczor pod kocem z herbatą. Dla kogo? Dla fanow romansow i powieści obyczajowych z emocjami, dla osob, ktore lubią historie o relacjach, drugich szansach i życiowych wyborach. Jeśli lubicie książki, ktore jednocześnie relaksują i zostawiają po sobie coś więcej to zdecydowanie dla Was. Komu polecam? Osobom, ktore lubią książki lekkie, ale niegłupie. Fanom Joanny Szarańskiej, Katarzyny Nosowskiej czy Anety Jadowskiej (w jej lżejszym wydaniu). Każdemu, kto potrzebuje książkowej terapeutycznej dawki śmiechu i wiary w to, że nawet po nieudanym starcie można znaleźć swoje miejsce. Do wesela się zagoi to taka książkowa przyjaciołka pocieszy, rozśmieszy i doda otuchy. Dałam 8/10 , bo czułam lekki niedosyt chciałabym zostać z bohaterami jeszcze trochę dłużej! ZACHĘCAM DO CZYTANIA
Recenzja: historie_budzące_namiętność, Skoczylas Katarzyna
„Obiektywnie rzecz biorąc, Sutton Clarke jest naprawdę piękna. Ma najdłuższe rzęsy, jakie kiedykolwiek widziałem, i uśmiecha się tak słodko (oczywiście nie do mnie, tylko do Mari i Sainta), że prawie byłbym skłonny uwierzyć, że nie jest złem wcielonym.” Gdy Hugh poznał Sutton, to ona była wtedy w stroju dinozaura, na ogon którego nadepnął właśnie on, a szarlotka, którą trzymała wylądowała na jego idealnie białej koszuli, a to dopiero początek. A to wszystko zaczęło się w sylwestrową noc, która odmieniła ich życie. Sutton i Hugh są swoimi absolutnie przeciwieństwami. Ona to energetyczna kobieta, która łapie się każdej pracy, by zapewnić spokój sobie i swojej siostrzenicy. To chodzący chaos z sercem pełnym dobroci i miłości. Wszyscy widzą jaka jest, ale tylko jej rodzice nie doceniają jej i wiecznie krytykują. Natomiast on to poukładany, nieco wycofany, kochający kontrolę i perfekcję maniak, który najlepiej czuje się w swoim świecie i tabelkach Excela. Ich początkowa niechęć była zabawna, ale i bardzo prawdziwa. Z każdą kolejną stroną napięcie między nimi rośnie, a irytacja zaczyna ustępować miejsca fascynacji i pożądaniu. Mimo że oboje starają trzymać uczucia na wodzy, to wiadomo, że są już na straconych pozycjach. Bo coraz ciężej jest im trzymać się od siebie z daleka. Tylko czy będą umieli dać sobie szansę na szczęście, które tak niespodziewanie pojawiło się w ich życiu? „Do wesela się zagoi” to książka, która wywołała u mnie szeroki uśmiech i zapewniła naprawdę przyjemnie spędzony czas. Autorka z charakterystycznym dla siebie poczuciem humoru wykreowała bohaterów. Genialnie dawkuje emocje, od śmiechu przez irytację aż po pożądanie. Świetnie buduje napięcie między nimi oraz zapewnia emocjonalne zwroty, dreszczyk niepewności, strach, ale i złości na jej rodziców. Tych bohaterów nie da się nie polubić. Czytało mi się ją naprawdę szybko i dobrze, tak jak każdą książkę od Ludki. Dostarczyła mi emocji i zabawy. Ta historia wzrusza, bawi, ale i poprawia humor pozwalając oderwać się od codzienności. Zdecydowanie polecam.
Recenzja: AnkaWach , Wachowska Anna
Tego uczucia nie da się zaplanować w Excelu. Ponownie wracamy do malowniczego, zimowego miasteczka, gdzie emocje rozpalają nawet w najchłodniejsze dni. „Witaj w Silver Springs - Hughs 🤭🤭” Ich znajomość nie rozpoczęła się najlepiej On nadepnął jej na ogon, a Ona nie stroniła od gorzkich słów rzuconych pod jego adresem. Jednak będą musieli zakopać topór wojenny, bo już w Walentynki staną na ślubnym kobiercu jako świadkowie Marii i Sainta. Cóż to była za komfortowa, pełna ciekawych zwrotów akcji historia, która powodowała szybsze bicie serca! Swoje życie poświęciła siostrzenicy, która wypełnia jej dni radością. Zrobi wszystko, aby dziewczynce niczego nie zabrakło, a o jej bezpieczeństwo będzie walczyć jak prawdziwa lwica. Kobieta z ciętym językiem, mocnym charakterem oraz zamiłowaniem do wyprowadzania pewnego mężczyzny z równowagi.Uważała go za prawdziwego gbura z miasta. Ich potyczki słowne to zupełnie inny poziom konfrontacji. Tworzą prawdziwą mieszankę wybuchową - dwa zupełnie różne charaktery, które będą musiały współpracować, aby zorganizować ślub . Mówią, że przeciwieństwa się przyciągają 🤭🤭 On uwielbia planować, mieć wszystko pod kontrolą i dbać o każdy szczegół. Ona wprowadza w jego życie chaos, którego podświadomie pragnął. Tchnęła kolory w niego życie sprawiając,że na jego przystojnej twarzy pojawił się uśmiech. W tej historii poznacie pewną rezolutną dziewczynkę, miłośniczkę dinozaurów. Urocza , pełna życia uwielbiana przez całe miasteczko. To ona wybrała Hugsa na swojego przyjaciela, a od pierwszej rozmowy pojawiła się więź, która sprawiała, że dziewczynka z sekundy na sekundę kradła kawałek jego serca. Wycofany mężczyzna, który bronił się przed związkami, pragnął stać się ojcem tej uroczej dziewczynki. Nie można pominąć, jak rozwinęła się ich relacja - od nienawiści do uczucia, które pojawiło się samoistnie. Ochrona kobiety oraz dziecka stała się jego priorytetem. To dla nich zmienił swoją rutynę, pokazał, że można mu ufać, i zyskał coś cennego - rodzinę, przy której życie przestało być szarą rzeczywistością.
Recenzja: Książkowa przystań, Justyna Drwal
🌲 Wow! Ostatnio polskie autorki naprawdę bardzo pozytywnie mnie zaskakują. Najpierw mafijny dark romans na wysokim poziomie, a teraz coś zupełnie innego, a równie dobrego. „Do wesela się zagoi” autorstwa Ludka Skrzydlewska to urocza, ciepła i posypana sporą szczyptą humoru historia miłosna, której akcja dzieje się w klimatycznym miasteczku Silver Springs, położonym u podnóża gór. Ten małomiasteczkowy klimat, bliskość natury i poczucie wspólnoty sprawiają, że od pierwszych stron czułam się tam jak w domu. 💛 To poniekąd kontynuacja „Prędzej piekło zamarznie”, której jeszcze nie czytałam, ale po tej historii wiem jedno, muszę to nadrobić. Zdecydowanie polubiłam się ze stylem autorki. Jest w nim mnóstwo emocji i niezwykle trafnych spostrzeżeń na temat relacji międzyludzkich. Wszystko jest naturalne, niewymuszone, a dialogi brzmią tak, jakby ktoś podsłuchał je w prawdziwej kawiarni gdzieś między górami. 🎿 Sutton to bohaterka, którą naprawdę da się lubić. Silna, choć zmęczona. Niezależna, choć przytłoczona odpowiedzialnością. Musi mierzyć się z licznymi przeciwnościami losu oraz krytyką ze strony najbliższych, a mimo to każdego dnia zakłada metaforyczną zbroję i walczy dalej. Opieka nad siostrzenicą, kilka prac jednocześnie i próba utrzymania wszystkiego w ryzach to dla niej codzienność. I powiem Wam szczerze, ogromnie ją podziwiałam. Była prawdziwa, momentami zagubiona, ale nigdy irytująca. 🤍 Hugh… już samo to imię sprawiło, że się uśmiechnęłam. Automatycznie miałam przed oczami Hugh Grant i ten jego charakterystyczny, lekko nieporadny urok. Hugh Holloway jest uporządkowany, wycofany i zdecydowanie bardziej czuje się w świecie tabelek Excela niż wśród dzieci biegających w trakcie imprezy. Jego zderzenie z energiczną Sutton wypada momentami przezabawnie, ale pod tą warstwą humoru kryje się coś znacznie głębszego. Bardzo podobało mi się to, jak autorka pokazała jego stopniowe otwieranie się i wychodzenie poza własne schematy. 🍰 Relacja tej dwójki zaczyna się dość burzliwie i właśnie to napięcie sprawia, że trudno oderwać się od lektury. Jest tu sporo przekomarzanek, iskier i sytuacji, które wywołują uśmiech, jak choćby sylwestrowy występ w stroju dinozaura czy niebezpiecznie latająca szarlotka. Ale oprócz lekkości dostajemy też rozmowy o odpowiedzialności, stracie, presji i o tym, jak trudno czasem pozwolić sobie na szczęście. 💍 Motyw zbliżającego się ślubu przyjaciół i konieczność wspólnego wystąpienia w roli świadków w walentynki tylko podkręca atmosferę. Czuć tu slow burn, czuć emocje i czuć, że autorka dokładnie wiedziała, dokąd prowadzi swoich bohaterów. Ja w pewnym momencie złapałam się na tym, że czytam z szerokim uśmiechem i absolutnie nie chcę opuszczać Silver Springs. Polecam!
Recenzja: Zaczytanapatka18, Wrona Patrycja
Dinozaur i szarlotka 🦖🥧 Wspaniała, urocza i otulająca niczym kocyk w zimowy wieczór. Zabawna, pełna humoru, a następnie poważna i poruszająca trudne tematy. Styl autorki jest lekki i przyjemny, dzięki czemu powieść czyta się niezwykle szybko. Relacja między bohaterami rozwijała się prawidłowo i w swoim tempie. Może jednak brakowało mi więcej życiorysu Huhga, ale i tak jego postać pokochałam od razu ❤️. Polecam
Recenzja: ksiazkowamagda, Ostrowska Magdalena
🩵 ʀᴇᴄᴇɴᴢᴊᴀ ᴅᴏ ᴡᴇꜱᴇʟᴀ ꜱɪę ᴢᴀɢᴏɪ 🩵 ʜᴇᴊ ʙᴏᴏᴋꜱᴛᴀɢʀᴀᴍ. ᴅᴢɪś ᴘʀᴢʏᴄʜᴏᴅᴢę ᴅᴏ ᴡᴀꜱ ᴢ ʀᴇᴄᴇɴᴢᴊą " ᴅᴏ ᴡᴇꜱᴇʟᴀ ꜱɪę ᴢᴀɢᴏɪ" ᴀᴜᴛᴏʀꜱᴛᴡᴀ ʟᴜᴅᴋɪ ꜱᴋʀᴢʏᴅʟᴇᴡꜱᴋɪᴇᴊ. Moja ocena: ★★★ Byłam naprawdę pozytywnie nastawiona na tę historię, ponieważ lubię twórczość Ludki. Fragmenty wstawiane przez patronki jeszcze bardziej mnie zaciekawiły i gdy tylko dotarł do mnie mój egzemplarz, wzięłam się za czytanie. Niestety, z bólem serca muszę przyznać, że się zawiodłam i jestem rozczarowana tą pozycją. Nie zrozumcie mnie źle. Ta historia nie była zła, jednak jej nie polubiłam i nie jestem w stanie polecić jej z czystym sumieniem. Jak zawsze najlepiej wyrobić sobie własne zdanie, bo to, co mi się nie spodobało, Wam może przypaść do gustu. Jak zawsze styl pisania autorki był naprawdę przyjemny i łatwy w odbiorze. Nie męczyłam się podczas czytania ani trochę, co przy fakcie, że ta pozycja mi się nie spodobała, jest ogromnym plusem. Szybko udało mi się ją skończyć, co również wpływa na jej pozytywny odbiór. Niestety moim największym problemem w tej książce byli główni bohaterowie, z którymi nie udało mi się zżyć w żadnym stopniu. Częściej irytowali mnie swoim zachowaniem, niż sprawiali, że chciałam poznać ich dalsze losy. Naprawdę rzadko zdarza mi się nie polubić ani postaci damskiej, ani męskiej. W moich oczach sami nie wiedzieli, czego tak naprawdę chcieli od siebie wzajemnie. Rozumiałam, że mieli przeszłość, która nie była kolorowa, ale niestety nie sprawiło to, że chociaż trochę zyskali w moich oczach. Nie poczułam żadnych większych emocji i jest mi z tego powodu naprawdę przykro. Nie do końca przemówiła do mnie także ich relacja. Niby rozwijała się powoli, ale ani trochę nie poczułam tego „czegoś”. Nie czułam żadnej ekscytacji w związku z Sutton i Hugh. Tak naprawdę nie wiem, dlaczego właśnie tak się stało. Być może gdyby wszystko było inaczej napisane, moje odczucia byłyby pozytywne. Jednak nigdy się tego nie dowiem. Czy możemy przestać nazywać główne bohaterki na przykład „szarlotko”? Mnie osobiście to strasznie irytowało i sprawiało, że czułam cringe. Czy nie można wymyślić innych czułych zwrotów, nawet jeśli pasują do fabuły? Innym może to nie przeszkadzać, ale w moim przypadku uświadomiłam sobie, że po prostu mnie to żenuje i wybija z czytania. Jedynym elementem, który naprawdę mnie urzekł, była relacja głównej bohaterki i głównego bohatera z Susie. To ona sprawiała, że czułam ogromne szczęście, gdy się pojawiała, i że chciałam czytać dalej. Podobało mi się również to, że mogłam obserwować, jak dalej żyje się moim ulubionym bohaterom, czyli Marigold i Saintowi.
Recenzja: W biblioteczce Renaty, Kozłowska Renata
Odwiedziliście już Silver Springs? Ludka Skrzydlewska po raz drugi zabiera nas do tego uroczego kurortu. "Do wesela się zagoi" to historia o Sutton i Hugh, których pierwsze spotkanie nie było zbyt komfortowe. Ona przebrana za dinozaura, któremu on nadepnął na ogon, a Sutton w zamian "poczęstowała" szarlotką jego koszulę. Można by powiedzieć, nielubienie od pierwszego wejrzenia. Niestety, oboje zostają zaangażowani w przygotowanie wesela przyjaciół. Czy w tym czasie się nie pozabijają? No cóż... Nie wiem jak Ludka Skrzydlewska to robi, ale gdy sięgam po jej książki, zawsze znajduję w nich to czego oczekiwałam. Biorąc tę książkę do ręki, liczyłam na dobrą zabawę, dużą dawkę humoru, troszkę ognie i odrobinę ciepła. I to wszystko tu na mnie czekało. Bo to urocza i otulająca opowieść, która pokazuje, że od nienawiści do miłości jest tylko krok. I mimo swej objętości, bo książka liczy 450 stron, naprawdę szybko ją przeczytałam. Ale ta opowieść ma w sobie o wiele więcej, niż już Wam zdradziłam. Znajdziecie tu bowiem wyrazistych bohaterów z uwzględnieniem pewnej kilkuletniej bohaterki, zafascynowanej dinozaurami. A także cięte dialogi, oraz motyw cukrzycy, który jest dość dobrze poprowadzony. Podoba mi się, że i w teoretycznie lekkiej, rozrywkowej książce, poruszane są i trudniejsze tematy. No i czytałam ją akurat, gdy trwały Zimowe Igrzyska Olimpijskie a i ten wątek był tu poruszony. Naprawdę mi się podobała i teraz czekam na kolejną podróż do Silver Springs. A Wam polecam tę uroczą historię.
Recenzja: NieSprzatamCzytam, Kubacka Magdalena
„Do wesela się zagoi” od Ludki Skrzydlewskiej czytałam w papierze, ale totalnie wpadłam w tę historię prywatnie, sercem, bez kalkulowania. I chyba mam nową Polską autorkę na swojej liście top top. Jej książki niby są lekkie, a potem nagle łapią Cię za gardło emocjami. Sutton to nie jest bohaterka, która tylko „daje radę”. Ona daje radę aż za bardzo. Ogarnia kilka prac, ogarnia życie, ogarnia Susie i jeszcze próbuje nie pęknąć. I w tym wszystkim jest taka ludzka, zmęczona, momentami bezbronna. To nie jest cukierkowa postać, tylko dziewczyna, która nauczyła się stawiać siebie na końcu byleby jej bliscy mieli wszystko. A Hugh, no proszę Was. Niby chłodny jak kostka lodu, a potem topnieje w najmniej spodziewanym momencie. Pan poukładany, pan Excel, pan „nie lubię ludzi”, a wystarczy dinozaur, szarlotka i dwie dziewczyny, żeby świat mu się lekko przesunął pod nogami. I to jak on powoli zaczyna być obecny, uważny, wspierając, no ja to kupuję bez czytania regulaminu. Bardzo podobało mi się, że ta historia jest spokojniejsza w tempie, ale głębsza w emocjach. Relacja buduje się naturalnie, powoli. Bez wielkich fajerwerków, za to z drobnymi gestami, spojrzeniami, rozmowami. To jest taki romans, który bardziej grzeje od środka niż krzyczy na zewnątrz. Zresztą wiecie, że ja lubię slow burn. I jeszcze jedno. Ludka znowu przemyciła coś ważnego. O odpowiedzialności. O stawianiu granic. O tym, że nie zawsze trzeba być silną dla wszystkich. I może dlatego ten tom trafił do mnie jeszcze mocniej niż pierwszy. Śmiałam się. Wzruszałam. Uśmiechałam pod nosem. A kiedy zamknęłam książkę, miałam takie ciche „ojej, już?”. Silver Springs znowu mnie kupiło. Polecam! 🤍🦕🥧
Recenzja: love.s.books, Bort Sylwia
Sutton to kobieta, która bierze na swoje barki zdecydowanie za dużo. Pomaga wszystkim i nie potrafi odmawiać, poświęcając swoje życie, innym, bo uważa, że nie jest dość dobra. A jednak w oczach innych wygląda to zupełnie inaczej. Hugh mężczyzna, który musi mieć wszystko ułożone, planuje wszystko i kocha liczby. Jego życie musi być ułożone jak tabelki w Excelu. Tych dwoje to zupełnie inne osoby, ale to właśnie dzięki temu coś ich do siebie przyciąga. Są jak dwa brakujące elementy w układance. Ludka Skrzydlewska jest jedną z autorek, których książek nie muszę się bać. Od zawsze wiem, że potrafi stworzyć ciekawą fabułę i oryginalnych bohaterów. I tym razem było podobnie. "Do wesela się zagoi" to historia, od której ciężko było się oderwać. Opowiada o bohaterach, którzy powoli dojrzewają do uczucia rodzącego się pomiędzy nimi. Nie brakuje w niej emocji, ciepła, ale też prawdziwego życia. Całość czyta się lekko i przyjemnie a strony uciekają same. Polecam.
Recenzja: w_kolorycie_liter, Połoch Małgorzata
Ciasto, które moglibyście jeść bez końca? W moim przypadku jest to sernik - w każdej postaci. „- I jak, szarlotko? - pyta w końcu z przekąsem. - Znajdzie się dla mnie jakiś nocleg na dziś? Zgrzytam zębami, ale nie zamierzam mu wypominać tego głupiego, małostkowego przezwiska. Zerkam za to na naklejkę z dinozaurem na jego koszuli, którą w którymś momencie musiała mu podarować Susie. - Masz pecha, dinozaurze - odpowiadam. - Mamy komplet. Nie znajdę dla ciebie nawet wolnego schowka na miotły. Chociaż chętnie umieściłabym go w komórce pod schodami, gdyby Silver Lodge ją posiadało.” Pióro Ludki Skrzydlewskiej jest już mi od dawna znane i jak już niejednokrotnie wspominałam, jest ona jedną z moich ulubionych autorek, której historie nigdy nie zawodzą. „Do wesela się zagoi” czytało mi się bardzo przyjemnie. Dostarczył mi ten tytuł ogromnej dawki humoru, ale i wiele wzruszających momentów. Ponadto zostały one idealnie zbalansowane, fundując czytelnikowi emocjonalną różnorodność. Narratorami tej powieści są Sutton i Hugh, ale nie można zapomnieć o Susie - uroczej siedmioletniej fance dinozaurów, odgrywającej tu bardzo ważną rolę. Choć ich wspólna impreza sylwestrowa kończy się fiaskiem, nie oznacza końca tej znajomości. Wręcz przeciwnie... Okazuje się być jej początkiem. Mamy tu zastosowany i znakomicie skonstruowany motyw slow burn. Relacja między bohaterami rozwija się stopniowo, ale nie brakuje chemii, napięcia, przyciągania, które potrafią nie tylko rozgrzać serce, ale i przyspieszyć jego rytm. Dostajemy również potwierdzenie słów, że "przeciwieństwa się przyciągają". Sutton jest towarzyska, przebojowa, Hugh natomiast stroni od ludzi, nie czując się wśród nich komfortowo. Te kontrasty między nimi są bardzo widoczne, co uwydatnia jeszcze bardziej ich cechy charakteru i osobowość. W pewnym momencie zaczyna łączyć ich uczucie nie tylko względem siebie, ale i względem siedmioletniej Susie, która jest promyczkiem tej historii. Czuć tutaj również tę otoczkę małomiasteczkowego, zimowego klimatu. Nie chcę wam streszczać treści fabuły, ale uwierzcie mi, że dzieje się w tej powieści naprawdę wiele. Mknie się przez nią niebywale szybko i nie chce się jej nawet na chwilę odkładać na bok. „Do wesela się zagoi” to coś o wiele więcej niż tylko komedia romantyczna. To historia o różnych rodzajach miłości, zaufaniu, lojalności, poczuciu bezpieczeństwa, szukaniu swojego miejsca w tym nie zawsze sprawiedliwym świecie. Można się dzięki niej pośmiać, rozczulić, ale i wyciągnąć z niej wiele ważnych wartościowych rzeczy. Polecam wam ją z całego serca. Czytajcie! Na zimowe wieczory nada się idealnie. „- Nauczysz mnie, jak się korzysta z Temu? - pytam nagle, zmieniając temat. Sutton patrzy na mnie zdziwiona i parska śmiechem. - Z Temu? Dlaczego? - pyta, po czym dodaje kąśliwie: - Myślałam, że nie kupujesz niczego, za co nie możesz dostać faktury. - Zazwyczaj tak - przyznaję z rozbawieniem. - Ale znalazłem tam naklejki z dinozaurami, które chciałbym kupić Susie. Bo wspominała, że się jej skończyły, prawda? Przez chwilę Sutton przygląda mi się dziwnie, jakby zamierzała się znowu rozpłakać. Potem wreszcie bierze się w garść i kiwa głową. - Tak, skończyły jej się - przyznaje zachrypniętym głosem. - Ucieszy się, jeśli kupisz jej nowe. Więc postanowione. Skorzystam z tej strony z chińskim badziewiem i kupię naklejki dla Susie. Dla niej warto nawet nie wziąć faktury.”
Recenzja: my_love_book7, Markowska Katarzyna
Niebawem w uroczym Silver Springs ma odbyć się wesele. Na ślubnym kobiercu staną Marigold i Saint, którzy przy swoim boku chcą widzieć swoich przyjaciół. A nowiną tą, zaskakują Sutton i Hugh w Sylwestra. Poznanie tych dwoje przebiega wybuchowo, nie "lecą wióry", oj nie, ale szarlotka i ogon dinozaura już tak. Czy w starciu w imię dobra zakochamych przyjaciół, zadbają także o swoje szczęście? ☆ Na wstępie muszę przyznać się do tego, że nie znam nieoficjalnego tomu 1 pod tytułem: "Zanim piekło zamarznie". Ot moje niedopatrzenie. A jest to jak sie domyślacie historia Mari i Sainta, czyli sprawców poznania pary, z tomu który właśnie wam recenzuję. W moim odczuciu niczego mi nie zabrakło w wczuciu się w ich klimat i sytuację, są to tomy powiązane, ale stanowiące osobne wątki. ☆ Pióro Ludki znam od lat, niezmiennie sobie cenie i chętnie po nie sięgam. I tak... poraz kolejny mnie oczarowała. Stworzyła historię z pozoru prostą, ale..., o wrażliwych sercach, poświęceniu i wyjątkowej głębi. Zawarła w niej tematy trudne i wciąż nieprzepracowane. W fabule niekoniecznie lubianego przezemnie slow burn zawarła wiele plot twistów. Czytało mi się ją więc komfortowo i szybko. ☆ Sutton i Hugh hmmm, tak niedopasowanej pary wydaje się już bardziej wyobrazić sobie nie można. Ona jest jak barwny ptak, żywiołowa, otwarta i bałaganiara. Co przekłada się na jej dorywcze prace, chaotyczność. Jej światem zaś córka, adoptowana 7 - letnia Sussie. On zaś to chodzący pedantyzm, wspólnik w wielkiej firmie, ułożony, zawsze zorganizowany i uprzejmy. Ich pierwsze spotkanie, to złoto w postaci hate-love i tu trochę żałuję, że autorka tak szybko ten motyw zakończyła. Bowiem między nimi momentalnie nawet pod początkową złością typu: "wrzut na dupie" rodzi się przyciąganie i chęć poznania wszystkich warstw. ☆ Życiu tej dwójki od samego początku towarzyszy dziewczynka, której matka zwyczajnie nie udźwignęła tego daru jaki dostała. W dodatku chora, pragnąca atencji i miłości której dostaje od Sutton, ale nie skąpi też jej od Hugh. Poza motywem samotnego rodzicielstwa, który poruszył czule zatrważa postawa rodziców, którzy na Sutton zwalili całą odpowiedzialność za młodszą siostrę, wpędzając w spiralę porażki. Sama zaledwie rok starsza potrafiła jednak wziąść odpowiedzialność za to co przyniósł los i zaopiekować się siostrzenicą. Poświęcając dla niej sportowe aspiracje i młodzieńcze życie. Serce na dłoni. W ich życie próbuje wejść biologiczny ojciec. Tego wątku niestety nie zrozumiałam do końca, bo człowiek ten został na starcie skreślony, a co jeśli się zmienił i na dziecku mu naprawdę zależy, nie dano mu dojść do słowa. W tym wypadku nie zdziwiło mnie to, gdy ewidentnie porażką zachęcony, posuwa się do podłości. ☆ Historia ta w świetny sposób łączy ze sobą humor i tkliwość. Tematy dotykające głęboko. Silną kobietę, która w końcu ma szansę na chwilę odpuścić, wyrwać się z rodzicielskiego marazmu, narzucanej presji i w końcu siebie postawić na pierwszym miejscu. A także mężczyznę, który dopiero przy właściwych osobach dostrzega to, co w życiu najcenniejsze. ☆ Wartościowa i przyjemna. Mam nadzieję też, że celnie stawiam teraz na parę: Brie (kuzynkę Sutton) i Prestona (przyjaciela Hugh). Już nie mogę się doczekać! Czytajcie ♡
Recenzja: Brunette Books , Walota Kamila
Ludka Skrzydlewska Tytuł: „Do wesela się zagoi” - Ludka Skrzydlewska Gatunek: literatura obyczajowa, komedia romantyczna Kojarzycie to uczucie, kiedy sięgacie po książkę z lekkim przymrużeniem oka, a ona zaskakuje Was czymś więcej niż tylko wciągającą historią? Tak właśnie było ze mną i „Do wesela się zagoi”. Okładka i tytuł sugerują przyjemną, odskoczniową historię i taką też dostałam - ale w bardzo dobrym, świeżym wydaniu 🌸 Już od pierwszych stron czułam ten charakterystyczny klimat Ludki - lekki, emocjonalny, z humorem, ale też z nutą refleksji. To jedna z tych książek, które czyta się z uśmiechem, ale gdzieś pod spodem zostaje coś bardziej osobistego i prawdziwego. Fabuła kręci się wokół relacji, życiowych zakrętów i decyzji, które potrafią wszystko skomplikować. Jest tu sporo ciepła, ale i momentów, które naprawdę trafiają w emocje - bez taniego dramatyzmu. Bohaterowie są bardzo ludzcy - z wadami, wątpliwościami i sercem na dłoni. Łatwo się z nimi utożsamić i złapać się na tym, że kibicuje się im całym sercem (nawet jeśli czasem mają ochotę potrząsnąć czytelnikiem 😉). Ta historia wywołuje miks emocji: od uśmiechu po lekkie ściśnięcie serca. Tempo akcji jest przyjemne, płynne, bez dłużyzn. Styl autorki jest lekki, dialogi naturalne, a całość bardzo „czytalska” - idealna na wieczór pod kocem z herbatą. Dla kogo? Dla fanów romansów i powieści obyczajowych z emocjami, dla osób, które lubią historie o relacjach, drugich szansach i życiowych wyborach. Jeśli lubicie książki, które jednocześnie relaksują i zostawiają po sobie coś więcej - to zdecydowanie dla Was. Komu polecam? 🌷 Osobom, które lubią książki lekkie, ale niegłupie. 🌷 Fanom Joanny Szarańskiej, Katarzyny Nosowskiej czy Anety Jadowskiej (w jej lżejszym wydaniu). 🌷 Każdemu, kto potrzebuje książkowej terapeutycznej dawki śmiechu i wiary w to, że nawet po nieudanym starcie można znaleźć swoje miejsce. „Do wesela się zagoi” to taka książkowa przyjaciółka - pocieszy, rozśmieszy i doda otuchy. Dałam 8/10 🌟, bo czułam lekki niedosyt - chciałabym zostać z bohaterami jeszcze trochę dłużej! 😊 A Wy, sięgacie czasem po książki tylko po to, żeby się zrelaksować i pośmiać, czy zawsze szukacie czegoś ambitnego? Czy znacie twórczość Ludki Skrzydlewskiej i macie swoją ulubioną książkę? 💬
Recenzja: kaniav_bookstagram, Kania Vanessa
Czy słyszeliście kiedyś o historii romantycznej, która zaczęła się od dostania szarlotką od kobiety w stroju dinozaura? Jeśli nie, to właśnie macie ją przed sobą! Sutton to zabiegana kobieta, która chwyta się różnych prac i wszędzie jej pełno, aby zapewnić dobre życie swojej siostrzenicy, którą się opiekuje. Natomiast Hugh to ułożony i wycofany fan Excela. Łączą ich znajomi, bo obydwoje zostają poproszeni o zostanie świadkami na ich ślubie. Znajomość zaczynają dość nietypowo, bo Hugh nadeptując na ogon dinozaura zesłał na siebie wyrok oberwania szarlotką…czy może być gorzej? Wiem, że jest to kontynuacja uniwersum Silver Springs, które zaczęło się od książki “Prędzej piekło zamarznie”. Niestety nie miałam możliwości jej przeczytać, ale po skończeniu “Do wesela się zagoi” wiem, że muszę jak najszybciej to zrobić. Jednak od razu podkreślam nieznajomość poprzedniej książki wcale nie przeszkadza w przeczytaniu tej! Autorka ma bardzo lekkie pióro i czuć, że fabuła się świetnie klei. Bohaterowie są tak dobrze wykreowani, że ciężko się z nich nie zakochać. Ja już tęsknie za tym triem. To świetna pozycja, przy której się zrelaksowałam i cieszyłam jak mała dziewczynka, gdy Sutton i Hugh się powoli do siebie zbliżali. Na początku wydawałoby się, że zupełnie do siebie nie pasują, bo ich charaktery są drastycznie inne. Jak się końcowo okazuje, coś w tym jest, że przeciwieństwa się przyciągają, a relacja to nie tylko motylki, a również praca i zaufanie;) Historia jest idealna na teraz, bo akcja dzieje się w zimę, a do tego zahaczony jest również temat Zimowych Igrzysk Olimpijskich, które właśnie się odbywają. Książka otuliła mnie jak ciepły kocyk, a rodzina, którą zaczęli tworzyć bohaterowie zupełnie rozpaliła moje serce. Liczę, że to nie jest ostatnia historia z Silver Springs i niecierpliwie czekam na kolejną! ⭐️⭐️⭐️⭐️✨️/5
Recenzja: love_good.books , Nicka Natalia
Jest to jedna z książek których nie chciałam szybko kończyć przez to jak cudownie się ją czytało i przywiązało do głównych bohaterów. Pierwsze spotkanie nie było za przyjemne w ich przypadku. Sutton i Hugh mieli burzliwe początki, nie umieli się za bardzo dogadać. Jednak musieli się postarać, by jak najlepiej urządzić ślub swoich przyjaciół. Zaczęłam czytać tą książkę bez żadnych oczekiwań i jak zawsze, przy każdej książce Ludki bardzo pozytywnie się zaskoczyłam. Pióro autorki ma zawsze ✨to coś ✨ w sobie co nigdy mnie nie znudzi i zrazi do siebie. Czułam się jakbym tam była i przeżywała wszystko z bohaterami. I to kocham najbardziej!! Po każdym rozdziale chciałam więcej i więcej. Tu nie chodziło tylko o romans. Historia pokazuje jak bardzo w życiu jest nam potrzebny ktoś dzięki któremu czujemy że nie jesteśmy sami. Ktoś kto będzie przy nas w najtrudniejszych sytuacjach, bo nie zawsze poradzimy sobie sami w jakiejś sprawie. Sytuacja Sutton i Susie rozczuliła mnie na maksa. Ich relacja, jak mała jest przywiązana do głównej bohaterki, a po czasie i Hugh. Uwielbiam oddanie głównego bohatera do tych 2 dziewczyn, to jak chciał im we wszystkim pomóc.
Recenzja: Donczebook, Kwapich Dominika
Do wesela się zagoi 🦖🥧🦖🥧🦖/🦖🥧🦖🥧🦖 Q: motyw grupmy and sunshine tak czy nie ? Sutton w sylwestrowa noc jest animatorką dla dzieci. Strój dinozaura nie jest przypadkowy, Suzi jej adoptowana córka jest ich ogromną fanką 🥹. Po dwóch godzinach Sutton, może odetchnąć postanawia wejść do sali, gdzie aktualnie trwa impreza dla dorosłych w przebraniu, bardzo chce zjeść szarlotkę. I pewnie by jej się to udało gdyby pewien mężczyzna nie nadepnął jej na ogon, nie kochani to nie metafora to prawda. Hugh przyjechał do Silver Springs, ponieważ ma pomóc w przygotowaniu do ślubu Mari i Sainta. Nieszczęścia się zdarzają prawda ? Sutton jest tego doskonałym przykładem, kiedy próbuje uwolnić swój ogon szarlotka ląduje na śnieżnobiałej koszuli Hugh 🤪. Możecie się domyśleć, że mężczyzna nie jest zadowolony, powiem więcej - on jest oburzony. To nie koniec rewelacji kiedy Sutton próbuje pomóc mężczyźnie, Mari zwiastuje im nowinę. Ta dwójka ma zająć się przygotowaniu do jej ślubu 😅. Piekło istnieje i w tym przypadku przybiera formę faktur i tabelek w Excelu 😅😩. Uwielbiam tę historię i koniec kropka 🥹. Klimat małego miasteczka, i weselna gorączka to idealne połączenie. Sutton dziewczyna nie ma w życiu lekko, została opiekunem prawnym swojej siostrzenicy, gdyż jej młodsza siostra nie potrafiła być matką 😢. Mała Susie, ta dziewczynka skradła moje serce 💓. Pomimo choroby z którą zmaga się na codzień ( cukrzyca) jest urocza i cóż słodka 🤪. Jest ogromną fanką dinozaurów 🦖. Hugh, facet jest cichy trochę wycofany, kocha porządek i spokój. Kiedy na jego drodze stają dwa huragany w postaci Sutton i Susie jego życie wywraca się do góry nogami. Od nienawiści do miłości jest bardzo cienka linia 🥹.Ta historia ma tyle ciepła, miłości, zrozumienia i czułości, że ciężko jest przejść obok niej obojętnie. Uwielbiam książki Ludki, jeszcze się na żadnej nie zawiodłam dają mi spokój i wytchnienie 🥹. Akcja toczy się bardzo dynamicznie, nie ma nudy ani lania wody. Emocje są tak ogromne, że…. cóż w niektórych monetach miałam w oczach łzy ze wzruszenia of course. Bohaterowie - magnetyczni, bajeczni i po prostu prawdziwi a to cenię najbardziej. Fabuła jest przepiękna 🥹💓.
Recenzja: czytam_dla_relaksu, Salwa Gabriela
Lubicie motyw samotnego rodzica w książkach? Ludka świetnie sobie z tym motywem poradziła. Do wesela się zagoi to bardzo życiowa książka, w której Sutton jest samotną matką, lecz świetnie daje sobie radę w pojedynkę. Zawsze zaradna, pomocna dla innych. Jedyny minus nie potrafi poprosić o pomoc gdy tego potrzebuję. Gdy na jej drodze pojawia się Hugh wszystko się zmienia. Mężczyzn to chodzący kalkulator, dosłownie i w przenośni. Sutton jest jego przeciwieństwem. Ale czy czasem przeciwieństwa się nie przyciągają. Do wesela się zagoi to zabawna historia, już samo zapoznanie się bohaterów było przekomiczne. Dinozaury rządzą choć dawno już wyginęły. Susie jest ich wielką fanką. Hugh też sporo wie na ich temat. Ta mała dziewczynka skradła moje serce ❤️ W książce nie zabrakło tajemnic i intryg, które wiele wnoszą w fabułę. Oczywiście nie zabrakło obecności osób, które występowały w Prędzej piekło zamarznie. Te 2 historię o Silver Springs tworzą całość. I wiecie co lubię te historię o małych miasteczkach, ludzie w nich są bardziej pomocni, bardziej ze sobą zżyci 😉 Gorąco polecam
Recenzja: Oczarowane.literacko, Skrochocka Karolina
Książki Ludki mają to do siebie, że wciągają od pierwszej strony. Tak było też tym razem. Wszyscy wiedzą, że połączenie zakręconej, pomocnej dziewczyny i gburowatego, cichego biznesmena to wybuchowe połączenie, którego nie da się ominąć. Połączyła ich… szarlotka. Ciastko w dłoni i strój dinozaura to kłopotliwe połączenie, zwłaszcza, gdy gburowaty biznesmen stanie ci na ogon, przez co smakowite ciastko trafia na jego koszulę. Po ich pierwszym spotkaniu nie pałali do siebie sympatią, jednak kłótnie muszą odłożyć na bok w obliczu wspólnego planowania wesela ich przyjaciół. Dodatkowo siostrzenica Sutton, której bohaterka jest prawną opiekunką bardzo szybko polubiła tego poukładanego, z obsesją na punkcie Excela mężczyznę. Sutton ma na głowie wiele zmartwień, jednak daje sobie z nimi radę, ponieważ ma pod opieką Susie, która mimo swojego młodego wieku wiele przeszła. Dziewczyny stanowią zespół, który działa jak dobrze naoliwiona maszyna. Sutton w roli matki jest cudowna. Pozwala Susie podejmować własne decyzje, jest cierpliwa i pomocna, jednocześnie stanowcza kiedy trzeba. Jej rodzice nie dają jej za wiele wsparcia, dlatego jestem pod wrażeniem jak świetnie sobie radzi. Do ich w miarę poukładanego życia wtarga Hugh. Poważny, cichy, pedantyczny mężczyzna, który kocha spokój i odpowiedzialność. Na pierwszy rzut oka niepasujacy do życia samotnej matki z chaotyczną siedmiolatką. Jednak szybko się okazuje, że on był tym brakującym puzzlem w ich życiu. Relacja całej trójki rozwija się powoli i stopniowo. Uwielbiam te momenty, w których Hugh coraz bardziej wzbudzał zaufanie u Sutton i Susie. Mężczyzna szybko zaprzyjaźnił się z dziewczynką - ich relacja bardzo mnie rozczulała. Sutton potrzebowała trochę więcej czasu, by wpuścić Hugh do swojego serca. Jednak nawet na początku ich znajomosci była dla niego pomocna. Po czasie mogli na siebie liczyć w każdej kwestii i byli dla siebie pierwszym kontaktem, gdy działo się coś złego - nawet, gdy dzieliło ich wiele kilometrów. Jest to historia, która w przyjemny i komfortowy sposób porusza trudne tematy. Problemy samotnych matek, kłopoty rodzinne, nierówne traktowanie i trudności związane z posiadaniem cukrzycy. Wszystko to pokazane w nieprzytłaczający, jednak jak najbardziej porządny sposób. Całość bardzo mi się podobała. Jedyne czego mi brakowało to, żeby Sutton potraktowała pewną bohaterkę w sposób na jaki zasłużyła i stanęła w obronie Hugh. Pomimo tego, książka była bardzo przyjemna i mogę ją polecić każdemu, kto kocha poukładanych, cichych mężczyzn.
Recenzja: aleksandrans.blogspot.com, Aleksandra Nowacka Sas
Lubicie książki Ludki Skrzydlewskiej? Mam ich w domu kilkanaście i żadna opisana w nich historia mnie nie zawiodła. Tak było i tym razem. „Do wesela się zagoi" to drugi tom przygód bohaterów z malowniczego górskiego miasteczka Silver Springs. Książki trzeba czytać w kolejności, bo choć opisują inne pary, to wydarzenia w nich opisane, przedstawione są chronologicznie. Zresztą ta historia jest tak dobra, że warto przeczytać obie książki. Najpierw Saint i Mari, teraz Sutton i Hough. Zupełnie różni ludzie i dwie różne historie, ale punktem wyjściowym jest malownicze górskie miasteczko. To ono zbliża ludzi. Jego górski klimat czaruje, a zimą przyciąga rzesze turystów. I nie ma co się dziwić, bowiem można znaleźć tu wszystko, co potrzebne jest do miłego spędzenia czasu. Są urocze pensjonaty, jest dobre jedzenie i klimat sprzyjający uprawianiu sportów zimowych. To właśnie w Silver Springs mieszkają Sutton i Susie. Ciocia z siostrzenicą. Dla kobiety dziewczynka jest całym światem i absolutnie nie ma w nim miejsca na żadnych facetów. Sprawy komplikują się, gdy do miasteczka przyjeżdża przyjaciel Sainta, który ma zostać jego świadkiem. Hugh jest trochę dziwny. Nie uśmiecha się, lubi wszystko planować i nie znosi bałaganu. Ale huragan imieniem Susie mu nie przeszkadza. A jej przyszywana mama? Na początku tak, ale później okazuje się, że dziewczyna wcale nie jest taka zła. Pierwszą część serii pochłonęłam w dwa wieczory. Tą w trzy i wcale nie oznacza, że czytało mi się ją gorzej. Miałam po prostu mniej czasu. Ale obie książki są równie dobre, choć pierwsza część bardziej szalona. Ludka Skrzedlewska ma w sobie to coś, co nie pozwala przejść obojętnie obok jej książek. Może to język, może fabuła, może bohaterowie. A może zmieszanie wszystkiego po trochu sprawia, że jej książki są po prostu bardzo dobre. Nie ważne czy akcja dzieje się w malowniczej górskiej wiosce czy w Las Vegas, gdzie nieodłącznym dodatkiem do postaci jest broń. Zawsze jestem zadowolona. Tu bohaterowie również skradli moje serce, a historia jest na tyle przyjemna, że umiliła mi kilka wieczorów po ciężkiej pracy. Tego właśnie było mi trzeba. Ludka Skrzedlewska dziękuję za świetną historię ❤️.
Recenzja: Instagram.com/zaczytana_opisana, Aleksandra Kuszczak
„Do wesela się zagoi” to kolejna świetna powieść autorstwa Ludki Skrzydlewskiej. Nie zdążyło się, żeby autorka mnie zawiodła. Za każdym razem jej historie totalnie trafiają w mój gust i dostarczają mi sporej dawki wrażeń. Pióro Ludki jest niezwykle lekkie i przyjemne co sprawia, że przez książkę się płynie i nim się obejrzymy przewracamy ostatnią stronę. Najnowsza powieść wciąga od pierwszego rozdziału i do samego końca nie pozwala się oderwać nawet na moment. Każda kolejna strona to więcej uśmiechu, ale też chwil wzruszeń i refleksji. Główni bohaterowie to dwa zupełne przeciwieństwa. Ona żywiołowa, radosna, spontaniczna. On ułożony, poważny, gburowaty. Tych dwoje bardziej się już różnić nie mogło, jednak los spłata ich drogi i sprawia, że z każdym kolejnym dniem coraz trudniej nie myśleć im o tej drugiej osobie. Potyczki słowne, niby przypadkowe gesty i powłóczyste spojrzenia tylko dodają relacji bohaterów pikanterii i podkręcają atmosferę. Czy dwójka tak różnych postaci ma szansę na wspólne szczęście? „Do wesela się zagoi” to emocjonująca, pochłaniająca, interesująca opowieść, której czytanie było wielką przyjemnością. Historia o rodzinie, przyjaźni, miłości. O podejmowaniu trudnych decyzji, walki o siebie i własne szczęście, przekraczaniu granic. Książka, która pokazuje jak trudna jest walka między sercem, a rozumem. Jak trudno zaplanować przyszłość, kiedy nagle w naszym życiu pojawia się ktoś, kto wszystko wywraca do góry nogami. Jak ciężko czasem stawiać granice i ustalać zasady. Jak ważne jest, aby mieć obok siebie kogoś, kto będzie nas wspierał niezależnie od powodu. „Do wesela się zagoi” to świetna książka z intrygującą fabułą i bohaterami, przy których nie sposób się nudzić. Historia, która zaskakuje, wzrusza i wywołuje uśmiech. Cudownie spędziłam czas z tą powieścią. Gorąco polecam!
Recenzja: @zaczytana_catrin , Bielicka Katarzyna
⭐4,25/5 Motyw samotnego rodzicielstwa? Biorę w ciemno. 🫶 Mam do niego ogromną słabość - samotni tatusiowie top, ale samotne mamy (czy ciocie!) też potrafią dać czadu. Dlatego kiedy dowiedziałam się, że główną bohaterką „Do wesela się zagoi” jest Sutton - 24-latka samotnie wychowująca siedmioletnią siostrzenicę - wiedziałam, że to historia dla mnie. Sutton wzięła na siebie odpowiedzialność za nieswoje dziecko i robi wszystko, by być dla Susie prawdziwą mamą. Stworzyła jej dom, bezpieczeństwo i miłość, choć sama musiała bardzo szybko dorosnąć. Jej postawa naprawdę robi wrażenie - zwłaszcza gdy widzimy, jak mało wsparcia dostaje od własnych rodziców. To młoda dziewczyna, która poświęciła swoje życie dla dobra dziecka. Nie każdy miałby w sobie tyle siły. Pierwsze spotkanie z Hugh? Klasyka - od wzajemnej niechęci. 😏 I choć książki Ludki bywają dla mnie trochę przewidywalne, to od czasu „Puck me up” na żadnej nie bawiłam się tak dobrze jak tutaj. Mamy tu wszystko, co kocham: ✨ samotne rodzicielstwo ✨ grumpy x sunshine ✨ wymuszoną bliskość ✨ dużo humoru A Susie? Totalnie skradła moje serce. Jej teksty są złotem i zdecydowanie zapamiętam je na długo. Hugh i jego tabelki w Excelu niesamowicie mnie bawili (ja - ameba informatyczna - nie przetrwałabym takiej kontroli 😅). Choć muszę przyznać, że uczucia z jego strony pojawiły się dla mnie trochę za szybko. Przy dziecku w pakiecie decyzja o „tworzeniu rodziny” to poważna sprawa, a on wskoczył w to zaskakująco sprawnie. Zabrakło mi też jego historii - wiemy o nim niewiele poza miłością do porządku, faktur i pewnym schorzeniem, które ukrywa. Chętnie poznałabym jego przeszłość, rodzinę, cokolwiek, co nadałoby mu więcej głębi. Mimo tych drobiazgów jestem bardzo pozytywnie zaskoczona. Po historii Mari i Sainta, która średnio do mnie trafiła, tutaj bawiłam się naprawdę świetnie. I jeśli dobrze wyczuwam, że będzie historia Brie i Prestona… to ja już czekam. 👀
Recenzja: jula.books, Krawczyk Julia
Po zobaczeniu kilku fragmentów z tej książki od razu się nią zainteresowałam i wiedziałam, że będę chciała ją przeczytać. Jest to książka o dojrzałych już bohaterach, główni bohaterowie, czyli Sutton, która jest opiekunką prawną swojej siostrzenicy oraz Hugh, który jest wspólnikiem w firmie, oraz przyjacielem głównego bohatera poprzedniego tomu. Każde z nich ma już poukładane życie, jednak czegoś im w nim brakuje, choć sami tego nie dostrzegają. Na początku nie pałali do siebie sympatią, jednak dostali zadanie zorganizowania razem wesela przyjaciół, więc ich relacja stopniowo się ocieplała i rozwijała. Podobało mi się, że autorka faktycznie wplatała w fabułę tę organizację wesela, a nie tylko pobieżnie o niej wspomniała i zapomniała. Mała Susie była takim promyczkiem i wulkanem energii, dodawała do historii wiele słodyczy. Od razu polubiła głównego bohatera, a ich rozmowy o dinozaurach czytało się naprawdę fajnie. Mimo że zauważyłam kilka mankamentów to książka mi się podobała. Miło spędziłam czas podczas czytania i myślę, że jeśli lubicie książki w takim stylu i z takimi motywami warto się zainteresować tym tytułem.
Recenzja: _heavenly_words_, Kowalska Weronika
4.5 ⭐ ❄️ Moje oczekiwania wobec książki Ludki Skrzydlewskiej ,,Do wesela się zagoi" były jasno określone od samego początku. Chciałam przeczytać piękną historię miłosną, która miejscami mnie rozbawi, wzruszy i przypomni, dlaczego warto sięgać po romanse. ❄️ Muszę przyznać, że każde z powyższych oczekiwań zostało spełnione. Pochłonęłam tę historię bardzo szybko i nie spodziewałam się, że będę się przy niej aż tak dobrze bawić. ❄️ Ogromnie podobał mi się klimat miasteczka, w którym rozgrywała się większość wydarzeń. Mieszkańcy znali się nawzajem i wspierali w trudnych chwilach, co budowało atmosferę bliskości, komfortu i bezpieczeństwa. ❄️ Jedyną rzeczą, która nie do końca przypadła mi do gustu, był sposób przedstawienia niektórych intymnych sytuacji. Miałam wrażenie, że momentami były one opisane w nadmiernie wyidealizowany sposób. Na szczęście, owych scen nie było wiele, więc nie wpłynęło to w znacząco na mój odbiór całości. ❄️ To, co najbardziej mnie poruszyło, to kreacja głównego bohatera oraz jego relacja z Susie. Wielokrotnie miałam łzy w oczach i ogromny uśmiech na twarzy, kiedy mogłam być świadkiem interakcji pomiędzy tą dwójką. Szczególnie, że miałam świadomość, z czym wcześniej musiały się mierzyć Susie oraz jej matka. ❄️ Otóż, Sutton nie miała łatwego życia. Przez długi czas musiała radzić sobie ze wszystkim sama i bezustannie mierzyć się z oczekiwaniami stawianymi przez rodziców. Dopiero poznanie Hugh, umożliwiło jej wzięcie głębokiego oddechu i zadbanie także o własne potrzeby. Dzięki niemu, zrozumiała, że zasługuje na kogoś, kto będzie przy niej, odciąży ją i wesprze, jeśli zajdzie taka potrzeba. Odkryła również, że nie zawsze musi być silna, bo ma obok siebie kogoś, kto weźmie jej problemy na swoje barki i pomoże się z nimi uporać. ❄️ Ta książka była dokładnie tym, czego potrzebowałam: ciepłą, poruszającą historią o wsparciu, miłości oraz pozwoleniu sobie na słabość. Jest to jeden z tych romansów, który pozostawia czytelnika z nadzieją, że w każdej sytuacji można odnaleźć swoje szczęśliwe zakończenie.
Recenzja: BooksByJusti, Ciucka Justyna
Do wesela się zagoi - Ludka Skrzydlewska Ocena: 4/⭐⭐⭐⭐⭐ Są takie książki, które otulają czytelnika jak ciepły koc w zimowy wieczór, pełne humoru, ciepła i bohaterów, których chce się poznać bliżej. Do wesela się zagoi to właśnie jedna z tych historii. To moje pierwsze spotkanie z twórczością Ludki Skrzydlewskiej i już wiem, że na pewno nie ostatnie🩵 🦕Fabuła Historia zaczyna się z przytupem-dosłownie i w przenośni😂 Sutton, samotna mama uroczej siedmiolatki, przypadkiem brudzi koszulę Hugh szarlotką, gdy ten nadeptuje na ogon jej stroju dinozaura, w którym występuje na przyjęciu. Między nimi od razu iskrzy, trochę niechęci, trochę napięcia. Los ma dla nich jednak inne plany. Mają wspólnych przyjaciół i jedno zadanie: w ekspresowym tempie zorganizować wesele tej pary. Współpraca jest konieczna, nawet jeśli początkowo każde z nich wolałoby trzymać się od siebie z daleka. Sytuację dodatkowo komplikuje fakt, że córka Sutton od razu obdarza Hugh ogromną sympatią. 🦕Bohaterowie Dawno nie czytałam książki z tak dobrze wykreowanymi bohaterami. Sutton i Hugh to dorośli ludzie z bagażem doświadczeń, ale też z umiejętnością rozmowy. Kiedy pojawiają się nieporozumienia, wyjaśniają je. Bez zbędnych fochów, bez teatralnych scen. Ich relacja jest autentyczna, spokojna i dojrzała, a dzięki temu bardzo wiarygodna. Ogromnym atutem książki jest również postać małej Susie (i jej miłość do dinozaurów!)😍🦕Ten motyw dodaje historii lekkości i uroku. Dziecięca perspektywa wprowadza do fabuły świeżość i humor, a jednocześnie podkreśla, że romans dotyczy nie tylko dwojga ludzi, ale też budowania nowej, bezpiecznej przestrzeni dla dziecka. 🦕Klimat Sam klimat książki jest świetny, mamy zimę, przytulny hotelik i małe miasteczko, czyli totalny cozy vibe. Do tego dochodzi wątek narciarstwa, który totalnie mnie kupił głównie dlatego, że sama kocham narty i co roku czekam na wyjazd na stok. Bardzo przyjemne pióro autorki, połączone z takim klimatem, daje nam lekturę idealną na wieczór: można przy niej odpocząć i naprawdę trudno się od niej oderwać. 🦕Romans Relacja Sutton i Hugh rozwija się powoli i naturalnie. Ze względu na swoją przeszłość Sutton jest ostrożna, chroni nie tylko siebie, ale przede wszystkim córkę. Rozsądek często bierze górę nad impulsem, dzięki czemu tempo ich relacji jest wyważone i bardzo realistyczne. To romans typu slow burn, który sprawia, że przez książkę się płynie naprzemiennie bawiąc się i wzruszając. 🦕Jedyny minus/ Spoiler Trochę miałam problem z wątkiem wypadku i późniejszym tłumaczeniem Hugh, że ma dysleksję i nie potrafi odczytać niektórych znaków czy liter. Ta sytuacja wydała mi się trochę naciągana. Rozumiem zamysł-pokazanie jego słabszej strony i tego, że nie jest idealny, ale ciężko było mi uwierzyć, że dorosły mężczyzna prowadzący firmę, zarządzający hotelami i pracujący na co dzień z dokumentami czy Excelem, gdzie tych znaków i oznaczeń jest mnóstwo, miałby aż tak duży problem z ich odczytywaniem. Może gdyby ten temat był trochę bardziej rozwinięty, odebrałabym go inaczej. To jednak jedyny zgrzyt w tej historii i mimo wszystko nie zepsuł mi przyjemności z czytania, bardziej zadziwił przez to moja ocena była o gwiazdkę niższa. 🦕Podsumowanie Do wesela się zagoi to ciepła, dojrzała i urocza historia o drugiej szansie, odpowiedzialności i miłości. To książka o budowaniu relacji nie tylko między kobietą a mężczyzną, ale także między dorosłym a dzieckiem. O zaufaniu, cierpliwości i odwadze, by znów otworzyć serce. Jeśli szukacie zimowego romansu z klimatem małego miasteczka, dobrze napisanymi bohaterami i relacją rozwijającą się w naturalnym tempie-ta historia zdecydowanie jest dla Was. Polecam!🩵
Recenzja: z.a.r.a.d.n.a, Gołąb Kasia
Liczyłam na kontynuację w tym uroczym miasteczku i doczekałam się! @ludka_autorka to taki dobry duszek, który pisze książki, co grzeją serduszko i przykrywają cię ciepłym kocykiem. Możesz schować się pod kołdrą, gdy wszystko wokół się wali i z jej książką zapomnieć o wszystkim. Potrzebowałam tego!☺️ Jeszcze nie wiem, czy będzie to moja ulubiona książka autorki ( mocno kocham Puck Luck), ale na pewno spróbuję przekonać was, dlaczego warto ją przeczytać.⬇️ Motywy, które znajdziecie w tej powieści to...⬇️ 🩷Gbur i słoneczko 🩷Samotny opiekun 🩷Małe miasteczko 🩷Wspólny dom 🩷Choroba 🩷Rodzina 🩷Weselny klimat To lekka, mega przyjemna i ciepła historia, sporo zabawnych momentów ( dinozaur najlepszy ), które dodają lekkości. ALE ALE nie brakuje też trudnych tematów i dojrzałego podejścia do ważnych spraw. Jestem totalnie zakochana w głównych bohaterach i ich relacji. To nie jest infantylny romans! ❤️🔥 Podsumowując! Na pewno warto sięgnąć po tę książkę ze względu na dojrzałą kreację bohaterów, których relacja opiera się na stopniowym budowaniu wzajemnego zaufania, a nie tylko na powierzchownej chemii... Tak bardzo lubię to! ❤️🔥
Recenzja: kolorowe_opowiesci , Sobczak-Wojciechowska Dagmara
Sutton Clarke ma na głowie mnóstwo obowiązków: opiekuje się siostrzenicą Susie i podejmuje się każdej możliwej pracy, by zapewnić im byt. Energiczna i nieco zwariowana, nie waha się nawet wystąpić w kostiumie dinozaura na sylwestrowej imprezie, czym doprowadza do irytacji poważnego i zdystansowanego Hugh Hollowaya, którego niechcący brudzi szarlotka. Hugh przyjeżdża do Silver Springs, by pomóc przyjacielowi w organizacji ślubu. Ceni porządek i planowanie, dlatego spontaniczna Sutton od razu działa mu na nerwy. Choć ich znajomość zaczyna się od zgrzytów, będą musieli nauczyć się współpracować. W końcu w walentynki mają wspólnie stanąć jako świadkowie na ślubie swoich przyjaciół. Czy się dogadają? Oczywiście wciągnęłam się w tę historię od samego początku. Książka zawiera mój ulubiony motyw: od nienawiści do miłości. Uwielbiam ten ładunek emocjonalny i iskrzenie między bohaterami, które towarzyszą takim relacjom. Postacie są swoimi zupełnymi przeciwieństwami. Hugh - uporządkowany, zdystansowany i analityczny - nawet nocując u Sutton, w ramach wdzięczności sprząta jej dom. A do tego nazywa ją tak słodko „szarlotką”! Sutton z kolei jest energiczna, odpowiedzialna, trochę chaotyczna, ale ma ogromne serce. Ich kontrast wypada świetnie i naprawdę czuć między nimi chemię. Mała dziewczynka jest przeurocza i dodaje historii dodatkowego ciepła. Oczywiście nie zabraknie też trudniejszych tematów. Autorka jak zwykle potrafi wpleść je w fabułę w naturalny sposób. Całość wypada świetnie, a klimat małego miasteczka tylko dodaje uroku. Jeśli lubisz historie w stylu slow burn z przekomarzaniem, obowiązkowym weselem w tle i odrobiną słodyczy, ta książka prawdopodobnie będzie bardzo przyjemną i odprężającą lekturą.
Recenzja: Zaczytana Archiwistka Bookstagram, Paulina Kamieniecka
Są historie, które zaczynają się od wielkich deklaracji. I są takie, które zaczynają się od… kłótni, dinozaura i szarlotki w twarz. Ta książka zdecydowanie należy do drugiej kategorii. Ludka Skrzydlewska zabiera nas do Silver Springs - miejsca, które jest ciepłe, trochę chaotyczne i pełne ludzi z bagażem doświadczeń. Sutton Clarke nie ma czasu na romantyczne uniesienia. Jej codzienność to obowiązki, praca na kilku etatach i opieka nad siostrzenicą, która stała się całym jej światem. Jest zmęczona, ale nie narzeka. Silna, choć momentami krucha. Hugh Holloway to jej zupełne przeciwieństwo - uporządkowany, zdystansowany i przyzwyczajony do kontroli. Woli Excela niż spontaniczne przyjęcia i zdecydowanie nie planował, że jego pobyt w miasteczku zamieni się w emocjonalny rollercoaster. A już na pewno nie planował spotkania z kobietą w kostiumie dinozaura, która potrafi wywrócić jego spokój do góry nogami. Ich relacja zaczyna się od zgrzytów, nieporozumień i wzajemnej irytacji. Ale pod warstwą docinków szybko zaczyna pojawiać się coś więcej - napięcie, ciekawość, a z czasem… uczucie, które oboje próbują ignorować. Bo każde z nich ma powody, by nie ryzykować. To historia o ludziach po przejściach. O tych, którzy nauczyli się radzić sobie sami i zapomnieli, że ktoś może ich odciążyć. Autorka z wyczuciem pokazuje, jak rodzi się bliskość między dwojgiem dorosłych, którzy nie szukają miłości - ale właśnie dlatego najbardziej jej potrzebują. Dużym atutem książki jest klimat małego miasteczka i galeria barwnych bohaterów drugoplanowych. Jest ciepło, momentami zabawnie, ale też wzruszająco. Pod lekką, romantyczną warstwą kryje się opowieść o odpowiedzialności, stracie i odwadze, by znów zaufać. „Do wesela się zagoi” to romans z motywem enemies-to-lovers, który czyta się z uśmiechem i rosnącym ciepłem w sercu. Idealny dla tych, którzy lubią historie o miłości rodzącej się powoli, wśród codzienności, drobnych gestów i nieoczywistych momentów. Bo czasem najpiękniejsze uczucia pojawiają się wtedy, gdy najmniej się ich spodziewamy. I czasem naprawdę… do wesela się zagoi.
Recenzja: Podróże z Bocianem, Wojtczak Szymon
„Do wesela się zagoi” Mroźna przygoda w Silver Springs otula swoim ciepłem. 🐢Małomiasteczkowy klimat z uczuciem, którego nie da się zaplanować nawet w Excelu. To miejsce żyje własnym życiem. Nikt nie zapomni tego wieczoru. Wszystko zaczęło się od sylwestrowej zabawy. Sutton i Hugh poznają się w zabawny sposób. Sylwestrowa impreza, bałwan, dinozaur oraz szarlotka, która wylądowała na jego koszuli. Co z tego wyniknie? Od samego początku możemy odnieść wrażenie, że po pewnym incydencie, będą trzymać się na dystans. Jednak zostali wciągnięci do... i muszą ze sobą współpracować. Jak będą przebiegać ich wspólne poczynania? W szczególności podobały mi się sposób budowania tej relacji, które było idealnie wyważone. Dwa zupełnie inne charaktery. Ona jest wulkanem energii, a on poważny oraz poukładany, więc dziwne, jakby tak nagle poczuli między sobą chemię i od razu byli zakochani w sobie po uszy. Cieszę się, że Ludka uniknęła takiego zabiegu, ukazując przy tym ich naturalność oraz to, z czym się zmagają. Dojrzewają powoli. Miałem już przyjemność poznać twórczość Ludki i tak jak poprzednio, styl pisania autorki jest lekki i przyjemny z pozytywną dawką humoru. Czasem wymiany słowne mnie rozbawiły, natomiast sceny z Susie zarażają słodyczą, a używania zwrotu „szarlotko” podwyższa poziom cukru. Fajnymi wzmianki były również nawiązania do Excela. To nie jest zwykły romans, a historia o dojrzewaniu i wzajemnym poznawaniu siebie oraz drugiej połówki. Czekam na kolejne książki autorstwa Ludki. Moja ocena: 7,5⭐/10⭐
Recenzja: oczytana.panda, Masłowska Paulina
Jeśli pierwszy tom uznałam za po prostu dobry, to ten całkowicie skradł moje serce 💗 "Do wesela się zagoi" to jedna z lepszych historii, jakie przeczytałam od Ludki. Mówię to z pełną odpowiedzialnością, bo bawiłam się znakomicie. Ogromnym plusem powieści jest jej niezwykły klimat. Małe, górskie miasteczko, ośnieżone stoki, przygotowania do walentynek i ślubna gorączka. Czytając tę książkę, można niemal usłyszeć skrzypienie śniegu i poczuć zimno na policzkach. Uwielbiam styl pisania Ludki, a w tej książce znów mnie nie zawiodła. Jej narracja jest lekka, płynna i pełna humoru, dzięki czemu przez książkę dosłownie się płynie. Ale przejdźmy do największego plusa tej historii, czyli do bohaterów! Sutton to totalne serducho tej historii. Ciepła, towarzyska, zaradna do granic możliwości. Ilość prac, których się podejmuje, żeby utrzymać siebie i Suzi, naprawdę robi wrażenie. Oczywiście, że momentami jest zmęczona i przytłoczona, ale mimo wszystko zawsze stawia dobro innych (a szczególnie dobro Suzi) ponad swoje. I chyba właśnie dlatego tak mocno jej kibicowałam. Hugh? Klasyczny gburek z potrzebą kontroli i Excelem zamiast spontaniczności 🤭 Wycofany, poukładany, nieprzepadający za chaosem, czyli dokładne przeciwieństwo Sutton. Ale pod tą chłodną fasadą siedzi facet, który dla swoich ludzi zrobi absolutnie wszystko. Nawet przywali komuś w twarz (just sayin 🤣), albo będzie dumnie nosił przyklejoną do koszuli naklejkę z dinozaurem. Związek Sutton i Hugh jest dojrzały, oparty na zrozumieniu i zaufaniu. Budowany spokojnie poprzez rozmowy, wsparcie i obecność. Mimo że jest spokojnie to napięcie wzrasta z każdym rozdziałem, a przyciąganie jest wręcz namacalne. Chemia między nimi naprawdę działa, a w chwili zbliżeń lecą iskry. Ogromny plus także za wątek Suzi. Jej relacja z Hugh rozwija się naturalnie, bez przesady i sztucznego dramatyzmu. Totalnie kupiło mnie to, że od samego początku brał Sutton w pakiecie z małą, nigdy jej nie pomijał i nie traktował jak przeszkody. W sumie trudno się dziwić, bo Suzi z tą swoją obsesją na punkcie dinozaurów i gadatliwością nie raz kradła show 🦖 Myślę, że to dobry moment żeby wspomnieć o najbardziej frustrującym elemencie książki, a mianowicie o rodzicach Sutton. Co to był za nieudolny duet. Miałam wielką ochotę wyprosić ich z tej powieści. Non stop wzbudzali w Sutton poczucia winy, mieli ciągłe pretensje i traktowali ją jakby po adopcji Suzi przestała mieć własne potrzeby. Jestem w stanie zrozumieć wiele, ale nie wybranie sobie kozła ofiarnego i obwinianie go o błędy wszystkich wokół, a w szczególności za własne. Powiem szczerze, że czułam ogromną satysfakcję za każdym razem, gdy Sutton się im stawiała i mówiła wprost, co myśli. Chociaż uważam, że i tak robiła to za rzadko. "Do wesela się zagoi" otula jak ciepły koc i daje dokładnie to, czego oczekuję od komfortowego romansu, czyli ciepło, emocje i bohaterów, którym kibicuje się całym sercem. Jeśli kochacie motyw grumpy x sunshine w małomiasteczkowym wydaniu, pełnym ciepła i rodzinnych emocji to musicie dać jej szansę 💗
Recenzja: bryska_photo, Marek Gabriela
Ludka Skrzydlewska „Do wesela się zagoi” Och, co to było za przeżycie! Dawno nie przeczytałam tak uroczej i ciepłej książki. Chyba właśnie zostałam fanką autorki. Choć na co dzień gustuję w kryminałach, czasem naprawdę potrzebuję czegoś lżejszego, zabawnego i po prostu innego. Sutton i Hugh dosłownie wpadają na siebie podczas sylwestrowej imprezy w pensjonacie w Silver Springs. On przydeptuje jej dinozaurowy ogon od kostiumu, ona próbuje go wyrwać, a w efekcie… szarlotka, którą trzymała w rękach, ląduje na jego koszuli. Już wtedy oboje wiedzą, że raczej się nie polubią. Los bywa jednak przewrotny. Sutton i Hugh zostają wplątani w organizację wesela swoich przyjaciół - Mari i Sainta. Czasu jest niewiele, bo ślub ma odbyć się w Walentynki, więc chcąc nie chcąc muszą ze sobą współpracować. Początkowo próbują ograniczyć kontakt do minimum - komunikują się głównie online i telefonicznie - ale jak to w takich historiach bywa, nie da się w nieskończoność unikać spotkań. Sprawy dodatkowo komplikuje pewna trzecia osoba - przeurocza siedmioletnia siostrzenica Sutton, Susie. Czy tym dwóm kobietom uda się skraść serce pozornie nieprzyjemnego i wycofanego Hugh? Tego dowiecie się, sięgając po książkę. To nie jest kolejne schematyczne romansidło. Nie ma tu nagłej strzały amora i natychmiastowej wielkiej miłości. To historia o przemianie - powolnej, wiarygodnej, budowanej krok po kroku. O przełamywaniu lęku przed decyzjami i o dojrzewaniu do odpowiedzialności. Ciepła, zabawna, ale też mądra opowieść.
Recenzja: Lettoaletto, Grzelak Karolina
Jeśli czytaliście "Prędzej piekło zamarznie", to kojarzycie już cudowny, zimowy klimat Silver Springs, a jeśli polubiliście Mari i Sainta, to koniecznie sięgnijcie po ten drugi tom, bo oboje będą się tu pojawiać.😊 "Do wesela się zagoi" to jednak nie jest kolejna historia o nich, choć... dzięki nim.😊 Tym razem poznamy bliżej ich przyjaciół, którzy będą odpowiedzialni za wspólne zorganizowanie wesela Mari i Sainta.🩵 Sutton to świetna ogarniaczka - potrafi zrobić wszystko, pracowała lub pomagała w każdym możliwym lokalu w okolicy, wszyscy ją uwielbiają i podziwiają (choć w mojej ocenie nie wszyscy wystarczająco). Jest huraganem, chaosem i wielkim sercem, co, pomimo pierwszego (niezbyt fortunnego) spotkania, w końcu zostanie zauważone przez Hugh. Przede wszystkim jednak jest wspaniałą matką dla Susie - biologicznej córki jej siostry, którą Sutton wychowuje. Ta mała skrada wszystkie serca, w tym moje i wprowadza do tej książki jeszcze więcej radości i miłości. 🥹 A Hugh? Idealnie sztywny, zdystansowany i poważny. Wprost uwielbiam takie kreacje, zwłaszcza, kiedy małe i większe tornada nieodwracalnie zmieniają ich życia.😁 Tu tymi tornadami były oczywiście Sutton i Susie, uroczo i dziarsko wkraczające w jego przestrzeń, jego czas, jego nawyki, jego myśli i - w końcu - serce.🥰 Naprawdę bardzo przyjemnie mi się to czytało, pochłonęłam całość od deski do deski, bawiąc się i wzruszając naprzemiennie. 😁 Idealne tempo rozwoju relacji głównych bohaterów, ale też tej Hugh z Susie sprawia, że przez książkę się płynie. Tu nie ma żadnych luk, żadnych pośpiechów ani niepotrzebnego rozciągania - tylko dobrze wyważona opowieść, mająca ręce i nogi i wiele więcej.😊 Jeśli lubicie chodzące zielone flagi, to dopiszcie Hugh do swojej listy, bo z każdą kolejną rzeczą, którą zrobił, wspinał się coraz wyżej po mojej. I nie chodzi o wielkie gesty, drogie prezenty czy górnolotne słowa - czasem wystarczy odśnieżenie podjazdu, słuchanie i dostrzeganie czyichś potrzeb. A Sutton? Jejku, chciałabym ją spotkać i wyściskać. Zasługuje na wszystkie zielone flagi świata! Nigdy nie ukrywałam, że jestem wielką fanką twórczości Ludki, ale niezmiennie po latach czytania jej książek dopada mnie zdziwienie, jak każda kolejna może być tak dobra.😁 Sama przeczytałam ich około 30, a każda zaskakuje mnie czymś nowym, niepowtarzalnością i po prostu dobrą jakością. Tutaj było podobnie - jak w moich notatkach: nie mam zastrzeżeń. Nie da się do niczego przyczepić, ma świetnych bohaterów, jest spójna, ciekawa, urocza i zabawna, porusza też trudniejsze tematy, również zdrowotne. Takie książki mam na myśli, kiedy mówię, ze kocham romanse - dobre, wciągające i zawierające coś więcej niż tylko pożądanie i ślub.😁 Zamawiajcie egzemplarz i szykujcie się na uśmiechy, iskry, szarlotki, dinozaury i... wesele! Bardzo polecam! 8,5/10💚
Recenzja: tosia_czyta, Kobus Małgorzata
Są takie książki, które bierze się do ręki z myślą: „zobaczę tylko pierwszy rozdział”, a kończy czytając do drugiej w nocy. Dla mnie „Do wesela się zagoi” właśnie takie było. Dawno nie trafiłam na historię, która byłaby jednocześnie tak lekka, zabawna i wzruszająca, a przy tym nieprzesłodzona i życiowa. Największą siłą tej powieści są bohaterowie. Sutton od pierwszych stron skradła moje serce. To postać pełna energii, odwagi i determinacji, ale też zwyczajnie ludzka zmęczona, czasem zagubiona, z całym bagażem odpowiedzialności, który dźwiga na barkach. Jej relacja z siostrzenicą jest pięknie pokazana, bez patosu, za to z ogromnym ciepłem. Widać, że jej codzienność nie jest bajką, a jednak potrafi w niej znaleźć radość i humor. To bohaterka, której się kibicuje całym sercem. Hugh to z kolei idealne przeciwieństwo Sutton poukładany, zdystansowany, racjonalny. I właśnie to zderzenie dwóch tak różnych osobowości daje tyle emocji i świetnych dialogów. Ich słowne potyczki są błyskotliwe i naturalne, ani przez chwilę nie miałam wrażenia sztuczności. Autorka świetnie poprowadziła motyw od niechęci do uczucia wszystko rozwija się stopniowo, wiarygodnie, bez nagłych zwrotów „bo tak trzeba”. Chemia między nimi jest wyczuwalna od początku, ale dojrzewa powoli, co tylko zwiększa satysfakcję z czytania. Ogromnym atutem książki jest też klimat małego miasteczka. Czuć tę społeczność, ploteczki, lokalne wydarzenia, wzajemne wsparcie i drobne złośliwości. To tło sprawia, że historia nabiera przytulności i swojskości. Czytając, miałam wrażenie, jakbym sama spacerowała tymi uliczkami i znała bohaterów od lat. Bardzo podobało mi się to, że oprócz warstwy romantycznej pojawia się tu także temat odpowiedzialności, radzenia sobie z przeszłością, budowania zaufania i uczenia się, że nie wszystko trzeba dźwigać samemu. To nie jest tylko historia o zakochaniu to opowieść o dojrzewaniu do bliskości i o tym, że czasem trzeba pozwolić komuś wejść do swojego uporządkowanego (albo kompletnie chaotycznego) świata. Nie brak tu humoru kilka scen naprawdę mnie rozbawiło, a jedna z sytuacji z początku książki do dziś wywołuje u mnie uśmiech. Jednocześnie autorka potrafiła w odpowiednich momentach zwolnić tempo i dać czytelnikowi przestrzeń na emocje. Były chwile wzruszenia, były momenty napięcia, ale wszystko wyważone i spójne. Doceniam też styl lekki, płynny, bez zbędnych dłużyzn. Książka ma sporą objętość, ale zupełnie się tego nie odczuwa. Każdy rozdział naturalnie prowadzi do kolejnego i naprawdę trudno się oderwać. Dla mnie „Do wesela się zagoi” to idealny romans obyczajowy: z charakterem, z humorem, z sercem. To historia, która poprawia nastrój, ale też zostawia coś więcej ciepło i przekonanie, że nawet po trudnych doświadczeniach można jeszcze otworzyć się na coś dobrego. Z czystym sumieniem polecam wszystkim, którzy lubią motyw przeciwieństw, iskrzące dialogi i bohaterów z krwi i kości. Ja bawiłam się świetnie i z przyjemnością wrócę do tej historii jeszcze raz. 💛
Recenzja: doubletroubleromance , Nowacka,Jarosz Sylwia,Daria
Z ogromną przyjemnością wracamy do Silver Springs - małego miasteczka położonego u podnóży gór, gdzie życie toczy się własnym rytmem, a w powietrzu unosi się zapach miłości 🔥❤ To zdecydowanie jedne z naszych ulubionych historii z tym motywem. Nie mogłyśmy się doczekać opowieści o Sutton i cichym, gburowatym Hugh… i zdecydowanie było warto! To jedna z tych książek, które zostają w sercu na długo ❤🧨 Sutton to silna kobieta, która ciężko pracuje, by bez pomocy rodziców utrzymać siebie i swoją córkę. Mimo ciągłej krytyki ze strony najbliższych świetnie sobie radzi. Ona i jej córka są jak tornado ,zostawiają po sobie tylko „pozytywny” chaos. Hugh natomiast to jej zupełne przeciwieństwo ,zamknięty w sobie, pedantyczny, nietowarzyski. Przyjeżdża do miasteczka na zaproszenie przyjaciół, by wspólnie powitać Nowy Rok… co, delikatnie mówiąc, nie jest jego wymarzonym planem. Ich pierwsze spotkanie? Iskry od samego początku 😈 Zwłaszcza że Sutton i jej przyjaciółka organizują imprezę dla dzieci i pojawiają się w przebraniach, co tylko potęguje chaos i prowadzi do spięcia między nimi. A to dopiero początek… Szybko okazuje się, że będą razem świadkami na ślubie swoich najbliższych i co gorsza, wspólnie muszą go zorganizować 😂 Kiedy Hugh postanawia wrócić do swojego domu w Denver, zmęczony nadmiarem wrażeń, los ma wobec niego inne plany… Drogi wyjazdowe z miasteczka zostają zamknięte, więc musi wrócić do pensjonatu. Problem? Wszystkie pokoje są zajęte. Jedyny wolny pokój znajduje się… w domu Sutton. I tu zaczyna się prawdziwa historia 🔥 Wyobraźcie sobie tylko emocje, napięcie i chemię między nimi… bo ta książka naprawdę potrafi je dostarczyć! 💋❤🔥
Recenzja: Gypsygirlrecenzuje.blogspot.com/, Ewelina Pańczyk
Są książki, które odkładasz po przeczytaniu. I są takie, które odkładają coś w tobie. „Do wesela się zagoi” zostawiło we mnie miękkość. I lekki ból pod mostkiem. I to ciepło, które pojawia się wtedy, gdy czytasz o kimś, kto wreszcie przestaje być sam. Sutton Clarke złamała mi serce swoją dzielnością. Bo to nie jest bohaterka, która dramatyzuje. Nie robi scen. Po prostu bierze na siebie więcej, niż powinna. Opieka nad Susie, kilka prac, nieustanne napięcie finansowe, odpowiedzialność, która przygniata… A mimo to każdego dnia wstaje i działa. Bez fanfar. Bez oklasków. W tej jej zwyczajnej, codziennej walce jest coś absolutnie poruszającego. Bo ile kobiet tak wygląda? Ile z nas zaciska zęby i mówi „dam radę”, nawet gdy jest na skraju wyczerpania? Były momenty, kiedy czułam jej samotność tak wyraźnie, że aż bolało. Sceny, w których chciałam ją przytulić i powiedzieć, że już wystarczy, że nie musi wszystkiego dźwigać sama. A potem pojawia się Hugh. Pouklądany, zdystansowany, lekko zamknięty w sobie mężczyzna, który żyje planem, tabelką, strukturą. Totalne przeciwieństwo chaosu Sutton. A jednak to właśnie on zaczyna być jej spokojem. Jej oddechem. Jej bezpieczną przestrzenią. To, jak ją obserwuje. Jak zaczyna rozumieć. Jak nie próbuje jej zmieniać, tylko wspierać. Jak uczy się emocji, których wcześniej unikał. To było piękne. Ciche. Dojrzałe. Ich relacja rozwija się powoli. To nie wybuch fajerwerków, lecz iskra, która tli się długo, aż w końcu zaczyna ogrzewać całe serce. Slow burn w najlepszym wydaniu. Pełen napięcia, niedopowiedzeń i spojrzeń mówiących więcej niż dialogi. A Ludka… Jej pióro jest jak dotyk - delikatne, ale pewne. Nie potrzebuje wielkich dramatów, by poruszyć. Wystarczy jedno zdanie, jedna scena, jedno spojrzenie bohaterów i nagle czujesz, jak coś w tobie pęka. Silver Springs znów otula małomiasteczkową bliskością, przyjaźnią i poczuciem wspólnoty. A jednocześnie pozwala bohaterom przeżyć własne, bardzo intymne lęki i nadzieje. To historia o miłości, która nie przychodzi w idealnym momencie. O odpowiedzialności, która czasem boli. O tym, że silni ludzie też potrzebują, by ktoś był silny dla nich. I o tym, że czasem naprawdę… do wesela się nie zagoi. Czasem potrzeba kogoś, kto pomoże to zszyć. Czytając, miałam łzy w oczach. I uśmiech. I to cudowne poczucie, że właśnie dlatego kocham romanse - za emocje, za prawdę, za bohaterów, którzy zostają ze mną jeszcze długo po ostatniej stronie. Tę historię poczułam całym sercem. Jeśli kochacie emocjonalne romanse, które leczą po kawałku - Silver Springs znowu was złamie. I znowu pięknie poskłada. 🤍 Silver Springs znów trafiło prosto w serce. I ja… znowu przepadłam.
Recenzja: bookishvibes_bysandra, Stupek Sandra
Ocena: 4,7/5 ⭐ To już kolejna książka Ludki Skrzydlewskiej, którą miałam przyjemność czytać, i śmiało mogę powiedzieć - jedna z lepszych. Ta historia ma w sobie coś niesamowicie przytulnego. Taki klimat, że siadasz, zaczynasz czytać i nagle orientujesz się, że minęło pół nocy, a Ty dalej „tylko jeszcze jeden rozdział”. Hugh to naprawdę świetny bohater. Serio, gdzie są tacy mężczyźni w realnym życiu? Poukładany (niczym idealny arkusz w Excelu), konkretny, momentami wycofany, ale kiedy trzeba - obecny w stu procentach. Jego relacja z małą Suzie? Absolutne złoto. Ciepło, troska i ta naturalność w budowaniu więzi - czytałam to z ogromnym uśmiechem. Ten wątek totalnie skradł moje serce. Sutton z kolei… wow. Ta kobieta jest chodzącą definicją zaradności. Ilość obowiązków, które bierze na siebie, jej determinacja i gotowość do robienia dosłownie wszystkiego, by zapewnić stabilność sobie i siostrzenicy - ogromny szacunek. Naprawdę ją podziwiam. A w duecie z Hugh? Chemia, przekomarzanki, napięcie i to stopniowe ocieplanie relacji - wyszło świetnie. Razem byli po prostu „wow”. Bardzo podobał mi się też klimat Silver Springs - małe miasteczko, ślub w tle, przygotowania, trochę chaosu i… dinozaur. Tak, motyw dinozaurów to absolutny hit tej książki i jeden z tych elementów, które nadają jej lekkości i uroku. Zakończenie serio mnie kupiło. Bez zbędnego przeciągania, bez kombinowania - po prostu idealnie domknięta historia, która zostawia z szerokim uśmiechem i lekkim ściskiem w sercu. Dokładnie taki finał, jaki chciałam dostać po tej całej emocjonalnej jeździe. Czytało mi się tę historię błyskawicznie, jak zresztą każdą książkę Ludki. To jedna z tych opowieści, które są lekkie, ale nie puste. Przyjemne, ale z emocjami. Ciepłe, ale z tym czymś, co sprawia, że czyta się tę historię z zapartym tchem. Jeśli szukacie romansu z sercem, humorem i bohaterami, których naprawdę chce się kibicować - „Do wesela się zagoi” zdecydowanie jest dla Was. 🦕💚
Recenzja: i.love.books26, Świętek Daria
"Wystarczył jeden pocałunek, żebym całkowicie uzależnił się od Sutton Clarke. Nigdy wcześniej nie czułem czegoś takiego jak przy tej kobiecie. Z jednej strony jestem tym przerażony, ale z drugiej.. . Chcę więcej" Szarlotka. To wszystko wina tej szarlotki. To przez nią pierwsze spotkanie bohaterów nie należy do udanych. Nienawiść? Niee. Niechęć? Z pewnością. A teraz jeszcze muszą ze sobą współpracować przy organizacji wesela ich przyjaciół. Tylko czy będą w stanie się dogadać? Lubicie książki Ludki Skrzydlewskiej? Ja bardzo lubię i mogę powiedzieć, że jest to jedna z moich ulubionych autorek. Chyba jeszcze się nie zdarzyło się, żeby jakaś jej książka mnie rozczarowała i z tą oczywiście nie było inaczej. Jest to tak urocza i komfortowa historia, aż, nie chciało się jej kończyć. Sutton? Od początku wzbudziła moją sympatię. Jest to dziewczyna, która przez całe życie musi sobie radzić sama. Rodzice? Zamiast jej pomagać, wspierać ją w jakikolwiek sposób to jedyne co potrafią to ją krytykować. Za wszystko ją obwiniają, nawet za rzeczy, na które nie miała żadnego wpływu. Smutne, prawda? Dlatego tym bardziej się cieszę, że bohaterka w pewnym momencie zdecydowała się powiedzieć stop. Sutton to dziewczyna, którą każdy uwielbia. Zawsze miła, gotowa do pomocy i nigdy jej nie odmawia, a mieszkańcy ją kochają. Do tego wiele robi dla swojej siostrzenicy, co jest naprawdę piękne. Zaadoptowała ją, kiedy sama zaczęła dopiero wkraczać w dorosłość i robi wszystko żeby jej niczego nie zabrakło. Tak wiele robi dla wszystkich, że zapomina o sobie. A Hugh? To taki ponurak. Wszystko musi mieć ułożone, zaplanowane i to najlepiej w exelu. Jak ktoś próbuje zaburzyć jego porządek to nie ma żartów, o czym nieraz dobrze przekonuje się bohaterka. Dla niego istnieje tylko praca, a wszelkie kontakty międzyludzkie są dla niego męczące. Bo po co z kimś rozmawiać, prawda? Chyba nie mogliby być bardziej różni, co powoduje, że jest naprawdę zabawnie. Akcja toczy się powoli, nie dzieje się tutaj wiele, zwłaszcza początkowo. Bohaterzy współpracują przy organizacji wesela, co rodzi wiele zabawnych sytuacji a przede wszystkim Hugha przyprawia o ból głowy. Nie da się ukryć, że początkowo bardzo ciężko im się dogadać, ale z czasem wszystko przekształca się w przyjaźń. Sutton zawsze może na mężczyznę liczyć i tak naprawdę to jest jedyną osobą w jej życiu, która jej pomaga, troszczy się o nią i przede wszystkim na każdym kroku podkreśla, że jest wyjątkowa. A jak pojawiają się kłopoty to bez wahania jej pomaga. Mężczyzna wręcz nie cierpi ludzi, nie cierpi dzieci, a jednak siostrzenica Sutton od pierwszego spotkania skrada jego serce. Jest to słodka dziewczynka, której chyba nie da się nie lubić. To w jaki sposób Hugh wobec niej się zachowuje, robi wiele dla niej rzeczy było wręcz urocze. Od początku obie dziewczyny stają się dla niego ważne, a im dalej tym te uczucie jest jeszcze mocniejsze. Zaskakujące to, że Hugh, taki pełen dystansu a jest tym pierwszym, który wpada po uszy. Sutton też zaczyna czuć do niego coś więcej, ale czy wpuści go do swojego życia? Jest rozdarta, boi się i nie ma co się dziwić, bo wszelkie zmiany nie dotyczą tylko jej. "Zakochuje się w tej kobiecie i chyba czas najwyższy, żebym coś z tym zrobił. Dał jej to zrozumienia, że nie jestem to tylko dlatego, że Susie ma polubiła. Jestem tu, bo zależy mi na nich obu" To historia, którą bardzo szybko się czyta. Idealne został tutaj przedstawiony motyw grumpy i sunshine. I te pieszczotliwe określenie jak szarlotka czy dinozaur. Urocze. Przyjemna lektura, do której z pewnością nieraz będę wracać. Pełna humoru, wiele dziejących się tutaj sytuacji wywołuje uśmiech na twarzy. A wieczór kawalerski?. Bardzo się uśmiałam. Pojawiają się jednak też komplikacje. W życiu dziewczyn pojawia się pewna osoba, która chce zburzyć ich spokój. A Hugh w pewnym momencie musi się mierzyć z kłopotami w firmie. Do tego wesele coraz bardziej się zbliża, więc tak naprawdę wiele zaczyna się u nich dziać. Jak skończy się ich historia? Bardzo polecam, miłego!
Recenzja: Brunetkaodksiazekisztuki, Bryła Martyna
Tak samo jak pokochałam “Prędzej piekło zamarznie”, pokochałam “Do wesela się zagoi”. Książka została w mojej ręce dopóki jej nie skończyłam. Byłam tak ciekawa jak ta relacja się rozwinie i jak potoczy się ta historia. Dwie flagowe rzeczy jakie pojawiają się w tej historii to - szarlotka i dinozaury. On nadepnął jej na ogon, a ona udekorowała mu ubranie szarlotką. To od tego wszystko się zaczęło. Sutton to pomocna dusza całego miasteczka. Czasami zastanawiałam się skąd ona bierze tyle energii pracując w tylu miejscach i do tego jeszcze wychowując swoją siostrzenicę - Susie. Całe życie była obwiniana za wszelkie problemy - przynajmniej z takiego założenia wychodzili jej rodzice, że to ona jest wszystkiemu winna. Hugh lubi mieć wszystko poukładane jak tabelki w excelu. Z początku zachowuje się dość sztywno i ponuro. Taki typowy gburek. Wszystko się zmienia kiedy w jego życiu pojawia się Sutton z Susie. Stopniowo zaczyna zauważać, że samą pracą człowiek nie żyje. Coraz bardziej chciał spędzać czas z dziewczynami, a troska o nie i pomoc zaczęła przychodzić do niego naturalnie. Podobało mi się to jak rozmawiał z Susie, jak ją traktował mimo że wcale za dziećmi nie przepada. Oboje zostają świadkami na ślubie ich przyjaciół i od tej pory muszą ze sobą współpracować. Z początku dość ciężko idzie im tak współpraca - nawzajem sobie dokuczają i dogryzają. Ale z biegiem czasu wychodzi im to coraz lepiej. Hugh chciał poznawać Sutton, dowiadywać się o niej coraz więcej. Natomiast Sutton zaczęła przekonywać się do Hugh. Oczywiście nie mogę tutaj nie wspomnieć o cudownej Susie, bardzo polubiłam tą dziewczynkę. Jest naprawdę bardzo mądra, a jej zafascynowanie dinozaurami było wprost urocze. Po zapoznaniu się z całą historią naprawdę cieszę się, że to właśnie Sutton się nią zajmuje. Ta dziewczyna oddała by życie za małą. Rodzice Sutton bardzo mnie irytowali. Najlepiej obwinić kogoś o całe zło tego świata, co nieustannie robili wobec Sutton. Nawet nie wiecie jak się ucieszyłam kiedy Sutton wygarnęła im, że to tak nie działa. Podobał mi się też klimat jaki panuje w tej książce - jestem ostatnio wielką fanką małomiasteczkowych historii, dlatego też tutaj plusik. Dobrze mi się czytało o całych przygotowaniach do ślubu Mari i Sainta - a akcja po wieczorze kawalerskim niczym inspirowana Kac Vegas. Mam nadzieję, że będzie jeszcze jakaś historia w Silver Spring i będę mogła tam wrócić.
Recenzja: Autorka Małgorzata Paszko, Paszko Małgosia
Q: Lubicie dinozaury? A wszystko zaczęło się od dinozaurów! Tytuł: Do wesela się zagoi Autor: Ludka Skrzydlewska Wydawnictwo: Editio Red / BeYA Gatunek: romans Ocena: 4/5 ⭐ Wreszcie przeczytałam coś, co całkowicie pasuje do klimatu nadchodzących walentynek. I powiem szczerze: jestem zachwycona. Akcja powieści zaczyna się w sylwestra, gdy Hugh nadepnął Sutton na ogon przebrania dinozaura, a ona przypadkiem ubrudziła jego koszulę szarlotką. Nie najlepsze pierwsze wrażenie, czyż nie? Jeszcze za moment wyszło, że ich najlepsi przyjaciele pragną się pobrać, a naszych bohaterów widzą w roli świadków. Na ten moment byłam rozbawiona. Autorka świetnie oddała niechęć zmuszonej do współpracy dwójki ludzi. Tylko wszystko, co złe można zawsze nadpisać. I tak było tutaj. Stopniowo złośliwości znikały, a na ich miejsce wychodziło ciepło oraz chęć wzajemnego poznania. Sutton to postać, która robi bardzo wiele: liczne prace dorywcze, opieka nad siedmiolatką i do tego wyraźne stłamszenie ze strony rodziców. Jest chaotyczna i głośna, co stanowi całkowite przeciwieństwo ułożonego świata głównego bohatera. Hugh ma pieniądze, jest spokojny i wszystko opisuje w Excelu. W trakcie wspólnych prac nad weselem wiele razy się sprzeczali, ale wiecie co? Całkowicie było to naturalne. Myślę nawet, że przez różnice w ich charakterach oboje odnaleźli w drugim największe wsparcie. Ona dodała jego życiu barw, a on stabilizacji. Ale o co chodzi z tymi dinozaurami? Tylko o kostium? Nie! Bardzo ważną postacią obok głównej pary jest Susie, siostrzenica i adoptowana córka Sutton. To ona polubiła przyszłego męża mamy, nim ta puściła w niepamięć złe zapoznanie. Może gdyby nie sympatia tej ruchliwej, ale uroczej siedmiolatki, to nasi milusińscy docieraliby do siebie znacznie dłużej. Szczerze polecam ten romans, ja się nie raz uśmiechnęłam i przedłużałam czas czytania, byle dowiedzieć się, co będzie dalej.
Recenzja: ank_1985_czyta, Kopczyk Anna
Kolejna zimowa książka od Ludki Skrzydlewskiej. Czytaliście "Prędzej piekło zamarznie?" Uroczy, zimowy klimat, mała miejscowość, pensjonat w górach i miłość, chociaż taka nie od razu, taka trochę problemowa. Byłam zachwycona tą książką, dlatego jak zobaczyłam, że wracamy do Silver Springs byłam przeszczęśliwa! Pamiętacie jeszcze Marigold i Sainta? Ciekawi co u nich? Biorą ślub, a na świadków poprosili właśnie bohaterów książki "Do wesela się zagoi", czyli Sutton i Hugh. To właśnie tych dwojga losy będziemy śledzić w tej książce. Ich znajomość nie zaczyna się szczególnie romantycznie, wróć, zaczyna się od bardzo nieprzyjemnej wymiany zdań, ale z czasem wszystko się zmieni. Sutton przyjaciółka Mari wychowuje małą Susie. To dla niej porzuciła plany, marzenia, miała szansę pojechać na olimpiadę, ale odłożyła narty, żeby być najlepszą matką jaką potrafi dla swojej siostrzenicy, bo Sutton dopiero od niedawna jest oficjalnie prawną opiekunką Susie. W tym uporządkowanym życiu, ciągle komentowanym przez rodziców Sutton, ciężko szukać miejsca dla mężczyzny, ale serce wymyka się kontroli i w tym tkwi jego siła! Polecam Wam tą książkę, bo ja jestem ogólnie zadowolona z lektury. Polecałam ją również wczoraj w propozycjach na Walentynki, bo to oczywiście bardzo fajnie napisany romans. Miło spędzony czas, ale też muszę być szczera, bo inaczej nie umiem, mi ta książka podobała się bardzo, ale z całą pewnością nie tak bardzo jak "Prędzej piekło zamarznie". Książki są ze sobą powiązane za pomocą bohaterów, miejsca akcji, ale poza tym to moim zdaniem zupełnie inne książki. Pokochałam klimat małomiasteczkowy, którego w drugiej książce nie czuć. Zimowego klimatu również. To jest historia o próbie zbudowania związku z paroletnim szkrabem na pokładzie, który wymaga wyjątkowej delikatności. Jest to oczywiście piękna książka, ale patrząc jak na serię, nie za to pokochałam Silver Springs, którego mi tu brakowało. Fabuła drugiej książki mogła być osadzona wszędzie i nie ma to większego znaczenia, i chyba to powoduje, że serce zostaje przy pierwszej książce zdecydowanie.
Recenzja: @do_zaczytania, Winczewska Anna
"Pewnie powinienem dać jej drugą szansę i uznać, że nasze pierwsze spotkanie po prostu było niefortunne, ale z jakiegoś powodu... Przeczuwam, że kolejne też nie będą najprzyjemniejsze." O Sutton Clarke można powiedzieć, iż jest kobietą o wielu talentach, a może poprostu nie potrafi odmówić pomocy tym co jej potrzebują? Jej największą pasją było narciarstwo, niestety życie zweryfikowało jej priorytety. Obecnie największym z nich jest jej siostrzenica Susie, dla której jest prawnym opiekunem. Sutton nie boi się wyzwań, dlatego by móc utrzymać siebie i Susie podejmuje się wielu prac. Od sprzedawczyni w sklepie sportowym, wliczając inne poboczne zajęcia, po recepcjonistkę w hotelu jej najlepszej przyjaciółki Mari. Nie odmówi również założenia stroju dinozaura na zabawie sylwestrowej. Hugh Holloway jest wspólnikiem i najlepszym przyjacielem Sainta. Poproszony o pomoc w przygotowaniach do ślubu, nie waha się i przyjeżdża do Silver Springs. Mężczyzna jest typem samotnika oraz mistrzem planowania w Excelu. Każdy kto zna Hugh, wie iż mężczyzna nie jest fanem imprez, szczególnie z udziałem dzieci. A już największą ironią losu okaże się nadepnięcie na ogon dinozaura podczas zabawy oraz oberwania... szarlotką. Jak się później okaże to spotkanie będzie miało dalszy ciąg, bowiem oboje są świadkami na ślubie Mari i Sainta. "Tego uczucia nie da się zaplanować... Nawet w Excelu." Każdy zna to powiedzenie DO WESELA SIĘ ZAGOI prawda? Cóż w przypadku tej dwójki te słowa padną nie jeden raz 🤣. Kolejna historia autorki, która bardzo mi się podobała. Nie sposób nie polubić tutejszych bohaterów, szczególnie małej Susie, która skrada serce. Podziwiałam Sutton za to, iż stworzyła dom dla siostrzenicy. Nie podobało mi się podejście jej bliskich, którzy nieustannie wpędzali ją w poczucie winy. Strasznie to było słabe i tym samym nie zyskali mojego szacunku. Natomiast Hugh? Cholercia ten gburowaty na pierwszy rzut oka facet, stał się moim ulubieńcem, któremu kibicowałam. Pojawi się tu wiele sytuacji, które będą wpływać na bohaterów ale pamiętajcie że... DO WESELA SIĘ ZAGOI ❤️
Recenzja: natalia.reads_book, Chabowska Natalia
Jeśli szukacie romansu, która opiera się na dojrzałości, wsparciu i powolnym budowaniu zaufania, to ta historia z Silver Spring jest właśnie dla Was. Główna bohaterka, Sutton, to postać, którą chce się po prostu przytulić. Od siedmiu lat wychowuje siostrzenicę, Suzie, która kocha ją jak rodzoną matkę. Sutton robi wszystko dla małej Suzie, ale przez rodziców wciąż czuje, że jest słabą mamą. Ich ciągła krytyka i brak wsparcia bolą tym bardziej, że Sutton naprawdę się stara. To bardzo smutny i prawdziwy wątek, który sprawił, że złamało mi serce. Rodzic bezwarunkowo powinien wspierać swoje dzieci, a czytając o tym, co wyprawiali rodzice Sutton, miałam łzy w oczach. Sutton i Hugh nie polubili się na początku, wszystko przez kłótnię na imprezie sylwestrowej. Musieli jednak zacząć ze sobą rozmawiać, bo ich przyjaciele biorą ślub, a oni zostali świadkami. Bardzo mi się podobało, jak Hugh od razu polubił małą Suzie, mimo że wcześniej mówił, że nie przepada za dziećmi. To było naprawdę urocze. Oczywiście w książce musiała pojawić się durna Emma. Hugh na początku nie zwracał uwagi na jej zachowanie, ale kiedy zaczęło mu zależeć na dziewczynach, dobitnie wyjaśnił Emmie, żeby dała sobie spokój. Ta w ramach zemsty nagadała na niego różnych świństw, co tylko dodało emocji całej opowieści. W tej książce najfajniejsze jest to, że wszystko dzieje się powoli. Bohaterowie nie wskakują od razu do łóżka, tylko najpierw się zaprzyjaźniają i wspierają. Nie ma tu głupich tekstów ani przesadzonej erotyki, za to są dorośli ludzie, którzy budują prawdziwy związek. Bardzo polubiłam tę trójkę i to, jak naturalnie stawali się dla siebie rodziną. To po prostu mądra historia o prawdziwej miłości.
Recenzja: agnban, Banasiak Agnieszka
Bardzo lubię książki Ludki Skrzydlewskiej, nic więc dziwnego, że dałam się skusić i tej😁. "Do wesela się zagoi" to historia pełna ciepła, zrozumienia i uczucia. Liczyłam na coś innego, ale dostałam coś o wiele lepszego, historię uroczą na maxa, która wciąga od pierwszych stron. Sutton i Hugh ich znajomość zaczęłam się od nieszczęsnej szarlotki (szkoda takiego pysznego ciacha😅🤭), a potem jest coraz lepiej. Na początku wojna, ale im dalej tym coraz większe uczucia. Sutton jest samotną matką uroczej siedmiolatki, Susie. Dziewczynka choruje na cukrzycę typu pierwszego, musi być cały czas pod nadzorem. Susie jest przesłodka, wszędzie jej pełno i każdy ma do niej słabość. Zmiękczy nawet serce takiego gburka jakim jest Hugh. Dla Sutton szczęście córki jest najważniejsze, o siebie dba na samym końcu. Dla niej zrezygnowała z wielu rzeczy, ale nigdy nie żałowała. Ona jest najważniejsza. Jak w tym ich układzie odnajdzie się Hugh, który nieśmiało i niepewnie wkroczy na ich teren? Hugh, wielki pan prezes i gburek. Interakcje międzyludzkie to nie jego bajka, ograniczył je do minimum. Woli spędzać czas w swoim towarzystwie w ciszy i spokoju. Wszystko się zmienia jak poznaje Sutton i Susie. W ich towarzystwie czuje się pewnie i nie przeszkadza mu rumor im towarzyszący. Do innych wycofany i oziębły, dla nich okaże się wielkim wsparciem i cudownym towarzystwem. Będzie wspierał i pomagał. Ich wspólne przygotowywanie ślubu przyjaciół przerodzi się w coś pięknego. Tylko czy dadzą sobie szansę na szczęście? Sutton mimo, że ma rodziców i siostrę, zawsze może liczyć tylko na siebie. To ona musi być zawsze odpowiedziana i samowystarczalna. Nikomu nie odmawia pomocy. Daje sobą pomiatać rodzicom i wiecznie znosi ich bezpodstawną krytykę. Nie umie się bronić, woli cierpieć w ciszy, niż kogoś zranić. Ale ile tak można? Ile można siebie stawiać na końcu? Susie jest jej światełkiem, jej cudowną pełną życia córeczką, co z tego, że jej nie urodziła, jak kocha ją najmocniej na świecie. Zawsze będzie stawiać jej dobro na pierwszym miejscu. Jest cudowną matką. Hugh przepadnie dla dziewczynki i jej matki. Nie szukał miłości, a znalazł nawet dwie🤭. Oj dziewczyny czasami dadzą mu popalić, ale będzie je wspierał i tak. Dla nich zmieni swoje życie, dla nich warto. Uwielbiam tą historię. Pochłonęłam ją w dwa dni, inaczej się nie dało. Szarlotka i Dinozaur🥰🥰🥰, pasują do siebie idealnie, uzupełniają się pięknie, a Susie jest przesłodka🥰🥰🥰. Razem tworzą piękna rodzinkę 🥰🥰🥰. Gorąco polecam 🥰🥰🥰
Ze względu na strukturę książki nie zamieszczono spisu treści.