Spis treści książki
Ze względu na strukturę książki nie zamieszczono spisu treści.
6.0/6 Opinie: 2
ePub
Mobi
Jak to się w ogóle stało, że za ciebie wyszłam, Cal?
Cove Wilder jest całkiem zadowolona ze swojego życia. Mieszka w San Francisco z psem Furdinandem, pracuje jako krawcowa, po godzinach szyje ciuszki dla córeczki swojej przyjaciółki Astry, a gdy wstaje od maszyny, pozwala sobie na odrobinę szaleństwa - skok ze spadochronem czy trekking w Andach. Żyje chwilą, głęboko wierząc w to, że każdy problem prędzej czy później sam się rozwiąże. Niestety, jeden z nich wraca do Cove jak bumerang i jakoś nie chce zniknąć: jej przypadkowy mąż, Calloway Shaw.
Calloway, sztywny księgowy w garniturze szytym na miarę, zupełnie nie jest w typie Cove, która woli raczej przymierających głodem artystów. Tych dwoje poznało się dwa lata wcześniej w Las Vegas podczas imprezy zaręczynowej brata Callowaya. Pobrali się po kilku drinkach i wylądowali w jednym pokoju hotelowym, a potem... świeżo upieczona pani Shaw uciekła i odtąd nie widziała się z mężem. Nawet o nim nie myślała.
Teraz Cal wraca, by zawrzeć układ z żoną: zgodzi się na rozwód, jeśli Cove pojedzie z nim na ślub brata do Anchorage na Alasce.
I żadne z nich nie bierze pod uwagę, że ten prosty plan mogą skomplikować uczucia.

Ludka Skrzydlewska ukończyła anglistykę na Uniwersytecie Śląskim. Z zawodu jest kierowniczką w międzynarodowej korporacji, z zamiłowania autorką romantycznych książek z wątkami kryminalnymi i sensacyjnymi. Pisze praktycznie od dziecka - zamiłowanie do tworzenia wciągających historii drzemało w niej od bardzo dawna. Od kilku lat dzieli się swoimi tekstami w sieci.
Jej debiutem była powieść Sentymentalna Bzdura, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Editio Red. Od tego momentu Ludka Skrzydlewska wydała wiele romansów w formie książek i ebooków, doskonale przyjętych na rynku ksiażki przez Czytelniczki i Czytelników. W wolnym czasie autorka sama dużo czyta, a jej ulubioną pisarką pozostaje Joanna Chmielewska. Prywatnie Ludka jest pasjonatką podróży, uwielbia grać w planszówki ze znajomymi i kocha swojego psa, labradora Milo. Uwielbia także słuchać podcastów kryminalnych!
Ludka Skrzydlewska pierwszą swoją powieść, Sentymentalną Bzdurę, opublikowała na platformie Wattpad. Historia zyskała dużą popularność i w 2020 roku ukazała się w formie książki drukowanej. Dalszą karierę autorka kontynuowała, wydając takie tytuły jak Opiekunka, Król Grzechu czy Przeczucie. Autorka w swoich powieściach lubi umieszczać wątek kryminalny...oraz gburowatych drani, za których pokochały ją fanki - dużym zainteresowaniem cieszy się utrzymany w letnich klimatach Gbur w Raju.
Ludka Skrzydlewska jest również współautorką antologii romansowych takich jak Lista Niegrzecznych Prezentów czy Niebezpieczni mężczyźni .
Spod jej pióra wyszły także książki zaliczane do kategorii Romantasy - połączenia fantastyki i romansu. Utrzymana w tym klimacie została seria Czarownice z Inverness - pierwszy tom tej serii to Do zakochania jeden urok.
Książki, ebooki i audiobooki Ludki Skrzydlewskiej znajdziesz w księgarni Ebookpoint.pl - spodobać mogą się wszystkim, którzy od romansów oczekują czegoś więcej, niż jedynie słodkiej historii i scen erotycznych.
Weryfikacja opinii następuję na podstawie historii zamówień na koncie Użytkownika umieszczającego opinię.
6.0
Cudo
Regret Me Not to jedna z najlepszych książek, jaką przeczytacie w tym roku! Tym razem mamy okazję poznać historię najlepszej przyjaciołki Astry - Cove. Z zawodu jest krawcową, a po godzinach chyba najbardziej zwariowaną osobą, jaką można sobie wyobrazić no bo jak inaczej wytłumaczyć jej decyzję o ślubie w Vegas z dopiero co poznanym mężczyzną Calloway to zdecydowanie przeciwieństwo Cove. Spokojny, opanowany biznesmen, ktory uwielbia porządek. Do Vegas trafia ze względu na kawalerski brata i mimo że wieczor nie zapowiada się dla niego dobrze, tak naprawdę obraca jego życie do gory nogami. To właśnie tam Calloway poznaje kobietę, od ktorej nie może odwrocić wzroku i ktora tego samego wieczoru staje się jego żoną w sumie zbiegłą żoną, bo jak tylko Cove dowiaduje się, co się wydarzyło, zwyczajnie ucieka. I tak docieramy do momentu, w ktorym po dwoch latach od tej pamiętnej nocy Calloway odnajduje ją i składa propozycję wylotu do jego rodziny. Kocham Ludkę za napisanie tej książki i jednocześnie wspołczuję jej, że coś, co pisała miesiącami, my przeczytamy w jeden dzień. I tu mowię na serio, bo od tej książki nie da się oderwać. Cove i Cal uzależnią was od siebie do tego stopnia, że choćby się paliło i waliło, to wy i tak tego tytułu nie odłożycie, dopoki nie skończycie. Oprocz fabuły (i nie mowię tu tylko o Calu ), lekki styl pisania Ludki sprawi, że będziecie płynąć z tą historią. W niektorych książkach są momenty, ktore aż skręcają czy po prostu dają odczuć, że są na siłę, ale to na pewno NIE dzieje się w tym tytule. Wszystko, co się dzieje między bohaterami Regret Me Not, jest naturalne, niewymuszone i jedyne, co w was ta pozycja wywoła, to zachwyt i przebieranie nożkami w najlepszych sytuacjach. Za to, jak Ludka stworzyła głownych bohaterow, powinna dostać co najmniej trzy nagrody. Po Forget me not myślałam, że Thane na zawsze pozostanie w mojej topce książkowych mężow, ale z momentem poznania Callowaya zaczął mieć konkurencję i chyba do tej pory nie mogę się zdecydować, ktory jest lepszy. Jeśli szukacie bohatera, ktory rozpuści wasze serce, ktory będzie opiekuńczy, wspierający, zazdrosny, kiedy trzeba , i ktory zrobi dla głownej bohaterki dosłownie wszystko, to zdecydowanie polubicie się z Callowayem. Cove rozświetla tę historię i sprawia, że wydaje się ona realistyczna. Na ogoł możemy poznać ją jako radosną kobietę, ktora czerpie z życia ile może, nie boi się niczego, jest towarzyska i otwarta na każdą propozycję, jednak z każdą przekartkowaną stroną dowiadujemy się, że tak jak każdy z nas ma pewne obawy. Cove na dłuższą metę boi się przywiązać do ludzi oraz boi się tego, że ją opuszczą. I w tej kwestii możemy obserwować, jak obecność tej jednej, właściwej osoby niepostrzeżenie pozwala jej czuć bez żadnych obaw i zahamowań, co jest naprawdę niesamowite. Postacią, ktora zdecydowanie doprowadzi was do śmiechu, jest Furdinand Sytuacje z jego udziałem znam już na pamięć i jeśli jakimś cudem jeszcze zastanawiacie się, czy sięgnąć po tę pozycję, to on zdecydowanie powinien was przekonać, a w szczegolności jego strach przed lataniem i miłość do nowego taty
Recenzja: koovalskaa , Kowalska Maja
To był po prostu romans jakich wiele 🤷🏻 Nie była to zła książka, przeczytałam ją szybko i całkiem przyjemnie, ale zabrakło mi czegoś, co wyróżniłoby tę historię na tle innych. Chemia między bohaterami była okej, momentami naprawdę wciągało, ale finalnie nie wywołała we mnie większych emocji i raczej szybko o niej zapomnę 🫣 Taka idealna książka na jeden wieczór, ale bez efektu WOW.
Recenzja: Bookstagram_Bei, Fiałko Beata
Dwa lata po szalonym ślubie w Las Vegas i całkowitej ciszy w eterze, gburowaty on wraca, by zabrać swoją żonę na mroźną Alaskę. 📝 O CO CHODZI Cove po spontanicznej decyzji orientuje się, że jej życie właśnie mocno się skomplikowało. Bo przypadkowy ślub w Vegas brzmi zabawnie tylko do momentu, aż trzeba zmierzyć się z konsekwencjami. Szczególnie kiedy po drugiej stronie stoi Cal — facet, który jest kompletnym przeciwieństwem jej chaosu. 👥BOHATEROWIE & RELACJE Cove: Głośna, spontaniczna, trochę nieogarnięta, ale w taki uroczy sposób, że trudno jej nie lubić. Najpierw działa, później myśli, a jeszcze później panikuje Calloway: Ten typ bohatera, który wzdycha ciężko, patrzy z rezygnacją na kolejne decyzje bohaterki i mimo wszystko dalej przy niej stoi. I bardzo dobrze działał mi jego balans między grumpy a troską. Nie był przerysowanym mrukiem z syndromem „jestem niemiły, bo tak” Naprawdę kupiłam ich jako duet. Okoliczności ich relacji są absurdalne w najlepszy możliwy sposób, a chemia między nimi działa od początku. On był wystarczająco grumpy dla jej sunshine i to dawało bardzo fajną dynamikę. Dodatkowy plus za końcowe rozdziały z perspektywy Cala, bo dzięki nim relacja wypadała pełniej i łatwiej było zrozumieć jego emocje. ✨KLIMAT & EMOCJE Największą siłą tej książki jest dla mnie styl pisania. Lekki, dowcipny, bardzo płynny — to jeden z tych romansów, które czyta się błyskawicznie i bez poczucia zmęczenia. Dialogi wypadały naturalnie, humor nie był cringowy, a całość miała taki bardzo komfortowy vibe. Niestety, pod koniec zabrakło wcześniejszego napięcia. Dodatkowo część problemów wyglądała bardziej jak „trzeba coś jeszcze wrzucić”, niż naturalny rozwój fabuły. Na szczęście świetny styl broni tę pozycję do samego końca. 🎯DLA KOGO Dla miłośniczek motywu fake relationship i Alaski, które szukają zabawnej lektury na dwa wieczory z genialnym duetem przeciwieństw. ⚖️WERDYKT Pierwsze dwie trzecie to czysty, błyskotliwy fun. Szkoda, że końcówka dostała lekkiej zadyszki, a intryga została rozwiązana nieco kolanem, ale urok Cove i Cala nadrabia te potknięcia.
Recenzja: kkaro_czyta, Jasiak Karolina
Vegas i przypadkowy ślub po alkoholu oraz facet, który od dwóch lat nadal traktuje tę relację serio? No przepraszam bardzo, ja w to weszłam OD RAZU 😏🔥 Cove i Cal to totalne przeciwieństwa. Ona jest chaotyczna, spontaniczna, żyjąca chwilą i uciekająca od problemów szybciej niż od niewygodnych rozmów. A on jest poukładany, spokojny, elegancki pan księgowy, który wygląda jak człowiek mający zaplanowane nawet oddychanie. I właśnie ta różnica charakterów była dla mnie jednym z najmocniejszych elementów tej historii. Ich dialogi miały fajny flow, chemia była wyczuwalna praktycznie od początku, a między nimi czuć było takie przyjemne napięcie w stylu: okej… oni ewidentnie nie są sobie obojętni😏 Nie obyło się bez zgrzytów. W pewnym momencie naprawdę zaczęło mnie męczyć to ciągłe podważanie przez nich oboje, czy ta relacja w ogóle coś znaczy. Ich zachowanie wobec siebie praktycznie od początku mówiło samo za siebie, chemia była oczywista, troska też, a mimo to Cove uparcie próbowała wmówić sobie, że to wszystko nic nie znaczy. I okej, rozumiem lęk przed zaangażowaniem, ale chwilami było tego po prostu za dużo. Do tego końcówka…miałam moment, gdzie emocjonalne domykanie historii trwało już trochę za długo i lekko uciekło tempo. Mimo to naprawdę dobrze się przy tej książce bawiłam. To nie jest historia, która wywróci romansowy świat do góry nogami ale jest idealna, kiedy chcemy czegoś romantycznego, ciepłego i z bohaterem, który wzdycha bardziej czynami niż słowami 😏
Recenzja: studyjulkaaa, Szatkowska Julia
Od Ludki przeczytam chyba wszystko, a każda jej historia będzie mi się podobać tak samo bardzo jak poprzednia, albo i nawet bardziej! Za każdym razem od samego początku zatracam się w historiach jakie pisze dla nas autorka i za każdym razem jestem w nich po prostu zakochana, więc na pewno nikogo nie zdziwi fakt, że i „Regret me not” od samego początku mi się spodobało, a ja w każdej wolnej chwili po prostu czytałam kolejne rozdziały! Styl Ludki, niezmiennie jest wciągający, a zarazem postaje lekki i przyjemny w odbiorze. Przez „Regret me not” po prostu przepłynęłam, bo nim się obejrzałam przeczytane miałam już 100 stron, nieco pózniej kolejne, a wydawać by się mogło, że po chwili czytałam już epilog! Sam pomysł na fabułę wyszedł autorce świetnie, przypadkowy ślub, później mieliśmy fake dating, połączone ze świetnym klimatem jaki stworzyła Ludka w swojej książce. Oczywiście nie obyło się bez dramatów, czy przeciwności losu, jakie stawały na drodze do siebie nawzajem naszym bohaterom, ale całość była po prostu świetna i bawiłam się na niej po prosu świetnie! Autorka za każdym razem pisze takich bohaterów, że ich nie da się nie lubić. Było tak oczywiście w przypadku Astry, którą mieliśmy okazje poznać już trochę w „Forget me not”, ale też i w przypadku Carla, który był takim trochę gburkiem, ale w głębi, był po prostu od dwóch lat szaleńczo zakochany w swojej żonie. Ich relacja mimo, że czasami nieco burzliwa i pełna nieporozumień, była naprawdę piękna i chętnie poczytałabym o nich jeszcze kilka dodatkowych rozdziałów!
Recenzja: po_drugiej_stronie_ksiazki, Chorążak Kamila
Cove pracuje jako księgowa, mieszka z psem i zdaje się być zadowolona ze swojego życia, od czasu do czasu robiąc coś szalonego, jak skok ze spadochronem, trekking w Andach czy małżeństwo w Vegas... Po dwóch latach od zawarcia związku jej przypadkowy mąż daje w końcu o sobie znać i prosi ją o towarzystwo na ślubie swojego brata. W zamian za to sztywny Calloway da jej rozwód i święty spokój. Muszą tylko tydzień pooudawać przed jego rodziną, że są szczęśliwie zakochaną parą małżonków. Proste prawda? Żadne z nich nie bierze jednak pod uwagę, że gdy w grę wejdą uczucia wszystko inne może się tylko skomplikować... ___ "Regret me not" to romans, który spodobał mi się dużo bardziej niż pierwsza część tej nowej serii autorki. Wciągający, zabawny, lekki i bardzo przyjemny. Motyw fake dating choć z reguły nieco przewidywalny w tym przypadku wniósł nowy powiew świeżości, ponieważ tak różnych bohaterów pod każdym względem już dawno nie spotkałam. Ich docieranie się było naprawdę fajne :) nieco przeciągnięta końcówka, ale momentami było naprawdę uroczo, zwłaszcza gdy główny bohater stawał na rzęsach aby zadowolić swoją "żonę" :) polecam 👍
Recenzja: olusiabooks, Augustyniak Aleksandra
"Regret Me Not" to książka, która spełnia praktycznie wszystkie oczekiwania, jakie można mieć wobec książek Ludki Skrzydlewskiej - lekki styl, pełne ironii dialogi, wciągająca fabuła i niesamowicie realni bohaterowie (brakuje tylko hokeja, ale nie można mieć wszystkiego w jednej książce). Przypadkowe małżeństwo z Vegas i przymusowy wyjazd na Alaskę to przepis na fabularny sukces, który autorka wykorzystała w stu procentach. Ogromnym atutem książki jest wątek rodziny Shawa, przed którą bohaterowie muszą odgrywać zakochanych małżonków, wnosi to do fabuły mnóstwo ciepła oraz także trudnych emocji, które opisane zostały w niesamowicie realny sposób, co niesamowicie doceniam. Na osobną wzmiankę zasługuje Furdinand, który dosłownie kradnie każdą scenę, w której bierze udział, generując masę humoru sytuacyjnego. "Regret Me Not" porusza się po znanych motywach romansu i wszyscy domyślamy się gdzie ta historia zmierza, jednak jeśli macie tego świadomość, to jestem pewna, że będziecie się świetnie bawić podczas czytania. To idealna, rozgrzewająca ucieczka od rzeczywistości na jeden lub dwa wieczory. Jeśli szukasz czegoś z pazurem, co autentycznie poprawi Ci humor - bierz w ciemno.
Recenzja: love_good.books , Nicka Natalia
Jest to kolejna, fantastyczna książka od mojej kochanej Ludki. Dostając tą książkę do współpracy, wiedziałam że się nie zawiodę i będę się świetnie bawiła przy czytaniu. Jest to kolejna książka z serii, gdzie tym razem poznajemy historię przyjaciółki Astry - Cove. Główna bohaterka żyje w swoim świecie, który składa się projektowania ubrań, imprez oraz swojego psa, Furdinanda. Postać głównego bohatera została tak wykreowana, że wasze oczekiwania u mężczyzn wzrosną jeszcze bardziej! Nie żartuje. Calloway jest przesłodziakiem jak ich mało. Przy każdej okazji sprawia, że Cove nie musi czuć się nieswojo i pozwala jej byc po prostu sobą. No kto by nie chciał takiej cechy u swojego chłopaka??? Cudowna, przeurocza historia dwójki ludzi, którzy pod wpływem chwili wzięli ślub w Vegas dwa lata temu. Czyż to nie superancki początek historii miłosnej pewnych ludzi? Czy jest to coś co zdarza się często? Niee. Dlatego jest to tak wyjątkowa książka. Jak w sumie każda inna z pod pióra Ludki. Mogę wam obiecać, że jak zaczniecie to się tak szybko nie oderwiecie od niej.
Recenzja: i.love.books26, Świętek Daria
On - ponury, sztywny facet w szytych na miarę garniturach. A ona? Szalona, pełna energii i kolorowa. Nie mogliby się bardziej od siebie różnić. A jednak.... połączyło ich małżeństwo. Sakramentalne "tak" złożone pod wpływem chwili w Vegas, ale nadal małżeństwo. Cal i Cove różnią się jak dzień i noc, dlatego od początku byłam bardzo ciekawa ich historii. Dodatkowo Alaska i układ łączący bohaterów przypomniały mi film Narzeczony mimo woli, co jeszcze bardziej zachęciło mnie do lektury. To miał być prosty układ - ona będzie mu towarzyszyć na weselu brata na Alasce, a w zamian otrzyma rozwód. Tylko czy wszystko potoczy się zgodnie z planem? I czy po zakończenie układu naprawdę każde z nich pójdzie w swoją stronę? To romantyczna historia, którą czyta się błyskawicznie. Ani się spostrzegłam, a byłam już w połowie książki. Bardzo polubiłam bohaterów, a przede wszystkim Cove. To sympatyczna dziewczyna z niskim poczuciem własnej wartości. Zawsze pragnęła mieć dużą rodzinę i kogoś, kto ją pokocha, ale uważa, że zwyczajnie na to nie zasługuje. To było naprawdę bardzo smutne. Ale może właśnie Cal okaże się tym właściwym? To prawdziwa zielona flaga. Mężczyzna szybko skradł moje serce, bo jak tu nie polubić faceta, który wynajmuje prywatny odrzutowiec tylko po to, żeby bohaterka mogła ze sobą zabrać psa? Albo kogoś, kto na każdym kroku troszczy się o drugą osobę, jest opiekuńczy i sprawia, że Cove czuje się ważna oraz kochana? I jeszcze te ananasku... kocham. Ale niestety były takie momenty, kiedy jego zachowanie mnie frustrowało, ale tylko do czasu aż poznałam jego powody. W tej historii nie brakuje humoru i to od pierwszych stron. Kilka razy naprawdę się uśmiałam, a scena na lotnisku była zdecydowanie jedną z najlepszych. Relacja psa Cove z Calem od początku wywołuje uśmiech na twarzy. Początkowo nie przepada za zwierzakiem, który jednak totalnie się tym nie przejmuje. A szczerość i sposób bycia głównego bohatera prowadzi do wielu zabawnych sytuacji. Jest bezpośredni, szczery, wredny, co powodowało, że jego teksty były naprawdę często śmieszne. Szczególnie te kierowane do pewnej kobiety, która zaczyna mieszać, ale zdecydowanie nie idzie jej w tym dobrze. Bardzo polubiłam również rodzinę Cala. Pięknie została przedstawiona więź pomiędzy jej członkami, choć z drugiej strony wydawało mi się to trochę dziwne, że nikt przez dwa lata nie poznał Cove, nawet przez zwykłą rozmowę telefoniczną. Dopiero na Alasce wszyscy się poznają po raz pierwszy. Relacja pomiędzy bohaterami została poprowadzona bardzo dobrze, chociaż niektóre sytuacje mogłyby zostać rozwiązane szybciej, gdyby zdecydowali się szczerze porozmawiać. Wszystko pomiędzy nimi miało być tymczasowe, ale co jeśli pojawią się uczucia? W ich przypadku wszystko dzieje się odwrotnie - najpierw ślub, a dopiero później zaczynają się poznawać. Oboje coraz bardziej się angażują, a w zachowaniu bohatera od początku widać autentyczność. Zdecydowanie on nie gra. Cove również zaczyna coraz mocniej się do niego przywiązywać. Dodatkowo, nowe dla niej otoczenie powoduje, że pierwszy raz czuje się kochana, doceniona i otoczona opieką i troską. Powoduje to, zarazem szczęście, jak i smutek. Smutek, bo zdaje sobie sprawę, że to wszystko jest tylko tymczasowe. Tylko... czy to naprawdę będzie koniec? Autorka nie szczędzi pięknych opisów przyrody, dzięki czemu można poczuć klimat Alaski i towarzyszyć bohaterom podczas ich wycieczek, co rodziło też trochę niebezpieczne sytuacji. To bardzo przyjemna historia, którą naprawdę bardzo szybko się czyta. Jest lekka, bardzo wciągająca, ale również porusza poważne tematy. Historia w głównej mierze została przedstawiona z perspektywy głównej bohaterki, ale na koniec znajduje się kilka bonusowych rozdziałów z perspektywy Cala. Ta część podobała mi jeszcze bardziej niż pierwszy tom.
Recenzja: Brunetkaodksiazekisztuki, Bryła Martyna
Pierwsze skojarzenie? - “Narzeczony mimo woli”. Czułam podobny vibe - to pewnie przez wyjazd na Alaskę i układ jaki powstał między nimi. Ludka potrafił w fajnych i uroczych facetów - momentami może trochę za uroczych, ale to jest zdecydowanie do wybaczenia. Książkę czytało mi się cudownie, zresztą jak większość książek od Ludki Skrzydlewskiej. Motyw ślubu w Vegas jest dość ciekawie przedstawiony i zdecydowanie inaczej przedstawiony niż w książkach które do tej pory czytałam właśnie z tym wątkiem. Cove jest wolnym duchem i żyję chwilą. Więc jak to się stało, że od dwóch lat ma męża? Otóż odpowiedź jest krótka - ślub Vegas. Jednak ani razu od czasu ślubu nie rozmawiała z nim. Żyje swoim życiem w San Francisco, blisko swojej najlepszej przyjaciółki - Astry. Polubiłam Cove, nadawała tej historii takiej lekkości i troszeczkę zwariowania. Calloway jest totalnym przeciwieństwem Cove. Zawsze poważny w garniturze szytym na miarę i zajmujący się finansami. Ale, co muszę mu przyznać to to jak darzył uczuciem Cove, mimo że totalnie tego nie pokazywał. Tym mnie kupił. Dwa tak różne charaktery połączył ślub Vegas. W przypadku Callowaya i Cove wszystko zaczyna się od drugiej strony - najpierw ślub, a dopiero później poznanie. Cove zaczęła się przekonywać, że posiadanie męża, a dokładnie Callowaya za męża wcale nie jest takie złe. Natomiast Calloway pomimo swojej miłości do Cove był w stanie zostawić ją byleby tylko ona była szczęśliwa. Pojawiają się też w tej relacji przemilczane sprawy i niedopowiedzenia, które zdecydowanie wpływają na tą relację. Co mnie najbardziej zaciekawiło - zaskoczyło w tej historii, to chyba to, że przez cały ten czas żadne z nich nie domagało się rozwodu przed wyjazdem na Alaskę. I Furdinand - ten pies robił robotę. Bardzo lubię też w książkach Ludki te bonusowe rozdziały na końcu książki - to taki dodatkowy smaczek. I szczerze mówiąc mam nadzieję że następna część tej serii będzie o siostrze Callowaya - Emmie.
Recenzja: _booki_sofii_, Kubiak Anna
📚 Czytacie romanse? A jeśli nie, to jakie gatunki literackie lubicie najbardziej? 😍 ❤️ "Regret me not" to moje kolejne spotkanie z twórczością Ludki Skrzydlewskiej i po raz kolejny dostałam historię, którą dosłownie pochłonęłam 🤍 Już sam motyw przypadkowego małżeństwa po szalonej nocy w Las Vegas brzmiał ciekawie! 🤭 A później było już tylko lepiej. Cove i Calloway to totalne przeciwieństwa: ona spontaniczna, żyjąca chwilą i kochająca adrenalinę, on uporządkowany, sztywny i kontrolujący każdy aspekt swojego życia. Teoretycznie kompletnie do siebie nie pasują... a jednak między nimi od początku czuć niesamowite napięcie. Bardzo podobało mi się to, jak autorka poprowadziła ich relację. Nie dostajemy tutaj nagłego wielkiego uczucia znikąd, tylko stopniowe odkrywanie siebie nawzajem, konfrontowanie własnych wyobrażeń i emocji, które z czasem zaczynają wymykać się spod kontroli. Motyw wspólnego wyjazdu na Alaskę tylko podkręca atmosferę bliskość, niewyjaśniona przeszłość i udawanie przed innymi tworzą naprawdę świetny klimat. Cove to bohaterka, którą bardzo łatwo polubić. Chaotyczna, impulsywna, ale jednocześnie pełna ciepła i autentyczności. Z kolei Calloway początkowo wydaje się chłodny i zdystansowany, jednak z każdą kolejną stroną coraz bardziej widać, że pod tym perfekcyjnym wizerunkiem kryje się ktoś dużo bardziej emocjonalny, niż można by przypuszczać. Uwielbiam takie kontrasty❤️👏 Ludka Skrzydlewska świetnie balansuje tutaj pomiędzy humorem, romantycznym napięciem a bardziej emocjonalnymi momentami. Dialogi są naturalne i pełne chemii, a całość czyta się niezwykle lekko. To jedna z tych książek, przy których człowiek co chwilę mówi "jeszcze tylko jeden rozdział" 📚 Więc jeśli lubicie motyw fake relationship, przypadkowego małżeństwa, przeciwieństw, które zaczynają się do siebie przyciągać, i historie pełne emocji to "Regret me not" zdecydowanie warto poznać ✨
Recenzja: to.ostatnia.strona, Inglot-Siwek Izabella
Halo, halo! Czy ktoś wie czy taki Calloway istnieje naprawdę? 🥺 Bo kocham gościa. 💖 Impreza, przypadkowi nieznajomi, ślub w Vegas. I cisza. Cove po pobudce u boku nieznajomego mężczyzny, z obrączką na palcu, postanawia olać problem i znika. W taki sposób małżonkowie nie widzą się przez dwa lata. Calloway, po tym czasie, pojawia się w życiu kobiety niespodziewanie, prosząc żeby pojechała z nim do jego rodziny i udawała jego żonę. Choć małżeństwem są naprawdę, to w rzeczywistości nie wiedzą o sobie nic. To ma być kilka dni, po których rozstaną się raz na zawsze. No chyba, że w grę wejdą uczucia. Cudownie bawiłam się czytając tę książkę. Klasycznie wspomnę, że Ludka po raz kolejny stworzyła niesamowitego, cudownego, troskliwego mężczyznę. Calloway ma wszystko czego kobiety pragną. Może i początkowo gburowaty (a oczywiście to mój ulubiony typ), to w środku kryje cudowne serduszko gotowe dać miłość Cove. Urzekło mnie to jak troszczył się o swoją żonę. Jak chciał jej zaimponować. Jak wymyślał dla niej randki. Zauroczyła mnie również jego relacja z rodziną, bo była cudowna. Cove jest totalnym przeciwieństwem Cala. Żyje z dnia na dzień, nie przejmuje się niczym i wyznaje zasadę „jakoś to będzie”. Do tego bywa głośna, jest ekstrawertyczna i ma swój styl. Ale jest wspaniała. I nie jest to bohaterka jednowymiarowa, bo za tym wszystkim kryje się kobieta, która czasami wątpi w siebie. I właśnie ten wątek mnie bolał. To jak bardzo Cove przeżywała, że po prostu nie pasuje. Miałam ochotę wejść do książki i ją przytulić. Relacja pomiędzy bohaterami jest urocza, choć trochę w niej niedomówień. Gdyby od początku byli ze sobą szczerzy i rozmawiali, to wielu sytuacji i bólu można by było uniknąć. Rozumiem jednak, że to wynikało z ich charakterów i przeszłości. Zakochałam się w rodzinie Cala. Ci ludzie byli wspaniali i chętnie poczytałabym o nich znowu. „Regret me not” to urocza, zabawna książka, którą pochłonięcie raz dwa, a do tego znajdziecie w niej kolejnego książkowego męża. Ja jestem zauroczona i gorąco wam polecam. 💖
Recenzja: Gulcia, Nazmiyeva Gulmira
To lekka, momentami szalona komedia romantyczna z motywem udawanego małżeństwa, który bardzo lubię i który mnie nie zawiódł. Czytając, naprawdę dobrze się bawiłam, a historia dostarczyła mi wielu rozczulających i wzruszających momentów. Choć ta część podobała mi się trochę mniej niż poprzedni tom, nadal miała w sobie coś wyjątkowego. Najbardziej urzekła mnie atmosfera tej historii, ciepła, spokojna i bardzo delikatna. Alaska nadała tej historii wyjątkowy, chłodny i nieco dziki klimat, który pięknie podkreślał emocje między bohaterami. Cove i Cal poznają się w Las Vegas i po kilku drinkach biorą ślub. Brzmi to jak początek chaosu i trochę tak właśnie jest. Dwa lata później Cal wraca z propozycją, zgodzi się na rozwód w zamian za wspólny wyjazd na ślub jego brata na Alaskę i odegranie roli idealnego małżeństwa. Cove to bohaterka pełna sprzeczności. Z jednej strony żyje chwilą, jest spontaniczna i otwarta na przygody, z drugiej unika tego, co trudne i wymaga zmierzenia się z własnymi emocjami. Bardzo podobało mi się, że nie jest idealna, tylko autentyczna, czasami zagubiona i niepewna. Calloway wydaje się jej całkowitym przeciwieństwem. Jest poukładany, spokojny i żyje według swoich zasad. Jednak im lepiej go poznawałam, tym bardziej widziałam, ile ma w sobie ciepła, cierpliwości i troski. To typ bohatera, który nie mówi dużo, ale pokazuje swoim zachowaniem. Ich relacja rozwijała się powoli i bardzo naturalnie. Nie było tu wielkich dramatów ani nagłych zwrotów akcji, tylko napięcie budowane małymi gestami i tym, co pozostawało niewypowiedziane. Cove i Cal bardzo się od siebie różnią, a jednak świetnie do siebie pasują, a z czasem ich relacja zaczynała przypominać coś prawdziwego. Książka przypomina, że odwaga nie zawsze polega na robieniu szalonych rzeczy, bo czasem to po prostu zmierzenie się z własnymi uczuciami. Pokazuje też, że uciekamy nie dlatego, że nam nie zależy, ale dlatego, że czasem zależy aż za bardzo. Jeśli lubicie historie, które z lekkich zmieniają się w bardziej emocjonalne, ta książka jest dla Was
Recenzja: victorioushelf , Sobczak Wiktoria
Cove ma wszystko, czego potrzebuje; super pracę, ukochanego psa i małe (ale przytulne!) mieszkanie, niczego nie brakuje jej do szczęścia. Jej życie jest ułożone i spokojne. Calloway jest przystojnym, umięśnionym „księgowym”, uwielbia szyte na miarę, drogie garnitury i można powiedzieć, że jest trochę sztywny. Zwykły opis bohaterów, prawda? Nic bardziej mylnego! Ta dwójka wzięła ślub dwa lata wcześniej w Vegas po pijaku, i od tamtej pory nie widzieli się ani razu, do czasu, gdy Calloway pojawia się na ślubie jej przyjaciół, aby z nią porozmawiać i.. zaprosić na ślub swojego brata, bo obiecał całej rodzinie, że pojawi się tam z żoną. Ludka mogłaby napisać książkę o kaczkach i uwierzcie, że pewnie by mi się spodobała. Odkąd odkryłam jej książki zakochuje się we wszystkim, co wychodzi spod jej pióra, więc oczywiście zakochałam się po uszy w historii Cala i Cove. Ona jest kolorowym słoneczkiem, on gburkiem w garniturze - dopasowali się idealnie i ich historia pokazuje, że czasem rzeczywiście przeciwieństwa się przyciągają. Styl Ludki jest przyjemny, czasem czułam jakbym oglądała w głowie jakiś serial komediowy, który kończy się tak zabawnymi ale też głupiutkimi wstawkami, że głowa mała. Ubóstwiam tę kobietę i historie, jakie tworzy. A jeszcze bardziej ubóstwiam mężczyzn, którzy wychodzą spod jej pióra😍 Cal to chodząca zielona flaga i potrzebowałam takiej komfortowej historii. Ta pozycja wywołała we mnie ogromny zachwyt i może trochę bardziej pokochałam motyw aranżowanego małżeństwa. Fabuła fabułuje (dziękuję ci, Calloway), daje radość i pochłania w całości. No i jak uwielbiacie pieski, to totalnie pozycja dla was, bo w książce czeka was wiele zabawnych momentów z Furdinandem, który jest chaotycznym i zabawnym zwierzakiem!
Recenzja: Świat Między Stronami, Kubiak Sandra
Wyobraźcie sobie że budzicie się pewnego ranka w Vegas i okazuje się że jesteście mężatką. Z kimś kogo praktycznie nie znacie. Dokładnie tak zaczyna się ta historia. Cove i Calloway zawierają znajomość na imprezie, coś między nimi iskrzy i w przypływie szaleństwa lądują przed ołtarzem. Następnego dnia Cove znika i tak mijają dwa lata bez słowa kontaktu z żadnej strony. Kiedy Calloway w końcu ją odnajduje ma dla niej propozycję nie do odrzucenia, towarzysz mi na weselu brata na Alasce w zamian za podpisanie papierów rozwodowych. Uwielbiam takie motywy! 🫠 Cove jest jak eksplozja kolorów, energiczna, ciepła i pełna życia, z taką uroczą wiarą że jakoś to będzie. Chaotyczna tęcza w uporządkowanym czarno-białym świecie Cala. Calloway natomiast to człowiek garniturów i harmonogramów, stonowany i przewidywalny w każdym calu. Obserwowanie jak te dwa światy zaczynają na siebie wpływać było dla mnie świetną częścią tej historii. Bardzo podobało mi się jak Cal dbał o to żeby Cove czuła się dobrze w każdej sytuacji. Jego rodzina też ją przyjęła z otwartymi ramionami i widziałam jak bardzo Cove tego potrzebowała bo w głębi duszy była bardzo samotna. Tym bardziej serce się ściskało wiedząc że ta sielanka ma datę ważności. No i Furdynand. Ten pies to osobna recenzja. Jego relacja z Calem to chyba najlepsza część tej historii 🥹 Mam jednak swoje zastrzeżenia. Wewnętrzny monolog Cove na temat tego jak bardzo nie pasuje do świata Cala zaczął mnie w pewnym momencie nużyć. Trochę za dużo tego było jak na moją cierpliwość i jedna szczera rozmowa załatwiłaby sprawę znacznie szybciej. Cal z kolei momentami wysyłał tak sprzeczne sygnały że miałam ochotę go potrząsnąć. Uwielbiam pióro Ludki i tutaj również pochłonęłam książkę praktycznie na raz. Co prawda Forget Me Not nadal zostaje moim numerem jeden z tej serii, ale przy historii Cove i Cala też bawiłam się świetnie. Serdecznie polecam, najlepiej po kolei! 💜 8/10 ⭐️
Recenzja: W biblioteczce Renaty, Kozłowska Renata
Znacie książki Ludki Skrzydlewskiej? Ja znam i lubię historie wymyślone przez autorkę. "Regret Me Not" to kontynuacja książki "Forget Me Not" i choć nie opowiada o tej samej parze bohaterów, to warto je czytać po kolei. I jak pierwszy tom mi się podobał, to ten kupił mnie bezapelacyjnie. Znalazłam tu motywy, jakie lubię w romansach, czyli grumpy sunshine, accidental marriage i fake relationship. Jednym słowem znajdziemy tu udawany związek, przypadkowe małżeństwo i mruk kontra pełna optymizmu osoba. Nie będę Wam jej spojlerować, bo to nie o to chodzi. Zdradzę tylko, że Cal jest spokojny a Cove szalona a mimo to, idealnie się uzupełniają. On zrobi dla niej wszystko, nawet jeśli wydaje się zdystansowany a ona boi się, że ich związek jest bez sensu. No i rodzina Cala... naprawdę tworzą świetną grupę, która się wspiera, ale nie wtrąca w swoje sprawy, nie poucza, tylko naprawdę wspiera. Znajdziecie w niej błyskotliwe dialogi, iskrzące humorem i nie da się ukryć, poż@daniem. Bo między tą dwójką iskrzy, aż miło. Znajdziecie w niej również kilka gorących scen, ale nie ma ich zbyt wiele, ot tyle, by było trochę pikantnie i gorąco. Jest to całkiem przyjemny romans, ale też historia o lękach, potrzebie bliskości, oraz o tym, że czasem zdarza nam się postępować impulsywnie. Opowieść, która i rozbawi i rozgrzeje.
Recenzja: Klub Literatek, Popęda Magdalena
Czy można udawać związek z własnym mężem…? Cove i Calloway Shaw udowadniają, że tak. Mroźna Alaska i słoneczna Kalifornia: zestawienie idealne dla tej pary bohaterów. Gbur oceniający wszystko na chłodno i słoneczko mieniące się wieloma barwami. On ukrywa swoją bolesną przeszłość… i to, jak bardzo wpłynęło na niego poznanie Cove. Ona zdążyła już przywyknąć do tego, że relacje wymagają od niej udawania kogoś, kim nie jest - dlatego unika zobowiązań. A tu taki pech, trafia ją zobowiązanie największe z możliwych: małżeństwo. Przez jakiś czas trudno mi było polubić Callowaya; wydawał się taki… oschły. Taki naprawdę gburowaty, może wręcz trochę wredny. Z czasem roztopił i Cove, i mnie swoimi gestami, w których można było zauważyć coś znacznie głębszego niż chęć udawania. Owszem, raz czy dwa zdarzyło mu się postąpić głupio, ale jestem w stanie zrozumieć jego punkt widzenia. A jeśli chodzi o Cove, podobało mi się jej podejście. Żyje swoim życiem i ma w sobie coś z marzycielki - taką naiwną wiarę w to, że wszystko samo się jakoś rozwiąże. Stanowi totalne przeciwieństwo Cala. Jest chaotyczną tęczą w jego uporządkowanym, czarno-białym świecie. Ale przecież przeciwieństwa się przyciągają, prawda? Tych dwoje zgrywa się ze sobą idealnie, choć zajmuje im nieco czasu, by dojść do tego momentu w relacji. W tej książce pojawiają się wątki, które skądś już się zna i można do jakiegoś stopnia przewidzieć, jak się potoczą (zwłaszcza ten z personą o imieniu Harper). Jednak sporo jest też sytuacji nietuzinkowych, do których autorka podeszła w niespodziewany, bardzo odświeżający sposób. Pierwszy z brzegu to choćby ta długa rozłąka po wzięciu przypadkowego ślubu przez bohaterów. Cove i Calloway, choć od dwóch lat są małżeństwem, tak naprawdę dopiero “teraz” zaczynają swoją relację od zera - od nieznajomych do kochanków. Poza tym bardzo podoba mi się, że został tu ukazany realny problem i jego realne rozwiązanie. Wybaczcie, że nie zdradzę tu, o co dokładnie chodzi, bo to duży spoiler, ale! Nie ma w tej historii cudotwórców ani cudów, naciągania faktów i słodzenia, a to sprawia, że staje się nawet bliższa sercu. A jeśli już trochę w nie kłuje, to w najlepszy możliwy sposób. Książka o przyjaciółce Cove, czyli “Forget Me Not”, od blisko roku zajmuje miejsce wśród najlepszych romansów biurowych, jakie w życiu przeczytałam. Ponieważ są ze sobą powiązane, to siłą rzeczy stała się dla mnie pewnym punktem odniesienia dla “Regret Me Not”. I biorąc to pod uwagę… Uważam, że historia Cove i Cala była bardzo dobra, zarówno pod kątem fabuły, jak i wykonania, ale nie wywołała na mnie aż takiego wrażenia, jak ta o Astrze i Thanie. To “Forget Me Not” była tą, która absolutnie rozwaliła mi mózg, ale z “Regret Me Not” przeżyłam świetną, chwilami naprawdę emocjonującą przygodę, którą na pewno będę miło wspominać. Szczerze polecam 💜 Ocena: 4,5/5 🥃
Recenzja: olilovesbooks2, Iwanek Aleksandra
Jest na bookstagramie ktoś, kto nie słyszał o tej autorce? Kolejna zwariowana i przezabawna pozycja od tej pani. Luźno powiązana z książką "Forget me not", ale znajomość jej nie jest potrzebna, żeby cieszyć się w pełni lekturą, a cieszyć jest się z czego. Świetna komedia romantyczna, oparta na popularnych i lubianych motywach, może szablonowa i przewidywalna, ale takie książki są sprawdzone i warto je czytać. Cove jest zadowolona ze swojego życia, pracuje robiąc to co lubi, ma mieszkanie, najlepszą przyjaciółkę, a od czasu do czasu lubi zaszaleć. Żyje chwilą, nie szuka problemów, które pozostawia by same się rozwiązały. Jeden z nich nie chce rozwiązać się sam. Calloway Shaw od dwóch lat jest jej mężem, mężem jedynie na papierze, bo ślub po pijaku w Vegas, jest czymś o czym Cove chce zapomnieć. Po dwóch latach Calloway zwraca się do niej z propozycją wyjazdu i udawaniem szczęśliwego małżeństwa, na ślubie brata, po czym obiecuje dać jej rozwód. Plan zarówno prosty jak i rozwiązujący wiele problemów, ale nie biorący pod uwagę, że wspólny tydzień może wiele zmienić. Ludka znowu rozwaliła system. Kolejna świetna, lekka i przyjemna historia, przy której zapomniałam o czasie, o własnych problemach, pozostała tylko ta historia, która mnie wciągnęła już od pierwszej strony i nie chciała wypuścić. Płynęłam z tą fabułą, prostą, zabawną, z czasem nieco pikantniejszą i coraz bardziej zajmującą, bo nawet w komediach romantycznych, pojawiają się problemy, dramy czy trudne tematy. Historia raczej typowa i przewidywalna. Ślub w Vegas, spotkanie po latach by niby rozwiązać problem, lecz pojawia się jakieś "ale". Do tego prosty układ, który z czasem komplikują uczucia. Cove i Calloway to całkowite przeciwieństwa. Ona krawcowa i kolorowy ptak, on poważny biznesmen. Cove nie była przygotowana na taką przygodę, dziewczyna niespodziewanie zostaje wciągnięta do rodzinny, takiej taką zawsze chciała mieć, dlatego wewnątrz siebie toczy walkę. Podobnie Calloway, który raz mocno się zbliża do żony, żeby później ją odpychać i zniechęcać. Widzimy tutaj niezłą huśtawkę nastrojów i z czasem coraz bardziej zastanawiamy się o co tak właściwe chodzi, skoro iskrzy, czuć chemię, ale mimo to bohaterowie nie mogą się przełamać, prawda jest nieco bolesna i trudna, więc pozostaje trzymać kciuki. Spodziewałam się świetnej komedii romantycznej i taką dostałam, nie spodziewałam się jednak (bo nie czytałam opisu) mroźnych klimatów Alaski kontrastującej z rodzinnym ciepłem. Jak już wspominałam fabuła była schematyczna i przewidywalna, ale nie jest to wadą, bo niektóre historie bronią się same, ale też czasami takich właśnie historii potrzebujemy. Takich na pograniczu prawdy a fikcji, historii które pozwalają się nam na chwilę oderwać od szarej rzeczywistości, bawią ale i dają nadzieję, niosą ze sobą wiele optymizmu i pozytywnych wibracji, które później towarzyszą nam w tym realnym życiu. Podobało mi się jednak, że autorka tutaj nie poszła w ten znienawidzony przeze mnie motyw, bo jednak bałam się, że będzie podobnie jak w "Forget me not", tutaj było inaczej, tak nawet trochę oryginalnie, więc za to duży plus. Bardzo mi się podobało, nawet chyba nieco ciut bardziej niż historia Astry i Thane'a. Było zabawnie, ciekawie, momentami dramatycznie, innym razem intensywnie a nawet bardzo gorąco. Oczywiście według mnie końcówka mogła być nieco bardziej ekscytująca czy spektakularna, ale nie będę za bardzo narzekać. Doczekałam się tego na co czekałam już mniej więcej od połowy książki, więc w bardzo dużym stopniu jestem usatysfakcjonowana. Książka była rewelacyjna, przeczytałam na raz, bawiłam się wyśmienicie i oczywiście polecam.
Recenzja: NieSprzatamCzytam, Kubacka Magdalena
Nie czytałam pierwszego tomu serii i już po skończeniu „Regret Me Not” wiem, że muszę to jak najszybciej nadrobić, bo jeśli poprzednia historia była choć w połowie tak dobra jak ta, to ja chcę więcej. Ludka Skrzydlewska totalnie kupiła mnie po raz kolejny swoim stylem pisania. Cała fabuła zaczyna się od czegoś, co brzmi jak gotowy przepis na katastrofę. Impreza w Vegas, przypadkowy ślub z praktycznie obcym facetem i ucieczka. Cove po prostu znika z życia Callowaya na dwa lata, udając, że problem sam się rozwiąże. No i właśnie wtedy Cal wraca z propozycją nie do końca do odrzucenia. Rozwód za towarzystwo na ślubie brata na Alasce i udawanie idealnego małżeństwa. Brzmi jak plan, który absolutnie nie ma prawa skończyć się dobrze, więc oczywiście kończy się jeszcze gorzej dla ich spokoju emocjonalnego. I powiem wam szczerze, Calloway momentami doprowadzał mnie do takiej frustracji, że miałam ochotę piznąć książką o ścianę, SERIO! Ten człowiek chwilami był tak uparty, tak irytujący i tak bardzo działał mi na nerwy, że nie wiem, jak Cove wytrzymywała z nim dłużej niż pięć minut. A najgorsze (najlepsze) jest to, że jednocześnie autorka zrobiła go w taki sposób, że mimo wszystko człowiek dalej chce czytać, dalej chce obserwować tę relację i kibicuje im bardziej, niż powinien. Ta ich dynamika naprawdę robi całą robotę. Ona jest żywiołowa, chaotyczna i spontaniczna, on poukładany, sztywny i kontrolujący wszystko wokół siebie. Totalne przeciwieństwa, które działają na siebie jak zapalnik. 🔥 Ogromnym plusem tej książki jest też humor. Taki naturalny, niewymuszony, który pojawia się dokładnie tam, gdzie trzeba. Dialogi między bohaterami czy sceny z Furdinandem autentycznie poprawiały mi humor i sprawiały, że ta historia miała taki komfortowy klimat mimo emocjonalnych momentów. I właśnie za to chyba najbardziej polubiłam styl Ludki. Nie miałam poczucia sztuczności ani przesadnego dramatyzowania. Wszystko płynęło lekko, a emocje same robiły swoje. „Regret Me Not” to jeden z tych romansów, przy których człowiek jednocześnie się śmieje, wzdycha i denerwuje na bohaterów, ale absolutnie nie chce ich opuszczać. I nawet jeśli Calloway testował moje nerwy regularnie, to finalnie kupił mnie całkowicie. No niestety. Chyba przepadłam. POLECAM!
Recenzja: booklover_annaz, Zielonka Anna
❤️ {Q} Czy chcielibyście zamieszkać na Alasce? #recenzja Pióro autorki już jakiś czas mam na oku, jedną książkę nawet miałam rozpoczętą, ale przy nawale współpracy czeka ona na dokończenie. Tej historii jednak nie mogłam sobie odmówić, bo ślub w Vegas, to coś co kocham w książkach! Podchodząc do tej powieści miałam minimalne oczekiwania, nie do końca byłam pewna czego mogę się spodziewać, a jednak moje zaskoczenie jest ogromne! Poprowadzenie akcji jest fenomenalne, bohaterowie idealnie nieidealni, pomysł na fabułę świetny, ale to jego wykonanie podbiło moje serce. Nie brakuje tu nuty tajemnic, które skrywają Cove i Calloway. To właśnie one sprawiły, że nie mogłam się doczekać, aż je poznam. Dzięki temu naprawdę bardzo dobrze mi się czytało. Dodatkowo to jak lekko i przyjemnie pisze autorka, sprawiło, że książkę tę przeczytałam w zaledwie dwa dni, co ostatnio jest dla mnie ogromnym osiągnięciem. Poznajemy tutaj historię Cove i Callowaya, którzy biorą ślub w Vegas i przez dwa lata nie mają ze sobą kontaktu. Dla kobiety jest to problem, którego nie rozwiązuje od razu, bo nie jest według niej pilny. Gdy mężczyzna przyjeżdża do sali weselnej, w której jej przyjaciółka ma swoją uroczystość, Cove myśli, że jest tam po to, by sfinalizować rozwód. Początkowo nie jest chętna do rozmowy, ale finalnie zgadza się na nią w kolejnym dniu. Jeszcze nie wie, że będzie leciała na Alaskę, towarzyszyć mężowi w dniu ślubu brata. Tutaj właśnie zaczynamy całą akcję. Moim skromnym zdaniem jest to świetnie opisany wypad w zimne strony. Nie brakuje rodzinnych chwil, zmiany temperatur, czego zdecydowanie nie spodziewała się nasza bohaterka oraz sporej dozy udawania. Nie zabrakło również starej miłości, która zraniła głównego bohatera. Bardzo podobały mi się opisy randek Cove i Calloweya, odczuwałam jakbym sama tam była. Choć nie ukrywam trochę im zazdrościłam. 🤣 Niemniej jednak jest to wspaniale napisana książka, którą warto przeczytać i wyrobić sobie o niej własne zdanie, choć tym, którzy mają podobny gust do mnie, zdecydowanie się spodoba. Moja ocena 5/5☆
Recenzja: jeszczejednastrina, Siwiec Joanna
🍍To zabawna i lekka historia, momentami dość schematyczna, ale napisana w bardzo przyjemnym stylu. Znajdziecie tu wiele popularnych motywów, takich jak fake relationship, grumpy and sunshine, he fell first czy forced proximity. Jeśli lubicie takie klimaty, zdecydowanie warto sięgnąć po tę książkę. 🍍Relacja między bohaterami została przedstawiona naprawdę świetnie. Choć na pierwszy rzut oka są swoimi przeciwieństwami, doskonale się uzupełniają. Ich dialogi pełne są ripost i droczenia się, a napięcie między nimi czuć już od pierwszych stron. W książce pojawia się kilka spicy scen, ale zostały napisane ze smakiem i nie są przesadzone ani wulgarne. 🍍Jednak nie jest to opowieść tylko o miłości. Autorka porusza też trudniejsze tematy, takie jak samotność, samoakceptacja oraz lęk przed odrzuceniem. Pokazuje, jak trudna bywa droga do tego, by w końcu pozwolić sobie na szczęście. 🍍Jest to drugi tom serii, jednak opowiada o losach innych bohaterów, dlatego można czytać go niezależnie od pierwszej części. Nie zawiera też wielu spoilerów, więc spokojnie możecie zacząć właśnie od niego. 🍍Bardzo lubię twórczość Ludki i ta książka również przypadła mi do gustu. Jeśli lubicie lekkie i pełne emocji romanse, ta historia zdecydowanie może wam się spodobać.
Recenzja: herbaciana.zaczytana, Pietrowska Eliza
Kiedy dowiedziałam się, że wychodzi Regret me not, biegiem leciałam nadrobić pierwszy tom. Bawiłam się świetnie, podobał mi się, ale to właśnie Regret me not bardziej skradło moje serce. Pierwszy tom był dobry, ale ten okazał się jeszcze lepszy. Przepadłam już od pierwszej strony i tak się wyciągnęłam, że nie wiem kiedy dojechałam do końca. Prawda jest taka, że przed tę książkę się płynie. A także to, że książki Ludki są idealne do czytania w podróży pociągiem. Bo to już kolejna pozycja jej autorstwa, którą czytałam w trasie. Umiliła mi te 6 godzin jazdy do tego stopnia, że nawet nie wiedziałam kiedy dojechałam do domu. Fabuła fabułowała, miała wszystko to, co naprawdę uwielbiam i to, co mieć powinien dobry romans. Bohaterowie tak różni, że to aż nieprawdopodobne - obecni Spontaniczny ślub w Vegas - był On zakochał się pierwszy, więc czego chcieć więcej? Może odrobiny humoru i chwytliwych tekstów...to także się znalazło. Osobiście jestem zachwycona tą historią. Zachwycona przez wielkie Z. Bawiłam się z nią naprawdę świetnie i nie żałuję ani chwili poświęconej na czytanie. Dlatego też nie pozostaje mi nic innego jak polecić Wam tę książkę. Zapiszcie sobie ten tytuł i w wolnej chwili po niego sięgnijcie.
Recenzja: @leavelawforbooks, Petr Weronika
„Nie pamiętam, kiedy ostatnio serce biło mi tak szybko poza momentami, gdy on jest blisko”. Jeden wieczór w Vegas, jedno spojrzenie, kiczowata kaplica i obrączka na palcu następnego ranka. Później zniknął na dwa lata… Wrócił niczym huragan z groźnym spojrzeniem i prośbą, by udawała. Szaleńcza miłość? To będzie trudne. Oni tak różni od siebie… Mroźna Alaska, kilka wspólnych chwil i spojrzenia zdradzające wszystko. Bo kiedy udajesz miłość bardzo szybko można zakochać się w jej wizji i drugim człowieku… „Najbardziej wartościowe w życiu bywa to, czego nie możemy mieć”. Pióro Ludki Skrzydlewskiej polubiłam już bardzo dawno temu. Na samym początku zachwycały mnie dreszcze, ta niepewność i oczywiście miłość. Później odkryłam zabawną stronę autorki i przepadłam jeszcze bardziej, bo humor w jej książkach jest dokładnie taki, jak lubię. Sięgam po nie bez wahania wiedząc, że brzuch będzie bolał mnie od śmiechu, a wzruszenie pojawi się niespodziewanie. A jak było z „Regret Me Not”? Cudownie się bawiłam! Czytało mi się tak dobrze, tak przyjemnie, że pojawienie się epilogu bardzo mnie zaskoczyło. A główni bohaterowie? Zakochiwali się w sobie powoli kradnąc też moje serce. Cove Kolorowy ptak. Dziewczyna, która w moich oczach była taką pozytywną wariatką z iskrą i cudownym charakterkiem. Śmiała, ciekawa świata, kochająca kolory i swoich bliskich. Tylko nie było ich wielu… Jej samotność i pragnienie bliskości łamały mi serce. Nie spodziewałam się tego ciosu, szarości pośród tylu kolorów i przez to też poczułam z nią więź. Każdy jej uśmiech radował, a łza bolała. Niespodziewanie łzy w pewnym momencie pojawiły się i w moich oczach. Calloway Przystojny, gburowaty i bajecznie bogaty. Na początku był dla mnie zagadką, intrygował i mieszał w głowie. Niby sztywny i zdystansowany, ale też czuły. Za każdym razem, kiedy mówił do niej „ananasku” moje serce biło szybciej. Chciał to wszystko zakończyć, a jednak tak się starał… Wiele pięknych małych i wielkich gestów. Potrafił mnie rozczulić, ale też rozgniewać, bardzo. Obserwowanie rozwoju ich relacji było czystą przyjemnością. Na mojej twarzy często pojawiał się uśmiech, czasem nawet wybuchałam śmiechem, były rumieńce, motylki, ale też ucisk w sercu. Takie historie są dla mnie cudownie komfortowe i chyba nigdy mi się nie znudzą. Kocham czytać o takiej miłości i odpoczywać przy tym, tak po prostu. Bardzo podobało mi się, że tak ogromną rolę w tej książce odgrywał Furdinand, czyli pies głównej bohaterki. Czy kilka razy przez niego popłakałam się ze śmiechu? Możliwe… Kolejne piękne oblicze miłości i czułości. I choć autorka zabrała mnie w podróż na Alaskę w sercu czułam ciepło. Calloway i jego rodzina… To było to ciepło. Szalona rodzinka, miłość i przytyki rodzeństwa. Czasem nie zdajemy sobie sprawy jak cenne są tak normalne rzeczy. Tę książkę będę kojarzyć z uśmiechem, nutką szaleństwa, kolorami, miłością i jej obliczami. Na widok ananasa już zawsze będę się uśmiechać. Lubię kiedy gburek odnajduje swoje słoneczko i zaczyna się uśmiechać. Lubię książki, które wywołują uśmiech i wzruszenie. Lubię takie romanse. Lubię pióro autorki. Bardzo lubię książkę „Regret Me Not” i jej bohaterów. Polecam!
Recenzja: Oczarowane.literacko, Skrochocka Karolina
Druga część książki „Forget me not” całkowicie przerosła moje oczekiwania. Już pierwsza historia bardzo mi się podobała, ale ta dosłownie skradła moje serce. Cove od dwóch lat jest mężatką, jednak od czasu ich nietrzeźwego ślubu w Vegas nie widziała swojego męża. Teraz nagle Calloway się odzywa i prosi ją o przysługę. Kobieta ma z nim pojechać na ślub brata, a w zamian on od razu po powrocie się z nią rozwiedzie. Prosta sprawa, prawda? Jednak nikt nie powiedział, że ciągłe udawanie przed jego rodziną, wspólne dzielenie pokoju i spędzanie ze sobą każdej chwili potrafi tak bardzo ich do siebie zbliżyć. Aż w końcu trudno powiedzieć co jest udawane, a co nie. Cove to zakręcona, odważna krawcowa, która lubi robić ekstremalne, niespodziewane atrakcje. Wszędzie jej pełno, jest głośna i wyróżniająca się z tłumu. Wyjście za mąż za nieznajomego jest totalnie w jej stylu. Miała nadzieje, że w końcu spotka ją upragnione szczęście w miłości, ponieważ dotąd miała do czynienia z nieodpowiednimi partnerami. Z kolei Calloway jest jej totalnym przeciwieństwem. Cichy i gburowaty, który obserwacje i analizuje każdą sytuację. Nie wierzył, że zasługuje na szczęście, a jednak robił wszystko, żeby sprawić uśmiech u swojej żony. Troszczył się i zauważał wszystkie małe szczegóły. Ta dwójka idealnie do siebie pasuje, mimo tylu różnic. Bardzo szybko znaleźli wspólny język, aż w końcu rozumieli się bez słów. Cal był w stanie zrobić wszystko dla Cove, nawet wynająć prywatny samolot! Natomiast dziewczyna była najlepszym wsparciem swojego męża. Uzupełniali się nawet o tym nie wiedząc. Trudno nie wspomnieć o piesku Cove, który był jedną z moich ulubionych postaci. Wszystkie sceny z nim były urocze i zabawne, a jego miłość do Cala bezgraniczna i niespodziewana. Dodatkowo mogliśmy się dowiedzieć co się dzieje u pary z pierwszej części! Książka opowiada o samotności, wadze rodziny w życiu i trudności w byciu innym, wyróżniającym się. Kolejna świetnie napisana, cudownym piórem Ludki książka, która wciąga od pierwszego rozdziału. Nie mogłam się od niej oderwać. Bardzo polecam! PS bardzo bym się cieszyła, jeśli kolejna część byłaby o Emmie.
Recenzja: https://www.instagram.com/pokoj_pelen_ksiazek/, Paulina Ampulska
"Regret me not" to kolejna niesamowita historia spod pióra Ludki Skrzydlewskiej, czyli jednej z moich ulubionych polskich pisarek. Znalazłam tutaj wszystko to, co cenię sobie w romansach, czyli motyw grumpy & sunshine, świetnie napisane sceny zbliżeń oraz humor, który wraz ze świetną fabułą tworzą spójną całość, którą czyta się praktycznie na raz. ☺️ Mimo, że motyw aranżowanego związku nie jest moim ulubionym to bawiłam się znakomicie. Główni bohaterowie znają się dwa lata, a ich początek znajomości wydarzył się bardzo chaotycznie. Cove i Calloway pod wpływem procentów i chwili pobrali się w Las Vegas i od tamtej chwili nie mieli ze sobą kontaktu. Cove mieszka w San Francisco, pracuje jako krawcowa i żyje pełną piersią. Calloway z kolei jest bardzo bogatym prezesem firmy, zajmuje się księgowością i właśnie przyjeżdża do swojej żony by prosić ją o przysługę. Ma ona pojechać na wesele jego brata, udawać że jest zakochaną żoną, pomóc mu oszukać rodzinę, a w zamian ten podpisze papiery rozwodowe... Wydaje się, że będzie to prosty układ, ale tym razem uczucia niespodziewanie przybiorą inny obrót. Książkę przeczytałam w niecałe 3 godziny i zerwałam dla niej nockę. Polubiłam bohaterów od pierwszych stron, wciągnęłam się w tę historię na maksa i cudownie było wrócić do bohaterów, których poznaliśmy w poprzedniej książce autorki, a którzy teraz są bohaterami pobocznymi. To nie jest zwykły romans, autorka umieściła tutaj również mocny motyw rodziny, tajemnic oraz stworzyła bohatera, który jest ideałem mężczyzny. Za plus uważam też dodatkowe rozdziały z perspektywy Calloway'a. Polecam! Nie zawiedziecie się 🥰
Recenzja: Mol_nad_molami, Czajkowska Sylwia
"🅁🄴🄶🅁🄴🅃 🄼🄴 🄽🄾🅃" To kolejny romans od Ludki Skrzydlewskiej. Romans, w którym autorka perfekcyjnie wyważyła komedię, romans i ból... #Regretmenot czyta się genialnie! Autorka zaserwowała nam 432 strony ciekawej fabuły, genialnych małych gestów, szalonego psiaka i ANANASÓW... 🍍🍍 Szalony weekend w Las Vegas, przypadkowy mąż i tydzień udawanego małżeństwa na Alasce... Czy w przypadku takiego zestawienia coś może pójść nie tak? A i owszem! Chociażby sam moment wsiadania do samolotu... 🤣 Ta scena była GENIALNA i totalnie się na niej uśmiałam. Sam początek książki klasyczny przygoda na jedną noc, Ona ucieka, On potajemnie podgląda jej życie i to, co dzieje się później... Relacja pomiędzy bohaterami wyważona bez zbędnego słodzenia, ale za to ze sporą dawką chemii i małych gestów! Wątek dotyczący poprzedniego związku głównego bohatera dobrze poprowadzony, a dzięki tajemniczości, jaką zaserwowała nam autorka, od początku próbowałam to rozgryźć. Częściowo nawet mi się udało, ale reszta... Poczułam się pozytywnie zaskoczona. DOBRZE napisane #spicy sceny, choć wcale nie ma ich aż tak dużo! Ludka Skrzydlewska to jedna z tych autorek, która potrafi w te klocki! Sceny zbliżeń są smaczne i przede wszystkim nie uraczycie tu #creepy określeń (chociażby dotyczących części ciała) co wielokrotnie razie mnie podczas czytania. Samo zakończenie wypadło ciekawie. Duży plus za dodatek w formie perspektywy Callowaya z tych najważniejszych momentów.
Recenzja: AnkaWach , Wachowska Anna
Ona nie pamięta ich wspólnej nocy, on zaś nie potrafi zapomnieć o ich ślubie. Jak to możliwe, że po dwóch latach pojawia się na ślubie jej przyjaciółki i prosi ją o przysługę? Przecież przez ten czas nie mieli ze sobą żadnego kontaktu. Spontaniczny ślub w Las Vegas i poranna ucieczka były świadkiem ich szalonego wybryku. Zderzenie dwóch odmiennych światów, i to dosłownie. Ona to prawdziwy promyk słońca, pomimo, że życie nie oszczędzało jej od najmłodszych lat. On, choć ma kochającą rodzinę, jest wycofanym biznesmenem, który rzadko się uśmiecha- ale wszystko do czasu. Tydzień, wspólna sypialnia i najważniejsze - muszą tak zagrać, aby wszyscy uwierzyli, że są szczęśliwym małżeństwem od dwóch lat. Gra rozpocznie się wraz z przekroczeniem progu domu rodziców. Ale czy wszystko opierało się jedynie na grze czy może od samego początku chodziło o coś więcej? Ustalone zasady, brak publicznego okazywania uczuć, ale to on łamał wszelkie reguły. Zorganizował lot jej pupila samolotem aby przystała na jego plan- ale nie obeszło się bez wpadki. Cóż, ucierpiał Caloway i jego markowa koszula. Relacja rozwijała się swoim tempem, zaczęli grać do jednej bramki, a wtedy wszystko układało się idealnie. Uczucia były wyczuwalne, a ich pragnienia stawały się walką z rozumem. Przyciągnie było , ukradkowe spojrzenia, czułe gesty ale zabrakło szczerości w pewnej chwili. Cove to bohaterka, która zbytnio nie wierzy w siebie. Uważa, że trudno ją pokochać, choć jest w błędzie - to wartościowa kobieta, którą wszyscy darzą sympatią. Jej pasja do szycia to coś więcej niż praca. Swoimi ubiorami wyraża swój oryginalny styl bycia i to jest cudowne. Historia o drugiej szansie, która pojawia się niespodziewanie. Myślała, że już nigdy nie spotka swojego fikcyjnego męża, jednak los postanowił inaczej. Momentami można się wzruszyć, zwłaszcza gdy dochodzi do szczerej rozmowy.Okazuje się, że pasują do siebie idealnie, bardziej niż zakładali na początku. Podobno przeciwieństwa się przyciągają,faktycznie coś w tym jest. Historia w której to On zakochuje się pierwszy🔥❤💍
Recenzja: Weronika Bookstagram , Gębska Weronika
Mogłabym powiedzieć, że ja z nią skończyłam ale to mogłoby się okazać nieprawdą. To książka skończyła ze mną zdecydowanie. Miałam przyjemność zapoznać się z „Regret Me Not" i muszę przyznać, że było warto. Poznajemy tutaj historię nietuzinkową, która zapierda dech już od pierwszej strony. Przypadkowy ślub nieznajomych przeobraża się w coś znacznie bliższego. Zacznijmy od bohaterów. Nasza główna bohaterka Cove przeszła naprawdę wiele od samego początku pojawienia się na świecie. Jest kobietą z bagażem doświadczeń. Nie pokazuję prawdziwej siebie do końca, zakłada maski, aby nie pokazać światu co ją boli. Chociaż wewnętrznie wie czego jej brakuje. Jest tez osobą, która walczy o swoje i nie boi się powiedzieć tego na głos. Przeważnie jej cichy głosik w głowie podpowiada, żeby lepiej się nie angażować w nic, ale ona i tak to robi. Jest kobietą silną chociaż czasem też potrzebuje kogoś obok siebie, kto będzie się nią opiekować. Jej postać została tak dobrze wykreowana przez autorkę, że nie mam tutaj do niej żadnych zastrzeżeń. Chociaż nie. Mam jedno. Mogłaby trochę bardziej zaufać temu co czuje, a nie co "mówi głowa„. Z kolei nasz główny bohater Cal jest jej totalnym przeciwieństwem. Jego kariera jest zawrotna i pokazuje na każdym kroku, że on to jednak potrafi. Jest mężczyzną, który dba o swoich najbliższych zawsze. Chociaż też ma swoją przeszłość polubiłam go bardzo. Czy mógłby zostać moim ulubionym bohaterem w tej książce? Oczywiście. Stapa twardo po ziemi, chociaż czasem ma swoje odloty i jest irytujący, ale nie bez powodu taki został stworzony. (Musicie się sami przekonać odnośnie jego osoby, a ja wam mówię już teraz, że się nie zawiedziecie). Następnym dość sporym plusem tej książki jest dodatek na samym końcu. Muszę wam powiedzieć, że ten dodatek pokaże wam znacznie większy obraz tej książki. Rozdziały były krótkie jak na editio. Czytało się ją szybko, bez większego zastanawiania i myślenia co dane słowo oznacza. Czyta się ją płynnie, bez przerwy najlepiej 😅. Chociaż nie powiem korciło, aby zerwać nockę dla niej chyba w większości czasu. Zważając na mój stan nie było to niestety możliwe. "Regret Me Not„ to historia, która nie raz zaskakuje i wzrusza jednocześnie. Nie jest ona też za słodka jeśli więcej o co mi chodzi. Zakończenie było fajne, ale mówię ten dodatek dodał mu znacznie głębszego znaczenia. Książkę końcowi oceniam na 5/5 ⭐ (chociaż nie kiedy miałam ochotę zniżyć ocenę, przez pewne sytuacje). Słowem zakończenia dziękuję wydawnictwu za możliwość zapoznania się z historią Cove i Cala. Mam nadzieję, że zachwyciłam was w jakimś stopniu do przeczytania jej. Ludka ty kochana pisz więcej takich historii. Zdecydowanie łapią za serce i pewnie nie puszczą tak szybko. To książka, która się pamięta bardzo długo.
Recenzja: Adrianna’s books , Klimiszyn Adrianna
Regret Me Not to kolejna książka spod pióra Ludki Skrzydlewskiej, która nie tylko spełniła moje oczekiwania, ale też sprawiła, że świetnie się przy niej bawiłam… i kompletnie nie chciałam jej kończyć. Nie wiem, jak ona to robi, ale pisze w taki sposób, że przez tę historię po prostu się płynie, a nim się obejrzysz widzisz napis „koniec”. I nawet wtedy autorka daje nam coś jeszcze, żebyśmy nie tęsknili - dodatek z perspektywy Calloweya! Ale o czym właściwie jest ta książka? O Cove - krawcowej żyjącej chwilą, prowadzącej beztroskie życie i wierzącej, że każdy problem w końcu rozwiąże się sam. Stara się być silna i niezależna, bo tak naprawdę nie ma przy sobie nikogo… poza psem Furdim. Jest też Calloway - sztywny księgowy, będący jej całkowitym przeciwieństwem i chodzącym green flagem, który przeżył bolesne rozstanie, co wpłynęło na jego zachowanie (i przyznam, że jego zmiany zachowania i sprzeczne sygnały momentami potrafiły być męczące). Łączy ich spontaniczny ślub w Vegas oraz układ, na który się decydują - wyjazd na Alaskę na rodzinny ślub jako małżeństwo. Ale czy da się udawać parę i się nie zakochać? No może być ciężko… szczególnie że napięcie między nimi czuć już od samego początku. Widać, że bardzo się sobie podobają i nawet kiedy udają - czuć, że nie wszystko to gra. Czuć, że kryje się za tym coś więcej. Urzekło mnie też to, jak Calloway troszczył się o Cove na każdym kroku i robił wszystko, by była szczęśliwa (nawet jeśli sam czasem czuł się niekomfortowo). Było napięcie, były spicy sceny i był też Furdinant, który świetnie rozładowywał atmosferę i nie raz wywołał uśmiech na mojej twarzy. Do tego cała rodzina Cala - cudowna, wspierająca i przyjmująca Cove z otwartymi ramionami. W głębi serca dziewczyna właśnie tego potrzebowała.. i takiego faceta jak Call. Wszystko tutaj było tak dobre, że naprawdę trudno znaleźć mi jakiekolwiek wady. To zdecydowanie jedna z lepszych książek Ludki, jakie miałam okazję czytać, wiec nie zastanawiajcie się, tylko czytajcie!
Recenzja: natalia.reads_book, Chabowska Natalia
Ludka po raz kolejny udowadnia, ze idealny książkowy facet to faceci z green flagą! To miał być tylko układ, a skończyło się złamaniem serca. Calloway i Cove spędzali ze sobą tyle czasu, że ich układ przestał przypominać udawanie. Dzięki atrakcjom, które jej zapewniał i jak spędzali czas to momentami wyglądali na naprawdę zgrany duet, a nie na dwójkę ludzi związanych jedynie umową. Są swoimi przeciwieństwami: ona jest radosna, a on spokojny. Każdy ją kocha, albo pokocha, on natomiast lubi tylko tych, którzy na to zasłużą, więc nawet nie stara się być miły. Cove zazdrościła innym szczęścia i miłości, bo sama dotąd trafiała na niewłaściwych partnerów. Przy Callowayu czuła się jednak jak księżniczka, dbał o nią, troszczył się i zapewniał wszystko. Niestety, to był tylko układ. Gdy dobiegł końca, wróciła do domu ze złamanym sercem. Calloway nie wierzył, że może być naprawdę szczęśliwy. Przez sekret, którego nikomu nie zdradził, nie potrafił się z nikim związać. Kiedyś już oddał komuś serce i został zraniony. Od tamtej pory woli kochać na odległość, zamiast ryzykować zranienia. Książka jest świetnie napisana, uwielbiam pióro Ludki. Bardzo doceniam to, że każdy z jej bohaterów ma jakieś wady. Nie ma tu typowych „bad boyów”, są za to świetnie wykreowani faceci z „green flagami”. To wyróżnia te książki na tle innych. Z czystym sumieniem mogłabym je polecić nawet nastolatkom, bo nie zawierają treści, które mogłyby ich straumatyzować. Myślałam, że Forget Me Not to najlepsza historia, jaką czytałam, ale ta część jest jeszcze lepsza i zostaje moją ulubioną. Styl pisania jest lekki. Opisy, dialogi brzmią realistycznie, naturalne. Od tej książki po prostu nie da się oderwać. Chcę się więcej, więcej i jeszcze raz więcej! I nie zapominajmy o Furdinandzie! Nic nie pobije tego jak obrzygał koszule Callowayowi🤣
Recenzja: Lettoaletto, Grzelak Karolina
Ludka Skrzydlewska zabiera nas w tej książce w same piękne miejsca! Najpierw San Francisco, potem na Alaskę, a we wspomnieniach i do szalonego Vegas!😁 To tam dwa lata wcześniej Cove, którą już kojarzymy z "Forget me not", obudziła się pewnego skacowanego poranka z obrączką na palcu i certyfikatem małżeństwa na szafce nocnej. A potem... zwiała.😁 Była pewna, że Calloway - sztywniak, za którego rzekomo wyszła, szybko skontaktuje się z nią w sprawie rozwodu, ale mijały dni, miesiące, a w końcu dwa lata i dopiero wtedy Shaw pojawił się w jej życiu na nowo. W dodatku z niecodzienną prośbą - aby pojechała z nim na ślub brata, udając przez jakiś czas jego prawdziwą żonę. Cove robiła w życiu mnóstwo zwariowanych rzeczy, więc i teraz postanowiła się zgodzić, licząc na szybki rozwód po powrocie. Nie sądziła jednak, że rodzina Cala okaże się tak kochana, Alaska tak piękna, a sam Cal tak uroczy. Czy jednak ich odmienne charaktery będą mogły się dopasować? Czy spojrzenie na przyszłość będzie choć trochę zbieżne?🥹 Chciałabym powiedzieć, że tak, oczywiście, przecież wystarczy miłość i wszystko się ułoży, ale w rzeczywistości tak nie jest i bardzo mi się podoba, że Ludka nie próbowała udawać, że jest.😁 Czytając, zastanawiałam się razem z Cove, dlaczego Cal nie skontaktował się z nią wcześniej, dlaczego nie żądał rozwodu albo nie chciał kontynuować ich relacji. Powód okazał się bardzo dobry, bardzo ciekawy i - przede wszystkim - dobrze napisany i rozwiązany. Nie będę spojlerować, nie bójcie się, ale pragnę zaznaczyć, że szalenie spodobało mi się, w którą stronę potoczyła się fabuła i że został taki temat poruszony. A Cal okazał się najzieleńszą z zielonych flag! Przez cały czas był naprawdę uroczy, robił mnóstwo drobnych i wielkich rzeczy, których nie musiał, a chciał, nawet kosztem swojego komfortu. Myślę, że wszyscy lubimy takich bohaterów, prawda?😊 Cove okazała się szaloną, odważną dziewczyną, która kryje w sobie mnóstwo głębi i zasługuje na złote góry. Zasługuje na faceta, który zmiażdży wszystkie jej kompleksy i pokaże, na co zasługuje. "Nie, żebym liczyła na coś ze strony Callowaya, bo to jasne, że jesteśmy dla siebie obcymi ludźmi i tak raczej pozostanie. Ale chciałabym kiedyś być dla kogoś właśnie tym, co sugerował w swoich słowach. Chciałabym się z kimś uzupełniać, być dla kogoś ważną, zamiast jedynie przelotną rozrywką." Ich chemia od samego początku była cudownie skrząca, choć to jednocześnie raczej slow burn, co tylko sprawiło, że książkę czytało się świetnie! Do tego mnóstwo humoru, parę przemyśleń i naprawdę dobra puenta. Czego chcieć więcej?😁 Już "Forget me not" było dobre, ale moim zdaniem "Regret me not" jest jeszcze lepsze! Bardzo polecam i czekam na więcej!💜 8,5/10😊
Recenzja: historie_budzące_namiętność, Skoczylas Katarzyna
„W końcu tego wszyscy chcieli ode mnie przez całe moje życie. Żebym się dostosowała. Żebym przestała wyglądać jak wariatka. Żebym zachowywała się jak grzeczna dziewczynka.” Jak (nie) wyjść za mąż po kilku drinkach w Las Vegas za obcego mężczyznę i się nie pogubić? A co, gdy po dwóch latach stanie się na wprost męża? Ups, mam męża, czyli zaczynamy kolejną szaloną przygodę stworzoną przez Ludkę Skrzydlewską. Od tej książki nie można się oderwać, ta historia wciąga od pierwszej strony, zapewniając humor, emocje i wypieki na twarzy. Cove, to chodzący żywioł i definicja chaosu w pięknym wydaniu, szalona krawcowa i miłośniczka adrenaliny, zachwyca humorem i psem o imieniu Furdinand. Nie boi się skoczyć ze spadochrony, czy wybrać się na niebezpieczną wyprawę w Andy. Ale boi się czegoś innego, zranienia i utraty bliskich jej osób. Oraz uważa, że problemy same znikną jak się ich nie ruszy. Więc nic dziwnego, że ma męża, którego nie widziała od dwóch lat. Aż do teraz. Jej przypadkowym mężem jest Cal, ale on to jest już zupełnie inna bajka. Księgowy z miną jakby połknął kalkulator, ubrany w garnitur, który kosztuje więcej niż jej roczne wydatki. I właśnie zapukał do jej drzwi, proponując, że się rozwiodą, ale ona musi polecieć z nim na ślub brata i udawać kochającą żonę. Gdzie lecą? Na mroźną Alaskę. Czy coś w tym układzie może pójść nie tak? Oczywiście, że tak i to wszystko. Więc szykujcie się na świetną zabawę. „Bo w tym tygodniu nie chodzi o mnie. Rodzina Showów nie chce prawdziwej mnie, a Calloway na pewno nie chce jej obok siebie. Chce idealnej żony, nie mnie.” Ludka Skrzydlewska zestawiała ze sobą zupełnie różne dwa światy i osoby, które nie powinny do siebie pasować, a jednak jest zupełnie inaczej. Dialogi skrzą się od potyczek słownych, a sytuacje potrafią co chwilę zaskakiwać. Chemia między nimi wręcz parzy. On stara się trzymać zasad i zachowywać powagę, a ona robi wszystko by go wyprowadzić z równowagi. Humor jest świetny i wywołuje uśmiech. Tutaj pod warstwą żartów kryją się prawdziwe emocje, uczucia i obawy, które powoli zaczynają wypływać na światło dzienne. Bohaterowie nie są tylko papierowi, to ludzie z krwi, kości i szalonych pomysłów na życie, którzy potrafią podjąć decyzje równie nieprzewidywalne, co noc w Vegas. „Regret me not” to książka, którą czyta się z wypiekami na twarzy i szerokim uśmiechem, od czasu do czasu parskając śmiechem. Ludka Skrzydlewska jak zawsze serwuje historię idealną w której przypadkowe małżeństwo okazuje się najlepszą rzeczą. Gorąco polecam.
Recenzja: paulaczyta, Ciulak Paula
Ona nie pamięta ich wspólnej nocy. On nie potrafi zapomnieć ich ślubu Cove mieszka w San Francisco, ma psa, szyję ubrania i ogólnie żyje dość szczęśliwie i spontanicznie Na tyle że dwa lata temu podczas imprezy zaręczynowej poznała brata Pana młodego Callowaya i oo kilku drinkach pobrali się. Ona jednak uciekała i nie widziała się z nim. Aż do teraz. Callowy wraca aby dać jej rozwód o ile najpierw ona pojedzie nim na ślub jego brata. Co może pójść nie tak? Przecież zupełnie się od siebie różnią. Księgowy w garniturze nie pasuje do dziewczyny która skacze ze spadochronem. A może jednak? Co zrobią gdy pojawia się uczucia? Bardzo ciekawa książka. Niebanalne wątki, zaskakujące zdarzenia, bohaterowie, których łatwo polubić, dużo uczuć i emocji
Recenzja: inka.inbook, Iwanowska Weronika
Jak (nie) wyjść za mąż po kilku drinkach w Las Vegas za obcego mężczyznę i się nie pogubić? A co, gdy po dwóch latach stanie się na wprost męża? Ups, mam męża, czyli zaczynamy kolejną szaloną przygodę stworzoną przez Ludkę Skrzydlewską. Od tej książki nie można się oderwać, ta historia wciąga od pierwszej strony, zapewniając humor, emocje i wypieki na twarzy. Cove, to chodzący żywioł i definicja chaosu w pięknym wydaniu, szalona krawcowa i miłośniczka adrenaliny, zachwyca humorem i psem o imieniu Furdinand. Nie boi się skoczyć ze spadochrony, czy wybrać się na niebezpieczną wyprawę w Andy. Ale boi się czegoś innego, zranienia i utraty bliskich jej osób. Oraz uważa, że problemy same znikną jak się ich nie ruszy. Więc nic dziwnego, że ma męża, którego nie widziała od dwóch lat. Aż do teraz. Jej przypadkowym mężem jest Cal, ale on to jest już zupełnie inna bajka. Księgowy z miną jakby połknął kalkulator, ubrany w garnitur, który kosztuje więcej niż jej roczne wydatki. I właśnie zapukał do jej drzwi, proponując, że się rozwiodą, ale ona musi polecieć z nim na ślub brata i udawać kochającą żonę. Gdzie lecą? Na mroźną Alaskę. Czy coś w tym układzie może pójść nie tak? Oczywiście, że tak i to wszystko. Więc szykujcie się na świetną zabawę. „Bo w tym tygodniu nie chodzi o mnie. Rodzina Showów nie chce prawdziwej mnie, a Calloway na pewno nie chce jej obok siebie. Chce idealnej żony, nie mnie." Ludka Skrzydlewska zestawiała ze sobą zupełnie różne dwa światy i osoby, które nie powinny do siebie pasować, a jednak jest zupełnie inaczej. Dialogi skrzą się od potyczek słownych, a sytuacje potrafią co chwilę zaskakiwać. Chemia między nimi wręcz parzy. On stara się trzymać zasad i zachowywać powagę, a ona robi wszystko by go wyprowadzić z równowagi. Humor jest świetny i wywołuje uśmiech.
Recenzja: doubletroubleromance , Nowacka,Jarosz Sylwia,Daria
Cove na weselu swojej przyjaciółki czuje się przytłoczona samotnością. Brakuje jej tej „drugiej połówki”, miłości i poczucia prawdziwej rodziny. I właśnie wtedy -jak to bywa w życiu-wszystko się komplikuje jeszcze bardziej… bo na przyjęcie próbuje dostać się ktoś bez zaproszenia. Callaway. Jej mąż z jednej szalonej nocy w Vegas. Cove ma tendencję do zamiatania problemów pod dywan, licząc, że same znikną. Tym razem jednak to nie zadziała. Call składa jej propozycję: jeśli zgodzi się towarzyszyć mu na weselu jego brata, on da jej rozwód. Układ wydaje się prosty… więc się zgadza. Ale pod jednym warunkiem…zabierają psa. 🐶 A Call? Wynajmuje prywatny samolot, żeby zwierzak mógł lecieć z nimi w kabinie. I właśnie w tym momencie totalnie skradł moje serce. Największą walkę Cove toczy jednak nie z nim, a ze sobą. Brakuje jej pewności siebie, czuje się gorsza, niewystarczająca… i jest przekonana, że Call widzi ją dokładnie tak samo. Tylko że cały „plan” szybko zaczyna się sypać, gdy trafiają razem do jednego domu… jednej sypialni… i muszą udawać idealnie zakochane małżeństwo. Uwielbiam książki tej autorki są lekkie, urocze i przyjemne, ale zawsze niosą ze sobą coś więcej. To historie, które zostają w głowie i w sercu na długo.
Recenzja: Zaczytana Archiwistka Bookstagram, Paulina Kamieniecka
Niektóre decyzje podejmujesz spontanicznie. Inne… wracają po latach i pytają: na pewno tego nie żałujesz? Regret Me Not to historia, która zaczyna się jak lekka, trochę szalona komedia romantyczna… a kończy znacznie głębiej, niż można się spodziewać. Cove żyje tak, jak chce — bez planów, bez ograniczeń, z głową pełną impulsów i sercem, które nie lubi stać w miejscu. Skok ze spadochronem? Czemu nie. Spontaniczny ślub w Las Vegas? …okej, może to był lekki przesyt emocji. Bo właśnie tak zaczyna się ta historia. Jedna noc. Jeden podpis. Jeden błąd — albo coś, co miało nigdy nie mieć znaczenia. A potem pojawia się on. Calloway Shaw. Poukładany. Przewidywalny. Zupełne przeciwieństwo wszystkiego, co Cove uważa za „swoje”. I nagle ten mężczyzna, o którym najłatwiej byłoby zapomnieć… wraca z bardzo konkretną propozycją. Podróż. Układ. I szybki rozwód. Brzmi prosto? No właśnie nie. Bo między nimi od początku czuć napięcie — nie takie wybuchowe i oczywiste, ale ciche, narastające, pełne niedopowiedzeń. Każda rozmowa, każde spojrzenie, każdy wspólny kilometr zmienia coś, czego nie da się już cofnąć. To nie jest historia o idealnej miłości. To historia o tej niewygodnej. O uczuciu, które pojawia się w najmniej odpowiednim momencie. O ludziach, którzy do siebie nie pasują… a jednak coś ich przyciąga. I o tym, że czasem największym ryzykiem nie jest zakochanie się — tylko pozwolenie sobie na to. „Regret Me Not” ma w sobie ten charakterystyczny klimat: lekkość wymieszaną z emocjonalnym ciężarem. Jest podróż, jest humor, są iskry… ale pod tym wszystkim kryje się coś bardziej prawdziwego — pytanie o wybory i ich konsekwencje. Bo możesz uciec przed człowiekiem. Ale nie zawsze przed tym, co przy nim poczułaś.
Recenzja: ank_1985_czyta, Kopczyk Anna
Czytaliście książkę "Forget me not?" To taki rodzaj książki, że odczuwamy po skończeniu żal, że to już koniec. Byłam zachwycona, kiedy zobaczyłam zapowiedź kolejnej książki z tej serii. Zabrałam ją ze sobą na majówkę, bo wiedziałam, że będzie się czytało ją błogo, że w cudownych okolicznościach przyrody to będzie lektura idealna. Nie zawiodłam się! Kiedy zaczęłam czytać tą książkę o udawanym związku, o jego rodzinie mieszkającej na Alasce od razu skojarzenia poszły w kierunku filmu "Narzeczony mimo woli". Znacie, lubicie? To w sumie podobny klimat, bo tam też mamy komedię romantyczną z mocnymi charakterami, z ciekawym tłem, które nie pozostawia nas obojętnymi. W tej części Astra, którą znacie z poprzedniej książki cieszy się swoim odnalezionym szczęściem i szykuje się na swój wyjątkowy dzień. Towarzyszy jej w tym przyjaciółka - Cove. O niej właśnie poczytamy więcej w tej części. Cove to oryginalna osóbka- mieszka ze swoim ukochanym psem, żyje z szycia, projektując swoje kreacje. Nie ma tylko szczęścia w miłości i nie wierzy, że jej kiedyś pisana jest taka sielanka jak u Astry. Cove lubi nowe wyzwania, lubi przygody i czasem robi coś szalonego, ale najbardziej szaloną rzeczą jaką zrobiła jest ślub w Vegas z poznanym w barze tego samego dnia facetem. Od tego wydarzenia minęły dwa lata, a biorąc pod uwagę spożyte ilości alkoholu Cove dziwi tylko fakt, że jeszcze nie dostała papierów rozwodowych. Nie ma z tym mężczyzną żadnego kontaktu. Uciekła po wspólnej nocy, więc teraz kiedy pojawia się i obiecuje rozwód, ale najpierw prosi o towarzyszenie mu na ślubie brata, Cove jest zdziwiona. Wyrusza z nim na Alaskę... Wspaniała! Urocza! Wyjątkowa! Taka jest ta książka. Calloway to bohater idealny, bo gburowaty, totalnie różny od Cove, a jednak potrafi rozczulić nawet te najbardziej niewzruszone serca. W książce nie brakuje rodzinnych relacji, byłych wyskakujących jak królik z kapelusza, ani tego uroczego zaprzeczania własnemu sercu. Jestem zauroczona i wdzięczna, za ten cudownie spędzony czas z tą książką! Polecam z całego serca. Ode mnie 10/10. Romansiary, czytajcie!!
Recenzja: wiecej_niz_ksiazki, Pompa Pamela
Cove wiedzie beztroskie, spokojne życie. Ma cudownych przyjaciół i ukochanego pieska, którzy wypełniają jej codzienność. Wszystko zmienia się, gdy na jej drodze ZNOWU pojawia się Cal - mężczyzna, którego dwa lata wcześniej poślubiła w Vegas. Przypadkowy mąż. Motyw ślubu w Vegas z nieznajomym raczej nie należy do moich ulubionych - wydaje mi się dość oklepany. Ale tutaj historia nie kręci się wokół samego ślubu, tylko jego konsekwencji… dwa lata później. Cal wraca z propozycją nie do odrzucenia. Udawanie szczęśliwej żony przed jego rodziną w zamian za natychmiastowy rozwód? Brzmi świetnie! Tylko czy Cove nadal będzie chciała tego rozwodu po tygodniu spędzonym w rodzinnym mieście Cala? Bardzo podobało mi się to, że bohaterowie byli „zmuszeni” do ciągłego spędzania czasu razem. Dzięki temu mieli okazję naprawdę się poznać. Wcześniej byli dla siebie właściwie obcymi ludźmi - po prostu się polubili i spędzili razem jeden wieczór. Teraz dzielą ze sobą codzienność i mogą zobaczyć, jacy są naprawdę. Uwielbiam to, jak została wykreowana postać Cove - to prawdziwy promyczek. Emocje, które od niej biją są pełne lekkości i ciepła. Nie przejmuje się opinią innych i żyje po swojemu. Cal to jej całkowite przeciwieństwo. Na pierwszy rzut oka wydaje się być ponurym gburem, ale z czasem pokazuję, jak wiele w nim dobra. Świetnym urozmaiceniem historii jest piesek, który wnosi dużo uroku i humoru. Niektóre sceny z jego udziałem (i Calem) doprowadzały mnie do śmiechu. Historia bardzo mi się podobała i momentami mocno wciągnęła. Musze jednak przyznać, że końcówka trochę mnie znudziła - niektóre wątki wydawały się zbędne i niepotrzebnie wydłużyły całość. Ale mimo to polecam, bardzo dobrze spędziłam przy niej czas.
Recenzja: mucha_w_ksiazkach, Mucha Joanna
Jaka jest wasza ulubiona pizza? Historia, która trafia dokładnie tam, gdzie powinna. Prosto w emocje. To opowieść o przypadkowym wyborze, który zmienia wszystko. O relacji, która rozwija się w sposób naturalny, niewymuszony. Cove i Cal są jak ogień i woda. Różni, a jednocześnie zaskakująco kompatybilni. Ich historia zaczyna się impulsywnie, ale ich udawane małżeństwo to coś więcej niż tylko dobrze prosperujący schemat. Książka ma w sobie coś, co sprawia, że trudno się od niej oderwać. Lekkość stylu, która nie odbiera głębi emocjom. Relacja bohaterów rozwija się płynnie, bez sztuczności. Calloway to postać, która przyciąga spokojem i stabilnością, a jednocześnie potrafi zaskoczyć intensywnością uczuć. Cove wnosi do tej historii światło, energię i autentyczność. Gdzieś pomiędzy pojawia się Furdinand - mały futrzany element chaosu. To nie tylko romans, ale też cicha opowieść o tym, jak często sami sobie podcinamy skrzydła. Jak łatwo uwierzyć, że jesteśmy niewystarczający i nie zasługujemy na coś więcej. Cove jest tego pięknym przykładem - jej radość i spontaniczność skrywa lęk przed odrzuceniem. Historia pokazuje, że miłość do siebie nie jest luksusem, tylko fundamentem. Czasem potrzebujemy drugiej osoby, żeby zobaczyć w sobie to, czego sami nie dostrzegamy. Książka zostawia po sobie coś więcej niż tylko uśmiech. To historia, która daje emocjonalny komfort, otula i przypomina, że dobre opowieści potrafią nas zmienić. Idealna nie wieczór, na weekend lub na moment, kiedy chcesz przeczytać coś, co przenika do środka. Nie płaczę na książkach, ale tu łzy same płynęły, bo poczułam znajomą nic zrozumienia z Cove.
Ze względu na strukturę książki nie zamieszczono spisu treści.
Data wydania ebooka często jest dniem wprowadzenia tytułu do sprzedaży i może nie być równoznaczna
z datą wydania książki papierowej. Dodatkowe informacje możesz znaleźć w darmowym fragmencie.
Jeśli masz wątpliwości skontaktuj się z nami [email protected].
Data wydania audiobooka często jest dniem wprowadzenia tytułu do sprzedaży i może nie być równoznaczna
z datą wydania książki papierowej. Dodatkowe informacje możesz znaleźć w darmowym fragmencie.
Jeśli masz wątpliwości skontaktuj się z nami [email protected].
Dostaniesz informacje o aktualnych promocjach i nowościach.