Spis treści książki
Ze względu na strukturę książki nie zamieszczono spisu treści.
6.0/6 Opinie: 2
ePub
Mobi
Mijało pięć lat od śmierci Britney. Sigmund Benedictus był pustą skorupą, samotnym wdowcem przekonanym, że po stracie żony już nigdy nie odnajdzie szczęścia. Kiedy usłyszał o zamiarze swoich teściów, w pierwszym odruchu się sprzeciwił: chcieli użyć zamrożonych jajeczek córki do poczęcia wnuka. Przed śmiercią Britney postawiła jednak warunek: ojcem dziecka miał być jej ukochany mąż. Sigmund po namyśle wyraził zgodę. Teściowie mieli zająć się wychowaniem wnuka. Znaleźli nawet surogatkę, która miała donosić ciążę i urodzić dziecko.
Abby Knickerbocker, młodziutka, śliczna Amerykanka, na czas ciąży zamieszkała w Anglii. Początkowo Sigmund wywarł na niej bardzo złe wrażenie, był pretensjonalny i oskarżał ją o nieczyste intencje. Ale potem coś się zmieniło. Najpierw pojawiło się zaufanie i oznaki troski. Potem przestało między nimi zgrzytać, a zaczęło iskrzyć. Abby powoli zakochiwała się w przystojnym mężczyźnie, a Sig ze zdziwieniem odkrył w sobie uczucia, które od dawna uważał za martwe...
Tylko że w ich przypadku nie było czasu ani miejsca na miłość.
Czy dla tego uczucia warto ryzykować złamane serce?
Penelope Ward to autorka jedenastu powieści zajmujących wysokie miejsca na listach bestsellerów czasopism New York Times, USA Today i Wall Street Journal. Jej książki sprzedały się w liczbie ponad miliona egzemplarzy. Jej czwarta powieść, Przyrodni brat, zajęła pierwsze miejsce na liście serwisu Amazon za rok 2014 w kategorii niezależnie publikowanych książek w wersji elektronicznej. Penelope jest dumną mamą pięknej dwunastoletniej córki, u której zdiagnozowano autyzm (i która stanowiła inspirację dla postaci Callie w powieści Gemini), oraz dziesięcioletniego syna. Mieszka w stanie Rhode Island razem z mężem i dziećmi.
Weryfikacja opinii następuję na podstawie historii zamówień na koncie Użytkownika umieszczającego opinię.
6.0
Wzruszająca, zaskakująca i pełna emocji! Pierwsze wrażenie? Siadam do lektury, a tu już po kilku stronach czuję, że to nie będzie kolejny sztampowy romans. Okładka delikatna, ale w środku emocjonalny rollercoaster! Klimat? Intymny, momentami słodko-gorzki, taki, ktory łapie za serce i nie puszcza do samego końca Penelope Ward buduje napięcie stopniowo, serwując czytelnikowi historię, w ktorej nic nie jest czarno-białe. Ta książka totalnie mnie zaskoczyła swoim klimatem. Z jednej strony lekka i romantyczna, z drugiej poruszająca trudne, bardzo życiowe tematy. Od pierwszych stron czułam, że to będzie historia pełna emocji i nieoczywistych wyborow. Fabuła kręci się wokoł surogacji i relacji, ktore z czasem zaczynają się komplikować. Penelope Ward świetnie balansuje między romansem a dramatem obyczajowym jest dużo uczuć, napięcia i momentow, ktore naprawdę chwytają za serce, ale bez przesadnego melodramatyzmu. Bohaterowie są bardzo ludzcy i pełni sprzeczności. Podobało mi się, że autorka nie robi z nich ideałow mają swoje lęki, wątpliwości i słabości, przez co łatwo się z nimi utożsamić. Emocje? Były momenty wzruszenia, uśmiechu, ale też takie, ktore zostają w głowie na dłużej. Tempo akcji jest raczej spokojne, nastawione na rozwoj relacji i uczuć, ale nie nuży. Styl Penelope Ward jest prosty, płynny i bardzo czytający się idealny na wieczor pod kocem z herbatą To książka dla fanow romansow z głębią, historii o trudnych decyzjach i relacjach, ktore nie są czarno-białe. Jeśli lubicie emocjonalne romanse z odrobiną dramatu obyczajowego to zdecydowanie coś dla Was. Moja ocena: 8/10
Wzruszająca, zdecydowanie polecam :)
Recenzja: zakreconezaczytane, Ziółkowska Katarzyna
"Czasem najlepsze rzeczy w życiu to te skomplikowane. Komplikacje sprawiają, że życie jest ciekawe." 🤰Tytuł: Surogatka 🤰Autor: Penelope Ward To nie była moja pierwsza styczność z autorką, więc wiedziałam, że się na tej historii nie zawiodę, ale nie spodziewałam się, że ta historia aż tak mnie poruszy. Mimo, że na początku było mi trudno bo była to pierwsza książka którą czytałam tylko w audiobooku nie mając dostępu do tekstu, co trochę na początku było dla mnie trudne. Jest to opowieść o Sigmundzie - wdowcu, który od pięciu lat właściwie tylko egzystuje. Po śmierci ukochanej żony dostaje od teściów propozycję: chcą wykorzystać zamrożone komórki jajowe ich córki, by na świecie pojawił się jej potomek. Warunek? Ojcem dziecka ma być Sig. Brzmi kontrowersyjnie? I właśnie takie jest. Do tego pojawia się Abby - młoda kobieta, która zgadza się zostać surogatką. Między nią, a Sigmundem od początku iskrzy. On - cyniczny, zdystansowany, z sercem zamkniętym na cztery spusty. Ona - ciepła, empatyczna, odważna. Niczym ogień i woda. Najbardziej poruszył mnie wewnętrzny konflikt Sigmunda. Jego wahanie, poczucie winy, strach przed „zastąpieniem” zmarłej żony - to wszystko było tak boleśnie realistyczne. Autorka z ogromnym wyczuciem pokazała, że można kogoś kochać na zawsze, a jednocześnie otworzyć się na nowe uczucie. 💭 Ta historia zostawia nas z masą pytań: - Czy to w porządku powoływać na świat dziecko w takich okolicznościach? - Czy miłość naprawdę zdarza się tylko raz? - Co czuje kobieta, która nosi pod sercem dziecko, wiedząc, że nie będzie jego matką? Relacja Abby i Siga rozwija się dynamicznie - momentami nawet dla mnie było to zbyt szybko. Niektóre sceny intymne były dla mnie mocniej wyeksponowane, niż bym chciała, ale emocjonalnie ta książka… rozbiła mnie na kawałki. To jedna z tych historii, które „ryją mózg” - w najlepszym znaczeniu. Dawno żadna książka nie zostawiła mnie w takim stanie emocjonalnego chaosu. Myślałam o niej długo po zamknięciu ostatniej strony. ✨ To opowieść o stracie, nadziei, macierzyństwie w nietypowym wydaniu i o tym, że czasem najbardziej skomplikowane drogi prowadzą do szczęścia. Czy polecam? Zdecydowanie tak - ale przygotujcie się na emocjonalny rollercoaster.
Recenzja: Brunette Books , Walota Kamila
Wzruszająca, zaskakująca i pełna emocji! Pierwsze wrażenie? 😍 Siadam do lektury, a tu już po kilku stronach czuję, że to nie będzie kolejny sztampowy romans. Okładka delikatna, ale w środku… emocjonalny rollercoaster! Klimat? Intymny, momentami słodko-gorzki, taki, który łapie za serce i nie puszcza do samego końca 💔➡️❤️ Penelope Ward buduje napięcie stopniowo, serwując czytelnikowi historię, w której nic nie jest czarno-białe. Ta książka totalnie mnie zaskoczyła swoim klimatem. Z jednej strony lekka i romantyczna, z drugiej - poruszająca trudne, bardzo życiowe tematy. Od pierwszych stron czułam, że to będzie historia pełna emocji i nieoczywistych wyborów. Fabuła kręci się wokół surogacji i relacji, które z czasem zaczynają się komplikować. Penelope Ward świetnie balansuje między romansem a dramatem obyczajowym - jest dużo uczuć, napięcia i momentów, które naprawdę chwytają za serce, ale bez przesadnego melodramatyzmu. Bohaterowie są bardzo ludzcy i pełni sprzeczności. Podobało mi się, że autorka nie robi z nich ideałów - mają swoje lęki, wątpliwości i słabości, przez co łatwo się z nimi utożsamić. Emocje? Były momenty wzruszenia, uśmiechu, ale też takie, które zostają w głowie na dłużej. Tempo akcji jest raczej spokojne, nastawione na rozwój relacji i uczuć, ale nie nuży. Styl Penelope Ward jest prosty, płynny i bardzo „czytający się” - idealny na wieczór pod kocem z herbatą ☕📖 To książka dla fanów romansów z głębią, historii o trudnych decyzjach i relacjach, które nie są czarno-białe. Jeśli lubicie emocjonalne romanse z odrobiną dramatu obyczajowego - to zdecydowanie coś dla Was. Moja ocena: 8/10 🌟 A Wy - czy czytaliście „Surogatkę” albo inne książki Penelope Ward? Jakie są Wasze ulubione? 💬
Recenzja: olivciakbook, Jończyk Ania
[ 𝕺𝖈𝖊𝖓𝖆 ] 4 / 5 ☆ ☆ [ 𝕺𝖕𝖎𝖘 ] ☆ Surogatka Mijało pięć lat od śmierci Britney. Sigmund Benedictus był pustą skorupą, samotnym wdowcem przekonanym, że po stracie żony już nigdy nie odnajdzie szczęścia. Kiedy usłyszał o zamiarze swoich teściów, w pierwszym odruchu się sprzeciwił: chcieli użyć zamrożonych jajeczek córki do poczęcia wnuka. Przed śmiercią Britney postawiła jednak warunek: ojcem dziecka miał być jej ukochany mąż. Sigmund po namyśle wyraził zgodę. Teściowie mieli zająć się wychowaniem wnuka. Znaleźli nawet surogatkę, która miała donosić ciążę i urodzić dziecko. Abby Knickerbocker, młodziutka, śliczna Amerykanka, na czas ciąży zamieszkała w Anglii. Początkowo Sigmund wywarł na niej bardzo złe wrażenie, był pretensjonalny i oskarżał ją o nieczyste intencje. Ale potem coś się zmieniło. Najpierw pojawiło się zaufanie i oznaki troski. Potem przestało między nimi zgrzytać, a zaczęło iskrzyć. Abby powoli zakochiwała się w przystojnym mężczyźnie, a Sig ze zdziwieniem odkrył w sobie uczucia, które od dawna uważał za martwe... Tylko że w ich przypadku nie było czasu ani miejsca na miłość. Czy dla tego uczucia warto ryzykować złamane serce? ☆ [ 𝕺𝖕𝖎𝖓𝖎𝖆 ] ☆ Moje przemyślenia na temat tej książki są takie, że to nie jest książka dla osób poniżej 18 roku życia jak nawet wydawca wspomina w opisie. Nie sądziłam, że aż tak bardzo polubie historię Sigmunta i Abby. Książka porusza trudne tematy. Pokazuje że życie nie jest jedynie usłane różami jest też cierpienie i żałoba. To jak bohaterowie się zbliżają do siebie po pewnym czasie ich znajomości. Akcja rozgrywa się w Londynie oraz Rhode Island ( nwm czy dobrze napisałam ). Jeśli ktoś lubi takie niecodzienne romanse z nutką pikanterii to będzie pozycja dla ciebie. Jak mówię mi się nawet spodobała w pewnym momencie miałam kryzys w czytaniu ale udało mi się go przepędzić.
Recenzja: @zaczytana_catrin , Bielicka Katarzyna
Dawno nie trafiła mi się książka, która wprawiłaby mój mózg w tak osobliwy stan. To historia, która zostawia w głowie mnóstwo pytań i rozterek - i co najważniejsze, na żadne z nich nie ma jednej, właściwej odpowiedzi. Pięć lat temu Syg stracił żonę, która zmarła w wyniku choroby. Zanim jednak podjęła leczenie, zamroziła swoje komórki jajowe, by po wyzdrowieniu mieć szansę zostać matką. Teraz jej rodzice zwracają się do Syga z prośbą o możliwość wykorzystania tych komórek. Przed śmiercią Britney zastrzegła bowiem, że jeśli kiedykolwiek miałyby zostać użyte, ojcem dziecka ma być właśnie on. Powiedzieć, że brzmi to abstrakcyjnie, to jak nie powiedzieć nic. Pojawia się też kolejna kwestia - ktoś to dziecko musi donosić i urodzić. W tym momencie na scenie pojawia się młodziutka Abby, która, kierowana chęcią pomocy, zgadza się zostać surogatką. A że mamy do czynienia z romansem, nikogo nie zaskoczy fakt, że między Abby a Sygiem zaczyna iskrzyć. W głowie mam ogromny mętlik, głównie natury moralno-etycznej. Czy to w porządku, że rodzice zmarłej Britney, chcąc zatrzymać na świecie cząstkę córki, decydują się na wykorzystanie jej komórek jajowych i powołanie do życia dziecka, które będzie noszone pod sercem przez zupełnie obcą kobietę, a którego ojcem zostanie ich zięć? Czy to w porządku, że Syg - mężczyzna, który bardzo kochał swoją żonę - zostaje ojcem dziecka, którego biologiczną matką będzie właśnie ona, choć urodzi je ktoś inny? Czy w ogóle powoływanie na świat takiego dziecka jest fair? A co z Abby? Jak będzie się czuła, zakochując się w mężczyźnie, którego dziecko nosi pod sercem, wiedząc jednocześnie, że nigdy nie będzie jego matką? Jak poradzi sobie z oddaniem dziecka, skoro fakt, że nosiła je przez dziewięć miesięcy, nie daje jej żadnych praw? Nie jestem fanką relacji Syga i Abby. Cieszę się, że się odnaleźli, mam nawet poczucie, że to Britney sprowadziła Abby na drogę Syga - i chcę w to wierzyć. Jednocześnie uważam jednak, że ich relacja potoczyła się zbyt szybko i nie była do końca zdrowa. Dodatkowo sceny spicy trochę popsuły mi odbiór historii - „łechtaczka” i „majteczki” w jednym zdaniu to nie jest dobre połączenie. „Drągal” i „maszt” również nie należą do moich ulubionych określeń. To jednak historia niezwykle emocjonująca. Dawno nie płakałam tak bardzo przy żadnej książce i wiem, że na długo pozostanie w mojej pamięci. Jeśli wydawało mi się, że książki Riny Kent potrafią rozwalić mózg, to byłam w błędzie. Ta książka naprawdę ryje mózg - i nie jest to określenie negatywne. Nie pozwala o sobie zapomnieć: myślisz o niej długo po lekturze, analizujesz emocje bohaterów, zastanawiasz się, co będzie z nimi dalej, nawet wtedy, gdy dawno masz za sobą ostatnie zdanie epilogu.
Recenzja: Lettoaletto, Grzelak Karolina
W "Surogatce" Penelope Ward ponownie zabiera nas do klimatycznej Anglii, gdzie spotkamy bohaterów znanych może niektórym z "Arystokraty".😊 Tym razem jednak będzie do historia Sigmunda, który stanie przed nieoczekiwanym dylematem... Jego (eks?)teściowie chcą zostać dziadkami, korzystając z zamrożonych jajeczek zmarłej przed pięcioma laty córki. Pragną, aby to Sigmund był ojcem dziecka, co początkowo jest dla niego niewyobrażalne. Postanawia jednak przemyśleć temat i poznać lepiej znalezioną przez starszą parę surogatkę. Abby to dwudziestopięciolatka, która jest gotowa poświęcić niemal rok swojego życia, przeprowadzić się ze Stanów do Anglii i urodzić dziecko Britney. Jednak już pierwsze spotkanie Abby i Sigmunda jest dość nieudane i wydaje się, że cały plan nie wypali, jednak... Jednak coś się zmienia. Ostatecznie decydują się na ten krok, rozpoczynając tym samym relację, która szybko przekroczy granice współpracy i jakiegokolwiek profesjonalizmu. 🫢 Co jednak dalej? Czy Sigmund zdecyduje się wychować dziecko, czy początkowy plan oddania go teściom pozostanie aktualny?🤔 Cóż, w tej kwestii nie byłam na końcu zaskoczona i myślę, że Wy również domyślacie się, jak to wszystko się potoczy.😉 Zacznijmy jednak od początku. Uważam, że pomysł na fabułę autorka miała świetny, bardzo oryginalny i dający duże pole do popisu pod względem emocjonalnym. Zmarła żona, będąca miłością życia Sigmunda i kobieta, która ma nosić ich wspólne dziecko? To musi się udać!😁 Mam jednak wrażenie, że ten potencjał nie został do końca wykorzystany. Może trochę za szybko, jak na mój gust, bohaterowie dali się ponieść emocjom, jednocześnie - co mi lekko nie pasowało - nie myśleli w ogóle o przyszłości. Świadomie skazywali kogoś na cierpienie, albo jego, albo ją, albo dziecko, albo właściwie wszystkich i nie zdawali się tym przejmować. Żałuję, że nie wykazali ani trochę rozwagi i nie mówię o powstrzymywaniu się, tylko rozmowie, skupieniu się na prawdziwych uczuciach. Zabrakło mi też lepszego rozwinięcia tematu surogacji, jak i samej ciąży. Tak, wiem, że ciąża to nie choroba, bla, bla, bla, ale mimo wszystko jest to wyjątkowy stan i każda kobieta, która go doświadcza, doświadcza też różnych myśli, objawów, musi w pewien sposób zmienić swoje życie. Tu miałam wrażenie, że było zero przygotowania, zero choćby głupiego zastanowienia się czy wszystko można robić, jeść itd. Wyszło to trochę nienaturalnie i nierealistycznie. Ostatnie rzeczy, co do których mam zarzuty, to sam język oraz tłumaczenie. Podobnie jak przy "Arystokracie", miałam wrażenie, że dialogi to taki ping-pong. I cała książka się z nich składa. Mało opisów, mało przemyśleń bohaterów, a przecież pole do tego było ogromne. Najgorsze jednak było tłumaczenie. Nie będę się nad tym rozwodzić, jednak czuję się w obowiązku Was ostrzec, że jeśli nie lubicie pewnych określeń, to tu na pewno się pojawią. Cały wachlarz, od majteczek, przez maszty, po drągi. 😅 I nie, to nie jest kwestia tekstu autorki, tylko tłumaczenia, bo to do tłumacza należy dobór słów i dobry tłumacz wie, że nie zawsze dosłowny ekwiwalent jest najlepszym wyborem, zwłaszcza jeśli potem wychodzą teksty i wyrażenia, których nikt w danym kontekście nie używa. To tyle z negatywów, trochę ich jest, ale wbrew pozorom, moja ocenia nie będzie niska. Nadal to świetny pomysł na romans, nadal było to mnóstwo wzruszających momentów, nadal świetnie się bawiłam i kibicowałam bohaterom. Był piękny, sielski, angielski klimat, urocze relacje ze znajomymi, z niektórymi członkami rodziny oraz pewną cudowną staruszką.🥰 Całość podobała mi się też bardziej, niż "Arystokrata", a do książek Penelope Ward mam duży sentyment, więc nie przestanę ich czytać. 😁 7/10💛
Recenzja: Lettoaletto, Grzelak Karolina
W "Surogatce" Penelope Ward ponownie zabiera nas do klimatycznej Anglii, gdzie spotkamy bohaterów znanych może niektórym z "Arystokraty".😊 Tym razem jednak będzie do historia Sigmunda, który stanie przed nieoczekiwanym dylematem... Jego (eks?)teściowie chcą zostać dziadkami, korzystając z zamrożonych jajeczek zmarłej przed pięcioma laty córki. Pragną, aby to Sigmund był ojcem dziecka, co początkowo jest dla niego niewyobrażalne. Postanawia jednak przemyśleć temat i poznać lepiej znalezioną przez starszą parę surogatkę. Abby to dwudziestopięciolatka, która jest gotowa poświęcić niemal rok swojego życia, przeprowadzić się ze Stanów do Anglii i urodzić dziecko Britney. Jednak już pierwsze spotkanie Abby i Sigmunda jest dość nieudane i wydaje się, że cały plan nie wypali, jednak... Jednak coś się zmienia. Ostatecznie decydują się na ten krok, rozpoczynając tym samym relację, która szybko przekroczy granice współpracy i jakiegokolwiek profesjonalizmu. 🫢 Co jednak dalej? Czy Sigmund zdecyduje się wychować dziecko, czy początkowy plan oddania go teściom pozostanie aktualny?🤔 Cóż, w tej kwestii nie byłam na końcu zaskoczona i myślę, że Wy również domyślacie się, jak to wszystko się potoczy.😉 Zacznijmy jednak od początku. Uważam, że pomysł na fabułę autorka miała świetny, bardzo oryginalny i dający duże pole do popisu pod względem emocjonalnym. Zmarła żona, będąca miłością życia Sigmunda i kobieta, która ma nosić ich wspólne dziecko? To musi się udać!😁 Mam jednak wrażenie, że ten potencjał nie został do końca wykorzystany. Może trochę za szybko, jak na mój gust, bohaterowie dali się ponieść emocjom, jednocześnie - co mi lekko nie pasowało - nie myśleli w ogóle o przyszłości. Świadomie skazywali kogoś na cierpienie, albo jego, albo ją, albo dziecko, albo właściwie wszystkich i nie zdawali się tym przejmować. Żałuję, że nie wykazali ani trochę rozwagi i nie mówię o powstrzymywaniu się, tylko rozmowie, skupieniu się na prawdziwych uczuciach. Zabrakło mi też lepszego rozwinięcia tematu surogacji, jak i samej ciąży. Tak, wiem, że ciąża to nie choroba, bla, bla, bla, ale mimo wszystko jest to wyjątkowy stan i każda kobieta, która go doświadcza, doświadcza też różnych myśli, objawów, musi w pewien sposób zmienić swoje życie. Tu miałam wrażenie, że było zero przygotowania, zero choćby głupiego zastanowienia się czy wszystko można robić, jeść itd. Wyszło to trochę nienaturalnie i nierealistycznie. Ostatnie rzeczy, co do których mam zarzuty, to sam język oraz tłumaczenie. Podobnie jak przy "Arystokracie", miałam wrażenie, że dialogi to taki ping-pong. I cała książka się z nich składa. Mało opisów, mało przemyśleń bohaterów, a przecież pole do tego było ogromne. Najgorsze jednak było tłumaczenie. Nie będę się nad tym rozwodzić, jednak czuję się w obowiązku Was ostrzec, że jeśli nie lubicie pewnych określeń, to tu na pewno się pojawią. Cały wachlarz, od majteczek, przez maszty, po drągi. 😅 I nie, to nie jest kwestia tekstu autorki, tylko tłumaczenia, bo to do tłumacza należy dobór słów i dobry tłumacz wie, że nie zawsze dosłowny ekwiwalent jest najlepszym wyborem, zwłaszcza jeśli potem wychodzą teksty i wyrażenia, których nikt w danym kontekście nie używa. To tyle z negatywów, trochę ich jest, ale wbrew pozorom, moja ocenia nie będzie niska. Nadal to świetny pomysł na romans, nadal było to mnóstwo wzruszających momentów, nadal świetnie się bawiłam i kibicowałam bohaterom. Był piękny, sielski, angielski klimat, urocze relacje ze znajomymi, z niektórymi członkami rodziny oraz pewną cudowną staruszką.🥰 Całość podobała mi się też bardziej, niż "Arystokrata", a do książek Penelope Ward mam duży sentyment, więc nie przestanę ich czytać. 😁 7/10💛
Recenzja: ksiazka_sercem_w_dloni, Polańska Kamila
🖤 Pięć lat po śmierci ukochanej żony Sigmund zgadza się na decyzję, która na zawsze odmieni jego życie. Ma zostać ojcem dziecka zmarłej Britney, noszonego przez młodą surogatkę. Abby miała być tylko częścią umowy. Jednak wspólne miesiące, nieufność przeradzająca się w bliskość i uczucia, które nie powinny się pojawić, sprawiają, że między nimi rodzi się coś, co wydawać by się mogło, że już nigdy nie nadejdzie. Czy warto zaryzykować szczęście, gdy stawką może być kolejne złamane serce? "Surogatka" to historia, która pokaże wam, że nawet po największej stracie serce potrafi zabić na nowo, a miłość pojawia się czasem tam, gdzie najmniej wolno jej istnieć. Uwielbiam twórczość autorki, dlatego z przyjemnością sięgnęłam po jej najnowszą historię. Ale nie zrobiłam tego, tylko, przez wzgląd na Penelope, zrobiłam to też dlatego, że nie trafiłam jeszcze w żadnej książce na motyw surogatki i to właśnie on najbardziej mnie zaintrygował. Byłam ciekawa, jak autorka go poprowadzi. Ale jest coś jeszcze jednego. Angielski i amerykański klimat, który dała nam w tej historii autorka. No po prostu przepadłam dla tych opisów, które pozwoliły mi poczuć i zobrazować sobie te miejsca. Miałam wrażenie, jakbym sama po nich stąpała i wszystko widziała na własne oczy. A bohaterowie, no cóż o ile Abby polubiłam, bo nie była to postać taka bez wyrazu, potrafiła zaryzykować i poświęcić się dla dobra innych, a przy tym miała swój charakterek. Ale jeśli mówimy już o postaci Sigmunda, to muszę przyznać, że czasami sama zastanawiałam się, kto z nich jest w ciąży, bo on miał takie humorki, że miałam ochotę mu coś zrobić. Ale mimo wszystko, jakaś tam sympatia do niego się pojawiła. Relacja pomiędzy nimi, będzie iście ciekawa. Bo są różni, a przy tym potrafią postawić na swoim. Dlatego za ich sprawą nie zabraknie wam docinek, humoru, wybuchów złości, radości i smutku. Dostaniecie tak naprawdę całą gamę emocji. Historia sama w sobie jest ciekawa, ale w ostateczności nie wywołała we mnie aż takiego efektu woow, jak robiły to inne książki autorki. Czas spędzony z nią uznaję za naprawdę udany, bo miło spędziłam przy niej czas, a przy tym jeszcze, nie dostałam przewidywalne historii. Miałam zaskoczenie i momenty, kiedy mówiłam pod nosem: "tego to ja się nie spodziewałam". Zakończenie pozostawiło we mnie taką radość i myśl, że wszystko jest możliwe. Zachęcam was, do przeczytania tej książki i przekonania się, jak wam spodoba się najnowsza propozycja spod pióra Penelope Ward.
Recenzja: sroka_w_ksiazkach, Sroka Marzena
Pamiętacie bohaterów "Arystokraty"? Znów mamy okazję zobaczyć co u nich. Wiele osób ciekawiła postać Sigmunda i oto mamy jego własną historię. Ten gburowaty jegomość jest samotnym wdowcem, który jest przekonany, że już nigdy nie zazna szczęścia. Jego teściowie wpadają na niecodzienny pomysł, by użyć zamrożonych jajeczek zmarłej córki do poczęcia wnuka. Chcą zająć się jego wychowaniem, pokryć wszelkie koszty i nawet znaleźli już surogatkę. Brzmi niewiarygodnie prawda? Abby jest młodą Amerykanką, która wie co oznacza stracić bliską osobę. Zgadza się na czas ciąży przeprowadzić do Anglii i poświęcić rok ze swojego życia. Sig od początku jest negatywnie nastawiony do dziewczyny jak i całego pomysłu. Ich wzajemne stosunki ocieplają się bardzo powoli. Oboje zaczynają czuć coś więcej do siebie ale jak to zwykle bywa życie (lub autorka) postawi na ich drodze mnóstwo przeszkód i niewiadomych. Przyznam, że to dość niesamowity pomysł na lekturę. Miło było znów powrócić do znanych bohaterów (w książce jest wiele nawiązań do poprzedniej książki jednak śmiało można czytać również bez znajomości "Arystokraty"). Całość jest również bardzo angielska (mam tu na myśli zarówno styl autorki jak i zachowania bohaterów). Jednym może się to podobać, innym przeszkadzać. Przez to można odnieść wrażenie, że lektura jest nieco nudna choć jest w niej wiele zwrotów akcji, które zaskakują czytelnika i do końca trzymają w napięciu. Jeśli lubicie książki tej autorki jest to dla was pozycja obowiązkowa.
Recenzja: Coolturka, Sochacka Anna
Sigmund jest przekonany, że po śmierci żony już nikt nie będzie w stanie poruszyć jego serca. Oczywiście mężczyzna ma swoje potrzeby, które regularnie zaspokaja, zapraszając do swojej sypialni coraz to inne kobiety, jednak każda z tych relacji to typowy "one night stand". Jego teściowe, nie mniej stęsknieni za ukochaną córką, wpadają na pomysł wynajęcia surogatki. Z zamrożonych jajeczek zmarłej i całkiem żywotnych plemników zięcia ma narodzić się ich wymarzony wnuk. Pomysł wydaje się co najmniej szalony i mimo początkowych protestów przyszłego ojca, ostatecznie dochodzi do skutku. Akcja rozgrywa się w Londynie, gdzie dwójka głównych bohaterów poznaje się w bardzo specyficznych okolicznościach. Wszystkie wydarzenia śledzimy dzięki pierwszoosobowej narracji, która pozwala wkroczyć w ich wewnętrzny świat i dogłębnie poznać myśli, pragnienia oraz motywacje. To przede wszystkim opowieść o emocjach, pełna miłosnych zawirowań i trudnych wyborów, które potrafią złamać serce. Odważny pomysł fabularny, sporo dialogów, szczypta humoru oraz skomplikowane relacje damsko-męskie to niewątpliwe atuty tej historii. Nie brakuje tu również poważnych tematów, takich jak żałoba czy surogacja. "Surogatka" Penelope Ward to ciepła, zabawna i niepozbawiona wzruszeń opowieść, z którą bardzo miło spędziłam czas.
Recenzja: my_love_book7, Markowska Katarzyna
"Czasem najlepsze rzeczy w życiu to te skomplikowane. Komplikacje sprawiają, że życie jest ciekawe." ☆ Singmund, w skrócie Sig od 5 lat właściwie wegetuje. Stracił żonę, miłość swojego życia i nie potrafi nawiązać głębszych relacji z kobietami. Są one tylko jego fizycznym zaspokojeniem. Propozycja teściów, by użyć zamrożonych jajeczek córki i podsunięcie surogatki robi przewrot w jego życiu i sercu. Bo te zaczyna czuć. ☆ Do pióra amerykańskiej autorki mam wielką słabość, znam od lat i zawsze chętnie po nie sięgam. Tym razem w naprawdę nietuzinkowej i powiedziałabym moralnie kontrowersyjnej historii przenosi nas w angielsko-amerykanski klimat wielkich emocji. Ciekawa fabuła rozwija się intensywnie, relacje nabierają tempa, jest ciąża, a za nią zwyczajny strach, niepewność i dezorientacja. ☆ Tu emocje grają silnie. Abby, czyli tytułowa surogatka zaskakuje motywacją podjętego zadania. Sig w dodatku niczego nie ułatwia. Między nimi aż iskrzy od ciętych uwag i ... silnej chemii. Jedno jest pewne, są w swoim typie oooj bardzo. "Pan Kapryśny", albo też "Pan Ponurak" ma swoje motywy do naprawdę bezczelnego zachowania. Ech zirytował nie raz nawet mnie. Lecz to typ, który gdy już pokaże swoje serce to zadurzysz się na amen. ☆ Ich dziewięć miesięcy nie jest łatwe. Jest odpychanie i przyciąganie, rodzi się bliskość, są rozstania. Lecz trawi ich jedno. Co się stanie z nimi, gdy przyjdzie na świat dziecko. Czy jest dla nich szansa na wspólną przyszłość. ☆ Jest to historia na nietypowy przepis na szczęście w obliczu straty pierwszej miłości. Pełna pułapek i niewiadomych, które stawia na drodze przewrotny los. Gdzie królują tłumione uczucia, zazdrość i zdezorientowanie. Podejście do macierzyństwa w nietypowym obliczu. Naprawdę warta poznania. Polecam ♡
Recenzja: vera_czyta , Biegas Weronika
Zawsze z dużym zainteresowaniem sięgam po książki Penelope Ward, więc wiedziałam, że ta także znajdzie się na moim TBR. Ten tytuł był przyjemny, zaciekawił mnie także! Główni bohaterowie są niczym ogień i woda! A trudny temat, którego musi się podjąć Sigmund: główny bohater, nie daje spokoju! Po pięciu latach od śmierci jego miłości życia, jej rodzice pragną wnuka, a na taką okazję ich córka zamroziła jajeczka. Oni nie wyobrażają sobie innego ojca, niż jego. W dodatku mają już surogatkę! Fabuła już od początku mnie zaintrygowała. Niesamowicie przyjemnie czytało mi się myśli bohaterów po ich pierwszym spotkaniu, a im dalej fabularnie szliśmy, tym więcej myśli oboje mieli na swój temat, w dodatku z biegiem czasu pojawiały się także uczucia. Uwielbiam głównych bohaterów, zwłaszcza widać, że są od siebie różni, ale i tak potrafią się porozumieć i zrozumieć. W dodatku poboczne bohaterowie… matko uwielbiam, a zwłaszcza starszą panią w pensjonacie, gdzie zatrzymała się Abby: główna bohaterka. Najbardziej w fabule podobało mi się zakończenie, które jednocześnie mnie zmiotło z planszy, ale także rozczuliło!
Recenzja: joannazak.autorka, Żak Joanna
Ta historia wywarła na mnie ogromne wrażenie, a właściwie nawet większe, niż się spodziewałam. Sama fabuła ma swoje lepsze i słabsze momenty, jednak to sposób, w jaki została opowiedziana, sprawił, że poczułam autentyczny podziw i zachwyt nad autorką. Abby mieszka w Stanach Zjednoczonych i za sprawą znajomych decyduje się zostać surogatką. W tym celu przyjeżdża do Anglii, gdzie poznaje Sigmunda, mężczyznę, który pięć lat wcześniej stracił żonę i teraz jest poraniony i samotny. Za namową teściów zgadza się, by z jajeczka zmarłej żony począć jego dziecko. Brzmi surrealistycznie? Nic bardziej mylnego. W końcu w moje ręce trafiła książka, która ma wszystko: romans, humor, całą gamę uczuć, traumę i jeszcze więcej emocji. Przede wszystkim jednak ma doskonale wykreowanych bohaterów z przeszłością, charakterem, wadami i bagażem doświadczeń. Nie są nijacy, są prawdziwi, momentami trudni, momentami piękni w swojej niedoskonałości. Ogromną rolę odgrywają tu dialogi, są po prostu genialne, pełne emocji i głębi, bardzo angażujące. Autorka wyraźnie bawi się formą, nie pisze płytko ani schematycznie. Jest twórczo, inteligentnie, momentami wymagająco, a ja uwielbiam takie książki. To historia, którą się nie tylko czyta, ale wręcz pochłania. Żyje się nią. W pewnym momencie przyłapałam się na tym, że zastanawiałam się, jak to możliwe, że tak trudne tematy zostały przedstawione w tak gładki, naturalny sposób. Bo mamy tu rodzicielstwo, trudne wybory, moralne dylematy, samotność, śmierć, stratę, a także samą ideę bycia matką dla nie swojego dziecka. A mimo to całość wypada genialnie. To literatura inteligentna i wymagająca, nie do czytania na jedno kopyto. Czasem trzeba wrócić do zdania, przeczytać je drugi raz, by w pełni poczuć jego ciężar i sens. Szczególnie urzekła mnie postać Abby, 25-letniej kobiety, która emanuje ciepłem i humorem, a jednocześnie potrafi walczyć o siebie, nie tracąc swojej kobiecości. Sig z kolei to mężczyzna z pozoru wycofany, chłodny, niemal gburowaty, ale przy tym niezwykle elokwentny, bystry i inteligentny. Pod tą zewnętrzną warstwą kryje się ktoś, kto potrafi dać znacznie więcej, niż można by się po nim spodziewać. Owszem, bohaterowie miewają lepsze i gorsze momenty, bo czasami Sig wydawał mi się wręcz zbyt słodki, zbyt uczuciowy jak na osobę tak zamkniętą w sobie, co momentami było dla mnie odrobinę przesadzone. Jednak poza tym jest to postać charakterystyczna, nietypowa i pociągająca i tak naprawdę nie mam się tu do czego przyczepić. Historia miłości Abby i Siga nie jest łatwa, ale kupiła mnie całkowicie. Autorka świetnie gra na emocjach, serwuje plot twisty i pozwala uczuciu rozwijać się powoli. Napięcie między bohaterami rośnie z każdą stroną, aż w końcu eksploduje i wtedy pojawia się to jedno, mocne „wow”. Jestem zatwardziałą fanką dobrze skonstruowanych, przemyślanych historii, w których nic nie jest naciągane ani napisane na siłę. Tu widać ogrom pracy i pasji. Nie czułam znudzenia ani przez chwilę, wręcz przeciwnie, byłam oszołomiona. I bardzo chciałabym czytać więcej takich książek. Nie znałam wcześniej pióra Penelope Ward, ale dziś wiem jedno, że z ogromną chęcią sięgnę po jej inne powieści.
Recenzja: brokatowe.strony, Tomiak Karolina
Surogatka to książka, która przede wszystkim porusza nie tyle akcją, ile subtelnym pokazaniem ludzkiej kruchości. To historia o pustce po stracie, o powolnym gojeniu ran i o zaskakującym momencie, w którym serce zaczyna bić inaczej, choć miało już nigdy nie kochać. . Autorka tworzy atmosferę pełną cichego napięcia. Bohaterowie zbliżają się do siebie nie dlatego, że los ich ku sobie popycha, lecz dlatego, że wzajemnie wyczuwają swoje zranienia. Między nieufnością a potrzebą bliskości rodzi się delikatna więź, która wymyka się logice. Czytelnik niemal fizycznie czuje ich wahanie, pragnienie czułości zderzające się z lękiem przed zdradzeniem przeszłości. . To historia, która wciąga emocjonalnie, ponieważ opowiada o miłości rodzącej się tam, gdzie wydaje się niemożliwa. Jest pełna ciepła, wrażliwości i momentów skłaniających do zatrzymania się na chwilę. Pozostawia pytanie, czy serce ma prawo chcieć więcej, gdy wciąż nosi w sobie echo dawnej straty. Napewno jeszcze wrócę do tej książki i polecam każdemu, przyjemna i przede wszystkim szybka w czytaniu.
Recenzja: bookaholic.in.me, Leszczak Joanna
Czy prawdziwie kochać można więcej niż raz? Abby pojawia się w życiu Siga splotem przypadków. I w związku z chęcią jego teściów zachowania cząstki ich zmarłej córki. Bycie surogatką nigdy nie jest proste, a co dopiero bycie nią dla obcego człowieka. Jednak Abby ma ogromne serce, a jej bezinteresowność nie ma granic. I tak wkracza w angielskie życie… z założenia na chwilę. Ale czy można zabronić sobie kochać? „Surogatka” to, co mnie odrobinę zaskoczyło, powieść nieco powiązana z pozycją „Arystokrata”, bowiem Sig pojawił się tam, jako postać poboczna. Oczywiście nie trzeba znać tej pozycji, zasiadając do lektury, jednak dla fanów Ward - w tym dla mnie, to zawsze miłe zajrzeć do bohaterów, których się zna, nawet jeśli ich pojawienie się jest epizodyczne. Tudzież szalenie epizodyczne - jak w przypadku Chancea z jej książki „Słodki drań”. Tak, jestem już chyba psychofanką Penelope i nie jest mi z tego powodu wstyd! Jednak wiążę się z tym pewien strach, bowiem zawsze, gdy sięgam po kolejną jej historię obawiam się, że mi się nie spodoba. A ta pozycja? Cóż, otarła się o detronizację „Słodkiego drania”, co jeszcze niedawno wydawało mi się niemożliwe! To będzie wyjątkowo długa recenzja, więc dla tych, którzy cierpią na brak czasu powiem jedynie - czytajcie! Ta powieść zawładnie Waszym sercem, choć wydaje się być kolejną zwyczajną pozycją z kategorii romansu. Dla całej reszty mam sporo przemyśleń, bowiem ta książka do nich skłania. Porusza trudny i nadal nieco kontrowersyjny w niektórych kręgach temat matki zastępczej. Już samo to nadaje jej nieco cięższego tonu, jednak to, co najważniejsze to fakt, że Ward podeszła do tego wątku znakomicie - z wyczuciem, zaprezentowaniem odpowiednich rozterek, różnorakich reakcji oraz całej palety emocji głównych bohaterów, które są realne i odzwierciedlają to, z czym każdy z nas mierzyłby się na ich miejscu. Dodatkowo wplotła tu motyw straty, przedwczesnego odejścia partnera, który pozostawia po sobie ślad do końca życia. Związała z tym bardzo słuszne wątpliwości Abby związane z życiem w cieniu zmarłej osoby i poczuciem bycia zastępstwem, dalekim od ideału. Ponadto w kreacji postaci dziewczyny postawiła ważny akcent na to, że w życiu czasem egoistycznie trzeba postawić na siebie, a w związku należy walczyć o to, by być priorytetem dla partnera, a nie marną imitacją. I nie są to wygórowane wymagania, choć często o tym zapominamy. Jednocześnie pięknie pokazała, jak nieskończone pokłady miłości nosi w sobie człowiek i choć ta kolejna miłość zawsze jest inna, nie znaczy wcale, że jest gorsza. Przypomniała po prostu, że każdego kochamy inaczej i nie ma w tym nic złego ani nie ujmuje tu żadnemu z uczuć. Oczywiście znajdziemy tu odrobinę erotyki, znakomicie napisanej i wplecionej ze smakiem do fabuły. Jednak to, co wychodzi na pierwszy plan w tej powieści to emocje, cała ich szeroka paleta, która prowadzi również do ogromu wzruszeń. Ponadto powieść skłania do rozmyślań zarówno w kwestiach, co by było, gdyby - chociażby, czy związek Siga i Britney byłby idealny po latach, gdyby kobieta przeżyła, a może magia ich relacji polegała na jej krótkotrwałości, jak i tych odnoszących się do teraźniejszości postaci, dotyczących, chociażby rozwoju ich uczuć, bycia matką dla nieswojego, a jednak swojego dziecka i wielu innych. Powieść otwiera też oczy na pojęcie surogactwa i uświadamia czytelnika jak wielkim jest błogosławieństwem. Dla mnie była to naprawdę wyjątkowa lektura, wzruszyła mnie, pozostawiła po sobie ślad i przypomniała, że życie nigdy nie jest czarno-białe. Ogromnie Wam ją polecam!
Recenzja: _moon_books_sun_, Baczewska Kamila
Sigmund pięć lat po śmierci żony nadal nie potrafi się pozbierać. Wtedy jego teściowie proszą go o spełnienie ostatniej woly Britney - zapłodnienie jej zamrożonych jajeczek, które miałyby trafić do Abby. Sig uważa, że dziewczyna robi to tylko dla pieniędzy, choć ostatecznie się zgadza. Ich pierwsze spotkanie, ale oboje postanawiają dać sobie jeszcze jedną szansę. "Surogatka" to opowieść o miłości, która nie miała prawa się wydarzyć. To moje kolejne spotkanie z twórczością autorki i ponownie odbieram je bardzo pozytywnie. Choć początkowo miałam dość mieszane uczucia, to w miarę rozwijania się akcji książka jest wprost nieodkładalna. Znajomość Sigmunda i Abby oparta jest na braku zaufania i ogromnym dystansie, ale autorka stopniowo pokazuje nam ich przemianę oraz pewnego rodzaju dojrzewanie do podjętej decyzji. Mimo iż napięcie erotyczne między tą dwójką wisi w powietrzu od samego początku, to ten wątek jest dość subtelny. Abby to chyba najciekawsza postać w całej historii. Podziwiam ją za to, że miała w sobie ogromną chęć niesienia pomocy, a nie tylko pragnieniem zysku. Jak na tak młody wiek, wzięła na swoje barki dużą odpowiedzialność i wykazała się dojrzałością. "Surogatkę" polecam wszystkim fanom romansów, ale również tym, którzy lubią się wzruszać na takich historiach. Ocena: 4,5/5
Recenzja: Zaczytana Archiwistka Bookstagram, Paulina Kamieniecka
Poruszająca, pełna emocji i moralnych dylematów opowieść o stracie, nadziei i miłości, która pojawia się wtedy, gdy najmniej się jej spodziewamy. Od śmierci Britney minęło pięć lat, ale dla Sigmunda Benedictusa czas jakby się zatrzymał. Wdowiec nie potrafi wypełnić pustki po ukochanej żonie i żyje bardziej wspomnieniami niż teraźniejszością. Gdy teściowie postanawiają spełnić ostatnią wolę Britney — użyć jej zamrożonych jajeczek, by począć wnuka — Sigmund najpierw stanowczo protestuje. Dopiero świadomość, że był to naprawdę jej wybór, skłania go do zgody. Dziecko ma trafić pod opiekę jej rodziców, a on sam nie planuje angażować się uczuciowo, chcąc pozostać wierny pamięci żony. Do Anglii przyjeżdża Abby Knickerbocker — młoda, dobra, pełna życia dziewczyna, która zgodziła się zostać surogatką. Początek ich relacji daleki jest od zrozumienia: Sigmund jest chłodny, podejrzliwy i przekonany, że Abby kierują ukryte motywy. Ona zaś widzi w nim jedynie zgorzkniałego, nieuprzejmego mężczyznę. Z czasem jednak między nimi zaczyna zachodzić subtelna przemiana. Nieśmiałe gesty troski, rozmowy, które odsłaniają ich wrażliwość, a potem - iskra, której żadne z nich się nie spodziewało. Abby odkrywa, że uczucia, które miały pozostać poza tym układem, rosną z każdym dniem. Sigmund, dotknięty stratą i zamknięty na świat, powoli odzyskuje zdolność do kochania. Ale ich sytuacja jest skomplikowana. Jest dziecko, które należy do innej rodziny. Jest pamięć o Britney, która wciąż unosi się nad nimi jak cień. I jest uczucie, które może zranić wszystkich — a najbardziej ich samych. „Surogatka” to emocjonalny rollercoaster: historia o dźwiganiu żałoby, o tym, jak trudno pozwolić sobie na kolejną szansę, kiedy pierwsza miłość była wszystkim. Penelope Ward mistrzowsko łączy wątek romantyczny z trudnymi, moralnymi tematami, pozostawiając czytelnika z pytaniem: czy miłość rodząca się w tak wyjątkowych warunkach ma prawo przetrwać? To piękna, intymna, bolesna i niezwykle czuła powieść, która poruszy fanów emocjonalnych romansów i historii o drugiej szansie.
Recenzja: hidrancebookland, Jarczewska Małgorzata
„Odnalezienie szczęścia w sobie nie oznacza, że powinieneś rezygnować z relacji z drugim człowiekiem. Wewnętrzne szczęście to podstawa, ale czasami druga osoba może je spotęgować” Abby - surogatka o czystym sercu oraz Sigmund - cyniczny dyrektor operacyjny biznesu. Sigmund niechętnie zgadza się na prośbę teściów na wykorzystanie zamrożonych jajeczek zmarłej żony - Britney, aby począć dziecko, które oni wychowają. W tym celu surogatką zostaje Abby. Abby ma szczere intencje, a historia Sigmunda tak ją poruszyła, że sama zaoferowała pomoc jego teściom. Pragnie reaktywować sklep zmarłej mamy, a swoje szczęście zawarła w innych ludziach. Sigmund po stracie żony nie jest zainteresowany budowaniem miłości z kimkolwiek. Choć od 5 lat jest wdowcem, odpowiada mu stan przygód na jedną noc. Jest złamany w środku i wszystko zbywa sarkazmem. Początkowo Sig nie ufa Abby i traktuje ją oschle oraz z dystansem. Kobieta nie zraża się jego uszczypliwością i nie zamierza kulić się z powodu jego uwag. W Sigmundzie kryła się opiekuńcza i czuła natura, którą Abby szybko dostrzegła. Dla niego kobieta, choć postrzelona, była najbardziej autentyczną osobą, jaką poznał. Obydwoje stawiali granice, mijali się, ale fakt rozumienia, czym jest strata, naprawdę ich zbliżył, choć sytuacja wraz z narastającymi uczuciami, stała się skomplikowana. Obydwoje uszczęśliwiali innych, ponieważ albo utkneli w życiu, albo wydawało im się to właściwe. Swoim wsparciem, czy procesem ciąży, wypełniali wzajemne dotąd puste życia. Uwielbiam z jaką dojrzałością podchodzili do rozmów, nawet przy tematach, jak śmierć, ucieczka od emocji, czy nadmierna analiza. Abby i Sig zwierzali się sobie z każdej niepewności, a w swoim towarzystwie czuli komfort. Czasem warto obnażyć serce. Wierzę też, że od początku nad nimi czuwała Britney. Jestem zdumiona odwagą i bezinteresownością Abby. Książka pokazuje inny obraz miłości, poczęcia i skłania do refleksji. Z zapartym tchem śledziłam losy Siga i Abby i mocno im kibicowałam. A zakończenie rozwaliło mnie emocjonalnie. Sigmund i Abby pojawili się w swoim życiu w odpowiednim momencie.
Recenzja: https://ksiazki-takie-jak-my.blogspot.com, Agnieszka Nikczyńska-Wojciechowska
Czy można zakochać się wtedy, gdy wszystko — dosłownie wszystko — mówi, że nie wolno? „Surogatka” to poruszająca, pełna emocji opowieść o dwójce ludzi, których los stawia w sytuacji tak delikatnej, że każde uczucie wydaje się niewypowiedzianym błędem… a jednocześnie jedynym ratunkiem dla ich serc. Pięć lat po stracie żony Sigmund Benedictus żyje jak cień dawnego siebie — wycofany, przygaszony, pozbawiony nadziei. Decyzja teściów o wykorzystaniu zamrożonych jajeczek Britney początkowo budzi w nim sprzeciw, lecz ostatnia wola ukochanej stawia go przed wyborem, od którego nie ma ucieczki. I choć miał zostać tylko częścią procederu, a nie czyjegoś życia, wszystko zaczyna się komplikować, gdy na jego drodze pojawia się Abby. Abby Knickerbocker przyjeżdża do Anglii jako surogatka — pewna, że jej zadaniem jest jedynie zapewnić biologicznym dziadkom dziecko. Sig wydaje jej się oschły, nieufny i pełen żalu… ale z czasem ich wzajemne podejście zaczyna się zmieniać. Zaufanie przychodzi z zaskoczenia, a za nim — czułość, która nie powinna się wydarzyć. Oboje wiedzą, że ich relacja jest skazana na ból, a jednak uczucie rośnie, przebijając się przez warstwy smutku, lęku i wspomnień. To historia o tym, jak skomplikowane potrafią być ludzkie emocje, gdy w grę wchodzi żałoba, nowe życie i miłość, która przychodzi w najmniej oczekiwanym momencie. Autorka w piękny sposób pokazuje, że czasem serce wie więcej niż rozsądek, a prawdziwa bliskość potrafi narodzić się tam, gdzie nikt by jej nie szukał. „Surogatka” wzrusza, wciąga i zmusza do refleksji: czy można odważyć się na miłość, jeśli ryzyko złamanego serca jest właściwie pewne?
Recenzja: z.a.r.a.d.n.a, Gołąb Kasia
Znam twórczość autorki więc obok kolejnego tytułu, który wpadł mi w oko nie mogłam przejść obojętnie. Spodziewałam się lekkiego romansu, a trafiłam jeszcze lepiej. Wyciskacz łez w najlepszym wydaniu! Pisząc recenzję jestem świeżo po przeczytaniu ostatniej strony i jeszcze smarkam w chusteczkę. Co tu się wydarzyło! I jak opowiedzieć o książce nie zdradzając Wam szczegółów z fabuły? Dziś to dla mnie wyjątkowo trudne zadanie, ale cóż, spróbuję. Surogatka to przepiękna powieść o czystej miłości. Takiej, która potrafi przetrwać śmierć i mijające lata. Co jest szeptem przeszłości, który nigdy nie milknie. Przytula nas mocno i nigdy nie odchodzi. To również historia o miłości niechcianej. Przychodzącej do nas niepozornie, wbrew rozsądkowi i logice. A jednak ma ona w sobie coś magnetycznego i wciągającego. Przynosi czystą dobroć i jest tym czego potrzebowaliśmy. Osobiście jestem zakochana w tej historii i będę kłócić się do upadłego, jeżeli ktoś wystawi złą recenzję. Choć zachowania bohaterów momentami przeczą logice mojego własnego sumienia, to rzucili na mnie swój urok i totalnie przepadałam.
Recenzja: zaczytana-ola.blogspot.com/, Aleksandra Dziura
Abby i Sig to dwoje bohaterów, którzy na pierwszy rzut oka wydają się kompletnie do siebie niepasować, a jednak właśnie dzięki różnicom tworzą niezwykle intensywną relację. Główna bohaterka to kobieta ciepła, empatyczna i doświadczona przez życie bardziej, niż sama chciałaby przyznać. Decyzja o zostaniu surogatką wynika u niej nie tylko z potrzeby finansowej, ale też z poczucia misji i chęci zrobienia czegoś znaczącego dla kogoś, kto tego bardzo potrzebuje. Mężczyzna, dla którego ma urodzić dziecko, z kolei jest typem pozornie zdystansowanym: uporządkowanym, zamkniętym w sobie, z bagażem emocjonalnym, którego nie ujawnia od razu. Z czasem okazuje się jednak, że pod chłodną fasadą kryje się człowiek wyjątkowo lojalny, wrażliwy i gotowy na ryzyko, jeśli tylko ktoś zdoła przebić się przez jego skorupę. Dynamika między nimi rozwija się naturalnie, od nieufności, przez ostrożne rozmowy, aż po uczucia, których oboje się nie spodziewali. Fabuła skupia się na moralnych dylematach, nieoczywistych uczuciach i pytaniach o to, gdzie naprawdę przebiega granica między obowiązkiem a pragnieniami serca. Autorka prowadzi akcję tak, by czytelnik stopniowo odkrywał tajemnice bohaterów, ich lęki, motywacje i to, co tak naprawdę kryje się za decyzją o surogacji. To powieść o emocjach duszonych latami, o stanie zawieszenia, w którym każda drobna zmiana potrafi przewrócić bohaterom życie do góry nogami. Choć wątki romantyczne są wyraźne, to sercem książki jest intymny dramat dwóch osób, które nie planowały bliskości, a jednak nie potrafią już od siebie uciec. Styl Penelope Ward jest lekki, sugestywny i bardzo nastawiony na emocjonalne niuanse. Jej dialogi są naturalne, a opisy nienachalne, ale wystarczająco obrazowe, by poczuć atmosferę scen. Okładka książki jest dobrze dobrana. Złote wykończenie na czarnym tle pasuje idealnie i się ładnie wyróżnia. Niestety widać wszelkie ślady trzymania książki w rękach i szybko się niszczy. Szkoda. Książka ta świetnie sprawdzi się dla osób szukających romansu, który nie jest jedynie historią o miłości, ale też o odpowiedzialności, granicach i odwadze powiedzenia prawdy zarówno sobie jak i innym. Mi osobiście bardzo się podobała jednakże nie wciągnęła mnie na tyle bym zarwała dla niej nockę.
Recenzja: Oczarowane.literacko, Skrochocka Karolina
Potrzebowałam tej książki bardziej, niż się spodziewałam. Dzięki niej spojrzałam na niektóre sprawy inaczej i właśnie za to jestem wdzięczna autorce. Sigmunt pięć lat temu stracił żonę. Od tamtej chwili żył jak pusta skorupa, aż do dnia, w którym jego teściowie ogłosili swój plan: chcieli wykorzystać zamrożone jajeczka swojej córki, by na świecie pojawił się ich wnuk. Jedyny warunek Britney brzmiał - ojcem dziecka miał być jej mąż. Po długim namyśle Sig zgodził się. Teściowie mieli zająć się wychowaniem dziecka, a oni znaleźli surogatkę - Abby, młodą Amerykankę, która na czas ciąży miała zamieszkać w Anglii, w pensjonacie należącym do Sigmunta. Na początku mężczyzna traktował ją z dystansem, chłodem i podejrzeniami. Myślał, że zna jej intencje. Ale czas potrafi zmieniać ludzi a pierwsze wrażenia potrafią okazać się bardzo mylące. On - z bagażem emocjonalnym i przekonaniem, że już nigdy się nie zakocha. Ona - delikatna, dobra i dojrzalsza niż można by przypuszczać. Czy mieli szansę, by to się udało? To skomplikowana, a zarazem prosta historia miłosna taka, która leczy duszę. To książka o bólu, stracie, szansie i cudzie. Abby zasługuje na ogromny szacunek. Podziwiam jej empatię, dojrzałość i sposób, w jaki dźwigała odpowiedzialność, jakiej wielu by się bało. Towarzyszymy bohaterom przez całą ciążę, obserwujemy ich rozmowy, obawy, nieporozumienia i rodzące się uczucie... powolne, ciche, ale niesamowicie autentyczne. Czasami bolesna, ale i uzdrawiająca duszę historia dwojga ludzi, którzy po prostu mieli się spotkać. To jedna z tych opowieści, które czyta się sercem. Przeżyjecie całą gamę emocji od smutku, przez wzruszenie, aż po śmiech i strach. A gdy pojawi się nadzieja poczujecie, że warto było przeczytać każdą stronę. Sigmunt swoją opieką, troską i małymi gestami pokazywał, że mimo ran w sercu potrafi się zaangażować. Każdy jego krok mówił więcej niż słowa. Im dalej czytałam, tym bardziej zaczynałam im kibicować. Wiem, że wiele osób nie lubi motywu ciąży czy dzieci, ja go kocham. I tutaj został pokazany w piękny, subtelny sposób. Czy prawdziwa miłość zdarza się tylko raz? Sięgnijcie po tę książkę i sami spróbujcie odpowiedzieć na to pytanie. Ja bardzo polecam.
Recenzja: kasienkabooks, Buczak Katarzyna
Sigmund Benedictus od pięciu lat trwa w żałobie po śmierci żony Briney i nie potrafi ruszyć dalej. Wszystko zmienia się, gdy niespodziewanie w jego domu pojawiają się rodzice zmarłej. Kate i Phil chcą spełnić ostatnią wolę córki i proszą Siga o pozwolenie na wykorzystanie zamrożonych jajeczek Briney, by wynajęta przez nich kobieta urodziła im wnuka. Oczywiście chcą, aby to on został ojcem. Tak w życiu Siga pojawia się Abby Knickerbocker, dwudziestopięcioletnia Amerykanka, która zgodziła się zostać surogatką. Abby przeprowadza się do Anglii na cały okres ciąży, tym samym przewracając świat Siga do góry nogami. Muszę się przyznać, że właśnie pomysł na fabułę przyciągnął moją uwagę. Nigdy nie spotkałam się z podobną tematyką w książkach i byłam ciekawa, jak zostanie poprowadzona. Co otrzymałam? Cudowny romans, pełen emocji, o dwójce ludzi skrzywdzonych przez los. Sig początkowo wydawał się bardzo szorstki wobec Abby. Od pierwszej chwili miał wyrobione zdanie na jej temat, nie wierzył w szczerą bezinteresowność. Nie mógł jednak zaprzeczyć, że pociągała go ta młoda, piękna i uśmiechnięta kobieta. Starał się, jak mógł, dystansować od niej, kontaktować tylko, gdy było to konieczne, jednak z każdym dniem Abby coraz bardziej zaprzątała jego myśli. A gdy obok niej pojawił się inny mężczyzna, Sig skutecznie potrafił go wystraszyć. Abby szybko zrozumiała, że pod tą otoczką gbura kryje się bardzo czuły i opiekuńczy mężczyzna, który pomału, nieświadomie skradał jej serce. Sig bał się nowych uczuć, wydawało mu się, że zdradza zmarłą żonę, bo przecież miał nigdy więcej się nie zakochać. Ale obawiał się bardziej tego, że po porodzie Abby odejdzie. Abby natomiast nie chciała żyć w cieniu Britney. Bolało ją to, że nigdy Sig nie będzie w stanie pokochać jej tak jak byłej żony. To moje pierwsze spotkanie z piórem autorki i muszę przyznać, że bardzo przypadło mi do gustu.Jestem zachwycona sposobem, w jaki opisuje emocje towarzyszące bohaterom w tej niecodziennej sytuacji. Dzięki podwójnej narracji możemy poznać ich przemyślenia i to, jak odnajdują się w nowych, niełatwych rolach. Wydawać by się mogło, że tak trudne tematy jak zastępcze macierzyństwo, ból po stracie bliskiej osoby, w połączeniu mogą przytłaczać. Autorka stanęła jednak na wysokości zadania, dzięki lekkiemu i naturalnemu stylowi pisania, tak się nie dzieje, a wręcz przeciwnie - nie jest się w stanie oderwać od historii. Ciągle zastanawiałam się, jak postąpi Abby, jak zachowa się Sig, czy ja potrafiłabym postawić się na jej miejscu. Były również zabawne momenty, uwielbiam humor Abby, ale i Sig dał się poznać z tej żartobliwej strony. Akcja w szopie, a dokładniej po, szczerze mnie rozbawiła. A zakończenie... tu nie byłam w stanie powstrzymać łez. „Surogatka” to poruszający romans o bezinteresownej pomocy i miłości, która może zaskoczyć nas w najmniej oczekiwanym momencie. Musimy pamiętać, że możemy kochać wiele razy. Każde uczucie nigdy nie będzie takie samo, ale nie znaczy to, że będzie gorsze - będzie równie piękne.
Recenzja: nala.wie, Wiencek Natalia
Ta książka okazała się dla mnie jedną z tych historii, które wciągają od pierwszych stron, bo emocje między bohaterami są wyczuwalne praktycznie od razu. Podobało mi się, że postacie nie są idealne i często działają pod wpływem impulsu, bo dzięki temu wydają się bardziej ludzkie i łatwiej im kibicować. Styl autorki jest lekki, przystępny i sprawia, że kolejne rozdziały czyta się niemal automatycznie. Minusem było jednak to, że niektóre reakcje bohaterów zmieniały się zbyt gwałtownie. Momentami miałam wrażenie, że emocje „przeskakują” o kilka poziomów w górę albo w dół w jednej chwili, co sprawiało, że niektóre sceny wydawały się trochę przesadzone. Przez to czasem trudno było mi w pełni uwierzyć w motywacje postaci. Mimo tego „Surogatka” to poruszająca i pełna uczuć historia, która zostaje w głowie dłużej, niż można by się spodziewać po lekkim, szybko czytanym romansie. Idealna, jeśli ktoś lubi opowieści o skomplikowanych emocjach, bliskości i trudnych decyzjach, które mają realne konsekwencje.
Recenzja: tosia_czyta, Kobus Małgorzata
„Surogatka” to powieść, która z pozoru zapowiada się jak klasyczny romans z motywem ciąży zastępczej, ale bardzo szybko okazuje się historią o dużo większej emocjonalnej głębi. Penelope Ward w niezwykle lekki, a jednocześnie dojrzały sposób pokazuje, jak skomplikowane mogą być ludzkie relacje, gdy życie stawia bohaterów w sytuacji, której żadne z nich nie planowało. Sigmund to mężczyzna zraniony stratą córki który pragnie wypełnić jej ostatnią wolę. Abby to kobieta, która decyduje się zostać surogatką bo ma swoje powody, by przyjąć tę rolę, ale absolutnie nie oczekuje emocjonalnego zaangażowania. I właśnie zderzenie tych dwóch światów staje się sercem książki. Początek ich relacji jest nerwowy, pełen dystansu i nieufności, ale z czasem autorka bardzo naturalnie pokazuje, jak między nimi rodzi się subtelna więź. Ward świetnie balansuje humor, napięcie emocjonalne i delikatny erotyzm, nie popadając w przesadę. Najbardziej angażujące jest to, jak oboje bohaterowie próbują pogodzić swoje uczucia z moralnym „nie wolno”, które nad nimi wisi. Czy można zakochać się w surogatce własnego dziecka? Czy można pokochać mężczyznę, dla którego nosi się dziecko… które nie ma z nami biologicznego związku? Autorka pozwala tej relacji dojrzewać powoli, a dzięki temu finał daje czytelnikowi poczucie satysfakcji i domknięcia, bez tanich emocjonalnych skrótów. „Surogatka” to ciepła, wzruszająca i wciągająca historia o drugiej szansie, o odwadze, by wybrać szczęście i o tym, że rodzina nie zawsze jest wyłącznie kwestią genów.
Recenzja: Gypsygirlrecenzuje.blogspot.com/, Ewelina Pańczyk
„Surogatka” Penelope Ward to historia, która wciąga już od pierwszych stron, przede wszystkim przez niezwykle delikatną, a jednocześnie trudną sytuację emocjonalną bohaterów. Mija pięć lat od tragedii, która złamała Sigmunda Benedictusa. Ward bardzo sugestywnie pokazuje, czym jest życie w cieniu utraconej miłości — jego sucha, chłodna aura, brak wyraźnych barw w codzienności i to wrażenie, że serce stało się jedynie organem, który pracuje z przyzwyczajenia, a nie z potrzeby. Sig nie jest typowym „mrocznym, zamkniętym bohaterem”. On jest pusty. I to naprawdę czuć. Abby to kontrapunkt — młoda, pełna ciepła, ale nie naiwna. Jej decyzja o zostaniu surogatką wcale nie jest przedstawiona jako bajkowy odruch dobrego serca. Jest tam wiele obaw, niewypowiedzianych lęków i poczucia, że wkracza w coś, co może ją przerosnąć. Ward świetnie oddaje jej aurę dziewczyny, która chce zrobić coś dobrego, ale jednocześnie zaczyna zdawać sobie sprawę, że ta decyzja zmieni ją bardziej, niż sądziła. I tu zaczyna się najciekawsze: ich relacja. Na początku pełna nieufności, szorstka, przesiąknięta napięciem, które absolutnie nie jest romantyczne. Sig bywa okropny — odcinający, podejrzliwy, a chwilami wręcz niesprawiedliwy. Ward nie boi się pokazać, że żałoba potrafi z człowieka zrobić kogoś, z kim trudno wytrzymać. To frustruje, ale jednocześnie daje historię, która nie jest wykrochmalona ani „cukrowa”. Z czasem jednak to napięcie zmienia ton. Wchodzą ciche gesty troski. Wchodzą rozmowy, które odblokowują warstwy skrywane pod bólem. Wchodzą spojrzenia, które trwają odrobinę za długo. Abby zaczyna czuć więcej. A Sig zaczyna się bać, bo emocje, które uważał za pochowane na zawsze, wracają — powoli, ale wyraźnie. Najsilniejszym elementem tej książki jest właśnie to: uczucie rodzące się tam, gdzie absolutnie nie powinno. W sytuacji, której moralność jest skomplikowana, a granice niewyraźne. I choć to piękne, momentami brakuje głębszej refleksji nad konsekwencjami. Ward dotyka ważnych tematów — surogacji, rodzinnych nacisków, żałoby, prawa do decydowania o sobie — ale robi to bardzo delikatnie, czasem aż za bardzo. Zostaje lekki niedosyt, bo historia aż prosiła się o mocniejszy emocjonalny cios. Mimo to opowieść prowadzi czytelnika przez drogę uzdrawiania, przez powolne odzyskiwanie nadziei i budowanie bliskości, która nie jest spektakularna, ale prawdziwa. Ward potrafi pisać tak, że czujesz każde wahanie Sigmunda, każdy uśmiech Abby i każdy moment, w którym ich drogi splatają się trochę za mocno, trochę za wcześnie… i może właśnie dlatego tak przejmująco. „Surogatka” to książka, która zostawia po sobie mieszane emocje — i to w najlepszym sensie. Ciepło, wzruszenie, lekki niepokój, parę zgrzytów, ale przede wszystkim przekonanie, że miłość potrafi znaleźć człowieka nawet wtedy, gdy ten kompletnie nie wierzy, że ma do tego prawo.
Recenzja: Podróże z Bocianem, Wojtczak Szymon
„Surogatka” Ona mówi do niego, że jest jak awokado. 🐢Minęło tyle lat, a ja nie mogę o Tobie zapomnieć. W moim życiu przewijały się inne kobiety, lecz żadna Cię nie zastąpi. Samotna skorpua, która od Twojej śmci zapomniała, czym jest szczęście. Pewnego dnia zjawili się Twoi rodzice, po ich słowach zaniemówiłem. Teraz stoję przed dokonaniem trudnego wyboru. Odmrożenie jajeczek i znalezienie surogatki brzmi jak szalony pomysł, ale właśnie takie myśli mają teściowie Sigmunda. Postawili mężczyznę przed dylematem, który może zmienić jego życie. Cały czas pamięta o swojej żonie, a w głowie ma jeden wielki mętlik. Uczucia tworzą chaos. Finalnie zgadza się na propozycję teściów. Wtedy jeszcze nie wiedział, że promyk słońca wyjdzie zza chmur. Bohaterowie: Abby - młoda kobieta, która zbytnio nie planu na swoją przyszłość. Cechuje ją odwaga, szacunek, odpowiedzialność i oddanie. Z własnej woli podejmuje się roli tytułowej surogatki. Światełko w tunelu, w życiu Siga. Zagubiona, odkrywa jego warstwy skorupy. Sigmund - samotny wdowiec oraz palant (zdaniem Abby). Po stracie swojej ukochanej żony zamyka się w sobie. Pogrążony w smutku, wstaje na nogi, próbuje ułożyć sobie życie na nowo, ale nawet nie myśli o tym, żeby znaleźć nową partnerkę. W dalszym ciągu pozostaje lojalny wobec Britney, zmarłej żony. Jego relacje z innymi kobietami są „miłościami na raz” i nie zamierza nic zmieniać w tej kwestii. Przynajmniej tak myślał, dopóki w jego życiu nie zjawiła się Abby. ___ Relacja Abby z Sigiem jest pełna przekomarzanek. Na początku nie dążą się sympatią, lecz im dłużej spędzają ze sobą czasu, tym bardziej zaczynają odczuwać inne emocje wraz z pożądaniem. Droczą się w taki sposób, że wymieniają między sobą uszczypliwości oraz nazywają się nazwami jedzenia np. awokado, cebula, czy też czarno-białe ciastko. Było to trochę dziwne, ale ma swój urok. Więź typu slow burn, który uwielbiam i tak też było w tym przypadku. Podobał mi się fakt, że autorka całkowicie nie zapomniała o Britney. Mężczyzna cierpi po jej śmci i dziwne byłoby to, że nagle zachowywałby się, jakby wcześniej nie istniała. Mimo pojawienia się Abby, cały czas jest do niej silnie przywiązany. Jest to mały szczegół, lecz dla mnie ma duże znaczenie. Również ukazanie emocji Sigmunda było czymś świetnym. Ostatnie strony powieści sprawiły, że nie chciałem, by ta historia się skończyła. Zakończenie stanowiło emocjonalne zwieńczenie i był to idealny finał, który wywołał na mej twarzy duży uśmiech. Pierwszy raz miałem styczność z twórczością Penelope Ward, ale na pewno nieostatni.
Recenzja: peaches..smile, Siecińska Roksana
Wzruszająca, poruszająca i pełna subtelnych emocji opowieść, która dotyka trudniejszych, bardziej odpowiedzialnych tematów, ale robi to z ogromnym wyczuciem. Autorka ma talent do tworzenia historii, które nie są przesadzone — są przemyślane, ciepłe i pełne autentycznych uczuć. Choć temat jest poważniejszy, narracja pozostaje lekka, a relacje są budowane w sposób naturalny i przekonujący. To książka, która zapada w serce i zostawia czytelnika z poczuciem dobrze spędzonego czasu.
Recenzja: lilla_katten_books, Mijewska Dagmara
"Surogatka" to moja pierwsza książka autorstwa Penelope Ward i jakże dobrze zaczęła się ta przygoda 🩷 To historia mężczyzny - który od lat mierzy się z ciągłym bólem po stracie żony. Zatraca się w pracy i przypadkowych znajomościach pewny,że nigdy już nie pokocha, a także młodej kobiety która na prośbę teściów mężczyzny zgadza się zostać surogatką dla dziecka ich zmarłej córki i jej ukochanego męża... To piękny slowburn w którym główny bohater mimo stereotypowego w wielu romansach "nigdy więcej nie pokocham, nie chce się zaangażować" ma ku temu realne powody, w trakcie książki rozbieramy jego emocje warstwa po warstwie. Główna bohaterka to promyczek słońca w życiu Siga, która z determinacją przebija się przez wszystkie jego warstwy ochronne. Relacja między nimi ma silne podstawy w przyjaźni, zrozumieniu i zaufaniu. Z czasem pojawią się silne przyciąganie fizyczne, co wprawia ich w popłoch i chęć ucieczki. W trakcie ciąży Abby Sig zda sobie sprawę, że w życiu można pokochać więcej niż raz. Ode mnie totalna polecajka 💛
Ze względu na strukturę książki nie zamieszczono spisu treści.
Data wydania ebooka często jest dniem wprowadzenia tytułu do sprzedaży i może nie być równoznaczna
z datą wydania książki papierowej. Dodatkowe informacje możesz znaleźć w darmowym fragmencie.
Jeśli masz wątpliwości skontaktuj się z nami [email protected].
Data wydania audiobooka często jest dniem wprowadzenia tytułu do sprzedaży i może nie być równoznaczna
z datą wydania książki papierowej. Dodatkowe informacje możesz znaleźć w darmowym fragmencie.
Jeśli masz wątpliwości skontaktuj się z nami [email protected].
Produkt został zweryfikowany pod kątem ułatwień dostępu więcej przeczytasz w deklaracji dostępności.
Dostaniesz informacje o aktualnych promocjach i nowościach.